G – gesty na świecie

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

Co kraj, to obyczaj. Warto podróżować, aby je odkrywać. Najciekawsze jednak są te odkrycia, które nie mieszczą się nam w głowie. Wyobraź sobie, że jedziesz do jakiegoś kraju, a tam to, co traktowałeś za prawdę tak oczywistą, że aż niepodważalną, funkcjonuje całkiem inaczej. Zaskoczenie, które nam w takiej sytuacji towarzyszy, może przypominać odkrycie porównywalne z tym, że Nutella rewelacyjnie komponuje się na kanapce z żółtym serem – polecam.

Zadam Ci teraz proste pytanie, a Ty udzielając na nie odpowiedzi w myślach, poruszaj dodatkowo głową (potwierdzająco lub zaprzeczająco)

Czy woda zamarza w temperaturze 0 stopni Celsjusza?

Znasz już odpowiedź?

Oczywiście, że tak.

[No chyba że żyjesz przed rokiem 1743, bo do tego czasu oryginalna skala Celsjusza była odwrócona (0°C to wrzenie wody, a 100°C zamarzanie).]

W tym akapicie nie chodzi mi jednak o historię nauki, a o Twoje potwierdzające pokiwanie głową. Czy wszyscy na naszej planecie na „TAK” kiwają głową, a na „NIE” nią kręcą?

Oczywiście, że NIE!

Najsłynniejsze z tego powodu są Bułgaria i Chorwacja, gdzie do dziś w mniejszych miejscowościach ludzie potwierdzając, kręcą głowami, a na zaprzeczenie nimi kiwają. Szok.

Kciuk w górę

Inny przykład. Kciuk w górę, uniwersalny symbol „Like it”, nie wszędzie będzie tak samo pozytywnie odebrany:

W części krajów tradycyjnie oznacza on liczbę „1”.

W Europie Południowej i na Bliskim Wschodzie oznacza zniewagę. Wystawiony kciuk może być odebrany jako „wsadź to sobie w tyłek” albo, co gorsza, zaproszenie do współżycia, także z tyłkiem związanego.

Pogromcy mitów – śmierć w Koloseum

Wokół tego gestu powstało także kilka mitów, a ten najpopularniejszy rozpowszechniony przez filmowe produkcje dotyczy starożytnego Rzymu. W powszechnej opinii ten gest oznaczał ułaskawienie pokonanego gladiatora, jednak nowsze analizy treści pisanych – ponieważ niestety żadne graficzne, a tym bardziej cyfrowe nie przetrwały do naszych czasów – mówią coś innego. Wyciągnięty kciuk, niezależnie w którą stronę – w górę czy w dół – tak samo jak otwarta dłoń symbolizował śmierć. Trzymanie kciuka – zamkniętego w dłoni – oznaczało ułaskawienie. 

Warto w tym miejscu dodać jako ciekawostkę, że wiele nowych badań zaprzecza obrazowi walk gladiatorów, który znamy z filmów jako niezwykle brutalne i zawsze krwawe boje na śmierć i życie. Na arenach faktycznie zawsze ginęli ludzie, ale nie gladiatorzy, którzy zwyczajnie byli zbyt cenni i często popularni niczym gwiazdy dzisiejszych sportów, a przestępcy skazani na śmierć. Trafiłem nawet w różnych publikacjach na ten temat, że rannym podczas walk zawodowym wojownikom przynoszącym duże zyski (których wytrenowanie było specjalistyczne, wieloletnie, a co za tym idzie bardzo drogie) gwarantowano błyskawiczną opiekę służb medycznych. Ciekawy temat z wieloma niewidomymi.

Źródło: Photo by Shai Pal on Unsplash


Kółeczko

Połączenie kciuka z palcem wskazującym w naszej kulturze oznacza OK. Jednak w wielu miejscach na świecie oznacza zero. W niektórych kulturach, aby pochwalić kucharza, można jeszcze dołączyć do tego gestu pocałowanie kciuka. Jednak w Azji może być zachętą do przekazania łapówki, w Brazylii jest jednoznaczny ze środkowym palcem, a w Turcji i Grecji jako homoseksualna obraza – ewentualnie zachęta. W krajach Bliskiego Wschodu może być symbolem rzucania uroków.

Liczby

Nawet pokazywanie liczb na palcach, może się różnić w różnych częściach naszego globu!

Czy wiedziałeś, że my Europejczycy jesteśmy strasznie ubodzy, jeśli chodzi o pokazywanie liczb na palcach? Jakie liczby jesteś w stanie pokazać na palcach obu rąk, aby wszyscy Cię zrozumieli?

Od 1 do 10? Brawo!!! Chińczycy od dziecka uczą się, jak pokazywać na dłoniach zakres od 0 do 99, a w przeszłości wykorzystywali system liczenia na palcach do 9 999 999 999 (do 10 miliardów minus 1)!!!

Poniżej praktyczny i naprawdę intuicyjny system liczenia od 1 do 9 metodą chińską.

źródło:https://weimingl.wordpress.com/2012/03/13/chinese-counting-signs/

Zauważ, że dla każdej cyfry wystarczy Ci tylko jedna dłoń, a jako że masz dwie, to jedną możesz pokazywać dziesiątki, a drugą jedności. W ten sposób dochodzimy do 99! Warto zwrócić uwagę, że pokazanie kciuka i palca wskazującego to dla Europejczyka będzie liczba 2, natomiast dla Chińczyka 8!

Na koniec drobne uwagi. W Chinach żyje ponad 1390 mln ludzi, więc w takiej masie dochodzi do drobnych urozmaiceń i, w zależności od regionu, 10 może być pokazywane inaczej. Drugi sposób, aby pokazać 10, to skrzyżowanie dwóch palców wskazujących. Zaciśnięta pieść czasem może być interpretowana jako zero. 


czytaj dalej: Sprawdź kolejne litery

Inne wpisy na Rajzyblogu o podobnej tematyce

SPIS TREŚCI RAJZYFIBER

Świadome podróżowanie

Podróże samochodem – wszystko co warto wiedzieć

Najbardziej przydatne aplikacje w podróży

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

W

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Wkładka do śpiwora

Woreczki jednorazowe / reklamówki (epki)

Wódka

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać

Wkładka do śpiwora

Ma przynajmniej dwa zastosowania. Pierwsze typowo higieniczne i związane z dbaniem
o śpiwór. Gdy wędrujemy wiele dni z plecakiem, śpiąc w namiocie, to nie zawsze mamy
możliwość wykąpania się i przebrania np. spodni na czyste. Czasem nawet nie chcemy
ich przebrać, bo temperatura „za oknem” jest zbyt niska i do spania zakładamy na siebie
dosłownie wszystko, co mamy w plecaku. Jako że śpiwory należą do tego typu ekwipunku,
który wyjątkowo nie lubi się z pralką, to możemy włożyć do jego wnętrza wkładkę
do śpiwora. Wtedy wybrudzimy ten cienki materiał, a nie drogi puchowy śpiwór. Jeżeli
w hostelu / wagonie sypialnym mamy wątpliwości co do czystości pościeli, to uratować
nas może właśnie takie dodatkowe wyposażenie naszego plecaka.
Drugie zastosowanie wkładek powiązane jest ze strefami klimatycznymi lub, ogólniej
mówiąc, temperaturą. Jeśli śpimy u hosta bez pościeli na materacu lub podłodze,
to prawdopodobnie odruchowo będziemy chcieli się czymś przykryć. W ciepłych krajach
z powodu temperatury przekraczającej nocą nawet 25 stopni nie będziemy w stanie

zasnąć w standardowym śpiworze czy pod kocem. Jednak mimo to dobrze mieć pod ręką
coś, co ochroni nas przed przeciągami. Wtedy możemy wejść do takiej supercienkiej
wkładki do śpiworów i potraktować ją jako pościel (prześcieradło i kocyk w jednym).

Woreczki jednorazowe / reklamówki (epki)

Zawszę noszę przy sobie w plecaku kilka na wszelki wypadek. Z jednej strony chodzi
o ekologię. Po co w sklepie za każdym razem brać nową reklamówkę, skoro nie ma już
ich gdzie w domu trzymać? Plastik jest substancją rozkładającą się najdłużej ze wszystkich
powszechnie przez nas wykorzystywanych, dlatego wyrzucając worki wszelkiego
typu do kosza (a mam nadzieję, że tylko tam je wyrzucamy), zajmujemy miejsce na wysypisku
śmieci na wiele lat (czasem ponad 1000 lat). Siatki lub worki przydadzą się nam
w podróży do przechowywania brudnej bielizny czy choćby śmieci do napotkania kolejnego
śmietnika (w górach zwykle bywa z tym ciężko).


Wódka

Dla niektórych osób może to być spore zaskoczenie, choć dla doświadczonych podróżników
to podstawowy przedmiot w plecaku. Z narodowymi alkoholami jest jak z książkami
– mają wiele zastosowań i zwykle są mile widziane. Po pierwsze i najważniejsze
czysta wódka jest najskuteczniejszym zabezpieczeniem na problemy żołądkowe – co
zaskakujące ten fakt jest jednoznacznie oficjalnie potwierdzony prze lekarzy, z którymi
miałem okazję rozmawiać.

