Przed wyruszeniem na tatrzański szlak

Podziękowania dla Adama Maraska z TOPR za pomoc przy rozbudowie tego rozdziału oraz za udostępnienie historii ze swoich akcji ratunkowych.

Adam Marasek – ratownik i starszy instruktor ratownictwa TOPR, wieloletni zastępca naczelnika TOPR, Przewodnik Tatrzański I klasy, Przewodnik wysokogórski IVBV, Instruktor Narciarski PZN, Instruktor Narciarstwa Wysokogórskiego PZA.

Bardzo zapracowany twórca treści z tematyki bezpieczeństwa w Tatrach jako: autor cotygodniowej kroniki TOPR dostępnej na stronie www.topr.pl/organizacja-topr/archiwum/. Od lat współpracuje z licznymi czasopismami min. „Taternikiem”, „Wierchami”, „ Tatrami” czy „Tygodnikiem Podhalańskim”.

Możesz wybrać się z Panem Adamem na tatrzańskie szczyty – Gerlach, Lodowy, Wysoka, Kiezmarski – lub spotkać na licznych prelekcjach, szkoleniach lawinowych i skitourowych.

GŁÓWNYM POWODEM, DLA KTÓREGO POWINIENEŚ PRZECZYTAĆ W CAŁOŚCI TEN ROZDZIAŁ KSIĄŻKI (podzielony na Rajzyblogu na kilka artykułów),
JEST UŚWIADOMIENIE SOBIE ZAGROŻEŃ, Z JAKIMI MOŻESZ SPOTKAĆ SIĘ W GÓRACH.

Interaktywny spis treści

Tatry, czyli naj

Ratownicy TOPR bardzo zapracowani

Komunikaty z strony tpn.pl/zwiedzaj (pozycja obowiązkowa !!!)

Kronika TOPR

Orla Perć – tylko dla orłów ?

Tatry czyli naj

Cechą charakterystyczną Tatr – aby nie napisać głównym atutem marketingowym – jest ich wysokość. Fakt, że te góry są najwyższe w Polsce, przyciąga na ich szlaki wszystkich. Dla człowieka przedrostek „naj” jest NAJlepszą reklamą. Dlatego to właśnie tam można spotkać NAJgorzej „przygotowanych” turystów.

Gdy spisywałem doświadczenia znajomych do tej książki, dowiedziałem się o „rozbrajających” historiach, których byli świadkami. Ludzie idący w góry dopiero podczas drogi próbowali kupować sprzęt. Nie na Krupówkach czy w trasie dojazdu, ale już na szlakach w Parku Narodowym!!! Jedna z historii wyglądała tak: gdy pewną samotną kobietę zastał zmrok na długiej tatrzańskiej trasie – w bezpiecznym terenie – po tym jak padła jej bateria w telefonie od używania latarki, próbowała od mijanych osób odkupić czołówki. Sam spotkałem się z podobną propozycją odkupienia mojego zapasu wody przez kilkunastoosobową grupę licealistów – 0,5-litrowej butelki na czarną godzinę – podczas rumuńskiego trekkingu. Takie historie dobitnie pokazują, jak ważne jest przygotowanie do wędrówki i to niezależnie, czy wędrujesz samemu czy ekipą.

Temat bezpieczeństwa w Tatrach trzeba zacząć od zadania jednego bardzo ważnego pytania. Czy w Tatrach możemy wędrować poza wyznaczonymi szlakami? Odpowiedź pozwoliłem sobie zamieścić ramce poniżej, aby jej nikt nie przeoczył:

Nigdy, przenigdy
NIE zbaczaj z szlaków

W najwyższych polskich górach absolutnie nie wolno schodzić na skróty. Nie możesz zbaczać ze szlaków! Nie chodzi tu tylko o ekologię, ale także o Twoje bezpieczeństwo. Możesz natrafić na urwiska i przepaście. Jeśli zboczysz ze szlaku, to trudniej będzie Cię odnaleźć, gdybyś potrzebował szybkiej pomocy.


Ratownicy TOPR bardzo zapracowani

Na początek tej części książki (podzielonej tutaj na wpisy), chciałbym się z Tobą podzielić działającą na wyobraźnię porcją statystyk. W 2019 roku na obszarze działania TOPR doszło aż do 739 działań ratowniczych, w których uratowano 1018 turystów. Był to najbardziej pracowity rok w całej historii tej organizacji. Niestety 16 osób nie udało się ocalić. Upadek z wysokości odebrał życie czterem osobom, kolejnym czterem porażenie piorunem. To, co dla mnie jest dość zaskakujące, to fakt, że przyczyną śmierci kolejnych 4 osób były choroby. Przy 210 akcjach korzystano z pomocy śmigłowca. Bywają tygodnie, w których umiera nawet kilka czy kilkanaście osób. Podczas sylwestrowego tygodnia 2015/16 po obydwóch stronach granicy zginęło 14 osób, w 1989 w przeciągu 7 dni zginęło 7 osób, a 28 stycznia 2003 r. lawina pod Rysami odebrała życie 7 uczestnikom szkolnej wycieczki z Tych.

Co było najczęstszym powodem wezwania ratowników? Ku mojemu zaskoczeniu, aż 295 razy powodem były potknięcia i upadki, 47 razy zabłądzenia, zachorowania 46, a spadające kamienie tyle samo, co lawiny, czyli po 8 razy. Podczas 100 akcji TOPR-owcy stwierdzili u ratowanych brak wystarczających umiejętności, a w 54 odpowiedniego wyposażenia. Mam szczere nadzieje, że Rajzyfiber przynajmniej w małym stopniu przyczyni się do obniżenia tych statystyk. [źródło „Niech to szlak”, Bartłomiej Kuraś oraz portal dlaPilota.pl]

Raki, raczki i nakładki antypoślizgowe

Jeśli w Beskidach na oblodzonym szlaku trzymasz raczki w plecaku, to „co najwyżej” grozi Ci złamanie kilku kości podczas upadku na ziemię. W Tatrach sprawy mają się dramatycznie inaczej. Tam zwykłe poślizgniecie niemalże zawsze może skończyć się utratą życia. W niższych górach czekan to zbędny gadżet do zaszpanowania przed znajomymi na instagramowej fotce, a w Tatrach na wielu zimowych trasach podstawowe wyposażenie. Jednak na nic Ci profesjonalny sprzęt, jeśli nie posiadasz wiedzy, jak się nim posługiwać.

