Ten post jest kontynuacją (albo uzupełnieniem) wcześniejszego artykułu na temat szeroko rozumianego bezpieczeństwa podczas podróży. Z wcześniejszego dowiesz się w jaki sposób nie dać się okraść w realu, a w tym poście skupimy się na bezpieczeństwie związanym z wykorzystaniem internetu.
Dzisiaj silne hasło nie może być w formie słowa, ale musi być o długości całych zdań!! Najpopularniejsze hasła na świecie to kolejno: 123456, password, 123456789, 12345678, 12345, 111111 – kreatywne, prawda?
A jak bardzo oryginalne jest Twoje hasło? Jeśli jest to data urodzenia, czyli same cyfry, lub tylko jedno słowo, to równie dobrze możesz go nie stosować, bo dla „łamaczy haseł” nie stanowi wyzwania. Edward Snowden w programie rozrywkowym stacji HBO radził, aby korzystać ze skomplikowanych zwrotów. Używajcie całych zdań, długich, wyjątkowych i tym samym łatwych do zapamiętania, jak „margaretthatcheris110% SEXY” – zaproponował.
W 2019 roku plagą stały się wyłudzenia pieniędzy po włamaniach na konta do Facebooka i mailowych (umożliwiających zmianę hasła do konta na FB). Oszuści w prywatnych wiadomościach proszą rodziny i znajomych o szybkie finansowe wsparcie czy zrzutkę poprzez podanie kodu BLIK! Będąc w podróży, stajemy się łatwiejszym łupem, ponieważ jesteśmy z dala od bliskich i prośba o wsparcie finansowe wydaje się jeszcze bardziej uzasadniona!
Sprawdzaj siłę swoich haseł (nie dokładnie ich, ale podobnych!) w aplikacjach internetowych (wpisz w Google „Jak silne jest moje hasło”), dzięki temu zyskasz świadomość, czy łatwo je złamać w kilka minut, czy potrzeba na to wielu lat.
A jak silne jest Twoje hasło
Firma Hive Systems z Richmond zajmująca się bezpieczeństwem sieciowym co roku publikuje tabelki, w których porównuje różne systemy, i podaje, ile czasu potrzebowały na złamanie haseł w zależności od tego, z czego się składają. Tutaj znajdziesz streszczenie informacji opublikowanych w 2022 roku (po pełny raport odsyłam na ich stronę).
Jeżeli Twoje hasło składa się tylko z 11 cyfr, to na jego złamanie komputery potrzebują dziś 0 sekund, bo robią to natychmiast. Z kolei na 17 cyfr potrzeba im aż 2 dni („aż” – tu powinieneś odczytać ironię w moim głosie). Jeżeli stworzysz hasło tylko z małych liter to w ciągu 2 dni poradzą sobie z ciągiem o długości 12 znaków, jednak już przy 15 literach zejdzie im na to 100 lat. Miks dużych i małych liter w haśle o długości 13 znaków to już 1000 lat pracy komputerów, a po dodaniu do tego cyfr 12 000. Na koniec dodam jeszcze tylko, że długość hasła jest kluczowa, gdyż konstruując je z wszystkiego, co możliwe (cyfr, liter małych i dużych, a także specjalnych znaków) wcale nie gwarantujemy sobie bezpieczeństwa. Takie „urozmaicone” hasła do 6 znaków są łamane natychmiast, przy 10 znakach potrzeba na to 5 miesięcy, przy 12 znakach już 3000 lat, a tylko wydłużając je o jeden znak nawet 202 000 lat (dwa lata temu było to jednak 2 000 000 lat). Długość hasła ma tutaj ogromne znaczenie!
Istnieją jednak systemy, które i takie hasła „łamią” natychmiast!!! Pod warunkiem, że używamy ich od „zawsze” i kiedyś komuś udało się je przechwycić. Bezpieczne i solidne hasło to wyrażenie systematycznie zmieniane.
Jeżeli chcesz czuć się naprawdę bezpiecznie, zacznij korzystać z aplikacji do zarządzania hasłami (np. KeePass). A jeżeli to w dalszym ciągu jest dla Ciebie za mało i chcesz także zabezpieczyć się przed wykradzeniem haseł, zakup sobie klucz na USB typu U2F.
Menedżery haseł
Każda osoba korzystająca z przeglądarki internetowej (Chrome, Mozilla, Edge, Opera itp.) po wpisaniu hasła służącego do zalogowania się do danego konta zostaje zapytana czy chce sobie te dane do logowania zapisać. I tutaj mamy dwie opcje: pierwsza – wybrać „zapisz” i liczyć na to, że nikt nie włamie się na nasz komputer albo fizycznie nam go nie ukradnie, oraz druga – wybrać opcję „nie” i zanotować te dane logowania na kartce (co będzie bardzo niewygodne, ale o wiele bezpieczniejsze).
W celu podniesienia poziomu bezpieczeństwa podczas korzystania z tego typu wbudowanych menedżerów haseł w przeglądarkach powinniśmy za każdym razem, to znaczy dla każdej aplikacji stworzyć całkowicie inne hasło. Kolejnym sposobem na podniesienie poziomu bezpieczeństwa jest solidniejsze zabezpieczenie dostępu do komputera (logowania do systemu), poprzez skomplikowane hasło, klucz USB czy czytniki biometryczne. Ponieważ w sytuacji kradzieży (czy zgubienia) słabe zabezpieczenia umożliwią złodziejowi wgląd do wszystkich naszych haseł.
Uwierzytelnianie dwuskładnikowe
Rozwiązanie bardzo proste, stosunkowo wygodne i bardzo bezpieczne. Jeżeli podczas próby zalogowania się na swoim koncie (Google, banku itp.) zostanie wysłany kod smsem to, aby się podszyć pod Ciebie złodziej musi znać i twoje hasło i posiadać twój telefon (oraz potrafić się na nim zalogować). Bardzo mało prawdopodobne, aby ktoś bez Twojej wiedzy był w stanie złamać te wszystkie zabezpieczenia.
Jest to jednak ogromnie niepraktyczne zabezpieczenie podczas podróży zagranicznych (!!!) bo zdarza się, że w takiej sytuacji smsy z kodami aktywacyjnymi dotrą z zbyt dużym opóźnieniem. Samemu podczas pierwszej podroży do Azji miałem z tym nie mały problem.
Inną formą zabezpieczenia dwuskładniowego jest wpisywanie hasła i potwierdzanie biometryczne tożsamości, co także w dużej mierze zapewni Ci bezpieczeństwo danych.
Klucze U2F
Klucze bezpieczeństwa znane jako U2F (ang. Universal 2 Factor) to pendrive, nie służące jednak do przechowywania plików, a wyspecjalizowane do przechowywania haseł oraz oprogramowania do weryfikacji witryn. Ich zadaniem jest wzmacnianie i uproszczenie uwierzytelniania dwuskładnikowego – posiadanie tego fizycznego klucza świadczy o tym, że „ja to ja”.
Klucz U2F to jedyna metoda dwuetapowego uwierzytelniania, która skutecznie uchroni Cię przed skutkami phishingu, czyli zalogowania się prawdziwymi danymi na fałszywej stronie (często banku). Dzięki oprogramowaniu zabezpieczającemu zainstalowanym na tym pendrive klucza U2F nie pozwoli hakerowi przejąć Twojego konta.
Jak to działa? Klucz U2F to urządzenie wpinane do portu USB podczas logowania do dowolnej aplikacji. W trakcie tego procesu, urządzenie tworzy specjalne kody, które umożliwiają zalogowanie się do naszych kont. Podczas ponownego logowania, serwer sprawdza, czy użytkownik posiada odpowiedni klucz (zapisany na włożonym do portu USB nośniku). Co istotne, jeden klucz sprzętowy umożliwi nam uwierzytelnianie i zalogowanie się do dowolnej aplikacji czy serwisu, jednak wciąż musimy pamiętać nasze podstawowe dane do logowania, czyli login oraz hasło.
Obszerny i przejrzysty opis tego rozwiązania znajdziesz na stronie rządowej www.gov.pl
KeePass i inne zewnętrzne aplikacje menadżerów haseł
Dobre rozwiązanie dla indywidualnych osób które posiadają dużą liczbę kont, a co za tym idzie także haseł i chcą mieć je gdzieś bezpieczne zapisane. Zaletą tych aplikacji jest możliwość logowania się bez wpisywania (nawet bez znajomości) loginu oraz hasła, ponieważ posiadają one funkcjonalność autouzupełniania. Tego typu aplikacje to także chyba jedyne słuszne rozwiązane dla osób, które pracują w zespołach i czasem (lub nieustannie) muszą dane do logowania współdzielić w jak najbardziej bezpieczny sposób.
Zewnętrzne menadżerowie haseł umożliwiają nam przechowywanie wszystkich haseł w jednej zewnętrznej aplikacji, do której dostęp jest o wiele bardziej utrudniony, iż zwykłe odpalenie przeglądarki internetowej (wewnętrzne aplikacje menedżerów haseł). Dobrym rozwiązaniem jest przechowywanie na pendrivie pliku umożliwiającego zalogowanie się do tej aplikacji, dzięki czemu ktoś kto ukradnie nam komputer i tak, bez dodatkowego urządzenia USB nic nie zrobi.
Bardzo wygodnym rozwiązaniem jest także wcześniej wspomniane autouzupełnianie (przy uruchomionej aplikacji) danych do logowania na danej stronie poprzez wybranie skrótu klawiszowego, dzięki czemu nawet nie musimy wyświetlać hasła do przeklejenia (co może zostać także przechwycone).
Kawiarenki internetowe to już przeżytek? NIE wszędzie. Photo by Leon Seibert on Unsplash
Bądź incognito
Jeżeli Twoje hasło ma pełnić swoją rolę, to nie tylko nie powinieneś go nikomu świadomie podawać, ale również nie powinieneś z niego korzystać w standardowych przeglądarkach na ogólnodostępnych komputerach (co już samo w sobie stwarza niemałe ryzyko).
Kontynuując temat bezpieczeństwa w wirtualnym świecie, nie można zapomnieć o „trybie prywatnym” (inaczej zwanym incognito) w przeglądarkach internetowych. Jeżeli przyjdzie nam korzystać z publicznego komputera w kafejce internetowej, w hostelu, u hosta lub u znajomych warto włączyć tryb prywatny, aby wpisane hasła, przeglądane strony itp. nie zostały zapisane na urządzeniu. Oczywiście jeżeli ktoś zainstalował oprogramowanie szpiegujące, to nic nam nie pomoże zachowanie prywatności i takie podejrzane komputery powinniśmy omijać szerokim łukiem, jednak gdy nie mamy innego wyjścia, to pamiętajmy przynajmniej o trybie incognito.
Odwiedź stronę haveibeenpwned.com (lub podobne) i sprawdź czy Twoje dane do tej pory nie wyciekły, w którymś z wykrytych wycieków danych.
Niebezpieczne WiFi
Czy czujesz się bezpiecznie, korzystając z swojego telefonu, wchodząc na aplikację bankową, przeglądając internet czy logując się do portali poprzez przeglądarki mobilne? Jeżeli masz antywirus zainstalowany na swoim smartfonie i nikomu z tego powodu nie udało się zainfekować go jakąś aplikacją szpiegującą, to wcale nie znaczy, że nikt nie widzi tego, co na nim robisz!
Już uczniowie szkoły średniej bez posiadania jakiejś zaawansowanej technologii i wiedzy specjalistycznej są wstanie podglądać wpisywane hasła osób korzystających z ogólnodostępnych sieci WiFi (byłem tego świadkiem). Dlatego jeżeli jesteś za granicą i korzystasz z ogólnodostępnych WiFi, nigdy, ale to przenigdy, nie korzystaj wtedy z aplikacji bankowych!
Jedynym w miarę pewnym sposobem zabezpieczenia się w takiej sytuacji jest zakup lokalnej karty sim z dostępem do Internetu (co osobiście zawsze robię po dotarciu do kraju, w którym spędzę więcej niż trzy dni).
Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony „Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.
Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.
„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”
Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!
Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!
Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.