Z PAMIĘTNIKA PODRÓŻNIKA – WIETNAM
Mogę w tym miejscu przytoczyć pewien eksperyment, który przeprowadziłem dość przypadkowo pewnego razu w Wietnamie. W Sajgonie spałem kilka nocy w jednym pokoju z angielskim rowerzystą. Pierwszej nocy nasz host zaprosił nas na kolację, podczas to której mogliśmy się rozkoszować lokalnymi przysmakami zjedzonymi na ulicy.
Na naszym stole zagościły liczne owoce morza, smażony ryż, piwo i baluty. Wszystko wyglądało naprawdę dobrze i zwykle smakowało całkiem nieźle. Po powrocie o domu pierwsze co zrobiłem, to wypiłem dwa kieliszki na dobre trawienie, a tak naprawdę aby zabezpieczyć się przez skutkami tego street foodu. To samo zaproponowałem Anglikowi, który z całkowitą świadomością odmówił, argumentując, że to już jego drugi miesiąc w trasie bez problemów zdrowotnych i nie wydaje mu się, żeby ta sytuacja miała dzisiaj ulec zmianie. Wtedy jeszcze nie podejrzewał, jak wielki uczynił błąd. Już po 2 godzinach zameldował się w ubikacji na kolejne 36 godzin. Jeżeli jedliśmy w tym samym lokalu to samo i spaliśmy w tym samym miejscu, a jedyne co nas podzieliło, to dwa kieliszki wódki, to można wierzyć, że ten napój miał tutaj decydujące znaczenie. Po drugie nic tak nie łączy ludzi z całego świata, jak mała dawka „ułatwiacza rozmów”. Po trzecie każdy, kto zaprosi Cię do siebie, będzie chciał dowiedzieć się czegoś o Twoim kraju, kulturze i jedzeniu, a każdy przecież lubi degustacje. Po czwarte wódka nie psuje się, więc można ją długo przechowywać podczas każdej podróży. Po piąte w ekstremalnych sytuacjach świetnie sprawdzi się jako środek dezynfekujący. Po szóste… można by tak długo wymieniać, ale już chyba każdy zrozumiał sens zabierania przynajmniej jednej buteleczki, nawet gdy tak, jak ja, nie jest się fanem mocnych alkoholi.

DOBRZE WIEDZIEĆ – Transport alkoholi za granicę jest istotnie ograniczony.
W Unii:
10 litrów alkoholi spirytusowych (wódki) lub
20 litrów wzmocnionego wina (porto, sherry) lub
90 litrów wina (ale musującego maksymalnie 60 litrów) lub 110 litrów piwa

Poza Unią:
1 litr alkoholi spirytusowych (wódki) lub 4 litry wina lub
16 litrów piwa

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

S

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Sandały

Słuchawki

Spodnie długie

Spodenki plażowe

Śpiwór

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać

Sandały

Stanowią one jedną z najważniejszych pozycji w naszym plecaku. Po pierwsze, po całym dniu chodzenia w grubych trekkingach będziemy marzyć o przewietrzeniu swoich stóp. Po drugie, pełnią funkcję najlepszych kaloszy turystycznych na świecie. Przewodnicy górscy często kierują się zasadą, czym mniej materiału nam zmoknie, tym szybciej on wyschnie, dlatego niezależnie od tego, czy chcemy przejść przez rzekę, czy w ulewę przez miasto, to sandały spełnią swoje zadanie. Po trzecie, niezależnie jak zaawansowane mamy obuwie turystyczne, aby zachować w pełni zdrowe stopy, potrzebujemy co pewien czas je wysuszyć i przewietrzyć. Dlatego podczas przerw, czy to na obiad, czy na drzemkę, dobrze jest zmienić obuwie np. na sandały. Sandały też bez problemu zawsze przypniemy do plecaka, aby nam wyschły. Jeżeli minimalizujemy wagę plecaka, mogą też posłużyć zamiast japonek do wzięcia prysznica w publicznej łazience.

Słuchawki

Przydają się bardziej niż myślisz. Najlepsze są te douszne, ponieważ są mniejsze i łatwiej w nich zasnąć. Jeśli jesteś w dłuższej podróży, to raz na pewien czas będziesz chciał porozmawiać z rodziną pozostawioną w domu. Połączysz się zapewne przez smartfona do WiFi i poprzez aplikację Skype (lub inne, lepsze) utworzysz wideo połączenie. Aby nie drażnić zbytnio współlokatora lub ludzi w kawiarni, dobrze ubrać słuchawki.

Słuchawki przydadzą się też w autokarze czy pociągu podczas oglądania filmów z YouTube. Jeśli przed wyruszeniem w trasę zapomnisz o nich, to bez paniki. Zwykle w samolotach otrzymasz przynajmniej jeden tani komplet słuchawek, który możesz zachować sobie na pamiątkę (a jeśli tego nie zrobisz, to zostaną one ponownie wykorzystanie jako jednorazowe podczas następnego lotu).

Słuchawki sprawdzą się też dobrze w roli stoperów do uszu. W głośnym hostelu szybciej zaśniemy przy relaksacyjnych dźwiękach muzyki, niż podsłuchując rozmowy współlokatorów.

Z PAMIĘTNIKA PODRÓŻNIKA
Pewnego razu w Rumunii na polu kukurydzy …. Może nie powinienem się do tego przyznawać, ale zależy mi, aby ta książka była najbardziej szczera i praktyczna, jak to tylko możliwe. Podróżując autostopem po Europie, przyszło mi spędzić jedną noc na obrzeżach większego rumuńskiego miasta nieopodal lotniska. Pech chciał, że rozbiłem namiot na polu kukurydzy. Czułem się w tym miejscu raczej bezpiecznie, bo z dala od centrum, czyli od ludzi i watah bezdomnych psów, które w tym kraju nie są czymś powszechnym (w przeciwieństwie do Ukrainy i w Gruzji). Tej nocy dowiedziałem się, że pole kukurydzy to jedno z gorszych miejsc do spania. Poszczególne łodygi ułożone są w równych rzędach i oddalone od siebie o równe odstępy. Taki układ stanowi idealne warunki, aby wiatr miał się gdzie „przebiegać”. Tej nocy, pomimo że byłem bardzo zmęczony, nie mogłem zasnąć, dlatego że moja wyobraźnia generowała w głowie wszystkie możliwe obrazy istot, które mogły tak płynnie poruszać kolbami kukurydzy. Tragedia. I wtedy z pomocą przyszły mi… słuchawki. Założyłem je na uszy, włączyłem muzykę i zasnąłem. Wiem, że nie było to najbardziej rozsądne postępowanie, bo nie słyszałem, co się wokół mnie dziej,e ale właściwie to właśnie na tym mi wtedy zależało.

Spodnie długie

Najlepszym patentem są spodnie 3 w 1 (odpinane nogawki) z wewnętrzną kieszenią bezpieczeństwa oraz kieszeniami zapinanymi zamkami. Wyruszając w takich spodniach w podróż, nie musimy brać krótkich spodenek ani ¾, ponieważ można je wygodnie podwijać lub rozpinać, dzięki czemu zaoszczędzamy trochę miejsca w bagażu. Wewnętrzna kieszeń spodni sprawdza się dobrze jako schowek na pieniądze na czarną godzinę. Dobrze, jeśli zewnętrzne kieszenie są zapinane, ponieważ mogą uchronić nas przed zgubieniem ich zawartości oraz utrudniają zadanie potencjalnemu kieszonkowcowi.

WSKAZÓWKA:
JAKIE SPODNIE WYBRAĆ?

W zależności od charakteru naszej podróży powinniśmy zastanowić się nad innymi
spodniami:

W górach najlepiej sprawdzają się
wojskowe spodnie moro, ewentualnie o wiele droższe specjalistyczne trekkingowe lub do wspinaczki. Wojskowe można kupić lekko używane za bardzo małe pieniądze i zmodyfikować je pod swoje oczekiwania. Ja w moich ostatnich spodniach moro, które kupiłem za 50 zł, wzmocniłem wewnętrzne strony nogawek (ocierające nogawki o siebie zawsze jako pierwsze się przecierają) i wszyłem zamki błyskawiczne w nogawki, aby w upalne dni zwiększyć wentylację.
Osobiście jestem wielkim zwolennikiem chodzenia po górach i lasach zawsze (niezależnie od pogody) w długich spodniach. Spodnie takie chronią przed otarciami, pocięciem nogi przez pnącza i chwasty, komarami, końskimi muchami czy kleszczami. Wyciągniecie spodni z butów chroni też przed dostaniem się deszczówki do ich środka. Nawet najlepsze buty trekkingowe nie uchronią naszych suchych stóp przed deszczem, jeśli woda będzie mogła wlewać się od góry.

Specjalistyczne, moro czy zwykłe?
Przez długi czas nie byłem zwolennikiem kupowania specjalistycznych spodni trekkingowych, ponieważ kosztują one sporo. Z powodu swojej ceny ich właściciel prawdopodobnie nie wejdzie w krzaki i nie usiądzie w nich na brudnej powierzchni, bo będzie się o nie obawiał (oczywiście nie każdy zwraca na to uwagę). Sprzęt ma służyć, a nie wyglądać. Jednak na ich obronę dodam, że kupione na wyprzedażach mogą reprezentować bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Takie specjalistyczne spodnie mają jedną przewagę nad klasycznymi moro – szybciej schną i są o wiele lżejsze.
Typowe spodnie moro posiadają gruby materiał, który uchroni nasze nogi przed zranieniem lub zimnem. Taki materiał na ogół jest też wytrzymały i niestety fatalnie schnie w pochmurne dni. Zdarzyło mi się już chodzić w wilgotnych spodniach przez 2, a nawet 3 dni. Jeśli planujemy wyprawę w góry z elementami gimnastyki (wspinaczka, łańcuchy), to elastyczne, cienkie materiały stosowane w nowoczesnych spodniach mogą lepiej spełnić nasze oczekiwania, gdyż będą mniej ograniczać zakres ruchów i ułatwią odprowadzenie potu.