Jeśli uważasz, że raki można nałożyć na wszystkie zimowe buty, to znaczy, że powinieneś sobie odpuścić trasy, na których może pojawić się potrzeba skorzystania z nich (podkreślę – raki nie pasują do wszystkich butów). Wspominałem już o tym w części dedykowanej Beskidom, ale w tym miejscu także warto zwrócić uwagę na nakładki antypoślizgowe powszechnie mylone z raczkami.

Na szlaku oraz podczas podejścia asfaltem wiele razy widziałem porozrzucane na ziemi plastikowe małe – zwykle żółte – okręgi z czymś wbitym w środku. Były to „kolce” z nakładek antypoślizgowych, które podczas marszu poodczepiały się piechurom. Po przejściu kilku kilometrów w lesie albo kilkuset metrów w mieście z naszych „miejskich raczków” niewiele pozostaje. Dobrze wiem, co mówię – gdy byłem młodszy, sam z nich często korzystałem, a cena poniżej 10 zł za parę była ich największą zaletą. Jako tako sprawdzały się w sytuacji, gdy na trasie pojawiało się niezbyt długie oblodzone asfaltowe niezbyt stromej podejście.

Jeśli wybierasz się zimą do Zakopanego, to nakładki antypoślizgowe na Krupówkach sprawdzą się idealnie – choć w TOPRze śmieją się, że i tam powinno ubierać się już raczki i nigdzie wyżej. Jeśli mowa o raczkach to są dedykowane do „spacerowania” po płaskich dolinach. Wszędzie indziej raki! Jeśli tylko planujesz zejść z drogi do lasu, to musisz zainwestować w raki, tak samo oczywiście, gdy bierzesz pod uwagę wspinaczkę lub wyżej ulokowane szlaki. Podkreślę w tym miejscu, że raczki do płaskich dolin, a wszędzie wyżej RAKI.

Wszędzie może być zimno, ale w wysokich górach mówiąc ZIMNO, myślimy o czymś całkowicie innym niż w mieście. Odmrożenia w Tatrach zdarzają się o wiele częściej niż w innych górach, ale także na Babiej Górze ryzykujemy utratę kilku palców – jeśli mamy „szczęście”.

Zimą też można bezpiecznie zwiedzać Tatry. Zdjęcie wykonane 30 marca 2021.

Obowiązkowy komunikaty z strony tpn.pl/zwiedzaj

Wybierając się w Tatry, obowiązkowo powinieneś odwiedzić stronę internetową tpn.pl/zwiedzaj, gdzie codziennie zamieszczane są aktualne i bardzo obszerne komunikaty o warunkach na szlakach. Są tak obszerne, wyczerpujące i dopracowane, że powinny zainteresować każdego turystę. To lektura obowiązkowa. Prawdę mówiąc, są tak dopracowane, że nie mam nic więcej w kwestii bezpieczeństwa do dodania – choć dopisałem kilka komentarzy w nawiasach kwadratowych.

Aby zachęcić czytelników do odwiedzania tej obowiązkowej strony (samo podanie linka większość osób pewnie by przewinęła), przytoczę poniżej prawie cały komunikat (są one bardzo obszerne), który przeczytałem rano 30 marca przed wyruszeniem na szlak. Podkreślę, że mowa o 30 marca 2021 roku, gdy w miastach czuć już lato i słupki termometrów pokazują od pewnego czasu ponad 20 stopni.

Treść komunikatu z strony tpn.pl/zwiedzaj

Warunki na szlakach

Warunki do uprawiania turystyki w Tatrach w dniu dzisiejszym są bardzo niekorzystne. Niski pułap chmur ogranicza widzialność i utrudnia orientację w terenie. [Czasem także trudno było znaleźć szlaki, które leżały pod ponad metrową warstwą śniegu.] Pokrywa śnieżna mocno zróżnicowana w zależności od wystawy i wysokości. Zalegający na szlakach śnieg jest w godzinach porannych bardzo twardy i zmrożony. W godzinach popołudniowych robi się mokry i grząski. [Bez raków czy raczków nie dałoby się nawet zejść z trasy na Morskie Oko. Wspinaczka w lesie po oblodzonych ścieżkach była poza zasięgiem każdego, kto nie zabezpieczył odpowiednio swoich butów – także stuptutami]. Na graniach utworzyły się nawisy śnieżne. Miejscami śnieg jest wywiany do warstwy skał. Poruszanie się w takich warunkach wymaga doświadczenia, umiejętności oceny lokalnego zagrożenia lawinowego. Dostosowania trasy do aktualnie panujących warunków. Posiadanie sprzętu zimowego (raki, czekan, kask, lawinowe ABC) wraz z umiejętnością posługiwania się nim. [na niektórych trasach, które tego dnia pokonałem, rakiety także okazały się niezastąpionym wyposażeniem – miej to na uwadze]. Utrudnienia napotkamy, przechodząc przez stawy, ponieważ na tafli lodu zalega rozmarzająca woda sięgająca do kostek. Na niżej położonych szlakach i drogach dojściowych do schronisk miejscami jest ślisko i występują duże kałuże [W taką pogodę siateczkowe sportowe buty bez membrany wcale nie powinny wchodzić w grę]. 

Dojście do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów, w okresie zalegania pokrywy śnieżnej, w górnej części czarnego szlaku, poprowadzone jest zimowym wariantem tzw. „za Kopą” i jest wytyczone tyczkami. [Bardzo strome wejście, zbyt niebezpieczne dla młodszych uczestników wyprawy!]

Na szlaku turystycznym pomiędzy Halą Gąsienicową a Równią Waksmundzką występują utrudnienia z powodu powalonych drzew.