Jeżeli należysz do grona osób oglądających wiadomości w telewizji lub przeglądających portale informacyjne, to najprawdopodobniej raz na pewien czas zagości w Twojej głowie myśl „aż strach z domu wyjść”. Przecież tyle zła, przestępczości i niebezpieczeństwa każdego dnia przewija się na świecie. Codziennie słyszymy, że kogoś okradziono, ktoś gdzieś zginął potrącony przez samochód, innym razem w Syrii uprowadzono wolontariuszy, a w Meksyku kogoś zastrzelono.
Dokąd ten świat zmierza? Tylko samobójcy dzisiaj podróżują, do tego samotnie i jeszcze autostopem, a po krajach muzułmańskich to już na pewno – najniebezpieczniejsza składanka. Kto jeszcze 300 lat temu pomyślałby, aby uprowadzić samolot pełen niewinnych ludzi albo podłożyć ładunki wybuchowe pod wieżowiec? – ironia w głosie. Czy naprawdę żyjemy w aż tak strasznych i niebezpiecznych czasach?
Odpowiedź może być tylko jedna. NIE! Żyjemy w najbezpieczniejszych czasach w historii naszej cywilizacji, z najmniejszą liczbą przestępstw i morderstw w Europie oraz konfliktów zbrojnych na świecie – choć w 2022 dość znaczącą uległo to zmianie. Żyjemy w czasach tanich lotów, zniżek studenckich i globalnej wioski, gdzie niemalże na każdym krańcu świata możemy dogadać się po angielsku. I niewybaczalnym grzechem przy tych wszystkich okazjach jest zamykać się z powodu strachu w 4 ścianach. To dlaczego w takim razie mamy wrażenie, że jest aż tak źle, kiedy tak naprawdę jest aż tak dobrze?
Powodem zakrzywienia obrazu rzeczywistości w naszych głowach jest prędkość światła i nowoczesne gadżety. Nigdy wcześniej informacje nie okrążały Ziemi z taką prędkością, jak dziś (z prędkością światła po dnie oceanów), i nie były generowane w takiej ilości przez miliardy użytkowników sieci. Każdy, kto ma telefon, może wrzucić NEWS (mała dygresja – czy wiedziałeś, że NEWS to akronim pochodzący od kierunków świata?) do sieci lub odczytać informację o tym, jak na drugim krańcu świata dokonano napadu na bank, zobaczyć film z bijatyki w szkole czy zdjęcia, jak krowa weszła na dach.
Ogromnym problemem dzisiejszego świata jest terroryzm. Terroryści nauczyli się, jak korzystać z social mediów w bardzo skuteczny sposób. Każdy z nas bez wyjątków ma po obejrzeniu doniesień o zamachach terrorystycznych obawy, czy wyjeżdżając za granicę – lub nawet w drodze po zakupy -, może też stać się ich ofiarą. Wiele osób z tego powodu zrezygnowało w ostatnich latach z wyjazdów do Egiptu i Turcji na korzyść Albanii czy Czarnogóry. Terroryści istnieli już w starożytnym Rzymie i mieli dokładnie taki sam cel, jak dziś, siać strach wśród społeczeństw.
Czy to jest powód, aby nie ruszać się z domu? Kto wtedy wygra? Pamiętaj, że zła wiadomość, to dobra wiadomość (powiedzenie z newsroomów), miej to na uwadze, wyruszając w kolejną podróż, aby odkrywać świat takim, jakim jest naprawdę. Aby spać spokojnie, powinieneś jedynie przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa opisanych w tym rozdziale i, szczególnie na początku, obdarzać obcych ograniczonym zaufaniem. Jeżeli to uczynisz, to jestem całkowicie pewny tego, że szybko się zorientujesz, „że ludzi dobrej woli jest więcej…”.
Własne doświadczenia
Na początek ostrzeżenie. W miejscowościach, które prawdopodobnie odwiedzisz, jeżeli będziesz tylko omijać ciemne zaułki i dzielnice cieszące się wątpliwą renomą, jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że przydarzy Ci się coś złego, jednak nie byłbym już tego tak całkiem pewien, jeśli chodzi o Twoje wartościowe rzeczy. Na to powinieneś szczególnie uważać. Nie dać się okraść. Bo to jest dla Twoich rzeczy realne zagrożenie.
Są na świecie takie miejsca, w których to sława oszustów i złodziei przyćmiewa sławę atrakcji turystycznych. Najlepszym przykładem jest moja ukochana Barcelona, gdzie sprawność kieszonkowców jest tak samo słynna jak Sagrada Familia. Samemu byłem świadkiem, jak na moich oczach niepostrzeżenie znikały zawartości torebek lub kieszeni turystów stojących wokół mnie. Nie dostrzegłem, kiedy kieszonkowcy zabierali ich portfele, a jedynie przerażenie ludzi, gdy orientowali się, że przed chwilą poznikały ich rzeczy.
W całej Azji południowo-wschodniej działają gangi wyrywające torebki i plecaki kobietom idącym po chodniku. Niestety moja „przewodniczka” po Sajgonie podczas wspólnego spaceru też stała się ich ofiarą (resztę wieczoru spędziliśmy na komisariacie).
Przestępstwa tego typu są tak powszechne, że nawet informują o nich znaki drogowe, Photo by Markus Winkler on Unsplash
Innym razem zaprzyjaźniona parka została okradziona, gdy spała na plaży pod Walencją. Najpierw za pomocą gazu „wzmocnili ich sen”, a następnie na spokojnie przeszukali wszystkie ich kieszenie i plecaki, pomimo że spali w śpiworach. Nawet w Polskich miastach nie do końca możemy czuć się bezpiecznie (choć to się faktycznie poprawiło), bo gdy chodziliśmy wiele lat temu z tatą po giełdzie w Gliwicach, ktoś próbował poprzez przecięcie kieszeni spodni dostać się do naszego portfela. Na szczęście spodnie okazały się na tyle wytrzymałe, że pomimo sporej dziury w kieszeni, złodziej obszedł się smakiem.
Gwarancją bezpieczeństwa jest słuchanie swojego głosu rozsądku i przestrzeganie poniższych zasad:
Sprawdzone zasady bezpieczeństwa
Przechodzimy do konkretów, ołówek w dłoń i zapisz to o czym powinieneś pamiętać.
Sprawdzaj komunikaty Ministerstwa Spraw Zagranicznych!
Nie istnieje zbyt wiele państwowych projektów, które sprawdzają się tak dobrze, jak aplikacja mobilna „iPolak” (dziś w pakiecie mObywatel – więcej o niej pisze tutaj). Nie dość, że zawarte są w niej aktualne informacje o wszystkich krajach na świecie (o wizach, przepisach, ostrzeżenia, wskazówki dla kierowców itp.), to zawiera też dane teleadresowe polskich placówek za granicą, zestaw niezbędnych informacji potrzebnych w podróży, dotyczących in. wiz i bezpieczeństwa, ostrzeżenia MSZ o niebezpieczeństwach na świecie, przycisk S.O.S, który ułatwi szybki kontakt z polską placówką dyplomatyczną… Koniecznie powinna się znaleźć na telefonie każdej osoby podróżującej za granicę.
Zgłoś swoją podróż w programie Odyseusz (Ministerstwa Spraw Zagranicznych) na stronie odyseusz.msz.gov.pl. Dzięki zgłoszonej podróży lub założeniu profilu na tej stronie w sytuacji awaryjnej (konflikt zbrojny, klęska żywiołowa, katastrofa itp.) MSZ będzie mógł podjąć z Tobą kontakt, udzielić niezbędnych informacji oraz pomocy poprzez właściwą placówkę dyplomatyczno-konsularną.
Okazja kusi złodzieja
W zatłoczonych miejscach (przy atrakcjach turystycznych, w metrze, na przystankach, na targowiskach) trzymamy plecaki i torebki szczelnie zamknięte przed sobą, a nigdy na plecach! Nie powinniśmy nigdy tracić ich z oczu. Zawsze zamykamy je na zamek lub, jeśli producent wymyślił coś innego, to na sznurek, rzepy itp.!
Jeszcze lepiej, gdy mamy możliwość zastosowania kilku zabezpieczeń jednocześnie. Po to są te zamknięcia, aby z nich korzystać! Jestem przekonany, że wiele kradzieży w podróży to nie sprawka złodziei, ale naszej nieuwagi. Nieświadomie wypadają nam telefony, portfele itp. z otwartych kieszeni lub pozostawiamy je na stołach w restauracjach, gdy jesteśmy oszołomieni pięknem krajobrazu, architektury czy mijanej koleżanki.
W jednym z najbezpieczniejszych miast na świecie jakim jest Kopenhaga, mój znajomy zgubił swój telefon już 4 razy (w przeciągu roku!), za każdym razem gdy przysnął w autobusie / metrze podczas powrotu z imprezy. W gruncie rzeczy to nigdy się nie dowiemy czy został okradziony, czy naprawdę jest aż takim pechowcem.
Aby zabezpieczyć najważniejsze rzeczy (paszport) lub te najcenniejsze (rezerwowa karta płatnicza) przed skutkami naszej nieuwagi czy po prostu złodziei, powinniśmy je nosić schowane pod ubraniem przy skórze (najwygodniej w zawieszanej na szyi paszportówce). Jeżeli jesteś w stanie wydać na zabezpieczenia trochę gotówki to warto pomyśleć o specjalistycznych pododzieżowych rozbudowanych paszportówkach lub nawet całych plecakach „antykradzieżowych”.
Czy istnieją plecaki, których nie da się ukraść? Oczywiście, że nie ale istnieją firmy, które wyspecjalizowały się w takie projektowanie plecaków, toreb, nerek itp, aby potencjalnym złodziejom maksymalnie utrudnić zadanie. Najbardziej znana z tego jest chyba firma (niestety darmowe lokowanie produktu) Pacsafe, która do pasków i linek wszywa metalowe zabezpieczenia, których zwykłym nożem nikt nie przetnie.
Okazja kusi też w aucie
Samemu tego na szczęście nie doświadczyłem, ale ponoć w niektórych krajach okradziony może być sam sobie winien. Jeżeli pozostawisz w samochodzie torebkę, plecak, telefon lub portfel na widoku, to w sytuacji kradzieży policja może zrzucić cała winę na Ciebie. Zapytasz „jak to”? Podobno w takiej sytuacji usłyszysz od stróżów prawa, że to normalne, że zostałeś okradziony, bo sam się o to prosiłeś. Co kraj to obyczaj, bo nawet w UE, spędzają czas w kawiarni z laptopem, w niektórych krajach idąc do toalety możesz, go bez obawy zostawić na stoliku, a w innych strach zostawić go zamknięty w aucie.
Po co Ci portfel?
Dokumentów i kart płatniczych nie trzymamy w portfelu wraz z pieniędzmi, ale w paszportówce zawieszonej na szyi i schowanej pod koszulką, bo raczej ciężko będzie złodziejowi włożyć tam niepostrzeżenie swoje ręce. Ja podczas podróży w ogóle nie wożę ze sobą portfela, który zajmuje zbyt wiele miejsca (szczególnie gdy posiadamy zbędne na wakacjach karty lojalnościowe i wizytówki, zdjęcia rodziny ….) i stanowi pokusę dla złodzieja.
Telefon na smyczy
Jeżeli trzymasz telefon w kieszeni (oczywiście nie tylnej, bo to proszenie się o uwagę złodzieja), najlepiej zamykanej na zamek, to dodatkowo można się zabezpieczyć smyczą. Jeden koniec przymocowujemy do portfela / case na komórkę, a drugi np. do szlufki w spodniach / paska – na pewno szybko nas nie okradną, plus no po prostu warto uważać i nie kusić losu.