Kieszenie
Ważna jest też liczba kieszeni. Dla mnie spodnie muszą mieć co najmniej 4 kieszenie, a najlepiej 6. Do spodni podchodzę tak, jak do plecaka – z zamkniętymi oczami zawsze wiem, gdzie co znajdę. Zawsze w jednej kieszeni mam sam telefon, w następnych portfel, mapę, chusteczki, śmieci (papierki po batonach i kanapkach itp.). Czym większa liczba rzeczy powkładanych do kieszeni (nie ważne czy w kurtce, czy w spodniach) tym sprawniej przebiega wyprawa, bo nie trzeba co chwilę się zatrzymywać i wyciągać wszystkiego z plecaka. Jeśli boczne kieszenie w spodniach wojskowych są spore, to idealnie nadają się na przechowywanie małej butelki z wodą (patent dla samotnych podróżników, którzy traktują góry bardziej jak tor przeszkód niż przestrzeń wyciszenia). Kieszenie, które się nie sprawdzają, to te duże przyszyte z przodu na wysokości uda. Gdy tylko coś do nich włożymy, to od razu poczujemy, w jak znacznym stopniu ogranicza nam ruchy.

Kilka w jednym
Wycieczka objazdowa po miastach lub do cieplejszych krajów. Czym mniej w plecaku, tym lepiej dlatego spodnie 2 w 1 lub 3 w 1 wykonane z szybkoschnącego, lekkiego materiału sprawdzą się rewelacyjnie. Tak samo jak w spodniach opisanych powyżej, czym więcej kieszeni, tym lepiej. Dobrze, aby wszystkie kieszenie miały zamki i aby odruchowo nauczyć się, co gdzie ma swoje miejsce. Ja na przykład podróżując po Azji, miałem w spodniach (po odpięciu nogawek) aż 5 kieszeni. Trzymałem w nich zawsze pod ręką (przy 30 stopniowym upale plecak przestaje być optymalnym rozwiązaniem): telefon, drobne pieniądze schowane do chusteczek lub pokrowca na dowód rejestracyjny samochodu, aby nie hałasowały, żel antybakteryjny, mapkę turystyczną.

DOBRZE WIEDZIEĆ
Czym kraj cieplejszy, tym wydajniej pracują klimatyzatory na lotniskach, dworcach i przede wszystkim w autobusach i metrze. Warto mieć zawsze coś cieplejszego do narzucenia na chwilę. Skokowe zmiany temperatur i nieprzespane noce mogą osłabić naszą odporność, co w połączeniu z litrami zimnych napoi jest zaproszeniem dla anginy. Trzeba pamiętać, że przeziębienie możemy też złapać w ciepłych krajach, a nie tylko zimą, bo większą rolę niż temperatura odgrywają wirusy i spadek naszej odporności. Długie spodnie mogą okazać się obowiązkowe przy odwiedzaniu świątyń. Przecież do kościołów katolickich też nie wchodzimy w stroju plażowym.

Spodenki plażowe

Znowu mamy dwie rzeczy w jednej – możemy wykorzystywać je, chodząc po mieście w upalne dni lub zażywając kąpieli w morzu czy basenie. Krótkie spodenki zwykle będą też przez nas używane jako lekkie ubranie do chodzenia po schroniskach, obozie lub także jako pidżama.

Śpiwór

Wiem z doświadczenia, że w niektórych hotelach lub hostelach, pomimo że z założenia powinny być wyposażone w prześcieradła, nie do końca tak jest . Czasem pod samą kołdrą jest za zimno. Podróżując autostopem lub nocując poprzez CouchSurfing, jest to wyposażenie oczywiście obowiązkowe. Jaki śpiwór wybrać? Syntetyczny, puchowy a może kompozytowy (połączenie cech obydwóch wcześniejszych)?
(W trakcie rozbudowy)

czytaj dalej: „W” – wkładka do śpiwora, wódka ..

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

P cz.1

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Papier toaletowy

Parasolka składana

Pasek do spodni

Paszport

Paszportówka

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać


Papier toaletowy

Zawsze lepiej go nosić, niż się prosić, bo najgorzej gdy w nagłej sytuacji nie będzie kogo
prosić o pomoc. W górach, pod namiotem, w pociągu itp. lepiej mieć go przy sobie, najlepiej
zapakowany w jakimś worku, aby nam nie przemókł. Przyda się też do suszenia
przemoczonych butów, zapakowanie pamiątek, aby się nie poobijały, czy jako chusteczki
higieniczne podczas kataru.

Parasolka składana

Na słońce i deszcz – czapka, koszulka itp. również chronią przed słońcem, ale jednak w miejscowościach, gdzie temperatura sięga 40 stopni, pocisz się w każdym dodatkowym ubraniu. Wiadomo też, że wiaterek pod cieniem parasolki jest zawsze przyjemniejszy. Tak samo jest podczas tropikalnej ulewy. Z jednej strony wysoka temperatura i wilgotność, więc człowiek się poci, a z drugiej deszcz, więc ubiera kurtkę, aby nie zmoczyć się jeszcze bardziej. Drugą sprawą jest to, że większość kobiet nie lubi moczyć deszczem włosów i twarzy, a na pewno nikt nie lubi moczyć ubrania, nawet tego przeciwdeszczowego, jeśli istnieje inne wygodne wyjście z sytuacji. Na stopa fajniej wsiadać do czyjegoś auta ze świadomością, że nie zmoczysz mu połowy tapicerki.

Pasek do spodni

Nie nosisz paska w spodniach? To pewnie go nie potrzebujesz. Ale w górach po kilku dniach wspinaczki lub przynajmniej spacerów spodnie mogą się rozciągnąć. Pasek nie jest obowiązkowy, ale warto mieć przy sobie przynajmniej jakiś sznurek, który damy rade przewiązać wokół pasa.

Paszport

Chyba nie wymaga komentarza, bo każdy wie do czego służy. Jeśli planowana podróż
w całości odbywa się na terenie strefy Schengen, to można brać tylko dowód osobisty.
Jednak paszport zawsze może się przydać w sytuacji, gdy trafi nam się jakaś nieplanowana
superokazja zobaczenia czegoś więcej po drugiej stronie granicy

Paszport będzie dla Ciebie najważniejszym ekwipunkiem podczas każdej dalszej wyprawy. Jeśli to tylko możliwe, powinieneś mieć go zawsze schowanego w bezpiecznym miejscu (ja zwykle mam zawieszony na szyi pod koszulą i owinięty w przezroczystą folię, żeby mi nie zamókł). Trzymanie go w plecaku, torebce itp. może być ryzykowne, ponieważ w niektórych miejscowościach turystycznych (Barcelona, Hanoi itp.) może być łatwym łupem dla kieszonkowców.

Możemy też przez swoją nieuwagę, będąc pod wpływem zachwytu nad atrakcjami, alkoholu czy pośpiechu, zostawić gdzieś plecak z tym cennym ładunkiem. Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, by mieć go zawsze przy sobie, jest fakt, że jako turyści w niektórych krajach skupiamy na sobie większą uwagę władz. W Polsce nie byłem jeszcze nigdy spisywany przez policję, ale w podróży zdarzyło mi się to już w Austrii, Teheranie czy Niemczech na autostradzie… Paszport może okazać się też konieczny przy zakupie biletu kolejowego, alkoholu i właściwie zawsze przy zameldowaniu do hotelu lub hostelu.

Czasem możemy się spotkać z poradami, aby w recepcjach hosteli nie pozostawiać paszportu na dłużej (na czas pobytu), bo nigdy nie wiemy, czy do nas wróci. Ja nigdy nie miałem żadnej nieprzyjemnej sytuacji związanej z pozostawieniem paszportu na recepcji. Nasz dokument stanowi dla obsługi hotelu gwarancję, że zapłacimy za nocleg, a nie wymkniemy się ukradkiem. Jeżeli mamy jednak pewne podejrzenia co do bezpieczeństwa naszego dokumentu i nie mamy innej opcji noclegu, to zwykle możemy zapłacić za nocleg z góry podczas zameldowania się.


W kwestii paszportów musimy pamiętać też o dacie ważności. Większość krajów wymaga przynajmniej 6-miesięcznej ważności, aby wpuścić nas na swoje terytorium, a część z nich aż 2-letniej! Jeżeli trochę jeździmy po świecie, to zapewne mamy świadomość, że nie wszystkie kraje żyją w tak dobrych stosunkach z sąsiadami, jak my. Koniecznie warto rozeznać się, czy np. irańska wiza wklejona do paszportu nie zamknie nam przed nosem drzwi do Izraela lub kraju faraonów i na odwrót. Nawet turecka może nas trochę ograniczyć.


Paszportówka

Inaczej zwana zawieszką na szyję. Jeśli podróżujesz poza strefą Schengen i zgubisz lub ktoś ukradnie Ci paszport, to już nic nie będzie takie samo, jak wcześniej. Podobnie zresztą z kradzieżą pieniędzy czy kart płatniczych. Dlatego te najważniejsze rzeczy należy zawsze trzymać przy sobie, jak najbliżej ciała i nigdy na widoku. Ważne, aby zawieszka miała zamkniecie na rzepy, którego nie da się otworzyć po cichu bez Twojej wiedzy. To w nim trzymamy dokumenty rzadko używane. Ważne też jest, aby kieszeni było więcej, dzięki czemu jedną przeznaczymy na karty płatnicze, inną na większe sumy gotówki itp.

Drobne i mniejsze banknoty dobrze trzymać w kieszeni spodni, aby nie zwracać uwagi „ludzi o wątpliwych intencjach” na naszą paszportówkę właśnie. W paszportówce trzymamy paszport, gotówkę (nie całą) i najlepiej tylko jedną kartę płatniczą (aby wozić dwie, piszę w rozdziale Bezpieczeństwo). Gdyby jakimś cudem ktoś dostał się do naszego „portfela”, będziemy mieć zawsze możliwość skorzystania z drugiej karty ukrytej w pokoju, aby kupić bilet dojazdu np. do ambasady.

czytaj dalej: „P” cz. 2 – plecaki, polar ….