Zagrożenia

  • Na szlakach turystycznych, na których uprawiana jest turystyka zimą, obowiązują znaki letnie, jednak w okresie zalegania pokrywy śnieżnej znaki mogą być niewidoczne, a szlaki nie są dodatkowo oznakowane. Dotyczy to zwłaszcza szlaków położonych powyżej górnej granicy lasu. Korzystanie z nich wymaga dobrej znajomości ich przebiegu.
  • W Tatrach występuje zagrożenie lawinowe. Szczegóły na stronie http://lawiny.topr.pl/. [Samemu słyszałem i widziałem kilka lawin podczas tej wędrówki].
  • Na szlakach występują oblodzenia. Poślizgnięcie się grozi niebezpiecznym w skutkach upadkiem. [powtórzę – bez raków lub raczków nie ma sensu ruszać na szlaki].
  • Wchodzenie na tafle stawów wiąże się z ryzykiem załamania się lodu.
  • W razie spotkania z niedźwiedziem należy spokojnie (bez gwałtownych ruchów) oddalić się w przeciwnym kierunku.
  • Podczas silnego wiatru na szlaki mogą spadać gałęzie oraz drzewa. Wędrowanie w takich warunkach stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia.
  • Podczas burzy szczególnie niebezpieczne jest przebywanie na graniach, na szlakach wyposażonych w sztuczne ułatwienia (łańcuchy, klamry itp.) oraz w okolicy cieków wodnych.
  • Na szlaki przebiegające obok stromych zboczy mogą spadać kamienie, gałęzie, osuwać się skały lub powalone drzewa. [Wracając z Doliny Pięciu Stawów zielonym szlakiem po stromym zboczu prawie wpadłem do komory śnieżnej powstałej w wyniku zawiania świeżego śniegu na niskie choinki. Komora nie była duża, ale jednak nogi zawisły mi w powietrzu i musiałem się z niej wyczołgać – dlatego w zimowych warunkach wybieraj wyłącznie te bardziej uczęszczane trasy].

Zamknięcia szlaków pieszych

  • Od 13 marca 2021 r. do odwołania zamknięte są dla ruchu turystycznego i narciarskiego następujące odcinki szlaków turystycznych: 
    1. Schronisko „Murowaniec” (Hala Gąsienicowa) – Dolina Pańszczyca – Przełęcz Krzyżne – Dolina Pięciu Stawów Polskich – w obu kierunkach (szlak żółty)
    2. Dolina Pańszczyca – połączenie pomiędzy szlakiem zielonym, a żółtym – w obu kierunkach (szlak czarny)
    3. Skrajny Granat – Przełęcz Krzyżne, w obu kierunkach (szlak czerwony)

  • Od 1 marca do 30 listopada wszystkie szlaki na terenie TPN są zamknięte od zmierzchu do świtu.
  • W okresie od 1 grudnia do 15 maja zamykane są dla ruchu turystycznego następujące odcinki szlaków turystycznych:
    • Przełęcz w Grzybowcu – Wyżnia Kondracka Przełęcz
    • Dolina Tomanowa – Chuda Przełączka
    • Dolina Pięciu Stawów Polskich – Świstówka Roztocka – Morskie Oko
  • Jaskinia Mroźna w Dolinie Kościeliskiej jest zamknięta do odwołania (planowany remont do 2022 r.).
  • Szlak turystyczny między Świnicą a Zawratem jest zamknięty do odwołania z powodu obrywu skalnego oraz zniszczenia dużego fragmentu szlaku (w obie strony).

Zalecenia

  • Poruszanie się w warunkach zimowych wymaga zastosowania odpowiedniego sprzętu zimowego (raki, czekan, kask, lawinowe ABC) oraz umiejętności korzystania z niego.
  • Przed wyjściem w góry należy koniecznie sprawdzić prognozę pogody, zapoznać się z komunikatem turystycznym TPN dostępnym na stronie www.tpn.pl.
  • Wybierając się w góry, trzeba odpowiednio się przygotować. Trasę wycieczki należy dostosować do aktualnie panujących warunków, swoich możliwości i doświadczenia, a wycieczkę zaplanować tak, by wrócić przed zmrokiem.
  • W górach może nastąpić nagłe załamanie pogody i należy być przygotowanym na dodatkowe utrudnienia takie jak: deszcz, śnieg czy silny wiatr. Kurtka przeciwdeszczowa, ciepła bluza, czapka i rękawiczki w plecaku mogą okazać się niezbędne.
  • Unikaj samotnych wyjść w góry. Wyjdź w góry odpowiednio wyposażony (odzież, obuwie, sprzęt, prowiant, naładowany telefon, mapa i in.) i odpowiednio wcześnie. [Jeśli już chodzisz samotnie, to zawsze na bieżąco informuj swoja osobę kontaktową o postępach.]
  • Nie wahaj się zawrócić w przypadku problemów zdrowotnych, zmiany pogody czy wątpliwości co do wybranej trasy.
  • Schroniska ograniczyły swoją działalność, zgodnie z obowiązującymi przepisami, dotyczącymi zapobiegania rozprzestrzeniania się choroby COVID-19. O szczegóły należy pytać bezpośrednio obsługę schronisk. Planując wycieczkę, należy mieć to na uwadze.
  • W celu zminimalizowania zagrożeń związanych z rozprzestrzenianiem się choroby COVID-19 prosimy o przestrzeganie następujących zasad na terenie parku:

1. Zachowaj dystans 1,5 m od innych turystów. Idź na wycieczkę w towarzystwie osób, z którymi przebywasz na co dzień.
2. Unikaj gromadzenia się na szlakach i w strefach wypoczynkowych.
3. Szlaki i infrastruktura turystyczna nie są dezynfekowane. Unikaj kontaktu z ławami, ławostołami, barierkami, ogrodzeniami bez zabezpieczenia, np. rękawiczek, ze względu na ryzyko zakażenia.
4. Po powrocie do domu umyj ręce. Wszelkie odpady zabierz ze sobą. [!!!]
5. Kup bilet on-line. Rekomendujemy zakup biletów wstępu drogą elektroniczną przez stronę tpn.pl lub w aplikacjach SkyCash i mPay (szczegóły: www.tpn.pl/zwiedzaj/e-bilety).
6. Jesteś w parku narodowym. Przestrzegaj zasad i stosuj się do poleceń pracowników Parku. Poruszaj się tylko wyznaczonymi i udostępnionymi szlakami.