Kradzieże pieniędzy z kart płatniczych
Temat zawiły i okazuje się, że to jednak bardziej legenda miejsca (choć jak w każdej to i w tej znajduje się ziarenko prawdy) Ale po kolei. Co mogłeś usłyszeć:
„W dużych turystycznych miastach PODOBNO plagą stają się powoli kradzieże sygnału z karty zbliżeniowej!!! Szczególnie wielu przestępców (dotychczasowych kieszonkowców) zainteresowało się taką nowoczesną metodą w 2019 roku, choć już na TVN Turbo udowodnio taką możliwość 10 lat temu. Wystarczy, że ktoś w naszym pobliżu przejdzie się ze specjalnym odbiornikiem sygnałów i już zostaliśmy okradzeni. Takie urządzenia mogą pobrać z naszej karty dane, które następnie ktoś sobie wykorzysta w domowym zaciszu lub, tak jak w sklepie przy płatnościach zbliżeniowych, wykona za ich pomocą (bez naszego udziału) kilka transakcji niewymagających podania PINu. Aby zabezpieczyć się przed kradzieżą, należy nosić wszystkie karty (z aktywną funkcją płatności zbliżeniowych) w etui wykonanym ze specjalnej foli ochronnej nieprzepuszczającej sygnałów radiowych (choć, prawdę mówiąc, aluminiowa kuchenna też powinna zadziałać).”
Samemu noszę wszystkie karty płatnicze w takich pokrowcach, a także rozdałem je w rodzinie, bo lepiej się zabezpieczać niż żałować. Jeśli chcesz to możesz kupić cały portfel zabezpieczający przed takimi kradzieżami sygnału, bo posiadający wszytą folę w materiał, z którego jest zrobiony.
Ale chyba nie warto, tym problemem się zbytnio przejmować ponieważ po przeszukaniu internetu w celu znalezienia informacji na temat tego typu kradzieży, niczego nie znalazłem. W warunkach laboratoryjnych udało się podobne „kradzieże” wykonać (choćby przytoczony wcześniej artykuł z TVN) ale nie udokumentowano dotychczas radnej kradzieży w warunkach ulicznych.
Temat na pewno wróci w przyszłości, jednak na ten moment na szczęście dotyczy „tylko” kradzieży samochodów. Może słowo „tylko” jest nie na miejscu, bo wartość samochodu przekracza zwykle nasze środki na koncie, jednak z ryzykiem muszą się mierzyć wyłącznie – stosunkowo nieliczni – właściciel droższych aut otwieranych i odpalanych bez kluczyka (takie kradzieże na walizkę – bo w niej mieści się odbiornik sygnału z kluczyka właściciela – należą ponoć do najprostszych – filmik z kilku kradzieży ). Po przetestowaniu przez niemiecką organizację ADAC 530 samochodów w lutym 2022 roku okazało się, że tylko 5% aut jest lepiej zabezpieczonych przed kradzieżą na walizkę. (!!!!)
Podpisywać dzieci
Na festiwalach zaleca się dosłownie „podpisywać małych dzieci niezmywalnym markerem na ręce” i myślę, że warto zastosować tą metodę w każdym innym zatłoczonym miejscu.
Gdy pierwszy raz zobaczyłem małe dziecko (na festiwalu Woodstock) z wypisanymi na ręce niezmywalnym markerem imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu do rodzica, bardzo mnie ten widok rozbawił. Poza festiwalami podobne obrazki można zobaczyć na zatłoczonych plażach. Dziś, gdy sam jestem tatą, dostrzegam w takim postępowaniu bardzo dużo sensu. Dlatego podczas każdego (a już na pewno kilkudniowego) wyjazdu z małą, ledwie mówiącą, ale już szybko biegającą pociechą warto zastosować podobną strategię.
Chwila nieuwagi, czasem dosłownie 3 sekundy, i nasze dziecko już wtopiło się niepostrzeżenie w tłum festiwalowiczów, plażowiczów czy turystów w parku rozrywki. Jeżeli ktokolwiek znajdzie naszego malucha i dostrzeże jego „tatuaż” na ramieniu czy karku, to mamy bardzo duże prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że błyskawicznie spróbuje się z nami skontaktować. Dzięki zwykłemu napisowi na ciele możemy zaoszczędzić całej rodzinie długotrwałego stresu i wielu problemów z tym związanych.
Bezpieczny nocleg
Sporo informacji na temat zachowania bezpieczeństwa śpiąc u obcych osób umieściłem przy opisie korzystania z CouchSurfingu w podrozdziale dotyczącym poszukiwania noclegów.
Godzina kontrolna
Jeżeli podróżujesz samotnie to obowiązkowo, a jeżeli w grupie to rekomendowane, określ z kimś bliskim, co jaki czas – jeśli codzienne to o której godzinie 0 będziesz informować go, że wszystko z Tobą / Wami jest ok i po jakim czasie opóźnienia w kontakcie z Twojej strony powinien się już zacząć martwić. Podczas samotnych wędrówek po górach na Bliskim Wschodzie nie miałem zasięgu prawie przez 3 dni z rzędu, ale całe szczęści pod koniec 3 doby udało mi się skontaktować z rodzicami. Dlatego częstotliwość kontaktu telefonicznego warto dwa razy przemyśleć, bo nie wszędzie jest zasięg.
Miej kopie dokumentów w chmurze
Zawsze przechowuj kopie dokumentów (paszport, ubezpieczenie, wszystkie bilety) na swojej poczcie internetowej lub w chmurze, aby w sytuacji kryzysowej móc je wydrukować albo komuś przesłać. Oczywiście tutaj pojawia się natomiast problem z niebezpieczeństwem, ale na ten temat więcej piszę w kolejnej sekcji tego artykułu.
Nowe gadżety, smartfon, tablet, a już na pewno nowy laptop warto wizualnie postarzeć. Możesz je włożyć do brzydkiego pokrowca, obkleić starymi znaczkami i nie korzystać z nich ostentacyjnie w otoczeniu obcych sobie osób.
Wiadomo, że jedyny Europejczyk w azjatyckiej lub afrykańskiej wiosce będzie się rzucać w oczy i z założenia będzie kojarzony jako osoba bardziej majętna od lokalsów, jednak po co upewniać o tym fakcie potencjalnego kieszonkowca lub co gorsza lokalnego gangstera.
Nie ma to jak kłódka
Powinieneś brać w podróż małą kłódkę. Niewiele ona kosztuje i waży, a w hostelowych salach wieloosobowych, tak samo jak w szatniach na siłowniach, można spotkać się z szafkami zamykanymi na własną kłódkę (pod warunkiem, że taką posiadamy). Zawsze to spokojniejszy sen czy zwiedzanie miasta, gdy wiesz, że ktoś musiałby się trochę namęczyć i nahałasować, aby dostać się do Twoich rzeczy.
Ciekawym rozwiązaniem, z którego osobiście jeszcze nie korzystałem są metalowe siatki do zabezpieczenia dużego plecaka przed kradzieżą na lotnisku, na dworcu pod naszą nieobecnością (dość mało prawdopodobna sytuacja) które najlepiej powinny się właśnie sprawdzić w hostelowych warunkach, jeżeli nie masz gdzie schować dużego plecaka wypełnionego drogocennymi pamiątkami (o elektronice nie wspominając).
Do celu za dnia
Planuj podróż w taki sposób, aby do miejsca noclegu (hotel, host) docierać jeszcze w ciągu dnia. Jeżeli będziesz mieć problemy z odnalezieniem danego adresu, to znacznie bezpieczniej błądzić w dziennym świetle, niż zwracać na siebie uwagę po zmroku.
Szczególnie w krajach afrykańskich pośród gęstej zabudowy takiej jak w marokańskim Marakeszu. Bo już po kilku minutach podejdzie do Ciebie „pan przewodnik” który chętnie zaprowadzi Cię do wskazanego punktu (oczywiście nienajkrótsza drogą i jeżeli będziesz mieć sporo szczęścia upomni się tylko o napiwek).
Poza trasami
Jeżeli też lubisz zbaczać z głównych szlaków turystycznych i odkrywać miasto takim, jakim jest naprawdę, a nie takim, jakie je prezentują w przewodnikach, to dobrze poprosić obsługę swojego hostelu o zaznaczenie na mapce turystycznej tych mniej bezpiecznych części miasta, które lepiej omijać szerokim łukiem.
Osoby na recepcji mogą też okazać się najlepiej poinformowane (w końcu mają okazję porozmawiać z każdym gościem) w kwestii „nieprzyjemności”, które przydarzają się turystom, a tym samym doradzą, na co warto uważać. Dowiesz się od nich, czy problemy mogą stwarzać pijani kierowcy, napady z nożem w ręku (np. w Barcelonie w strefie Olimpijskiej takie napady kilkukrotnie się przydarzyły zagranicznym turystom), pogryzienia przez małpy, kieszonkowcy w metrze czy wyrywanie torebek przez osoby na skuterach itp.
Używaj pinezek
Zawsze po zameldowaniu się zaznaczaj na mapie pinezkami lokalizację (jeszcze lepiej robić to podczas rezerwacji noclegu przez internet), w której się zatrzymujesz (więcej na ten temat w rozdziale o planowaniu podróży i opisie aplikacji) lub/i pobieraj wizytówkę z adresem, aby w razie stracenia orientacji lub próby powrotu taksówką można było wskazać destynację kierowcy. W krajach, w których alfabet bardziej przypomina artystyczne wygibasy (Iran, Chiny, Rosja) niż polskie abecadło, może Ci to zaoszczędzić wiele godzin błądzenia po niejednej metropolii.
Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony „Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.
Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.
„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”
Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!
Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!
Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.
Green Zones, Zone a Traffico Limitato, zone à faibles émissions mobilité
W Polsce nie jest to jeszcze bardzo rozpowszechnione, ale w wielu krajach wprowadzono bardzo liczne strefy z ograniczonym ruchem pojazdów. Przypadkowe przeoczenie jednej tablicy zawieszonej w słabo widocznym miejscu może nas kosztować ponad sto euro – wiem to z doświadczenia, bo po 10 miesiącach dostaliśmy pamiątkę z Pizy o wartości 118 euro za sam wjazd do takiej strefy – dlatego przed wjazdem swoim samochodem do centrum miast zawsze sprawdź w Internecie, czy przypadkiem w tej lokalizacji także nie ograniczono ruchu.
O większości stref ograniczonego ruchu czy wymaganych dokumentach (często naklejkach) poczytasz na stronie urbanaccessregulations.eu (grafika poniżej) – dostępna także w języku polskim. Co ciekawe w Paryżu naklejka jest wymagana tylko od poniedziałku do piątku od 8.00 do 20.00.
urbanaccessregulations.eu
Dla urozmaicenia w Rzymie, Florencji i Pizie wprowadzono strefy ZTL (Zone a Traffico Limitato), których na wcześniej przytoczonej stronie nie znajdziesz, bo nie są powiązane z ekologią, ale ograniczeniami w ruchu turystycznym. Warto zgłębić temat i zaoszczędzić na karach.
W wolnym czasie możesz zerknąć do raportów „Strefy Czystego Transportu” przygotowanych przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych, w których to bardzo szczegółowo i w bardzo atrakcyjnej formie opisują zagadnienie zielonych stref.
Co kraj, to obyczaj
Dziwne przepisy i przyzwyczajenia kierowców na świecie
Pieszy na jezdni
W Polsce dopiero od 2021 roku, a od dawna w Europie Zachodniej pieszy zbliżający się do przejścia ma pierwszeństwo. Przepis ten nie obowiązuje co prawda w całej UE, ale uważam, że warto wyrobić sobie nawyk ustępowania pierwszeństwa i stosować go wszędzie, gdzie się wybieramy. No może jednak nie do końca wszędzie. Na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie i w Azji zatrzymywanie się w celu umożliwienia przejścia pieszemu bardzo często prowadzi do karambolu, czego osobiście byłem kilka razy świadkiem. Niespodziewane zatrzymanie się kierowcy przed pasami dla wielu kierowców jest zachowaniem tak bardzo nieprawdopodobnym, że często kończy się zaparkowaniem jednego pojazdu w drugim. Podróżowanie poza terytorium Zachodniego kręgu kulturowego może stanowić wyzwanie, dlatego koniecznie trzeba na ten temat poczytać coś więcej. O ruchu lewostronnym na drogach nie będę nawet wspominał.