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

O

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Okładka dowodu rejestracyjnego

Okulary przeciwsłoneczne

Ołówek

Opaska do spania

Orzechy

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać


Okładka dowodu rejestracyjnego

Podczas podróży rewelacyjnie sprawdza się mały portfel, czym lżejszy, tym lepiej, czyli bez zbędnych wizytówek, karty z Biedronki i dokumentów z naszego samochodu, który zostawiliśmy pod domem.

Najmniejszy, jaki miałem okazję wykorzystać zrobiłem sobie z przezroczystej okładki na dowód rejestracyjny samochodu. Służył on tylko do przechowywania gotówki w kieszeni, karty płatniczej i kilku numerów telefonów. Standardowy pokrowiec tego typu charakteryzuje się przynajmniej dwoma (zwykle trzema) kieszonkami, z czego jedną możemy poświęcić na gotówkę, a drugą na kartę. Jest przezroczysty, więc stale widzimy, czy wszystkiego nie wydaliśmy. Większą gotówkę lepiej trzymać schowaną w paszportówce, aby nie rzucać się zbytnio w oczy. Więcej na ten temat pisze „Ekwipunek i skrytki bezpieczeństwa„.

Okulary przeciwsłoneczne

Najlepiej gdy mają wymienne szkła, bo mogą służyć za dnia jako przeciwsłoneczne, a wieczorami na skuterach zastąpić przednią szybę. Przydadzą się na rowerze i na snowboardzie. Warto przechowywać je w sztywnym zamykanym opakowaniu, aby ich nie uszkodzić. Warto wydać na nie trochę więcej pieniędzy, gdyż te najtańsze mogą nie posiadać ważnego filtru UV.

Ołówek

Jako produkt awaryjny/zapasowy. Długopis warto mieć zawsze przy sobie w celu spisania notatek, wypełnienia dokumentów czy wysłania kartki pocztowej. Ale w sytuacji awaryjnej nie zawsze musi się sprawdzić. Dlaczego więc ołówek, a nie długopis? Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć pewną miejską legendę. Podobno w przeszłości NASA wydała wiele milionów dolarów na stworzenie długopisu, który potrafi pisać w stanie nieważkości, natomiast Sowieci brali ze sobą w kosmos ołówki. Po wyszukaniu informacji opisujących tę historię szybko okazuje się, że to zwykły mit, jednak posiadający pewien morał: „Najprostsze, najbardziej prymitywne rozwiązania zwykle są tymi najskuteczniejszymi”.

W ołówku nigdy nie wyschnie tusz, ewentualnie skończy się grafit, ale to będziemy w stanie przewidzieć wcześniej. Ołówek można wytrzeć po zabrudzeniu lub naostrzyć zwykłym nożem czy żyletką. Jednak jego największą zaletą jest fakt, że niezależnie, jak długo leży w plecaku, nieważne, w jakich temperaturach i w jakiej pozycji, po wyciągnięciu zawsze zadziała. Dla ekstremalnych podróżników liczących każdy gram swojego plecaka przekonujący będzie też fakt, że ołówek nie posiada zbędnego opakowania czy też obudowy i w zależności od potrzeb można go dowolnie minimalizować. Jest też ekologiczny, bo nie posiada w swojej konstrukcji zbyt wiele tworzyw sztucznych.

DOBRZE WIEDZIEĆ
Ołówek przydaje się nie tylko do pisania – w krajach z brytyjską wtyczką odblokowujemy nim trzecią dziurkę na bolec. Dzięki temu można włożyć tam polską wtyczkę.

Opaska do spania

Nigdy nie wiadomo, gdzie i w jakich godzinach będziemy mieli okazję się przespać. Będąc w trasie, nie możemy przepuścić żadnej okazji, aby zregenerować siły. Jeśli nie posiadamy takiego sprzętu, to nie musimy kupować go na siłę na szybko. Najprawdopodobniej otrzymamy go w samolocie jako standardowe wyposażenie pasażera na dłuższych trasach.

Orzechy

Prowiant na czarną godzinę. Orzechy są najlepszą przekąską awaryjną, jaką możemy znaleźć w rodzinie produktów nieprzetworzonych. Są sycące, kaloryczne, zajmują mało miejsca, nie psują się, nie łamią i mają sporo wartości odżywczych. Ja noszę własną mieszankę orzechów w plecaku niezależnie od tego, czy jestem w pracy, górach czy samolocie. Gdy na naszej drodze spotkamy małego głoda, zawsze lepiej zjeść garść pełnowartościowych orzechów, niż wydawać pieniądze na jakieś niezdrowe przekąski. Więcej na temat tego, co warto jeść w trasie, znajdziesz w rozdziale „Kwestia smaku”.

czytaj dalej: „P” cz. 1

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

M – Mapy papierowe

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Mapa Europy poglądowa, wydrukowane zdjęcia z Polski

Mapa papierowa

WSKAZÓWKA – Gdzie kupić mapę

DIY – czyli przedłuż życie mapy

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać


Mapa Europy poglądowa, wydrukowane zdjęcia z Polski

Bardzo wygodne rozwiązanie, jeśli chcemy spędzać czas z lokalsami. Wielokrotnie podczas mojego pobytu w Azji spotykałem się z pytaniami o Europę, Polskę czy Katowice. Podczas takiej rozmowy wygodnie posłużyć się jakąś mapą.

Google Maps nie jest najwygodniejszym rozwiązaniem podczas rozmów w plenerze. Dobrze też przy okazji pokazać jakieś zdjęcia swojej miejscowości, aby mogli sobie przynajmniej w minimalnym stopniu wyobrazić naszą ojczyznę. Drukowane fotki można przekazywać z rąk do rąk, co jest bardzo wygodne w większej grupie osób, w przeciwieństwie do zdjęć zapisanych na telefonie.

Mogą być naklejki specjalnie przygotowane do porozdawania pomocnym osobom.

Mapa papierowa

Lepsza niż GPS!
Po pierwsze nigdy nie wyczerpie się w niej bateria. Po drugie zawsze bezpieczniej dać obcej osobie, którą pytamy o drogę, mapę papierową niż naszego smartfona. To wyposażenie dobrze zabrać ze sobą na pokład samolotu, gdy po 12 godzinach lotu nie będziemy już w stanie oglądać kolejnego filmu, rzut oka na mapę zawsze warto zrobić.

W samolocie, autokarze, czy na statku człowiek zwykle się nudzi i ma czas, aby wszystko jeszcze raz, ostatni raz, sobie przeanalizować i dopracować, więc ten kawałek nadrukowanego papieru będzie w takiej sytuacji niezastąpiony.

WSKAZÓWKA – Gdzie kupić mapę

Jeśli kupujemy mapę, to najlepiej już na miejscu. W domu każdy fragment świata możemy znaleźć w Internecie, więc przy przygotowaniu wyprawy nie będziemy potrzebowali jej papierowej wersji. W dzisiejszych czasach w większych miastach bez problemu znajdziemy mapy dla niemalże każdego fragmentu naszego globu, jednakże są one w strasznie zawyżonych cenach – transport kosztuje – w stosunku do cen lokalnych krajów, do których się udajemy.

Przykładowo plan miasta Katowic będzie w Katowicach łatwo osiągalny, a co za tym idzie, także tani. Jeśli zakupimy go w Tokio, to wydamy na niego stanowczo za dużo. Tylko dwa razy – jak do tej pory – żałowałem, że nie kupiłem mapy przed wyjazdem. W Wietnamie, co zaskakujące, nie da się kupić standardowej, wygodnej zwykłej mapy kraju. Dostępne są jedynie takie kolorowe, nieczytelne, które traktuje się bardziej jako pamiątkę niż ekwipunek turysty. Podobny problem spotkał mnie w irańskich górach na północy kraju. Wyruszałem na trasę w święto narodowe, więc wszystkie punkty informacji turystycznej itp. był nieczynne.

DIY – czyli przedłuż życie mapy

Podróżuję po górach, właściwie od kiedy pamiętam. Zawsze miałem przy sobie mapę. Problem w tym, że standardowa mapa po tygodniu w górach lub nawet jednym deszczowym dniu może ulec zniszczeniu. Miejsca zgięć targają się jeszcze przed wejściem na szlak, a mapy laminowane, dlatego że wytrzymalsze, są też niestety znacznie droższe i nie zawsze pokrywają wszystkie obszary, w które wędrujemy (choć to się systematycznie zmienia).

Rozwiązaniem tego problemu jest oklejenie najzwyklejszą taśmą przezroczystą samoprzylepną – do kupienia już od 50 gr – wszystkich miejsc, w których mapa się zgina. Tym zabiegiem przedłużymy jej żywot o wiele lat. Na początku taka mapa może niezbyt dobrze się składać, ale po jej poskładaniu i włożeniu na noc pod coś ciężkiego wróci do swojego pierwotnego kształtu i funkcjonalności. Ta metoda jest aż tak skuteczna, że prawie wszystkie zwykłe moje papierowe mapy mają po 10 czy nawet 15 lat i muszę kupować nowe, bo pomimo że sprawne to już „przeterminowane”.

Jeżeli zainwestowaliśmy już w mapę laminowaną (a takich można kupić coraz więcej), to nie oznacza, że nie można jej ulepszyć. Pewnie większość osób, które podróżowały z takim wyposażeniem w deszczu zauważyła, że producenci o czymś zapomnieli. Mowa o jej zewnętrznych krawędziach. Dlatego dobrze przed wyprawą okleić zwykłą taśmą przezroczystą tę mapę z czterech stron świata (dosłownie). Jeśli tego nie zrobimy, a będziemy jej używać i przechowywać w wilgotnym klimacie, to na jej krawędziach zaczną pojawiać się denerwujące rozmycia farby lub zacznie się ona nawet rozklejać.

czytaj dalej: O – okulary, opaska, orzechy

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

K – Koszulka z symbolami

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Podróżnicza koszulka z symbolami – co to takiego?

Czy jest to zbędny gadżet?