Informacje dodatkowe

  • W związku ze wzrostem liczby turystów pieszych i skiturowców przypominamy, że na szlakach turystycznych obowiązuje zasada pierwszeństwa ruchu pieszego. Dotyczy to również osób zjeżdżających na sankach i jabłuszkach. Szlaki to nie tory saneczkowe. Szanujmy innych użytkowników szlaków, by uniknąć kolizji.
  • Turyści chcący dojechać własnym samochodem w rejon Palenicy Białczańskiej, gdzie rozpoczyna się szlak m.in. do Morskiego Oka, nadal mogą dokonać wcześniejszej rezerwacji miejsca parkingowego za pośrednictwem strony tpn.pl. Tylko w ten sposób turysta ma gwarancję, że będzie miał gdzie zostawić samochód niezależnie od pogody i godziny dojazdu. [BILET W TEN SPOSÓB ZAKUPIONY ZAPISZ NA SWOIM TELEFONIE, PONIEWAŻ PRZY WJEŹDZIE NA PARKING WYSTĘPUJĄ PROBLEMY Z ZASIĘGIEM]
  • Informacje o zasadach udostępniania dla turystyki pieszej Tatr Słowackich można znaleźć na stronie internetowej: tanap.sopsr.sk/navstevnici.

Zasady zwiedzania Tatrzańskiego Parku Narodowego

  • Wędruj tylko po szlakach turystycznych. Ich gęsta sieć pozwala zobaczyć niemal każdy zakątek Parku.
  • W Tatrach znajdują się schroniska turystyczne, w których możesz odpocząć i spędzić noc. Nie biwakuj – to zabronione.
  • Nie niszcz wyposażenia szlaków. Każdy zniszczony element infrastruktury turystycznej może doprowadzić do zagrożenia zdrowia bądź życia innego turysty.
  • Kwiaty, owoce, fragmenty skał itp. są w Parku pod ochroną. Nie zbieraj ich.
  • Nie pal ognisk ani tytoniu, nie używaj otwartego ognia z wyjątkiem wyznaczonych i oznakowanych miejsc.
  • Nie hałasuj. W sąsiedztwie szlaków mieszkają zwierzęta – nie powinno się ich niepokoić.
  • Spotkanie dzikiego zwierzęcia w Parku nie należy do rzadkości. Jeśli tak się zdarzy, w miarę możliwości spokojnie się oddal. Nigdy nie podchodź do zwierzęcia, np. aby zrobić mu zdjęcie. Pamiętaj, że dzikie zwierzęta bywają niebezpieczne dla człowieka.
  • Dokarmianie zwierząt nie poprawi ich losu. Dzikie zwierzęta szybko przyzwyczajają się do łatwego zdobywania pokarmu, zatracają naturalny lęk przed ludźmi i samowystarczalność. Mogą stać się agresywne i domagać się pożywienia z rąk człowieka.
  • W Parku nie znajdziesz koszy na śmieci. Wszelkie odpadki zabierz ze sobą i wyrzuć w domu, hotelu czy pensjonacie. Pozostawione śmieci stanowią zagrożenie dla zwierząt, które – skuszone zapachem – czasami je zjadają. Może to doprowadzić do choroby, a nawet śmierci dzikiego zwierzęcia.
  • Nie zabieraj psa na szlak. Dzikie zwierzęta doskonale go wyczuwają. Jest to szczególnie niebezpieczne w okresie ich narodzin i prowadzenia młodych przez matki. Turysta zabierający psa naraża na niebezpieczeństwo siebie i swojego pupila. Na czas wycieczki w góry lepiej go zostawić pod fachową opieką w hotelu dla psów. Z psem można wędrować jedynie Drogą pod Reglami i szlakiem biegnącym dnem Doliny Chochołowskiej (z Siwej Polany do schroniska na Polanie Chochołowskiej). Pies musi być prowadzony na smyczy.
  • W zbiornikach wodnych i górskich rzekach nie można pływać, myć się ani płukać brudnych naczyń. To źródło wody pitnej dla schronisk i miejsce życia rzadkich gatunków zwierząt.
  • Wszystkie zorganizowane wycieczki piesze, w których biorą udział uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych (liceum, technikum, szkoła branżowa), muszą znajdować się pod opieką przewodnika tatrzańskiego.
  • Na szlakach obowiązuje zakaz poruszania się na hulajnogach, hulajnogach elektrycznych, monocyklach itp. W sezonie na tatrzańskich szlakach panuje bardzo duży ruch turystyczny, szczególnie na drodze do Morskiego Oka. Jadąc w dół na takiej hulajnodze, można rozwinąć bardzo duże prędkości, co w połączeniu z bezgłośną jazdą stwarza zagrożenie dla pieszych i samych użytkowników hulajnóg czy innych urządzeń transportu osobistego. W takich warunkach może łatwo dojść do wypadku.

Tak obszerny, treściwy i konkretny komunikat naprawdę robi wrażenie – gratulacje dla autorów.

Tatry to nie tylko główne i te wysokie szlaki.

Kronika TOPR

Skoro człowiek uczy się na własnych błędach, a mądry człowiek na cudzych, to obowiązkowo powinieneś przeczytać także historie opisane w kronice TOPR (topr.pl/organizacja-topr/archiwum). Nie wszystkie ich akcje są spowodowane błędami ludzkimi, czasem to po prostu nieszczęśliwe wypadki, jednak warto mieć świadomość, co może spotkać każdego z nas w górach. Dla niewtajemniczonych dodam, że autorem tej kroniki jest mój rozmówca, Adam Marasek, którego wkład w powstanie tego rozdziału Rajzyfiber jest nie do przecenienia.

Chcesz wesprzeć osoby, które w swojej pracy często ryzykują życie, aby pomagać w górach innym?

WESPRZYJ FINANSOWO FUNDACJE TOPR i GOPR!!!