Czerwone światło
To, co bardzo podoba mi się w Barcelonie (a także w wielu krajach które odwiedziłem), to powszechna akceptacja przechodzenia na czerwonym świetle. Wielokrotnie byłem świadkiem, jak w obecności policjantów piesi bez najmniejszej krępacji przechodzili na drugą stronę drogi, pomimo tego, że właśnie świeciło się czerwone światło. Gdy dopytywałem lokalsów, dlaczego tak mogą, to zwykle było to tłumaczone zaufaniem dla obywateli i traktowaniem ich jak dorosłych ludzi, którzy raczej nie są zbyt chętni do wbiegania pod rozpędzony samochód. Czerwone światło dla pieszych to komunikat mówiący, że aktualnie należy zachować szczególną ostrożność podczas próby przejścia, zielone z kolei, że możesz przekraczać drogę w pełni bezpiecznie – szczególnie kierowane dla osób starszych, niepełnosprawnych, matek z dziećmi itp. Są jednak także kraje zachodnie, gdzie przechodzenie na czerwonym spotyka się nawet z większym oburzeniem społecznym niż u nas! Parafrazując klasyka „jeśli wejdziesz między pieszych, musisz robić to, co oni” – wystarczy się rozglądać i dopasować do panujących norm społecznych.
W Iranie oraz w Wietnamie spotkałem się z wyzwaniem w stylu „przejdź przez ośmiopasmowe przejście dla pieszych, gdy kierowcy traktują Cię jak intruza”. W wielu krajach świata pierwszeństwo na drogach ma ten, co ma większy pojazd, a tak się składa, że pieszy nie posiada żadnego. Tam dosłownie staje się na środku drogi pomiędzy – często rozpędzonymi – samochodami i próbuje się „zaliczyć” każdy kolejny pas drogi, bez najmniejszej nadziei, że ktoś się zatrzyma – gdyby się zatrzymał, to samochody za nim byłby tym faktem bardzo zaskoczone. Po kilku dniach da się do tego przywyknąć.
Klaksony
Klakson w kulturach południowych nie ma na celu ostrzegania pieszych lub innych kierowców, on ma za zadanie się z nimi komunikować! W Czarnogórze klaksony słyszałem wszędzie i to dosłownie cały czas, tylko dlatego, że gdy kierowca widział swojego znajomego na chodniku, to się w ten sposób z nim witał. We Włoszech – czym bardziej na południe, tym lepiej to widać – klakson jest także najlepszym „odstresowywaczem”. Ktoś Cię zdenerwował? Daj mu o tym znać. Wolno rusza spod świateł? To go upomnij. Mijana kobieta na chodniku dobrze dziś wygląda? Klaksonem można ją skomplementować itp. Jesteś w aucie, daj znać innym kierowcom, niech Cię usłyszą!
Uwaga, dziury
Po Ukrainie poruszałem się zawsze autostopem, przez co trochę dróg w tym kraju mogłem „pozwiedzać” i popodziwiać z wystawionym kciukiem z pobocza. To, co utkwiło w mojej pamięci najbardziej, to szeroka droga krajowa – 3 pasy w każdą stronę – z północy na południe, na której w naturalny sposób wprowadził się ruch wahadłowy. Co to oznacza? Od kiedy pamiętam, słyszałem, że najgorsze drogi w Europie to te na Ukrainie – i to jeszcze przed wojną w 2022 r. Jednak moja wyobraźnia nie była aż tak kreatywna, aby przewidzieć to, co zobaczyłem na własne oczy. Pierwszym zaskoczeniem były progi zwalniające na autostradzie prowadzące z polskiej granicy do Lwowa – oczywiście nie takie postawione tam celowo, ale powstałe z powodu złej konstrukcji drogi. Ruch wahadłowy na wcześniej wspominanej drodze powstał dlatego, że 3 pasy jezdni w każdą ze stron nie były oddzielone pasem zieleni i nie miały namalowanych oznaczeń poziomych. Dzięki temu kierowcy mieli sporo swobody na wymijanie głębokich dziur wszystkimi pasami. Na drodze szerokiej na 6 pasów ruchu istniała tylko jedna wąska „trasa” w stanie umożliwiającym przejazd samochodu nieterenowego. Co dobrze świadczy o problemie dziur w ukraińskich drogach to to, że nawet ogólnoświatowa aplikacja wspierająca kierowców, Waze, aktywowała – z tego, co mi wiadomo, tylko tam – możliwość oznaczania dziur w jezdni.
Uwaga, lawina
W wysokich górach trzeba brać pod uwagę, że nie wszystkie drogi będą otwarte także zimą. W Gruzji można się spotkać z tunelami, które są otwierane tylko na zimę. Umożliwiają one przejazd przez wysoko położone przełęcze, gdzie odśnieżanie przypomina syzyfową pracę, a lawiny następują kilka razy do roku. Po co odśnieżać, jak można otworzyć drogę pod śniegiem albo ją zamknąć. Na rzadziej uczęszczanych górskich drogach pomiędzy małymi miejscowościami śnieg zsuwający się ze zboczy jest na tyle uciążliwy nawet wiosną, że wiele dróg jest tam otwierana tylko na pół roku.
Kolej na samochód czy samochód na kolej
W Szwajcarii w wielu miejscach można się spotkać z kolejowym transportem samochodowym, który Google Maps traktuje jak zwykłą płatną trasę. Gdy kilka lat temu wybraliśmy się paczką znajomych samochodem na zorganizowany wyjazd snowboardowy w okolicy przepięknej miejscowości Sion, aplikacja wyznaczyła nam standardową trasę. Jakie ogromne było nasze zaskoczenie, gdy już niedaleko celu – w linii prostej na mapie – doprowadziła nas ona na dworzec, gdzie następnie obsługa próbowała pokierować nas na wagony. Po zapoznaniu się z cennikiem, jak przystało na biednych studentów wypoczywających w Szwajcarii, zdecydowaliśmy się pojechać darmową autostradą, nadrabiając tym samym „tylko” kilka kolejnych godzin. Masakra. W Szwajcarii podczas srogich zim, aby utrzymać transport „drogowy”, podobno otwiera się jeszcze więcej takich połączeń kolejowych, często jako jedynej opcji dotarcia samochodem do odciętych dolin.
Trasy widokowe
Opłaty na drogach w Austrii, Słowenii, Włoszech i innych alpejskich krajach są pobierane nie tylko na autostradach, ale także na drogach widokowych ulokowanych często ponad 2000 m n.p.m. Mogą stanowić one osobną atrakcję turystyczną, obowiązkową dla rodzin z małymi dziećmi, dla starszych osób, a także dla motocyklistów czy rowerzystów, lub doprowadzić nas pod początek szlaku turystycznego. Niezapomniane widoki obarczone niedużym wysiłkiem.
Warto być świadomym, że niektóre z tych dróg to zwykłe trasy tranzytowe, więc jadąc w regiony narciarskie, można się gdzieś wysoko w górach natknąć na bramki poboru opłat. Bywa, że nocą są fizycznie zamykane, albo przemieszczanie się po nich jest oficjalnie zabronione.
Eco-driving, czyli ekologiczny i ekonomiczny styl jazdy
Ile dwutlenku węgla?
Podczas spalania 1 litra paliwa Twój samochód emituje aż 2,5 kg dwutlenku węgla! Plus litr wody – i nie ma tutaj większego znaczenia, czy masz silnik benzynowy czy Diesla. Skąd bierze się ta dodatkowa masa, skoro litr paliwa ważący ok. 0,8 kg zwiększa swoją masę do 2,5 kg CO2 + 1 kg wody? Dosłownie z powietrza. Tlen, wbrew temu, co podpowiada nam intuicja, też swoje waży.
Jednym z trzech największych powodów, dla których jestem ogromnym zwolennikiem ekologicznego podejścia do życia (o czym sporo piszę na swojej stronie), poza dbaniem o dobrostan naszej planety i życie kolejnych pokoleń, jest także ekonomia. Ekologia i ekonomia bardzo często – niestety nie zawsze – idą w parze, dlatego skrót „eko” kojarzy mi się z tymi dwoma wyrażeniami w takim samym stopniu.
Podstwy eco-drivingu
Zadbajmy o prawidłowe ciśnienie w kołach (zbyt niskie zwiększa opory toczenia).
Nie woźmy w bagażniku zbędnych kilogramów.
Nieużywany bagażnik dachowy powinniśmy zdjąć z samochodu.
Starajmy się jeździć jak najbardziej płynnie.
Omijajmy korki (przed wyruszeniem w drogę, nawet dobrze Ci znaną, sprawdzaj na GPS natężenie ruchu).
Zmieniajmy jak najszybciej biegi na wyższy (możesz część pomijać).
Jak najwięcej hamujmy silnikiem, bo tylko wtedy samochód nie spala paliwa, przemieszczając się (i nie zużywamy klocków).
Jeżeli poruszamy się po drogach szybkiego ruchu, to w słabszych pojazdach zmniejszenie prędkości tylko o kilka kilometrów poniżej maksymalnego dopuszczalnego limitu może bardzo zmniejszyć zużycie paliwa. Przy zmianie z 140 do 120 nawet o 25%!
Jak najmniej jeźdźmy na luzie, bo wtedy nie wykorzystujemy pracy wykonywanej przez nasz silnik.
Oszczędzajmy energię elektryczną – wszystko, co niepotrzebne, odłączmy od gniazdek i nie przesadzajmy z klimatyzacją.
Na koniec tego eko-tematu pozwolę sobie przywołać pytania, na które nie udzielę odpowiedzi. Na pierwszy rzut oka proste, ale w rzeczywistości bardzo kontrowersyjne. Zachęcam, abyś samodzielnie zgłębił temat i postarał się znaleźć na nie odpowiedzi. Czy samochody elektryczne są ekologiczne? Czy ich żywotność, sposób produkcji i utylizacji oraz pozyskiwanie energii do zasilania zmniejszają czy zwiększają degradację środowiska? I co najważniejsze, czy samochody elektryczne uda się kiedykolwiek wprowadzić na masową skalę w dużych miastach, gdzie zdecydowana większość kierowców mieszka w ogromnych blokach mieszkalnych? Pozostawiam temat do dyskusji.
Sprawdzone porady na długie rodzinne podróże samochodem
Dojazd to też część wycieczki
Nie zawsze wyjazd w góry to tylko wyjazd w góry, podobnie z kierunkiem nad morze itp. Najmniej ciekawym etapem dla młodego podróżnika jest dojazd. Spędzenie kilku godzin w samochodzie zakrawa dla dzieciaka o torturę – doskonale pamiętam rodzinne wyjazdy do Chorwacji, gdy byłem młodym nastolatkiem. Jeśli trasa ma zająć nam ponad 3 godziny, to dlaczego by nie rozbudować dojazdu o dodatkowe atrakcje – alternatywą jest transport na śpiocha.
Jeśli chodzi o dodatkowe atrakcje, to jadąc w Sudety, możesz przecież odwiedzić kopalnię złota w Złotym Stoku albo, jeśli masz więcej czasu, Twierdzę Kłodzką. Z kolei jadąc w Beskidy, mamy po drodze ładny bielski rynek, pałacyk w Żywcu i niezliczoną ilość dodatkowych atrakcji (parki linowe, mini zoo, parki rozrywki itp.). Ważne, aby dziecko mogło rozprostować nogi i trochę się wyszaleć. Dokładnie tak samo jest z powrotem, ale wtedy lepiej pomyśleć o jakieś formie relaksu np. aquaparku (Wisła, Zakopane, Białka Tatrzańska), posiłku połączonym ze zwiedzaniem centrum miasta (Katowice, Pszczyna, Cieszyn) albo interaktywnych muzeach, jak choćby Muzeum Ognia w Żorach (gorąco polecam – rewelacja).
Po drodze do Chorwacji czy Włoch można zatrzymać się na wysokości Wiednia w górach Rax (dokładniej pasmo górskie Rax-Schneeberg-Gruppe), gdzie to na małym obszarze można znaleźć aż 7 schronisk górskich. Idealne miejsce, aby rozprostować nogi i pospacerować od 1 godzinki – w każda stronę – aż do całodniowych wypraw z przerwą na smaczny posiłek. Dla fanów bardziej ekstremalnych aktywności można w tych górach znaleźć także ferraty i skałki do wspinaczki. Świetne miejsce.