Co naprawdę sprawdza się na koszulce:

Co naprawdę sprawdza się na koszulce

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać


Podróżnicza koszulka z symbolami,
co to takiego?

Idea

Grałeś kiedyś w grę planszową „Koncept”??

Polega ona na tym, żeby za pomocą symboli na planszy przekazać jakieś hasła / zdania innym graczom. Koszulka z symbolami ma nam umożliwić dokładnie to samo, ale bez planszy, nie w domu, ale będąc na drugim końcu świata i nie innym graczom, a przypadkowym osobom spotkanym po drodze (w Amazońskiej dżungli, w sercu Sahary ….) .

Koszulka

Można ją kupić, a jeszcze lepiej przygotować sobie swój indywidualny spersonalizowany projekt. O co chodzi? Jeśli jedziesz do kraju, w którym może być problem z komunikacją, bo lokalna ludność nie zna języków obcych, a potrzebujesz się z nimi (przynajmniej czasem) komunikować. Oczywiście możesz nauczyć się języka lokalnego, ale jeśli podczas wyprawy zmieniasz kraj co 3 dni, może to stanowić spory problem. Dlatego najwygodniej posługiwać się w takiej sytuacji pismem obrazkowym.

Już 5300 lat przed naszą erą wykorzystywano pismo obrazkowe (tabliczki z Tărtăria – dzisiejsza Rumunia – to potwierdzają). Podstawowe symbole każdy zrozumie bez większych problemów (choć czasem w tej kwestii też można się zaskoczyć), a w sytuacji kryzysowej mogą one nawet uratować życie.

Jakie symbole trzeba zamieścić?

Przede wszystkim: WC, restauracja / fast food, szpital, bankomat, Internet, nocleg, kantor, łagodne/średnie/ pikantne, woda pitna, pociąg, lotnisko, autobus, rozbicie namiotu…

Pierwszy raz, jak usłyszałem o czymś takim, pomyślałem sobie, że to genialne i że muszę czym prędzej taką sobie kupić. Dopiero przed wyjazdem do Azji uświadomiłem sobie, że projekty, które są dostępne w sprzedaży, nie spełniają moich oczekiwań w 100%, dlatego stworzyłem swój.

Zrobiłem sobie listę słówek, których potrzebuję, poszperałem po darmowych bazach symboli
i połączyłem je w jeden projekt za pomocą darmowego edytora graficznego, jakim jest Gimp. Następnie wybrałem koszulkę i zamówiłem nadruk. Chwila roboty i gotowe.

Dziś nie ma problemu z nadrukami. W centrach handlowych w 15 min za 20 zł można
sobie nadrukować, co sobie wymyślimy. Czemu by z tego nie skorzystać?


Czy jest to zbędny gadżet?

Koszulki z symbolami, tak samo jak każda rzecz na świecie, posiadają pewne wady i zalety. Zacznijmy od tych pierwszych.

Wady:

  • Będąc dłuższy czas za granicą, chodząc cały czas w takiej koszulce, będziemy rozpoznawalni – czytaj wyczuwalni – na kilometr. Niestety koszulki dość szybko się brudzą i warto było by je codziennie przepłukać. Przez to już po tygodniu nie wyglądają najlepiej. Biały kolor nie bardzo się tutaj sprawdzi. Można oczywiście przygotować sobie 3 takie koszulki i każdą w innym kolorze. Można, ale czy chcecie chodzić cały czas w czymś takim samym? W tropikach lepiej sprawdzi się rozpinana koszulka niż t-shirt.
  • Bawełna jest do bani w ciepłym klimacie. Jeśli podróżujecie do ciepłych krajów, nie bierzcie z sobą niczego bawełnianego. Niestety właściwie wszystkie standardowe koszulki pod nadruki są bawełniane.
  • Koszulka taka służy tylko do uzyskiwania bardzo precyzyjnych i krótkich odpowiedzi.
  • Raczej nie podyskutujemy z „tubylcami” o atrakcjach regionu czy lokalnych specjałach.
  • Podczas 3 tygodni spędzonych w Azji ani razu nie korzystałem z tych symboli – co nie znaczy, że koszulka się nie sprawdziła, ale o tym za chwilę. Jeśli byłem gdzieś poza dużymi miastami, to los chciał, że albo angielski wystarczył, a jeśli nie, to akurat koszulka leżała gdzieś na dnie plecaka – mój błąd. Kiedy akurat miałem ją na sobie, to zawsze wszyscy wokół znali angielski.
  • Jadąc z kimś na stopa, nie bardzo masz możliwość komunikowania się z kierowcą poprzez te symbole.

Zalety:

  • Jeśli przeniesiemy symbole z koszulki na kartkę papieru, którą będziemy trzymać w kieszeni, rozwiążemy większość problemów wyżej wymienionych. Dobrze taką kartkę zalaminować albo trzymać w koszulce i zakleić.
  • Symbole w pewnych sytuacjach mogą się okazać bardziej niezawodne – nie potrzebują zasilania – szybsze i tym samym skuteczniejsze w komunikacji niż Google Translator.
  • Ja z nich nie miałem okazji skorzystać, ale przyznaję, że idea jest genialna i warta promowania. Na pewno lepiej mieć przy sobie symbole, niż nie.

Podsumowując: Kupiona się nie bardzo sprawdzi, ale spersonalizowana NIE(będzie)ZBĘDNYM GADŻETEM, jeżeli zamieścisz na nim to co opisałem poniżej.

Co naprawdę sprawdza się na koszulce

Teraz przejdźmy do sedna tematu. Koszulka z symbolami, którą widzicie na zdjęciach,
naprawdę sprawdziła się w trasie. Była ona bardzo pomocna, ale nie przez same symbole, a kilka innych rzeczy, które na niej umieściłem. Są to:

  • Imię!!! Zawsze umieszczaj na takiej koszulce swoje imię. Najlepiej w wersji międzynarodowej, którą będą potrafili wymówić ludzie z wszystkich stron świata. Zawsze jest miło, gdy ktoś zwraca się do Ciebie po imieniu. Czyż nie? Jasne, że tak. A gdy robi to nowo poznany w hostelu współlokator Azjata, jest jeszcze milej. Nigdy nie zapamiętasz imion wszystkich osób poznanych na wycieczce czy imprezie, ale dzięki takiej koszulce wszyscy zapamiętają Twoje. A to już połowa sukcesu 🙂
  • W międzynarodowym towarzystwie fajnie wrzucić na koszulkę kraj, z którego pochodzisz. Zwykle kojarzysz swoich znajomych właśnie z narodowości, a dopiero później z imienia. Możesz ułatwić też to innym.
  • Kolejne grafiki, które mogą się przydać, to jakieś symbole kojarzone z krajem z którego pochodzisz. Wrzuciłem na koszulkę tylko godło i kontury Polski, ale następnym razem wrzuciłbym też lokalizację Polski na mapie Europ,y ponieważ nasz kraj nie należy do najlepiej rozpoznawalnych marek na świecie. Tak naprawdę wszystko, co wrzucisz na koszulkę, co zaowocuje rozmową z osobami poznanymi w trasie, będzie strzałem w 10-tkę.
  • Na koniec jeszcze jeden symbol, o którym wcześniej nie pomyślałem, a może się przydać. Znak zapytania. Dobrze jest gdy Twój rozmówca ma pewność, że się go o coś pytasz, a nie informujesz 🙂

Jeżeli chcesz zainwestować w taką koszulkę, koniecznie poszukaj tych NIE bawełnianych (bardziej sportowych). Posłużą Ci o wiele dłużej, szybciej schną i lepiej się prezentują, a w wilgotnym klimacie (tropiki) nie ma sensu rozważać innego zakupu. Od pewnego czasu można znaleźć w internecie firmy, które personalizują koszulki dla biegaczy, czy osób wędrujących po górach i to właśnie do nich warto by zagadać.


Podsumowanie

Jeśli wybierasz się w podróż do dalekich krajów, gdzie znajomość języków obcych nie należy do powszechnych talentów, a Internet nie jest najtańszy, to korzystanie z symboli może okazać się jedynym rozwiązaniem. Warto by się zastanowić, czy jednak nie będzie lepiej wydrukować je na kartce papieru i trzymać ją w kieszeni niż nosić na sobie. Koszulkę na pewno też warto dla siebie zaprojektować, ale bardziej skoncentrować się na imieniu, kraju pochodzenia i kilku symbolach, które mogą stanowić fajny pretekst do rozpoczęcia rozmowy. Może wrzucić symbole swoich zainteresowań, pasji czy mapę?

czytaj dalej: M – Mapa papierowa – przeczytaj koniecznie

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

K

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Karimata

Kijki Trekkingowe

Klawiatura bluetooth

Kominy sportowe (chusta wielofunkcyjna, BUFF)

Kosmetyczka

Koszulka turystyczna z symbolami

Kurtka przeciwdeszczowa

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać


Karimata

Zawsze wygodniej rozłożyć śpiwór na jakimś w miarę czystym skrawku materiału niż bezpośrednio na podłodze. Pół biedy, jeśli śpimy u kogoś na mieszkaniu, gorzej, gdy na stacji benzynowej lub na peronie kolejowym. Jeśli planujemy spać na jakiejś cywilizowanej powierzchni, wystarczy nam cienka składana karimata typu folia. Jeśli planujemy spać bezpośrednio na ziemi (namiot) lub betonie (pustostan), to lepiej zabrać z sobą coś lepszego, to znaczy grubszego.

Na festiwalach często można się spotkać z reklamowymi karimatami do siedzenia, wyglądającymi jak siedlisko z krzesła z rączką wycięte z taniej (no właśnie) karimaty. Przed wyjazdem na kilkudniowe koncerty można o tym pomyśleć, albo liczyć, że znajdzie się coś takiego na miejscu (karton też się nada). Po co? Aby nie siedzieć w błocie i terenie rozdeptanym przez wielotysięczne tłumy, gdy po kilku godzinach podskakiwania rozbolą nas nogi. Czy w trasę po górach warto brać coś takiego? Raczej nie.