Więcej informacji znajdziesz na stronach: fundacja.gopr.pl i fundacja.topr.pl.

Ubrania

Gdy czytasz komunikaty zamieszczone na stronie tpn.pl/zwiedzaj, to na pewno wiesz lepiej, jak się ubrać na trasę i co spakować do plecaka. Jednak specyfika tych gór jest taka, że zawsze warto mieć przy sobie czapkę, rękawiczki i dodatkowy komin sportowy (buff). Silny wiatr bardzo zaniża odczuwalna temperaturę. Pamiętaj też, że gdy w Zakopanym pada deszcz, to na tatrzańskich szczytach może robić się już biało.

czytaj więcej:
Szczegółowa interaktywna lista rzeczy do spakowania na jednodniowy wypad w góry,
Co spakować na kilkudniowy trekking


Orla Perć tylko dla orłów? A Rysy ?

Wielokrotnie słyszałem od znajomych zapytania, czy Orla Perć naprawdę jest tak trudnym szlakiem, jak mówią krążące legendy, czy może jest to zwykła trasa z zamontowanymi dla celów wizerunkowych licznymi łańcuchami, poręczami i drabinkami. Odpowiedź może być tylko jedna. Faktycznie jest to bardzo trudny i niebezpieczny szlak, o czym świadczy chociażby już ponad setka ofiar, które straciły na nim i w jego okolicy życie. Wypadki zdarzają się na tym szlaku 3 razy częściej niż podczas drogi na Rysy.

Chciałbym w tym miejscu podkreślić, że w Tatrach jest wiele innych szlaków czy przełęczy (np. Kozia, Zawrat), które też należy traktować z podobnym „szacunkiem” jak Orlą Perć. Można na nich także spotkać mniej lub bardziej liczne, ale często bardzo wymagające i niebezpieczne utrudnienia.

Pewnie każdy z nas słyszał o tych, którzy się założyli i przebiegli maraton bez przygotowania, tak samo jak i o tych, którzy zdobyli Rysy i ową Orlą Perć podczas „niedzielnego spaceru po górach”. Większości nieprzygotowanych osób uda się ukończyć maraton w czasie regulaminowych 6 godzin – szybszym marszem – tak samo jak i wrócić z tej górskiej wyprawy żywymi. Ale podobnie jak maraton dla początkujących jest granicznym wyzwaniem, które niemalże na pewno będzie kosztować takiego zawodnika wiele dni, a może i tygodni powrotu do „normalności”, tak samo Orla Perć może kosztować nas bardzo wiele – żeby nie napisać „wszystko”.

Zagrożenia

Największe niebezpieczeństwa na tej trasie – także wszystkich wyżej położonych w Tatrach – to wiosenne i jesienne oblodzenia oraz płaty zalegającego śniegu, które całkowicie zaskakują ludzi w nieodpowiednim obuwiu. Kolejne wyzwania to psychika i stałe wystawienie na niebezpieczne sytuacje – ekspozycje. Stresują Cię sytuacje, gdy pod nogami widzisz wielometrowe przepaście i musisz zaufać metalowej konstrukcji? Odpuść tę trasę. Zwykłe potknięcie czy utrata równowagi wynikająca ze zmęczenia zawsze może zakończyć się na tej trasie tragicznie. Dla wielu osób łańcuchy zamontowane na trasie gwarantują bezpieczeństwo, jednak wyłącznie pozorne. Nawet najsolidniejszy łańcuch nie uratuje Ci życia, jeśli będziesz zbyt słaby, aby w sytuacji awaryjnej się na nim utrzymać. Paradoksalnie właśnie to, że na tej trasie jest tyle zabezpieczeń, przyczynia się w dużej mierze do liczby wypadków. Gdyby nie zamontowano na niej drabinek i lin, to dla wielu turystów ta trasa byłaby poza zasięgiem. Wtedy tylko przeszkoleni wspinacze by się na nią wybierali. Miej to na uwadze.

Wyruszyliśmy z parkingu dość późno, bo dopiero o 6 rano. Na szczycie o 10 spotkaliśmy już takie tłumy.

Miej to na uwadze
Kask może się przydać
. Nie jest obowiązkowym wyposażeniem, ale z wcześniejszych statystyk wynika jasno, że lawiny w poszczególnych latach zbierały takie samo żniwo jak opadające kamienie! Mamy respekt dla lawin, ale jakoś małe kamienie nie kojarzą nam się ze śmiercionośnym zagrożeniem. Jednak na pionowych trasach takie niebezpieczeństwo stanowią . Gdy na szlaku większy tłum (jak na powyższym zdjęciu z Rys) to masz właściwie gwarancję na 100% że ktoś wcześniej czy później zrzuci jakiś kamień. Niejednokrotnie byłem światkiem takich sytuacji.

Raki nawet latem. Już powyżej pisałem, że śnieg zalegający na Orlej Perci stanowi jedno z największych zagrożeń i moje osobiste doświadczenia to potwierdzają. Przejście nawet kilkumetrowego odcinak po śniegu, który kończy się nad przepaścią należy najprawdopodobniej do najbardziej niebezpiecznych doświadczeń które mogą spotkać nas w polskich górach. 8 lipca 2021 roku na termometrach w Krakowie od wielu tygodni można było zobaczyć temperaturę ponad 30 stopni, a na Orlej spotkałem aż 3 solidne płaty śniegu i to tylko na odcinku od Zawratu do Koziej Przełęczy!

Środek lata, a tu w cieniu kryje się niespodzianka.

Zapasy. Gdy podczas wielogodzinnej przeprawy po Orlej Perci zabraknie Ci wody – której siłą rzeczy nie ma gdzie na trasie uzupełnić – także znajdziesz się w sytuacji zagrożenia życia. W upalne dni, na tej trasie bardzo szybko możesz się odwodnić, a to już pierwszy krok aby stracić równowagę. Sztuka polega jednak na tym aby nie brać zbyt dużych zapasów, które skutecznie utrudniają tak niebezpieczną wspinaczkę.