Jadąc dalej na południe, koniecznie trzeba zatrzymać się na kilkugodzinny spacerek w Lublanie, najbardziej niedocenionej europejskiej stoicy.
Bardzo namawiam wszystkich podróżujących, aby podczas drogi z punktu A do B odwiedzili także punkty C, D, E i wszystkie pozostałe litery w alfabecie. Bo to jest właśnie jedna z największych zalet podróżowania samochodem – swoboda i możliwość odkrywania tego wszystkiego, co po drodze. Korzystając z samolotu, pociągu czy nawet autokaru, zawsze jedziemy prosto do celu, a świat jest przecież zbyt piękny i ciekawy, aby go w większości pominąć po drodze. Parafrazując słowa przypisywane św. Augustynowi –
„Świat jest książką i ci, którzy jadą prosto do celu, czytają tylko okładki”.
Gdy już zaczniesz planować atrakcje na trasie dojazdu, szybko okaże się, że w Twojej okolicy oraz we wszystkich regionach po drodze jest aż tyle ciekawych miejsc, że nie starczyłoby wakacji, aby je wszystkie zobaczyć. I to bardzo dobra wiadomość, bo za rok i za dwa znowu można odkryć coś nowego. A co najfajniejsze, to to, że liczne atrakcje, które są zbyt daleko, aby je odwiedzić w wolnej chwili czy nawet podczas weekendowych wycieczek, nagle okazują się być na wyciągniecie ręki, jeżeli tylko nadrobimy kilka minut drogi. Czas dojazdu z godzin zmienia się na minuty, a koszt paliwa możesz pominąć, bo przecież i tak miałeś do nich po drodze do głównego celu. Podsumowując, świat się przed nami otwiera jeszcze szerzej, jeśli tylko tego chcemy i zgodzimy się czasem zjechać z tranzytowej trasy.
Naprawdę rodzinny czas
Kiedy ostatnio mogliście spędzić wspólnie kilka godzin. Ale tak naprawdę wspólnie, bez telewizji, gonitwy myśli i listy rzeczy do zrobienia? Nieczęsto możemy poświęcić sobie tyle uwagi, ile w samochodzie, gdy to jesteśmy „zmuszeni” zamknąć się w małym metalowym pokoju na kółkach. Jest to rewelacyjny czas, aby wyłączyć radio i zwyczajnie porozmawiać.
Jeżeli podróżujesz z kilkulatkami, to warto ten czas poświęcić także na zabawy edukacyjne. My podczas ostatnich objazdowych wakacji – 15 dni i 4 tyś. przejechanych kilometrów, więc czasu w samochodzie nam nie brakowało – nauczyliśmy czteroletnią córkę dodawania i podstaw alfabetu. W przeciągu dwóch wspólnych tygodni opanowała literki do tego stopnia, że potrafiła powiedzieć, od jakiej każdy wypowiedziany wyraz się rozpoczyna. Niby niewiele, ale i tak nauczyła się więcej niż w przedszkolu, tak mimochodem, a po powrocie zaczęła już pisać wyrazy.
Jadąc samochodem, można uczyć się poprzez czytanie tablic rejestracyjnych pojazdów jadących przed nami – ja w taki sposób podczas podróży autostopem po Iranie opanowałem cyfry perskie – słówek w obcych językach na rzeczy, które widzimy. Można rozwijać wyobraźnię poprzez wymyślanie własnych historyjek, odgrywanie ról czy śpiewanie autorskich piosenek. Tylko chęci i wyobraźnia nas ograniczają – a ta druga ponoć jest nieograniczona.
Zbyt długa podróż, aby było fajnie
Nie ma się co oszukiwać, spędzenie nawet w najlepszym towarzystwie ponad 10 godzin w samochodzie – nie wliczając przerw – zacznie każdemu dokuczać. Wtedy to z pomocą przychodzi technologia.
Należę niestety do osób bardzo zabieganych – a który rodzic nie? – i kochających czytać. Niefortunnie, spędzając wiele godzin za kierownicą, pozostaje mi mniej czasu na to drugie, dlatego jestem ogromnym fanem podcastów i audiobooków. Historie usłyszane w samochodzie mogą nie tylko stać się „umilaczami” czasu, które odwracają nasza uwagę od trudów podróży, ale także nadać jej niezapomniany charakter – niczym wyrazista przyprawa. W 2019 r. wybraliśmy się na objazdowe wakacje po północnych Włoszech i tak się dobrze złożyło, że akurat w moje „ręce” trafił audiobook biografii „Leonardo da Vinci” autorstwa Waltera Isaacsona – „jedyne” 20 godzin słuchania. Rewelacyjnie było słuchać o historii miejsc, które aktualnie odwiedzaliśmy, w towarzystwie tak wybitnej postaci. Wspominamy te wakacje nie tylko jako podróż w przestrzeni, ale także w czasie. Bardzo polecam, aby poświęcić odrobinę czasu na odpowiednie dobranie audiobooków do miejsc, w które się wybieramy.
Gdybyśmy chcieli zainteresować także nasze dzieci literaturą czytaną, to znajdziemy dla nich niezliczone opowiadania – wiele z nich za darmo w aplikacjach streamingowych. Problem pojawia się w sytuacji, gdy chcemy posłuchać różnych rzeczy jednocześnie. Osobiście nie jestem zwolennikiem słuchawek, dlatego polecam zamontować – solidnie – za fotelikiem dziecka głośniczek Bluetooth. Bez zbędnych kabli będziemy mogli wpływać na to, co nasza pociecha słucha. Polecam także poszukać w sklepach fotelików dziecięcych, które mają już wbudowane głośniczki w zagłówku – sprawdza się. Podczas podróży zagranicznych wszystko, co chcemy przesłuchać, warto wcześniej pobrać sobie na telefon, aby nie tracić cennego transferu.
Gdy podróż jest naprawdę dokuczliwa, można jeszcze wspierać się ewentualnie telefonem lub tabletem, na których to odtwarzamy uprzednio zainstalowane gry edukacyjne lub pobrane filmy i bajki. Jestem wielkim przeciwnikiem dopuszczania dzieci do smartfonów i tabletów – o czym więcej poniżej – ale podczas wielogodzinnych podróży samochodem robię wyjątek, ponieważ ciężko kolorować, pisać literki czy układać puzzle inaczej niż na ekranie dotykowym. Trzeba być jednak świadomym, że korzystanie z tego typu urządzeń oraz wszelakich twardych zabawek podczas jazdy stwarza dodatkowe zagrożenie. Podczas wypadku każdy luźny przedmiot – np. trzymany w ręce – może stać się pociskiem, który jest w stanie nas poranić, nabić guza czy wybić zęby.
Cyfrowe zagrożenie
Niestety bardzo niewiele osób jest świadomych – nad czym ubolewam i dlatego wspominam o tym także w tym miejscu – jak ogromną krzywdę może naszym dzieciom i nam samym wyrządzić technologia. Wierzę, że nowoczesne technologie w połączeniu z nowoczesną edukacją mogą „naprawić” świat, w którym żyjemy, i rozwiązać problemy związane choćby ze zmianami klimatycznymi. Jednak tak jak każde narzędzie błędnie wykorzystana technologia może stać się globalnym zagrożeniem, dlatego, aby temu zapobiegać, powołałem do życia Fundację CALM edu, której głównym celem jest edukacja ścisła, ale także nauka tworzenia i korzystania z nowoczesnych technologii.
Dając dzieciom do ręki ekran dotykowy, pozwalamy im wpływać na oglądane treści – przewijać – przez co staja się coraz mniej cierpliwe, a tym samym mają coraz większe problemy z koncentracją i uzależniają się od „efektu nowości”. „Efekt Coolidge’a” – bo tak się on w psychologii nazywa – bazuje na tym, że nieważne, co oglądasz, ważne, że jest to nowe i zaskakujące, bo wytwarza dopaminę w Twoim mózgu. Małe dzieci, które spędzają sporo czasu przed ekranami dotykowymi, w przyszłości mogą być niezdolne do czytania książek, mieć ogromne problemy z uczeniem się nowych rzeczy i mieć predyspozycje do depresji. Tyle w skrócie, warto zgłębić temat.
Jeżeli wybierasz się za granicę samochodem, to koniecznie powinieneś zainstalować sobie w telefonie aplikację wydaną przez UE, dostępną we wszystkich językach europejskich – „GoingAbroad” – w której to znajdziesz najistotniejsze informacje dla kierowców (limity prędkości, limity alkoholu, inne specjalne przepisy ruchu drogowego), wszystko w jednym miejscu w przejrzystej formie (a dodatkowo dwie gry – memory i quiz). Dobrym uzupełnianiem informacji o przepisach drogowych poza granicami naszego kraju jest wielokrotnie już przywoływana aplikacja „Polak za granicą” – wchodząca też w pakiet aplikacji mObywatel, ale niestety treści są tam prezentowane w trochę mniej przejrzystej formie.
Limity prędkości (w km/h) i stężenia alkoholu we krwi (2022 rok) w wybranych krajach europejskich.
Teren zabudowany
Poza terenem zabudowanym
Drogi ekspresowe / autostrady
Limit alkoholu w krwi [w promilach]
Polska
50 (całą dobę!)
90
120 / 140
0,2
Niemcy
50
100
brak limitu
0,5
Czechy
50
90
110/130
0!
Słowacja
50
90
130
0!
Litwa
50
90
110/130
0,4
Austria
50
100
130
0,5
Węgry
50
90
110/130
0!
Słowenia
50
90
130
0,5
Chorwacja
50
90
130
0,5
Włochy
50
90
130
0,5
Szwajcaria
50
80
100/120
0,5
Francja
50
80
110/130
0,5
Wielka Brytania
48
96
112
0,8
Źródło informacji to portal Komisji Europejskiej dla kierowców „Going abroad”
Powyższa tablicę traktuj jako poglądowe źródło informacji, ponieważ w poszczególnych krajach w zależności od rodzaju nawierzchni drogi (Litwa) czy widoczności (Francja) limity mogą się zmieniać.
Czy o tym pamiętasz?
Limit prędkości na znaku drogowym D-42 (oznaczającym wjazd do terenu zabudowanego) narzuca ograniczenie prędkości na terenie całego obszaru zabudowanego, chyba że znaki wewnątrz tego obszaru będą ten limit zmieniać na danym odcinku drogi. Dużo więcej zamieszania spowoduje połączenie znaku nazwy miejscowości, do której wjeżdżamy, z przypiętym poniżej limitem prędkości. Ponieważ takie połączenie – szczególnie często spotykałem się z nimi w Austrii na terenach wiejskich – oznacza, że nawet po wyjechaniu poza obszar zabudowany, ale będąc w granicach tej miejscowości, limit nadal obowiązuje. Zdarzało się, że przejeżdżając przez bardzo niewielką mieścinę, na jej wjeździe widziałem limit 30 km/h obowiązujący dla całej wsi, w jej „centrum” znajdowały się dwa fotoradary, kilkaset metrów dalej zakończenie strefy zabudowanej, a dopiero kolejny kawałek dalej znak informujący o wyjeździe z miejscowości. Gdy podróżujesz na dłuższej trasie i właśnie zjechałeś z autostrady, albo poruszasz się międzymiastowymi z dozwoloną prędkością 90 km/h, takie niskie limity prędkości na kilkusetmetrowych odcinkach to istna tortura dla każdego kierowcy.
W sporej austriackiej mieścinie, Grazu, dwie rzeczy mogą Cię zaskoczyć. Pierwsza to ponoć najwyższa na świecie podziemna, 125-metrowa zjeżdżalnia wykuta we wzgórzu zamkowym, a druga pierwszy w Europie limit prędkości obowiązujący w całym zasięgu administracyjnym miasta wynoszący 30 km/h. Jedynie na głównych arteriach miasta podniesiono go do 50 km/h.
Precyzja zachodnich fotoradarów!