Kijki Trekkingowe

Jeszcze pracujemy nad tym tekstem. Chcesz pomóc daj znać.

Dobre kijki trekingowe to wydatek niecałych 200 zł, ale dla początkujących, które powinny wytrzymać z nami kilka spokojnych sezonów to w dyskoncie koszt mniej niż 100zł. Jednak „profesjonaliście” za super lekkie, wytrzymałe mogą zapłacić ponad 400 zł.

Jeżeli wędrujesz z plecakiem i okazjonalnie łapiesz stopa to postaw na kijki składane z trzech modułów (dwu modułowe po złożeniu są większe niż plecak i mogą w aucie stwarzać ryzyko uszkodzenia kanapy), a docenisz je także podczas przechowywania w domu.

Więcej na ten temat napisze wkrótce.


Klawiatura bluetooth

Bardzo praktyczny gadżet dla osób, które chcą pisać bloga z podróży lub przynajmniej relacjonować wyprawę dla swojej rodziny. Pisanie na ekranowej klawiaturze może trwać w nieskończoność. Dlatego w tym miejscu pojawia się z pomocą mała przenośna klawiatura bluetooth, którą bez problemu można podpiąć do smartfona. Jest ona dużo lżejsza, mniejsza i tańsza niż laptop, a w połączeniu z telefonem (lub tabletem) może stanowić wygodną maszynę do pisania w każdym pokoju czy kawiarni.


Kominy sportowe (chusta wielofunkcyjna, BUFF)

Mowa o kawałku elastycznego materiału, zwykle cienkiego (w wersji zimowej z dodatkowym polarem), który został tak wyprodukowany, że umożliwia naciągnięcie go na szyję. Jedna z niewielu tak uniwersalnych – a raczej jedyna – części garderoby pełniąca aż tyle różnych funkcji. Zawszę noszę przy sobie przynajmniej trzy takie kominy sportowe.

Klasyczne zastosowania kominów sportowych


Lista zastosowań, tych standardowych i mniej popularnych

Zaznacz które już znasz:

  • szalik
  • maska – super się sprawdza w ciepłych krajach podczas jazdy skuterem (dużo pyłu się tam unosi)
  • kominiarka
  • chusta
  • sahariane – luźno naciągnięta na głowę
  • opaska na nadgarstek czy nawet frotka podczas treningów
  • opaska na głowę
  • gumka do włosów
  • piratka
  • czapka
  • zasłonka na oczy – podczas spania w namiocie czy w trasie
  • rękawiczki (zwijamy jak opaskę na nadgarstek, ale rozciągamy także na palce) idealna podczas biegania, gdy się okaże, że na zewnątrz jest jednak zimniej niż wydawało się przez okno,
  • sukienka dla małej dziewczynki (lub drobnej kobiety – popularna garderoba na Woodstocku)
  • spódniczka – dla dziewczynki
  • pokrowiec na jasiek (małą poduszkę) wypycham komin polarem i mam poduszkę
  • worek prowizoryczny po związaniu jednego końca, aby uporządkować rzeczy w plecaku
  • TO MIEJSCE CZEKA NA TWÓJ POMYSŁ – znasz jeszcze inne zastosowania? Daj nam znać w komentarzu.


Szczerze powiem, że nie warto ich kupować! Warto pochodzić po różnych plenerowych wydarzeniach, podczas których rozdawane są one jako materiały promocyjne (dość powszechne i skuteczne gadżety reklamowe, bo towarzyszą nam przez lata). Pewniakiem wśród festiwali jest Woodstock (czyli Pol’and’Rock), na którym sieć komórkowa Play rozdaje dziesiątki tysięcy kominów co roku za darmo.

Kurtka przeciwdeszczowa

Niezależnie, gdzie się wybieramy, mamy mniejsze lub większe prawdopodobieństwo, że znajdziemy dla niej zastosowanie. W górach stanowi całkowicie podstawowe wyposażenie. Najlepsze będą kurtki z membraną (np. Gore-Tex), ponieważ nic tak nie psuje humoru i zdrowia, jak wilgotna, zimna koszulka po pierwszej godzinie zwiedzania.

Jaką kurtkę wybrać?
Jeśli mowa o kurtkach, to każda firma outdoorowa ma w swojej ofercie kilka modeli dla początkujących (na miasto) lub bardziej wymagających. Podstawowym parametrem kurtki jest jej wodoodporność, np. 10 000 mm słupka wody. Czyli w teorii tyle wody musiało by na nią spaść, aby w końcu przemokła. W rzeczywistości jest trochę inaczej, jednak nie wymyślono żadnego lepszego parametru. Ważne też pamiętać, że 10 000 to minimalna wartość uznawana za nieprzemakalną (czym wyższa tym lepsza) i aby szwy były podklejane.

Drugi parametr to oddychalność. Dla plastikowej peleryny wynosi ona 0, czyli szybko można się w niej zapocić, ale za to jest też całkowicie nieprzemakalna (tak czy siak będziesz mokry). Standardowo przyjmuje się miarę oddychalności (z ang. MVT – Moisture Vapour Transfer) gr wody/ m^2/24 h. Tutaj również czym większa liczba, tym lepiej.


Dobrze wiedzieć

W formie ciekawostki należy wspomnieć, że produkty z membraną Gore-Tex nie są już opisywane przez powyższe parametry. Kiedyś były, jednak firma odeszła od tego, gdy stała się najlepiej rozpoznawalną marką z tej branży na świecie. Dziś produkty z membraną Gore-Tex dzielą się na 4 kategorie, żadnej z nich nie są przypisane parametry, bo i po co, skoro są najlepsze (tak pewnie uważa producent i taka jest opinia w środowisku).

Ogólnie mówiąc, kurtki dzielą się na dwa rodzaje: wzmacniane, które powinny przetrwać wiele, lub proste, mieszczące się w kieszeni spodni. Obydwa typy charakteryzują się tego samego typu parametrami. Ja jestem posiadaczem kurtki „ultralekkiej”, ponieważ staram się zawsze nosić ją przy sobie i nie martwić się o przestrzeń, gdzie ją włożę.

czytaj dalej: K jak koszulka z symbolami

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

C

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Chusta

Chusteczki higieniczne/nawilżone

Cukierki/landrynki

Cukierki z Polski

Czołówka

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać


Chusta

Najlepiej duża, zrobiona z cienkiego materiału. Po pierwsze wiążemy ją na szyi – nie zajmuje miejsca w plecaku – po drugie podczas autostopu można się nią szybko okryć, gdy w samochodzie, którym jedziemy, jest za zimno (nie trzeba wtedy grzebać w plecaku, który jest gdzieś w bagażniku). Po trzecie służy jako pareo na plaży lub zasłania ramiona, gdy są spieczone od słońca, może posłużyć jako kocyk do siedzenia – co szczególnie przydaje się dziewczynom – żadna nie chce zapalenia pęcherza w podróży!

PAMIĘTAJ:
Taka chusta staje się obowiązkowym wyposażeniem dla kobiet, gdy podróżujemy po krajach islamskich!

Chusteczki higieniczne/nawilżone

Mało jest przedmiotów, które mają tak wszechstronne zastosowanie, jak chusteczki. Najlepiej wiedzą o tym rodzice małych dzieci, dlatego zawsze lepiej mieć je gdzieś spakowane. Chusteczki higieniczne mogą okazać się ostatnią deską ratunku, gdy w toalecie nie znajdziemy papieru toaletowego! Nawilżone dodatkowo potrafią zastąpić umywalkę, a w skrajnych sytuacjach też wannę i prysznic.

Cukierki/landrynki

Po kilku dniach spędzonych na podróżach po górach zaczniemy marzyć o słodyczach. Nawet jeśli na co dzień nas do nich nie ciągnie. Podczas wysiłku nasze mięśnie i mózg pracują na węglowodanach, a niestety podczas codziennego życia w mieście dostarczamy ich sporo w formie cukru (świadomie bądź nie), to też organizm zacznie się go domagać.

Cukierki z Polski

Przez żołądek do serca… każdego. Mało jest tak trafnych prezentów, jak te kulinarne, a słodycze lubi chyba każdy (przynajmniej czasami). Bardzo miłym gestem jest podzielenie (wymienienie) się ze spotkanymi na trasie osobami przekąskami pochodzącymi ze swojej ojczyzny. Ja zawsze uwielbiam szukać nowych smaków podczas podróży. Czym bardziej egzotyczne, bardziej niepolskie, tym lepiej. Sprawia mi to bardzo dużo szczerej przyjemności. Wiem, że nie każdy zje kaczkę z jajkiem lub smażoną szarańczę dla przyjemności (dla mnie nie było to zbyt przyjemne), ale większość z nas chętnie spróbuje „egzotycznych” słodyczy. Dla obcokrajowców nasze krówki, kukułki czy inne nietopliwe cukierki mogą być też prawdziwie egzotycznymi smakami.

Photo by Miha Rekar on Unsplash

Czołówka

Nie wyobrażam sobie wypadu w góry, na Woodstock czy jakiegokolwiek zagranicznego wyjazdu na kilka dni bez czołówki. Zawsze noszę w plecaku dwie: jedną główną, mocniejszą, większą i drugą awaryjną lub dla kompana. Rozkładanie namiotu po ciemku, wędrówka przez pole namiotowe czy choćby pakowanie się nocą w hostelu w pokoju wieloosobowym, gdy wszyscy wokół śpią, bez tego narzędzia byłoby nieporównywalnie trudniejsze. Z mojego doświadczenia powiem, że z czołówkami jest jak z samochodami. Mogą kosztować dużo lub kilkanaście razy mniej, jednak cena nie zawsze świadczy o jakości. Kupiłem w życiu przynajmniej 5 markowych czołówek i niestety dwie z nich, które kosztowały (10 lat temu) 150–200 zł, przerywały świecenie. Dziś dobre czołówki zaczynają się już od 100 zł.