Niebezpieczne są także przerwy. Na tej trasie nie ma zbyt wielu bezpiecznych miejsc, w których możesz zapomnieć o zagrożeniach. Usiądziesz na kamieniu, który może się przechylić, staniesz na żwirze lub na śliskiej trawie… Wszędzie jest ciasno , a bywa, że także tłoczno.

Buty z twardą podeszwą – dobre buty to podstawa podczas każdej wyprawy w góry, jednak w niewielu innych miejscach będzie od nich zależeć, tak dużo jak na tym szlaku. Na wielu odcinkach znajdziesz gładkie skały, na których bardzo łatwo ujechać. Pokonanie drabinki w „śliskich” butach też nie będzie należeć do najłatwiejszych. Dobra podeszwa to obowiązek, bo gdy jakimś przypadkiem trafisz na wilgotne skały to od niech będzie zależeć Twoje życie. To co jednak dla mnie stanowiło największe wyzwanie podczas wyprawy po orlej to znalezienie dobrego punktu podparcia dla stóp, podczas pionowych zejść. W wielu miejscach jest z tym problem, dlatego moim zdaniem dobre buty z sztywną podeszwą mogą nam wiele ułatwić. Wiem, że niektórzy wolą miękkie buty do biegania w terenie bo „czują skały”, inni czują się pewniej w wysokich trekkingowych gdy nic ich w stopy nie kuje.  Ja preferuję niskie z twardą podeszwą. Przed wyjściem na ten szlak przetestuj obuwie na innych, krótszych i bezpieczniejszych trasach. 

Mały lekki plecak dobrze przylegający do ciała.  Jaki plecak na Orlą? Jak najmniejszy i jak najlepiej przylegający do ciała. W sytuacji gdy musisz się wyciągać i wyginać aby sięgnąć łańcucha, drabinki czy skały, nie chciałbyś aby coś na Twoich plecach CI w tym przeszkadzało. Większy plecak zostaw w schronisku, a na tą trasę zabierz wyłącznie całkowite minimum ekwipunku.

Wyśpij się!  Sporo emocji, stresu czyli dopadł Cię rajzyfier przed wyruszeniem z domu na tą bardzo długo wyczekiwaną trasę? Brak snu lub jego niedobór może na tym szlaku wprowadzać spore niepotrzebne ryzyko. Wiadomo, że adrenalina nie pozwoli Ci zasnąć ale jednak w takim półprzytomnym stanie możesz podejmować nie do końca trzeźwe decyzje, nie wspominając o problemach z wytrzymałościom i równowagą w takim stanie.

Podsumowując
Szlak ten zaczęto budować w lipcu 1903 roku i na przestrzeni tych lat pochłania statystycznie jedną ofiarę rocznie. Dla doświadczonych wspinaczy będzie bardzo atrakcyjną i trochę wymagającą trasą. Jednak dla każdego, kto nie ma obycia ze wspinaczką skałkową, tatrzańskimi trasami z łańcuchami lub alpejskimi ferratami – o nich więcej później w kolejnym podrozdziale – będzie stanowić bardzo niecodzienne wyzwanie i zwykle nie będzie wspominany dobrze. Nie jest to na pewno trasa odpowiednia na rodzinne wyprawy, wbrew temu, co uważają niektórzy turyści.

Jeżeli chcesz czerpać przyjemność z gór, wybierz się na Orlą Perć po zdobyciu doświadczenia na innych trasach i wypracowaniu sobie kondycji. W innym razie ta wyprawa może skończyć się wzywaniem ratowników z TOPR.

czytaj dalej: Zagrożenia na tatrzańskich szlakach

czytaj więcej: Zagrożenia podczas górskich wędrówek po Alpach, Kaukazie, Iranie ….

Inne wpisy na Rajzyblogu o podobnej tematyce

SPIS TREŚCI RAJZYFIBER

Wszystkie Rajzylisty czyli listy rzeczy do spakowania

Gdzie się wybrać z dziećmi w góry – motywatory i rekomendowane trasy

Wilki i bezpieczne zachowanie na szlaku

Orientacja w górach – instrukcja obsługi mapy, kompasu i górskich szlaków

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

Zobacz więcej
Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Góry zimą

Podziękowania dla Ryśka z Grupy Beskidzkiej GOPR za pomoc przy rozbudowie tego rozdziału oraz za udostępnienie historii ze swoich akcji ratunkowych.

GŁÓWNYM POWODEM, DLA KTÓREGO POWINIENEŚ PRZECZYTAĆ W CAŁOŚCI TEN ROZDZIAŁ KSIĄŻKI (podzielony na Rajzyblogu na kilka artykułów),
JEST UŚWIADOMIENIE SOBIE ZAGROŻEŃ, Z JAKIMI MOŻESZ SPOTKAĆ SIĘ W GÓRACH.

Po pierwsze. Po co wybierać się w góry zimą? Jeśli zadajesz to pytanie to znaczy, że jeszcze tego nie spróbowałeś i nie możesz zrozumieć. Spróbuj, a bardzo pozytywnie się zaskoczysz, tak samo jak niezliczone grono moich znajomych. Ale uprzedzam. Zima w górach jest bajeczna, ale także bardziej mecząca i nieporównywalnie bardziej niebezpieczna.

W tym artykule skoncentrujemy się głównie na ogólnych poradach i beskidzkich szlakach. Tematyka wysokich gór będzie poruszona w innym poście.

W góry zimą warto się wybrać dla takich bajecznych widoków. Na zdjęciu Andora – to to malutkie górskie państewko pomiędzy Hiszpanią, a Francją.
Interaktywny spis treści

Wybór odpowiedniej trasy

Kilka porad

Rakiety śnieżne, raki i pozostały ekwipunek zimowy

Co pić zimą na górskim szlaku

Inne wpisy na Rajzyblogu o podobnej tematyce

SPIS TREŚCI RAJZYFIBER

Wszystkie Rajzylisty czyli listy rzeczy do spakowania

Apteczka turystyczna – interaktywna lista

Co dodatkowo spakować na kilkudniowy zimowy trekking


Informacje – wybór trasy

Latem przed wyruszeniem na szlak powinieneś, a zimą obowiązkowo musisz, zdobyć informacje! Sprawdzaj na stronie władz danego parku, czy ten konkretny szlak, którym planujesz przejść, jest otwarty. Wiele bardziej niebezpiecznych szlaków jest zamykanych w okresie zimowym. Jeśli szlak, który zamierzasz przebyć, jest otwarty, to koniecznie przedzwoń do okolicznych schronisk z pytaniem, czy jest on przetarty i zastanów się, czy jest fizycznie w Twoim zasięgu.