Gdy przekroczysz w Niemczech prędkość o 3 km (w innych zachodnich krajach jest podobnie), to już możesz dostać mandat do 30 euro (w terenie zabudowanym). Gdy przekroczysz ją o 26 km/h, to mandat wyniesie 180 euro i możesz nawet na miesiąc stracić prawo jazdy! (źródło: aktualny cennik niemieckich mandatów – bussgeldkatalog.org)
Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony „Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.
Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.
„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”
Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!
Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!
Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.
Siedzisz w domu i chcesz odpocząć, ale nie chcesz całkowicie zmarnować swojego czasu? Może warto obejrzeć coś wartościowego i przyjemnego jednocześnie, aby zmotywować się do pracy?
Przygotowaliśmy dla Ciebie listę filmów (i seriali bo dziś to ten sam poziom), które zainteresują nie tylko inżyniera, a każdego kogo interesują tematy inżynierskie, popularnonaukowe, technologiczne, futurystyczne……
Dla rodzica
Jesteś rodzicem nastolatka, który nie wie jeszcze co chce w życiu robić? Przygotowaliśmy tą listę z myślą o Tobie. Masz zaledwie kilkuletnia pociechę? Dla niej też coś tu znajdziesz ale w poście „Filmy i programy edukacyjne dla dzieci”.
Przed wyborem kolejnego wspólnego „wieczoroumilacza”, zamiast wybrać produkcję o superbohaterach, warto zainspirować pociechę historią w której to umysł zwyczajnych osób ma super moce do zmieniania świata (poprzez technologię i inżynierię).
Myślę, że każdy z nas kto wybrał się na politechnikę, może wskazać jakiś film, który go do tego zainspirował lub przynajmniej zapalił odpowiednie lampki w głowie. Poniższa lista ma właśnie taki cel. Zasugerować młodzieży, że zagadnienia inżynierskie (rzeczywiste lub te całkowicie science fiction) mogą być ciekawe i naprawdę zmieniać świat, ale także wskazać zagrożenia, jakie one za sobą pociągają.
Filmy motywujące
Projektuj, buduj, programuj lub ucz, ale najważniejsze to pomagaj innym. Inżynierowie od zawsze tworzą aby odmieniać życie milionów ludzi. Niezależnie czy budując akwedukty w starożytnym Rzymie, projektując telefony komórkowe, tworząc aplikacje na smartfona czy stawiając mosty w biednych regionach naszej planety, wszystko to robią dla ludzi.
Wielkie projekty wielkich inżynierów
„Dream Big: Engineering Our World” (2017) na Netflixie – pozycja obowiązkowa dla każdego ucznia, który zastanawia się jaką szkołę średnia lub studia wybrać. To właśnie ten film zainspirował mnie do stworzenia tej listy.
Jest kierowany bezpośrednio do młodych, bardzo obszernie prezentując zagadnienie szeroko rozumianej inżynierii począwszy od ogromnych budowli XXI w. poprzez projekty dla mieszkańców wsi, a skończywszy na olimpiadach dla uczniów. 42 minuty mile spędzonego czasu dla całej rodziny. Strona twórców filmu.
Części zamienne
„Spare Parts” (2015) dostępny za darmo na CDA. Historia oparta na faktach. Czwórka licealistów z problemami startuje w konkursie inżynierskim, w którym to muszą skonstruować zdalną łódź podwodną. Ubodzy uczniowie z gorszej dzielnicy startują do rywalizacji z najbardziej zamożnymi uczelniami technicznymi w kraju (jak choćby MIT).
Przyjemny film, czasami może trochę cukierkowy. Ale na pewno jest to obowiązkowa pozycja dla każdego przyszłego inżyniera. Bardzo dobrze się go ogląda i aż nie chce się wierzyć, że te wydarzenia naprawdę miały miejsce. Jeśli chcesz dowiedzieć się co można zbudować mają w kieszeni 8 tys dolarów, lub mając tylko 800 zielonych to powinieneś zobaczyć ten film.
Wspaniały błękitny świat: Jak rozwiązać kryzys wodny
„Brave Blue World: Racing to Solve Our Water Crisis” (2020) na Netflixie. Zaskakująco dobry i motywujący do działania (nie tylko inżynierów) 50 minutowy film prezentujący genialne wynalazki które mogą uratować nasz świat. Z tego dokumentu dowiesz się w jaki sposób pewna maszyna „wyczarowuje” wodę z powietrza w Afryce, czy fabryki potrzebują czerpać wodę z zewnątrz, w jaki sposób zamienić zawartość naszych toalet w źródło ciepła (i pieniędzy) oraz jak glony zasilają nasze samochody.
Film w amerykańskim stylu, z gwiazdorską obsadą, z narracją Liama Neesona oraz wywiadami z Mattem Damonem i Jadenem Smithem
O chłopcu, który ujarzmił wiatr
„The Boy Who Harnessed the Wind” (2019) – na Netflixie. Film powstał na faktach i opowiada historię chłopca, który dzięki zdobyciu podstawowej wiedzy z książek, próbował uratować całą wioskę w obliczu katastrofalnej suszy (myślę, że temat bardzo aktualny nie tylko w Afryce).
Ten tytuł najlepiej obrazuje wizję jaka przyświeca Fundacji CALM edu. Udowadnia w jaki sposób podstawowa edukacji i najprostsze elektrośmieci mogą odmienić los milionów istnień na całym świecie. Edukacja to najpotężniejsze narzędzie aby zmienić świat. Cały świat! Dlatego tym smutniejsze jest fakt, że z powodu zmian klimatycznych, politycznych i epidemii staje się powoli znowu coraz trudniej dostępna.
Film dla całej rodziny, jednak uprzedzam, że nie jest to kolorowa produkcja Disneya.
Dokumentalne i popularnonaukowe
Szczerze się przyznam, że czuję się trochę podirytowany (albo nawet bardzo) gdy włączam dziś popularnonaukowe kanały telewizyjne. Od lat przywykliśmy, że MTV oraz VIVA nie miały zbyt wiele wspólnego z muzyką, a o wiele więcej z programami „rozrywkowymi”. Jednak dalej własnym oczom nie wierzę, że to samo stało się z kanałami Discovery, Discovery Science i kilkoma innymi. Z funkcji popularyzatorów nauki stali się kolejnymi stacjami rozrywkowymi z para-dokumentami. Dlatego dziś musimy trochę bardziej się wysilić aby znaleźć wartościowe treści o tematyce inżynierskiej – mam nadzieję, że ta lista będzie w tym bardzo pomocna.
Everyday miracle
Na Netflixie. Najlepszy program dokumentalny na temat produkcji i powstania rzeczy, które nas otaczają jaki kiedykolwiek widziałem. Prowadzący nie tylko w bardzo przyjemny sposób tłumaczy powstanie roweru, pończoch, teleskopów, żelbetonu …, ale jeszcze przeprowadza bardzo proste eksperymenty podkreślające wyjątkowość tych wynalazków.
Wydawałoby się, że program dokumentalny jakich wiele. Jednak jest w nim coś więcej poprzez co zwyczajne rzeczy takie jak fotele czy krzesła, zyskują dla nas głębszy wymiar.
https://youtu.be/QaI08BOIhGQ
Abstrakt: Sztuka designu
„Abstract: The Art of Design” (2017) na Netflixie – Program, który jak żaden innych otwiera nam oczy na to jak istotną rolę odgrywa w naszym życiu design. W każdym odcinku poznajemy kolejnych twórców, zwykle na skraju inżynierii i sztuki, którzy postrzegają rzeczywistość całkiem inaczej od przeciętnego zjadacza chleba.
Każda osoba, która czuje się w choć drobnym stopniu artystą (grafikiem, architektem, rysownikiem), lub jest rozdarta pomiędzy sztuką i „normalnym życiem” powinno obowiązkowo zobaczyć ten serial.
Moim zdaniem najlepsze odcinki to:
s01e04 – Bjarke Ingels – architekt – jestem ogromnym fanem tego architekta. Uważam go za najbardziej kreatywnego twórcę, którego działa miałem okazję podziwiać na żywo (niestety tylko kilka z nich bo są one porozrzucane dosłownie po całym świecie). Miałem nawet możliwość mieszkania przez kilka dni w jednym z nich (w The 8 House w Kopenhadze). Ten odcinek serialu należy koniecznie zobaczyć!
Na YouTube dostępny jest pełny odcinek (niestety po angielsku)
s01e05 – Ralph Gilles – projektant samochodów – bardzo fajny odcinek nie tylko dla fanów motoryzacji.
s02e02 – Neri Oxman — projektantka ekorozwiązań – design o którym nawet filozofom się nie śniło….
s02e04 – Cas Holman — projektantka zabawek – odcinek o bardzo kreatywnej kobiecie, która poprzez zabawki pokazuje jak bardzo myślimy szablonowo. Jej pomysły są tak bardzo „outside the box”, że aż inspirujące. Masz dzieci ? Powinieneś zobaczyć tą część, a pewnie zaoszczędzisz sporo na „zabawkach”.
Jak powstało dzisiaj?
Seria od Discovery dostępna do obejrzenia w podstawowym płatnym abonamencie Player (TVN). 12 odcinkowa seria ciekawych filmów dokumentalnych wyjaśniających jak przypadkowe czy na pozór mało istotne zdarzenia w historii wpływały na przestrzeni dziejów na to co nas dzisiaj otacza. Program prezentuje w jaki sposób powstały najpopularniejsze dzisiaj spodnie, samochody, piwo, pistolety …. Bardzo przyjemnie się ogląda.
Cosmos possible world
Serial dokumentalny National Geographic dostępny na platformie Disney+, którego nazwa (moim zdaniem) jest bardzo nietrafiona, co przed długi czas mnie do niego zniechęcało. Program przygotowany z ogromnym rozmachem poruszający w poszczególnych odcinkach takie tematy jak: historia ludzkości, przyszłość technologi, jak powstała bomba atomowa, osiągnięcia w dziedzinie zrozumienia innych form życia (bardzo ciekawy), no i oczywiście wiele na temat kosmosu (choć mniej niż bym się spodziewał po tytule).
Historie sukcesów i porażek z inżynierią w tle. Podobno dla ambitnych nie istnieje większa motywacja niż sukcesu innej osoby. I coś musi w tym być. Z kolei dla osób, które w życiu nie mogą się jeszcze pochwalić wielkimi przedsięwzięciami sukces innych wydaje się prostą i krótką drogą od pomysłu do realizacji. Niestety właściwie nigdy tak to nie wygląda. Jak jest, a właściwie jak było w przypadku wielkich twórców
The social network (2010) – film należący już do klasyki gatunku, prezentujący powstanie Facebooka. Warto zobaczyć aby dowiedzieć się jak (najprawdopodobniej) Mark Zuckerberg dostał się do grona najbardziej wpływowych ludzi na świecie.
Jobs (2013) – fragment biografii nieprostego (w kontaktach i poszczeganiu rzeczywistości) wizjonera od prostych (w obsłudze) technologi. Steve Jobs pokazany jako skomplikowana postać z jego wzlotami i upadkami. Dobry wstęp do książkowej biografii, która opisuje jego życie z większą liczbą szczegółów.
Projekt koliber (2018) – mniej znany film, ale bardzo dobrze nakręcony. Dowiemy się z niego jak szybko (bo w milisekundach) można zarabiać w czasach internetu. Historia o wojnie technologicznej.
Które filmy biograficzne warto tutaj jeszcze wymienić? Daj nam znać w komentarzach.
Czysta rozrywa i fantazje inżyniera – i tematy do przemyślenia 🙂
Kategoria filmów Sci fiction, w których technologia jest bardziej rozwinięta niż dziś (trochę lub sporo) ale poza samą rozrywką poruszają ciekawe tematy, które warto przemyśleć. Takie jak np. wpływ technologi na nasze życie (pozytywny i negatywny), zagrożenia z tym związane, zmiany społeczne zainicjowane technologią (cyfrowa świadomość, nieśmiertelność), przyszłość rozrywki, …. Uprzedzam, że nie chcę tutaj wrzucać wszystkich filmów z wątkami technologicznymi i przyszłościowymi bo takich filmów jest masa (Gwizdne Wojny, Jurasik Park, Transformers…..), a jedynie zasugerować te, które moim zdaniem poruszają najciekawsze problemy i prowokują do przemyślenia tematu inżynierskim okiem.