Jaką czołówkę kupić?

Jaką czołówkę wybrać? Wszystko zależy od zastosowania, jakie dla niej przewidujemy. Kiedy kupowałem czołówki dla siebie, miały wytrzymać wielkie ulewy, upadek do kałuży,
„bardzo” ujemne temperatury i świecić ponad 100 godzin na jednym zestawie baterii.
Gdy kupowałem tacie na urodziny, jej zadaniem było pomaganie w pracy pod samochodami,
a więc ważna była wodoodporność, a czas świecenia już niekoniecznie.

Moja awaryjna czołówka jest zminiaturyzowana do granic możliwości, bo ma rozmiar niewiele większy od szkolnej gumki do gumowania. Przede wszystkim trzeba określić przeznaczenie. Po drugie cena. Bez problemu w każdym hipermarkecie kupimy taki sprzęt do 30 zł. Profesjonalne, czyli Mercedesy wśród czołówek, to głównie dwie firmy (nie wymienię ich z nazwy, aby nie być reklamować tutaj marek). Z pierwszej z nich kupiłem 4 urządzenia i dwa z nich działają rewelacyjnie już od kilku lat, ale niestety dwa pozostałe od nowości przerywały i producent powiedział, że… (nie pamiętam, co powiedział, ale w rezultacie nic z tym nie udało się zrobić). Z drugiej firmy mam jedną czołówkę od ponad dziesięciu lat i jak do tej pory jestem zadowolony.

Wydaje mi się, że jeżeli chcemy przyoszczędzić, to lepiej kupić czołówkę w markecie, jednak jeśli mamy na nią przeznaczyć ponad 100 zł, to warto rozejrzeć się za czymś markowym, co posłuży nam wiele lat.

czytaj dalej: K

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

B

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Baterie zapasowe paluszki

Baterie zapasowe do telefonu lub mały powerbank

Bielizna

Buty

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać


Baterie zapasowe paluszki

Jeśli wyruszamy w podróż na kilka dni i planujemy też wędrować wieczorami po zmroku, to na pewno powinniśmy zabrać baterie zapasowe do czołówki (i, jeśli zabieramy, to też do latarki). Trzeba uważać, aby nie przesadzić z ich liczbą. Baterie, pomimo że są nie dużych rozmiarów, niestety ważą dość sporo. Warto też je jak najlepiej zabezpieczyć podczas transportu. Ja każdy komplet baterii owijam dokładnie chusteczkami higienicznymi (aby nie dopuścić do nich wilgoci i ochronić przed szybkimi zmianami temperatur), a następnie taśmą samoklejącą, żeby nie rozsypały się po plecaku i wkładam do woreczków, aby nie zamokły. Z doświadczenia wiem, że, jeżeli to tylko możliwe, najlepiej używać akumulatorów, które można wielokrotnie ładować (ekonomiczne i ekologiczne rozwiązanie), ale czasem oryginalne standardowe baterie lepiej magazynują energię w gorszych warunkach.

Baterie zapasowe do telefonu lub mały powerbank

Wyposażenie na czarną godzinę. Nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkich czarnych sytuacji. Złe rzeczy, źli ludzie itp. spotkani w podróży należą do skrajnej rzadkości. Ktoś kiedyś wyliczył, że jedna niebezpieczna sytuacja podczas autostopu przypada na 10 000 przejechanych km (wliczając w to pijanego kierowcę i kieszonkowców). Jeśli planowaliśmy dotrzeć do hostelu pod wieczór, ale przez pomyłkę wylądowaliśmy w szczerym polu w Rumuni, po północy, bez namiotu, z rozładowanym telefonem. Co możemy zrobić? Najlepiej włożyć awaryjną baterię i wezwać pomoc. Alternatywą tutaj może okazać się ładowarka do telefonu zasilana bateriami paluszkami.

Bielizna

Najlepiej niebawełniana. Podstawową wadą bawełny jest wsiąkanie wilgoci, pochłanianie niemiłych zapachów i długi okres schnięcia. Prawda jest taka, że lekarze zalecają bawełnę jako materiał, który jest najzdrowszy dla naszej skóry, jednak w podróży się ona nie sprawdzi. Warto zainwestować w skarpetki trekkingowe, jeśli chodzimy w butach trekkingowych, ponieważ to one gwarantują pełny komfort dla stopy (w końcu mają kontakt z nasza skórą), odprowadzają wilgoć, zabezpieczają przed otarciami i, jeśli są dobrej jakości, można pochodzić w nich kilka dni bez obaw o niemiłe zapachy. Ubranie zwykłych skarpetek do markowych butów trekkingowych to to samo, co zamontowanie kół z kolarzówki do roweru górskiego. W mieście i na drogach może będzie ok, ale w terenie się to nie sprawdzi, bo nawet w połowie nie wykorzystamy możliwości tego roweru (buta).

Na szlaku zwykłe bawełniane skarpetki (jak i zresztą majtki) podczas solidnej ulewy, która zmoczy nas do suchej nitki, będą dla nas kulą u nogi przez kolejnych wiele godzin. Materiały bardziej zaawansowane wyschną, nim się zorientujemy, i prawdopodobnie też zapobiegną powstaniu pęcherzy na stopach i przeziębieniu się.

Bielizna termoaktywna

W rozbudowie

Photo by Colton Sturgeon on Unsplash

Buty

Temat rzeka. Na ten temat można przegadać całe dnie, ale w wielkim skrócie postaram się tutaj zamieścić kilka najważniejszych informacji.

Z jednej strony to temat rzeka, ale dla większości osób może być śmieszne, że w ogóle poruszam to zagadnienie. To przecież oczywiste, że buty są potrzebne, ale warto i w tym miejscu zwrócić uwagę na kilka ich cech. Jestem dużym zwolennikiem butów trekkingowych, najlepiej skórzanych z membraną.

Sprawdzają się one przez cały rok i w każdych warunkach, bo dobra skóra oddycha, a membrana nie przemaka. Jeśli mowa o kilkudniowych wypadach w góry, to nie można brać pod uwagę innego obuwia, niż obuwie typowo trekkingowe ponad kostkę z twardą podeszwą. Wyjątek od tej reguły stanowią wyłącznie sportowe wypady, gdzie biegacz potrzebuje buta niższego, gdyż wysoki pokaleczy stopy (wiem z doświadczenia).

Jeśli planujemy lekki spacerek po górach bez ciężkiego plecaka niskie buty powinny wystarczyć.
Bez sporego dodatkowego obciążenia na plecach szansa skręcenia kostki na szlaku jest podobna do tej w mieście. Jeśli chodzi o zwiedzanie miast, to myślę, że buty do biegania po asfalcie sprawdzą się trochę lepiej. W lepszym stopniu amortyzują kroki i zapewniają też lepszą wentylację (w mieście przed deszczem zwykle jest się gdzie schować). Koniecznie trzeba takie buty wcześniej przetestować i rozchodzić. Sam zakupiłem kiedyś pewne buty do biegania, w których przebiegłem dwa maratony bez najmniejszych obtarć, natomiast już po godzinie spaceru raniły stopę. Inaczej stopa pracuje przy bieganiu, a inaczej przy chodzeniu, dlatego każdy sprzęt należy testować w konkretnych warunkach.

Gdy wybieramy się gdzieś dalej na kilka tygodni i planujemy zwiedzanie miast czy trekking, a jednocześnie nie chcemy też tracić formy i mamy zamiar tam biegać, to… bardzo dobrym rozwiązaniem może okazać się tutaj zakup czegoś zaawansowanego. Mowa o lekkich butach sportowych z nieprzemakalną membraną. Jest to niestety większy wydatek, ale jeśli planujemy dłuższą podróż i mały bagaż, mogą okazać się jedynym wyjściem. Jeśli dodatkowo planujemy wyskoczyć w teren lub przejść się po śniegu, to powinniśmy zwrócić uwagę na podeszwę. Buty dla biegaczy górskich mogą w tej sytuacji spełnić nasze wszystkie oczekiwania. Chyba że wybieramy się tropiki i regiony o bardzo dużej wilgotności, o czym poniżej.

Drogie buty do biegania w terenie nie zawsze sprawdzą się idealnie. Membrana, nawet ta najdroższa, przestaje działać, jeżeli wilgotność w bucie kształtuje się na podobnym poziomie, jak ta poza nim. Membrana i skóra, które dobrze sprawdzą się w Europie, mogą spowodować odparzenia na Bliskim Wschodzie czy w Afryce. Warto o tym pomyśleć. Czasem sandały będą najlepszym rozwiązaniem! Bo pomimo że przemakają, to schną ultraszybko i są bardzo przewiewne.