Na zimowe wędrówki wybieraj wyłącznie trasy, które dobrze znasz.
Oznakowanie szlaków umieszczone na kamieniach może być „słabo czytelne” pod grubą warstwą śniegu. Ślady pozostawione przez osoby, które maszerowały tą trasą przed Tobą, wcale nie muszą pokrywać się z przebiegiem szlaku! Mogła je zostawić jakaś osoba, która mieszka niedaleko, podczas swojej wyprawy po zakupy lub podczas spaceru z psem. Ślady butów na śniegu nie są gwarancją, że trasa, którą zmierzasz, jest bezpieczna! Nie wiesz przecież, co przydarzyło się tej wcześniejszej osobie i czy przypadkiem nie była zmuszona wzywać pomocy. Mapa i/lub GPS podczas zimowych wypraw są jeszcze bardziej rekomendowanym wyposażeniem. Najlepiej wybierać tylko te szlaki, które są gęsto uczęszczane, lub te, które poleca obsługa schronisk. Do wielu z nich zapasy zimą muszą być transportowane skuterami śnieżnymi, dlatego po tych śladach łatwiej do nich trafić.

Z pamiętnika podróżnika

Mamy grudzień 2019 r. Ostatni weekend przed wigilią i mój pierwszy dzień bez pracy od 6 tygodni. Prezenty spakowane, zakupy spożywcze rozplanowane, więc pora wyciszyć się i trochę rozruszać. Plan to dwa dni w górach z noclegiem w ulubionym schronisku na Wielkiej Rycerzowej.

Dotarłem pociągiem do Rajczy i od razu się zawiodłem. Liczyłem na zimowy trekking, a na miejscu zastałem ciepłą wiosnę. Jednak po wejściu na szlak okazało się, że cała trasa prowadzi po śliskim błocie. Godzinę przed dotarciem do schroniska śniegu było już po kostki i szybko go przybywało. Gdy następnego dnia z rana wybrałem się w stronę Przegibku, byłem zmuszony przeczesywać szlak, brodząc po kolana w śniegu. Nie było to łatwe doświadczenie.

Podczas tej wędrówki przypomniała mi się trasa, którą pokonałem wcześniejszą zimą na Wielką Raczę. Śnieg zalegał wtedy także w dolinach. Nastawiłem się na kilkugodzinną wyprawę w głębszym śniegu. Ciepłe ubrania, bielizna termoaktywna na całe ciało, kaloryczne jedzenie i słodkie picie w plecaku – aby pić go więcej, bo w mrozie pijemy zwykle za mało – zimowe kijki trekkingowe w ręku, a na nogach dodatkowo stuptuty zabezpieczające, aby śnieg nie wsypywał się do butów. Przez cały dzień wszystko szło zgodnie z planem, aż do momentu, gdy dostrzegłem schronisko w oddali.

Widzę cel mojej podróży w odległości nie większej niż 1 km, wydawało mi się, że już za chwilę będę mógł zjeść ciepłą kolację. Niestety godzinę później byłem jeszcze w trasie. Czym bliżej schroniska, tym więcej śniegu. Czym więcej śniegu, tym bardziej się zapadałem i opadałem z sił. Śniegu było przynajmniej po pas, albo i jeszcze więcej, bo na taką głębokość się zapadałem. Zapamiętam tę przygodę na długo. Odcinek ok. 1 km pokonywałem ponad godzinę i dwukrotnie opadłem z sił. Do tego stopnia, że na chwilę położyłem się na śniegu, aby odpocząć. Istna masakra. Gdy w końcu dotarłem do schroniska, to okazało się, że śnieg ze strony mojego podejścia zasypał budynek na ok. 2 m, w całości przykrywając drzwi. Wejść do środka można było wyłącznie z drugiej strony. Na kolację też już nie zdążyłem.

Dzięki tej przygodzie mam jeszcze większą pokorę dla gór. Nie była to pierwsza tego typu wyprawa, bo od wielu lat przecierałem szlaki w Beskidach, ale chyba pierwszy raz naprawdę opadłem z sił. Człowiek nie jest w stanie sobie wyobrazić, jak męcząca może być wyprawa, gdy masz śniegu ponad kolana czy nawet po pas.


Lawiny

Gdzie występują lawiny? Na pewno nie w Beskidach, bo nie ma tu przecież stromych zboczy. A jednak! W 2005 roku na Małym Skrzycznem lawina porwała instruktora snowboardu, na szczęście skończyło się na złamanej ręce. Lawiny powszechnie występują na zboczach Babiej Góry, zdarzały się także na Pilsku. Trzeba na nie uważać w Karkonoszach, gdzie doliczono się 49 potencjalnych torów lawinowych, i to właśnie tam w 1968 roku doszło do największej tego typu tragedii, w której życie straciło aż 19 osób. Lawiny mogą stanowić także realne zagrożenie w Bieszczadach, no i oczywiście są normalnym zjawiskiem w Tatrach, dlatego więcej na ich temat w podrozdziale poświęconym tym właśnie górom.

Na zdjęciu Tatry, o których więcej poczytasz w dedykowanym rozdziale. Tam też wszystko na temat lawin.


Telefon przy ciele!