Black Mirror (2011 – …) – Netflix. Klasyka seriali futurystycznych! Każdy inżynier, futurolog czy fan sci-fi powinien zobaczyć ten serial, aby na nowo przemyśleć swoje wyobrażenie na temat przyszłości (nie zawsze odległej). W każdym odcinku inny reżyser opowiada inną historię więc nie trzeba się obawiać, że nie znając wcześniejszych cześć ktoś zaprasza nas do oglądania nowego sezonu. Naprawdę warto!
Serial zasłynął na całym świecie tym, że pokazuje negatywne skutki technologi przyszłości, które już dziś powinny sprowokować nas do myślenia o otaczającej rzeczywistości (a może ukazuje niczym w zwierciadło nasze aktualne problemy – naszą ciemną stronę?). Większość odcinków pokazuje w jaki sposób jedna technologia zmienia naszą codzienność. Część przenosi nas do dalszej przyszłości i pokazuje wręcz nieprawdopodobne światy, w których nigdy nie chcielibyśmy się znaleźć (np. mieszkania z ekranami zamiast ścian i ciągła manipulacja). Innym razem natrafimy na odcinek o nieco lżejszej tematyce ale jeszcze bardziej zaskakujących zakończeniach.
Każdy znajdzie coś dla siebie.
Kraina jutra (2015) – Tomorrowland – jak to na produkcje Disneya przystało film z rozmachem i kierowany do młodszych odbiorców (moim zdaniem nastolatków) ale nie tylko. Jeden z moich ulubionych filmów przygodowych. Sporo technologicznych smaczków, motywacji do inżynierów ale i trochę przemyśleń. Kto z nas nie myślał kiedyś, choć przez chwile, jak mógłby wyglądać świat zamieszkany tylko przez naukowców, ludzi kultury i wielkie technologiczne umysły? Disney w tym filmie prezentuje swoją utopijną wizję z dość mrocznymi wnioskami. Przyjemne kino familijne, i motywacyjne dla młodych ambitnych majsterkowiczów.
Ona (2013) – Her – nie tak odległa przyszłość (a może i czasy współczesne) gdy to ludzie samotni zaczynają przywiązywać się do sztucznej inteligencji zamkniętej w smartfonach. Film posty, czasem trochę nudny ale prowokujący do myślenia.
Eagle Eye (2008) – Bardzo przyjemny film sensacyjny ukazujący możliwości jak i zagrożenia AI. Film z kategorii rozrywkowych jednak tematyka bezpieczeństwa i swobód obywatelskich zapala pewna lampkę w naszej głowie.
Surogaci (2008) – Jeśli masz obawy przed wyjściem z domu to ten film jest dla Ciebie. Za progiem czeka na nas masa niebezpieczeństwa, a teraz dodatkowo jeszcze wirusów, to może by tak z niego nie wychodzić? Dopracowana wizja nie tak dalekiej przyszłości, gdy to ludzie dla swojej wygody i bezpieczeństwa opuszczają mieszkania tylko w formie manipulatorów (humanoidalnych robotów sterowanych joystickami) wyglądając dokładnie jak ich właściciel. Daje do myślenia.
WestWorld (2016) HBO – Widziałem tylko pierwszy sezon, który mnie zachwycił. Serial wyśmienicie ukazuje w jaki sposób będziemy w przyszłości wykorzystywać super zaawansowane technologie. Oczywiście, tak jak i dziś dla rozrywki. Kreatywny, super wykonany, z dobrą obsadą i rozmachem. Serial pomimo (moim zdaniem) typowo rozrywkowego może prowokować do zadawania pytań na temat niezależności naszych tworów….
Ex Machina (2015) – z jednej strony najmniej futurystyczny film z listy, a z drugiej mam nadzieję, że to jednak odległa przyszłość. Co dziś w swoich domach (pałacach) robią super zdolni i zamożni geniusze, nikt nie wie. Może technologie przyszłości są już dziś wykorzystywane w supertajnych domach najzamożniejszych tego świata ? A co jeśli sztuczna inteligencja przyćmi tą ludzką i zacznie nami manipulować? Obawy przed robotami zekranizowane z smakiem.
Poleć nam swoje ulubione filmy!
Jeżeli znasz inne produkcje, które Twoim zdaniem powinny zagościć na naszej liście to daj nam znać w komentarzach, a na pewno je obejrzymy i zamieścimy na tej stronie.
Na początku tego rozdziału chciałbym podzielić się z Tobą porcją statystyk z 2021 roku pochodzących ze strony statystyka.policja.pl, aby uświadomić sobie skalę zagrożeń, z którymi spotykamy się codziennie na polskich drogach.
Po drogach naszego kraju aktualnie porusza się 34 mln zarejestrowanych w Polsce pojazdów (osobowych, ciężarowych i motocykli) i dodatkowo ponad 5 milionów przekraczających naszą granicę wewnątrz UE oraz 2,7 mln zewnętrzną – przypomnę, że Polaków jest niewiele ponad 38 mln.
Bez wątpienia do bardzo dobrych wiadomości należy zaliczyć tę dotyczącą spadku liczby wypadków na polskich drogach. Od 1997 roku zaliczamy (z drobnymi wyjątkami) nieustanny jej spadek.
Przez 10 ostatnich lat ich liczba systematycznie zmniejsza się o mniej więcej tysiąc rocznie (z 37 046 wypadków w 2012 do 22 816 w 2021) z wyjątkiem pandemii w 2020, bo wtedy spadła aż o 7 tys. w jeden rok. Podobnie jest z liczbą ofiar śmiertelnych w 2012 – 3571, 2019 – 2909, 2020 – 2491 ( [*] ).
Kiedy wypadków zdarza się najwięcej? Czym lepsza pogoda, tym bardziej niebezpiecznie, bo kusi kierowców mocniej wdepnąć pedał gazu. Liczba wypadków podskakuje w czerwcu i utrzymuje się na wysokim poziomie aż do października. Najbardziej niebezpieczne dni tygodnia to piątek, za nim plasuje się poniedziałek. Najbardziej niebezpieczne godziny to te, gdy większość z nas wraca zmęczona po pracy, czyli 14–18. Co ciekawe pomimo ogromnych prędkości i dużego ruchu pojazdów na autostradach i drogach ekspresowych dochodzi do zaledwie 3,4% wszystkich wypadków
Europa Na koniec kilka statystyk z 2020 r. dotyczących dróg całej Unii Europejskiej (źródło: European Road Safety Observatory). Najwięcej wypadków ma miejsce w Niemczech, bo ponad ćwierć miliona (264 499), kolejne na liście są Włochy z 118 298 wypadków, Hiszpania (72 959), Francja (45 117) i dalej Austria (30 670). Polska uplasowała się na 8. miejscu na 30 krajów z 23 540 wypadkami. Z liczbą ofiar śmiertelnych stanęliśmy na ostatnim miejscu podium tuż za Niemcami i Francuzami.
Każda osoba z umysłem ścisłym zwróci mi pewnie od razu uwagę, że te dane, pomimo tego, że pochodzą z oficjalnego europejskiego raportu, solidnie zakłamują rzeczywistość. Kompletnie nic nie mówią o bezpieczeństwie na drogach, bo każdy z tych krajów ma inną populację, a logicznym jest, że czym mniej ludzi, tym mniej wypadków.
Dlatego rzućmy okiem na wartości w przeliczeniu na milion mieszkańców pochodzących ze strony op.europa.eu za 2021 rok. Tutaj uplasowaliśmy się na 5. pozycji z 59 ofiarami na milion mieszkańców, ale co warto w tym miejscu podkreślić – jako jedyni z niechlubnej czołówki zaliczyliśmy solidną poprawę: spadek liczby ofiar o 39% na przestrzeni 10 lat. Wyprzedzają nas Chorwaci (72), Litwini (78), Bułgarzy (81) i Rumuni (93).
Świat Marnym pocieszeniem dla bliskich ofiar będzie świadomość, że na drogach Ameryki Północnej i na wschód od nas ginie co roku statystycznie 2,5 razy więcej osób na milion mieszkańców niż w UE (średnio 51 ofiar), na Bliskim Wschodzie 3 razy, Ameryce Południowej i Indiach 4 razy, a w Afryce aż 5 (źródło: Automobile Industry Pocket Guide 2021–2022).
Podsumowując, polskie drogi nie wypadają źle na tle afrykańskich czy indyjskich, ale należą do czołówki najbardziej śmiercionośnych w Unii Europejskiej, dlatego dobrze jest sobie przypomnieć kilka zasad zwiększających nasze bezpieczeństwo i temu poświecimy kilka kolejnych akapitów w tym rozdziale.
Czasem dla urozmaicenia warto połączyć trekking z zwiedzaniem lokalnych atrakcji. Na zdjęciu bawarski zamek Neuschwanstein.
Definicje: kolizja a wypadek
Czym różni się wypadek od kolizji? Tego dowiemy się z tekstu pochodzącego ze strony Komendy Powiatowej Policji w Giżycku:
Wypadek to zdarzenie mające miejsce w ruchu lądowym spowodowane poprzez nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa obowiązujących w tym ruchu, którego skutkiem jest śmierć jednego z uczestników lub obrażenia ciała powodujące naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwające dłużej niż 7 dni”.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwające dłużej niż 7 dni określa lekarz i nie jest to jednoznaczne ze zwolnieniem lekarskim wystawionym w związku z uczestniczeniem w zdarzeniu drogowym.
Kolizja to zdarzenie mające miejsce w ruchu lądowym spowodowane poprzez nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa obowiązujących w tym ruchu, którego skutkiem są straty materialne (uszkodzenie pojazdu, płotu, urządzenia drogowego, bagażu itp.) lub w którym jeden z uczestników doznał obrażeń ciała powodujących naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwające poniżej 7 dni”.
Określenia kolizji drogowej nie znajdziemy ani w ustawie Prawo o ruchu drogowym, ani też w kodeksie wykroczeń. To określenie potoczne, które przyjęło się i jest stosowane zarówno przez policjantów, organy sądownicze i ubezpieczeniowe, jak i przez wszystkich uczestników ruchu drogowego. Łatwiej takie zdarzenie określić mianem „kolizji” niż „wypadku, w którym nie ma ofiar”. [źródło: Komenda Powiatowa Policji w Giżycku]
Piszą o wypadkach i kolizjach nie możemy nie wspomnieć o tym co ratuje życie, gdy już do nich dojdzie, dlatego poniżej krótka notka na temat historii powstania pasów bezpieczeństwa.
Historia pasów bezpieczeństwa
Historia pasów bezpieczeństwa sięga 1958 roku, gdy to dotychczasowy inżynier bezpieczeństwa zajmujący się katapultami w samolotach myśliwskich SAAB zostaje zatrudniony w firmie Volvo. Pan Nils Bohlin – bo tak się nazywał – już po roku pracy zaproponował 3-punktowe pasy bezpieczeństwa zapinane jedną ręką – ważny szczegół – które, jak się przewiduje, do dziś uratowały ponad milion istnień ludzkich.
To, co jednak najciekawsze w tej historii, to dwa zaskakujące fakty: pierwszy – firma Volvo błyskawicznie udostępniła swój patent wszystkim chętnym całkowicie za darmo – prawdopodobnie dlatego, że krewny ówczesnego prezesa tej firmy zginął właśnie w wypadku drogowym; i drugi – na firmę i samego twórcę tego cudownego wynalazku wylała się ogromna fala krytyki.
Nazywano pasy bezpieczeństwa przerażającą ideą i oskarżano o odbieranie wolności. Na szczęście po latach, by uzmysłowić przełomowość tej technologii, Niemiecki Urząd Patentowy umieścił Nilsa Bohlina wśród twórców 8 wynalazków, które w największym stopniu przyczyniły się dla ludzkości na przestrzeni lat 1885–1985. Niestety do dziś sporo osób nie zapina pasów podczas podróży samochodem, co pociąga za sobą katastrofalne skutki. Kilka takich historii działających na wyobraźnie opisuję na końcu tego rozdziału.