Buty – DOBRZE WIEDZIEĆ:

W tym miejscu warto wspomnieć o pewnych drobiazgach, o których nie wszyscy muszą wiedzieć:

  • czym mniej szwów na frontowej części buta, tym lepiej, ponieważ to właśnie miejsca łączenia stanową piętę Achillesa odzieży i przemakają jako pierwsze. W nich też gromadzi się woda, śnieg oraz zabrudzenia, co sprzyja przemakaniu.
  • dobrze zaimpregnowane buty można poznać po gromadzących się lub spływających kropelkach wody na ich powierzchni, jednak nie ma takiej impregnacji, która utrzymałaby je na powierzchni po przejściu przez wysoką, mokrą trawę, śnieg itp. Spowodowane jest to tym, iż impregnacja polega na nałożeniu na powierzchnię materiału cieniutkiej warstwy specjalnego „oddychającego” wosku, który ściera się podczas fizycznego kontaktu z innym obiektem.
  • nawet najlepsze buty nie pomogą przejść przez rzekę suchą stopą, jeśli woda wleje się od góry! Pamiętaj o tym. Podczas przeprawy przez rzeki najlepiej założyć sandały.
  • jeśli mowa o zimowych warunkach, to też najlepsze buty nie umożliwią przeprawy przez wysoki śnieg suchą stopą, jeśli dostanie się on od góry! Załóż stuptuty (inaczej znane jako glaciery lub po prostu ochraniacze) lub naciągnij i zwiąż spodnie na wysokości kostki. Stuptuty są też dobrym rozwiązaniem, jeżeli mamy niskie buty i krótkie spodenki, a potrzebujemy przedostać się na krótkim odcinku przez śnieg, mokrą trawę lub kolczaste pnącza.

czytaj dalej: C

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

A

Opis rzeczy

Jesteś przed zakupem nowych rzeczy? Nie wiesz na co zwrócić uwagę przy zakupie? Nie wiesz jak dbać o to co masz? Chcesz poznać kreatywne zastosowania standardowych przedmiotów. Szukasz wskazówek i porad dotyczące sprzętu turystycznego? Dobrze trafiłeś, wybierz z poniższej listy co Cie interesuje:

A, Apteczka, B, Buty, C, D, E, F, G, H, I, J, K, Kosmetyczka, Koszulka z symbolami, L, Ł, M, Mapy papierowe, N, O, P cz.1, P cz.2, R, S, T, U, W, Z

W tym poście znajdziesz opis:

Adapter do gniazdka

Jeszcze pracujemy nad kolejnymi tekstami. Masz pomysł co tu dopisać? Chcesz podzielić się swoim doświadczeniem? Daj nam znać

Adapter do gniazdka


W podróżowaniu jedną z najpiękniejszych rzeczy jest fakt, że nawet najprostsze rzeczy mogą nas zaskoczyć. Wydawało by się, że w każdym hostelu, jeśli tylko posiadamy swoją ładowarkę, to zawsze podładujemy telefon. Niestety tak nie jest. Nawet w Europie może spotkać nas wielkie zaskoczenie. Na szczęście nie jest to aż tak duży problem, jakby mogło się początkowo wydawać. Po pierwsze, jeden adapter z wieloma wtyczkami nie jest dużym wydatkiem. A po drugie, nawet w krajach gdzie gniazdko z prądem wygląda całkiem inaczej, jest pewna szansa, że nasza klasyczna wtyczka dopasuje się do niego. Tak jest np. we francuskiej części Szwajcarii lub większości hoteli na całym świecie stawiających na europejskich turystów.


Akumulatorki zapasowe paluszki

czytaj „baterie zapasowe”

czytaj dalej: B

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

Historia Keo

Jeżeli poznałeś już szczegóły akcji „Laos – po pierwsze edukacja!” to pora poznać teraz historię osoby od, której to wszystko się zaczęło. Przedstawiam Ci poniżej, skróconą wersję autobiografii naszej koleżanki z Laosu. Życie Keo wielokrotnie rzucało kłody pod nogi (i powodzie z Mekongu) na jej drodze do edukacji.

Warto przeczytać, tą krótką historię aby uświadomić sobie jak wiele pracy czeka nas wszystkich aby móc w końcu powiedzieć, że każde dziecko na naszej planecie ma otwartą drogę do rozwijania podstawowej wiedzy w standardowej szkole.

Na początku zamieszczam wersję oryginalną w języku angielskim, poniżej tłumaczenie w naszym ojczystym.

Tekst oryginalny

Poniżej wersja w j. polskim

Keonakhone Sengchanon (Keo) – Lao born, local activist. Her whole life Keo fought against difficult odds for her education, now she fights for a chance of a good education for her people. Read Keos story below.

“Hi,

I am Keonakhone Sengchanon (Keo). I am 28 Years old, i come from a family of farmers from Houyyang village, Xanasomeboun district, Champasak Province in Lao where i grew up, got educated and where i now live. I have a 2 year old adopted son, 3 sisters and 2 brothers.

I have had a very hard time with my education because of high education costs and small education opportunities.

My village is next to the Mekhong river, most of the people here are farmers or fishermen and not everyone can afford to go to school. In between 2000-2007 i had to cross the Mekhong to go to school everyday, however sometimes that was impossible because of storms or money issues.

Despite that i did finish high school. My brother finished high school the same year, so we would have to wait at least 2 years to go to college, because our father didn’t have the money to send us both at the same time.  However i decided do everything to fight for my future. I took the cheapest English class at a Teaching Training College where i studied from 5pm to 8pm. I moved to my uncle’s house. I wanted to work and earn money by my own two hands, so I went to work at a local guesthouse as a receptionist and waitress. The job gave me a chance to practice english. But my life was not that easy, i had to deal with a lot of ill will form people and someone stole my money that I saved up to buy a motorcycle for school transportation. But I never give up so I found a job at a Pakse hotel as a receptionist where i worked for 1,5 years until i finished college.

The education i received allowed me to get a job as a tourist guide in 2010. While I was working as a tour guide I also talked about the situation of the Lao education and health care with my clients, who after this would donate money to buy books and pens for poor schools. At that time i  had also  worked with Health care NGOs and Educational NGOs as a translator. I also had the opportunity to move to Germany for 6 months with my son, where i met Karolina Jeanchen.

My life was never easy. Form the depth of my heart i felt that I wanted to help my people with education, human rights, women rights and everything that might help everyone get a better education.

Not everyone here can afford basic education, because of fees for things like uniforms, books, notebooks, pens. Also the school conditions are rough, in many schools there is no drinking water, and the water form the Mekhong might be dangerous for health.

Right now i am living back with my family in my village where i am fighting hard to find a donation to help the local students, because here, you can achieve a lot with good education.

Keo“

Wersja polska

Keonakhone Sengchanon (Keo) – Rodowita Laotanka,  lokalna działaczka społeczna.  Keo walczyła wiele lat z przeciwnościami losu o swoją edukację, teraz zabiega o szansę na godną edukację dla swojej lokalnej społeczności. Przeczytaj historię Keo poniżej.

„Cześć,

Nazywam się Keonakhone Sengchanon (keo). Mam 28 lat, pochodzę z rodziny rolników z wioski Houyyang, dystrykt Xanasomeboun, Prowincja Champasak w Laosie gdzie się wychowałam, uczyłam i gdzie obecnie mieszkam. Mam 2 letniego adoptowanego syna, 3 siostry i 2 braci.

Zdobycie edukacji było dla mnie bardzo dużym wyzwaniem, między innymi ze względu na wysokie opłaty oraz na lokalnie dostępne możliwości edukacji.

Moja wioska znajduje się obok rzeki Mekong. Lokalna społeczność to głównie rolnicy i rybacy i nie każdego stać na to by udać się do szkoły. Od 2000-2007 roku, codziennie musiałam przekraczać rzekę Mekong łodzią by dostać się do szkoły. Jednak dotarcie do szkoły nie każdego dnia było możliwe ze względu na burze, podtopienia lub ze względów finansowych.

Pomimo tego udało mi się ukończyć szkołę średnią i to w tym samym roku co mój brat. Jednak by rozpocząć studia musieliśmy poczek      ać jeszcze co najmniej 2 lata, ponieważ naszego ojca nie było stać na to by wysłać nas obojga na studia.  Postanowiłam jednak zrobić wszystko by zawalczyć o moją przyszłość i rozpoczęłam najtańszy dostępny kurs języka angielskiego na studiach, na który uczęszczałam codziennie w godzinach 17-20. Zamieszkałam w domu mojego  Wuja. By zacząć samodzielnie zarabiać na studia zaczęłam pracę w lokalnym gościńcu w Pakse jako recepcjonistka i kelnerka. Dało mi to szansę rozwijać moją znajomość języka angielskiego, którą zdobywałam na studiach. Nie było to jednak łatwe, spotkałam się z dużą nie przychylnością ludzi, co skończyło się tym, że ukradziono mi wszystkie pieniądze jakie zbierałam na motocykl, którym miał mi służyć za transport na studia. Nie poddałam się, znalazłam nową pracę jako recepcjonistka w hotelu w Pakse gdzie pracowałam jeszcze przez 1,5 roku, aż do ukończenia studiów.

Zdobyta edukacja pozwoliła mi rozpocząć pracę jako przewodnik turystyczny w 2010 roku. W pracy tej miałam okazję rozmawiać o edukacji oraz o służbie zdrowia w Laosie z ludźmi, którzy potem chętnie przekazywali pieniądze na zakup zeszytów, książek i długopisów dla lokalnych szkół. Miałam również okazję współpracować jako tłumacz z organizacjami pozarządowymi zajmującymi się edukacją i zdrowiem. Wykorzystałam daną mi szansę wyjazdu i zamieszkania w Niemczech na okres 6 miesięcy.Pojechałam tam z swoim synem i to właśnie tam szczęśliwie poznałam Karolinę Jeanchen.

Moje życie nigdy nie było łatwe. W głębi serca wiedziałam, że chcę pomóc swojej społeczności walcząc o prawo do dobrej edukacji, o respektowaniem praw człowieka oraz praw kobiet w każdy sposób jak tylko mogę. Nie każdy tutaj może sobie pozwolić na podstawową edukację czy na studia, chociażby ze względu na opłaty za mundurki szkolne, czy za materiały szkolne (zeszyty i długopisy). Do tego warunki w szkołach są niełatwe, w wielu brakuje bieżącej wody pitnej, a woda dostępna w rzece Mekong może być niebezpieczna dla zdrowia.

Obecnie wróciłam do rodzinnego domu i wioski gdzie walczę na wszelkie możliwe sposoby o dofinansowanie nauki dla uczniów lokalnych szkół, ponieważ tutaj, można osiągnąć bardzo wiele dzięki dobrej edukacji.

Keo“

Zamknij