[źródło: media.volvocars.com]
Gdy już dojdzie do zdarzenia na drodze
Przyjmijmy 2 najczęstsze scenariusze: wypadek na drodze szybkiego ruchu z dala od Ciebie i złapałeś gumę – niestety na autostradzie.
Po pierwsze nie przeszkadzać – korytarz życia
Najprostszy sposób, aby uratować komuś życie, to pozwolić pracować profesjonalistom. W niektórych najgorszych wypadkach dochodzi do natychmiastowego zgonu poszkodowanej osoby, ale całe szczęście, że częściej mamy trochę czasu na podjęcie próby uratowania poszkodowanym zdrowia czy życia. Ty jako osoba postronna znacznie oddalona od miejsca zdarzenia możesz jedynie NIE PRZESZKADZAĆ, to znaczy umożliwić jak najszybsze dotarcie odpowiednich służb do poszkodowanych. Gdy widzisz korek na autostradzie, w którym za chwilę utkniesz, postaraj się zatrzymać nie na zderzaku poprzedzającego Cię pojazdu, ale zachowując jak największy rozsądny dystans od niego! Nie ma nic gorszego jak ciasno zatrzymane samochody, które nie mają nawet metra wolnej przestrzeni na wykonanie manewrów umożliwiających im zrobienie przestrzeni dla służb.
Aby ten artykuł nie należał do kategorii „przeczytać i zapomnieć”, proszę Cię, abyś wyobraził sobie sytuację, gdy to podczas rodzinnego wakacyjnego wyjazdu dochodzi do zderzenia np. na A4 na odcinku bez pasa awaryjnego – a takich jest tam zbyt wiele – z Waszym udziałem. Jedziecie sobie spokojnie z prędkością 120 km/h na upragnione wakacje we Francji. Z prawej strony wyprzedzacie niekończący się sznur ciężarówek, gdy tu nagle jedna z nich bez migacza na wysokości Waszej maski zajeżdża Wam drogę. Nie możesz nic zrobić, nie masz nawet sekundy na reakcję, tym bardziej, że z lewej strony przy samej drodze na bardzo wąskim pasie zieleni zamontowano barierki. Twoja druga połówka siedząca na miejscu pasażera zostaje ugodzona ostrym kawałkiem wygiętej karoserii. Robisz, co w Twojej mocy, aby zatamować krwawienie. Wydaje Ci się, że zaczynasz „panować” nad sytuacją, bo już nie tak daleko słyszysz syreny karetki pogotowia, która przedziera się poprzez zakorkowane samochody. Każda minuta ma w takiej sytuacji kluczowe znaczenie. Jednak karetka utknęła. Samochody zaparkowały tak ciasno, jeden za drugim, że nie istnieje fizyczna możliwość zrobienia przestrzeni dla służb ratunkowych. Jak bardzo duża bezsilność i złość by Cię wtedy ogarnęła? Nie czyń tego innym! Korytarz życia naprawdę ratuje życie.
Złapałeś gumę na autostradzie
Jeżeli podczas podróży drogą szybkiego ruchu złapałeś gumę, to masz szczęście w nieszczęściu, bo „tylko” tyle Ci się przydarzyło (chyba że nie masz koła zapasowego, to już gorzej).
Zjedź na pas awaryjny lub do zatoczki.
Włącz światła awaryjne.
Załóż kamizelkę odblaskową.
Opuść samochód (obowiązkowo wszyscy pasażerowie, najlepiej z prawej strony pojazdu), jeżeli istnieje możliwość, to przejdźcie za bariery dźwiękochłonne, bo dopiero tam będziecie naprawdę bezpieczni.
Przemieszczając się za barierką, w odległości 100 metrów za pojazdem umieść trójkąt ostrzegawczy (w niektórych krajach wymagany dystans to 150 m, 100 metrów to tyle, ile wynosi odległość pomiędzy dwoma słupkami pikietażowymi – to te z kilometrami). Większy dystans od samochodu też może mieć w pewnych okolicznościach sens, jeżeli podniesie to bezpieczeństwo wszystkich użytkowników drogi (przed zakrętem, na wzniesieniu drogi itp.). Trójkąt ustawiamy nie przy samej barierce, a tym bardziej nie na pasie ruchu, a raczej na środku pasa awaryjnego.
Jeżeli położenie samochodu umożliwia Ci bezpieczne wymienienie koła, to przystąp do tego zadania, jeżeli jednak nie czujesz się pewnie, powinieneś wezwać służby autostradowe (dzwoniąc np. pod numer 112 i podając Twoją dokładną lokalizację odczytaną z najbliższego słupka pikietażowego) w celu lepszego zabezpieczenia miejsca zdarzenia i umożliwienia podjęcia działań.
Wbrew temu, co można znaleźć w Internecie, dowiedziałem się od przedstawiciela policji autostradowej z Gliwic, że nie masz obowiązku wzywania służb autostradowych, gdy wymiana koła będzie przeprowadzona w zatoczce lub na pasie awaryjnym – co innego, gdy takiego w miarę bezpiecznego miejsca nie masz lub jesteś kierowcą ciężarówki. Utknąłem w 2022 roku w sporym korku na A1 spowodowanym przez samochód osobowy, który wbił się w niemożliwy do przeoczenia ogromny świecący znak zamontowany na przyczepie służb autostradowych informujący o wyłączeniu jednego pasa ruchu z powodu remontu. Z tej historii płynie wniosek, że na autostradzie i drogach szybkiego ruchu, gdzie samochody pędzą naprawdę z dużymi prędkościami, nigdzie nie możemy czuć się bezpiecznie i jak najszybciej powinniśmy stanąć jak najdalej od drogi – NIGDY NIE POZOSTAWAĆ W POJEŹDZIE! Zwykłe zamyślenie się kierowcy znużonego drogą, kichniecie, ziewnięcie, zmiana stacji w radiu lub rzut oka na dziecko przy prędkości 140 km na godzinę może skutkować staranowaniem naszego pojazdu.
Podczas wyprzedzania rowerzystów zgodnie z krajowymi i większością międzynarodowych przepisów należy zachować 1 m odległości pomiędzy naszym pojazdem a rowerem lub motocyklem. Warto tutaj jednak podkreślić, że dystans uważany za bezpieczny przez większość rowerzystów (w tym mnie) i ekspertów od bezpieczeństwa w ruchu drogowym to 1,5 m. Pół metra dystansu więcej może przyczynić się do sporego spadku liczby wypadków z udziałem rowerzystów. Samemu niejednokrotnie podróżując rowerem, uniknąłem kontaktu z samochodem dosłownie o centymetry, tylko dlatego, że auto przejechało zbyt blisko mnie, gdy nagle pojawił się boczny wiatr, dziura w drodze lub wysoka koleina na skraju jezdni. Kierowco, miej na uwadze, że rowerzysta poza miastem porusza się zwykle po najbardziej uszkodzonym fragmencie pasa ruchu.
Karta ratownicza
Aby zmaksymalizować swoje szanse na przeżycie, także podczas najgorszych wypadków, warto zainteresować się tematyką kart ratowniczych – wszystkiego na ich temat dowiesz się ze strony kartyratownicze.pl, z której pochodzi poniższy tekst.
Karta Ratownicza to zestandaryzowana informacja na karcie w formacie A4 przedstawiająca schemat pojazdu z zaznaczonymi najważniejszymi dla służb ratowniczych elementami umiejscowienia wzmocnień karoserii, rozmieszczenia poduszek bezpieczeństwa czy też gazowych napinaczy pasów.
Jest pozornie zwykłą kartką papieru wożoną w samochodzie za osłoną przeciwsłoneczną, ale pozwala często skrócić nawet o 30 procent czas akcji ratowniczej potrzebny na wydobycie ofiar wypadku z wraku pojazdu i uratować życie poszkodowanym.
Kilka praktycznych porad
Pinezki
Gdy parkujesz w obcym mieście, wyrób sobie nawyk oznaczania pinezkami – czy to w Mapy.cz, GoogleMaps czy Maps.me – miejsca, w którym zaparkowałeś. Zaoszczędzisz sobie w ten sposób sporo stresu i trochę czasu – albo na odwrót.
Ceny paliwa
Podróżując po wielu krajach, sprawdzaj w Internecie (nowa funkcja Google Maps) ceny paliw na stacjach, bo niejednokrotnie byłem świadkiem, jak przekraczając granicę cena po przeliczeniu rosła nawet o 1,50 zł za litr!!! Dla przykładu w sierpniu 2022 w Chorwacji cena paliwa to 1,60 euro, na Słowenii 1,65, ale wjeżdżając do Włoszech w okolicy Triestu zapłacimy na stacjach od 1,85 do 1,94 euro. Kilkanaście eurocentów drożej niż w Austrii czy Niemczech.
Parkingi
Oszczędzanie na parkingach. Trzy sprawy: pierwsza – parkowanie za granicą przypomina często grę w kolory, ponieważ w zależności od koloru farby na drodze lub na krawężniku dane miejsce postojowe jest darmowe, płatne, zarezerwowane, zakazane lub dostępne w pewnych godzinach. W niektórych krajach decyduje o tym nie tylko kolor, ale też to, czy wymalowane kreski są proste czy łamane, dlatego przed zaparkowaniem przy drodze koniecznie zorientuj się, jak to wygląda w danym mieście, bo taki postój może Cię bardzo dużo kosztować.
Druga – gdy już znajdziesz bezpieczny parking, to w wielu krajach musisz za niego płacić monetami! W rozdziale na temat finansów już wspominałem o tym, że Polska znajduje się w czołówce krajów z najnowocześniejszą infrastrukturą bankową na świecie, dlatego zawsze noś przy sobie drobne w walucie kraju, który odwiedzasz.
I trzecia sprawa – słyszałem, że we Włoszech, jeśli złodziej, wybijając szybę w zaparkowanym pojeździe, ukradnie Ci telefon lub torebkę, to policja zrzuci odpowiedzialność na Ciebie, bo samemu lekkomyślnie pozostawiłeś cenne rzeczy w pojeździe – np. próbując wyłudzić odszkodowanie – które mogły skusić „niczego niewinnego” złodzieja – w końcu to okazja czyni złodzieja.
Wynajem
Jesteś zmuszony wypożyczyć samochód poza granicami naszego kraju? Aby zaoszczędzić sporo pieniędzy, możesz napisać na portalach społecznościowych do polonii mieszkających w danym kraju, czy mogą polecić Ci jakąś wypożyczalnię lub, co jeszcze tańsze, zaoferować wynajem samochodu.
Za mały samochód?
Z samochodem zwykle jest jak z mieszkaniem, w którym to zawsze będzie brakować Ci tego jednego dodatkowego pokoju. Całe szczęście, że tak samo jak z brakiem miejsca w domu, tak samo i ze zbyt małym bagażnikiem poradzisz sobie, wykorzystując worki próżniowe! Genialny i prosty wynalazek. Przewożąc śpiwory, kurtki i swetry, a także ręczniki, poduszki, pluszaki czy koce, tak naprawdę najwięcej ładowności tracimy na powietrze, które się w nich „schowało” i niepotrzebnie wypycha nam bagażnik. Bez trudu za kilkadziesiąt złotych kupisz zestaw worków próżniowych, które w magiczny sposób podwoją pojemność Twojego bagażnika.
Odmrażacz
Zimą odmrażacz do zamków przechowuj w plecaku albo torebce, bo nic Ci po nim, gdy zostanie zamknięty wewnątrz samochodu. Problem Cię nie dotyczy, bo masz centralny zamek? Chyba że z powodu silnego mrozu padnie Ci na narciarskim wyjeździe akumulator…
Zagadka Ile kilogramów dwutlenku węgla emituje Twój samochód, spalając 1 litr paliwa?
Odpowiedź:*
*Odpowiedź w dalszej części tekstu „Zagraniczne podróże samochodem: w akapicie na temat eko jazdy.
Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!
Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.
Zobacz więcej
Rajzyfiber
Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony „Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.
Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.
„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”
Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!
Twoja opinia
Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie, dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.