Czym zimniej, tym przewodnictwo poszczególnych materiałów wzrasta. Przy temperaturach rzędu -260°C wiele materiałów staje się nadprzewodnikami, czyli materiałami o zerowej rezystancji. Po co Ci ta wiedza? Ponieważ już przy kilku stopniach poniżej zera bateria w Twoim telefonie może ulec natychmiastowemu rozładowaniu lub elektronika w tym urządzeniu odmówić posłuszeństwa. Już kilkukrotnie byłem świadkiem, kiedy podczas biegania po mieście przy -2°C po wyciągnięciu z kieszeni telefon miał 50% baterii, a nim zdążyłem przyłożyć go do ucha, wyłączał mi się z powodu rozładowanej baterii. Innym razem na Babiej Górze, gdy odczuwalna temperatura mieściła się w granicach -20°C, po wyciągnięciu z plecaka w pełni naładowany aparat natychmiast mi się wyłączył z tym samym komunikatem co telefon. Jednak po zejściu niżej, gdzie już tak mocno nie wiało, na nowo informował mnie o naładowaniu baterii, ale jednak nie pełnym. Dlatego to tak ważne, aby telefon trzymać pod kurtką, a nie w kieszeni spodni! Uważaj także, abyś go nie zapocił, bo wtedy też może odmówić posłuszeństwa.


Numery telefonów i papierowe notatki

Gdy niespodziewanie z powodu temperatury padnie Ci telefon, bardzo dobrze abyś miał przy sobie karteczkę ICE, o której pisałem już wcześniej. Jeśli nie pamiętasz numeru telefonu do żony, to tylko dzięki niej będziesz w stanie w schronisku lub na szlaku za pomocą innych turystów wysłać SMS do rodziny. Gdy po kilku bezskutecznych próbach kontaktu z Tobą w końcu otrzymają SMS informujący, że tylko rozładował Ci się telefon, wszyscy docenicie wartość ICE.

Jeśli podróżujesz pociągiem, dobrze abyś na zimowe wypady miał spisane godziny odjazdów z docelowych potencjalnych stacji PKP. W innej sytuacji nie będziesz wiedział, czy warto się już śpieszyć na najbliższy pociąg czy może dawno już Ci odjechał. To niesłychane, jak bardzo uzależniliśmy się od tego urządzenia.


Rakiety śnieżne, raki i pozostały ekwipunek zimowy

Wybieraj się zimą tylko na te trasy, które dobrze znasz i co do których masz pewność, że ktoś je już przetarł, albo że skuter śnieżny – np. z dostawą do schroniska – ugniótł śnieg. Warto jednak zwrócić uwagę, że śnieg śniegowi nie równy. Jeśli dopiero co naprószył, to nadaje się on na snowboard, narty i oczywiście rakiety śnieżne. Jeśli jednak leży już jakiś czas, to wyprawa po takim ubitym i zmrożonym śniegu może być o wiele prostsza niż nawet letnia wędrówka.

Ubrania na zmianę

Podczas zimowych jednodniowych wędrówek koniecznie wrzuć do plecaka kilka dodatkowych rzeczy. Wchodząc pod górę, wytwarzasz bardzo dużo ciepła i aby uchronić Cię przed przegrzaniem, Twój organizm zaczyna Cię schładzać – pocisz się. Gdy schodzisz z góry lub idziesz po płaskim, to osiągasz równowagę cieplną. Gdy brodzisz w śniegu po pas, to znowu zaczynasz się przegrzewać. Mając na sobie kilka warstw – pamiętaj o ubieraniu się na cebulkę – pot nie bardzo będzie miał gdzie odparować.

Jeśli jesteś w formie i masz na sobie odpowiednie sportowe ubranie – bieliznę termoaktywną i inne materiały oddychające – to nie będzie stanowić to zbyt wielkiego problemu, aż do czasu, gdy się nie zatrzymasz. Jeśli Twoje ciało przestanie produkować wystarczającą ilość ciepła – np. po przerwie w schronisku – to automatycznie ogarnie Cię przeszywające zimno, potęgowane przez przepocone rzeczy. Dlatego warto nosić ze sobą kilka koszulek termoaktywnych przebieranych na przerwach w schroniskach i jeden przyjemny ciepły komplet rzeczy – koszulkę, bluzę, ciepłe luźne skarpety – do przebrania w pociągu lub przed wejściem do samochodu. To tylko kilka gramów więcej w plecaku, a jaki komfort podczas powrotu.

Gogle też mogą się przydać

Okulary przeciwsłoneczne

Pakując plecak, koniecznie wrzuć do niego także sportowe okulary przeciwsłoneczne – najlepiej z filtrem UV – ponieważ w bezchmurną pogodę promienie odbijane od śniegu z każdej strony będą Cię razić. Po kilku godzinach wędrówki w takich warunkach możesz mieć już tego serdecznie dość, a przy okazji spalić nos – więc krem z filtrem też spakuj. Dobrze, gdy okulary umożliwiają także zasłonięcie twoich oczu z boków, w przeciwieństwie do tych używanych przez kierowców.

Kijki trekkingowe

W śniegu sprawdzą się wyłącznie takie, które będą posiadać u dołu talerzyki znane z kijków narciarskich. Zwyczajne kije trekkingowe sprawdzą się jeszcze jako tako na oblodzonych trasach, ale nigdy w głębszym śniegu na szlakach przez las lub przez polany.

Rakiety śnieżne

Jeżeli świadomy wszystkich utrudnień i zagrożeń zdecydowałeś się zimą wyruszyć w góry, to możesz pomyśleć o wypożyczeniu w schronisku górskim albo miejskiej wypożyczalni rakiet śnieżnych – w Katowicach, Bielsku Białej, Zakopanym itp.). W Polsce jest w sumie ponad 70 punktów, w których możesz to zrobić. Koszt takiego wynajmu to wydatek ok 25 zł za dzień. To, co wydaje się bardzo atrakcyjną opcją, to wypożyczenie w jednym schronisku, a oddanie w innym – wcześniej warto o taką opcję dopytać telefonicznie.

Z PAMIĘTNIKA PODRÓŻNIKA – Z rakietami na snowboard
Gdy 2021 roku z powodu pandemii otwierałem – i zamykałem za razem – mój sezon snowboardowy, w kwietniu zdecydowałem się z kumplem Dawidem – wspominam o nim także w kilku innych rozdziałach – aby zjechać ze Skrzycznego. Od kilku dni solidnie tam sypało. Ponad metrowe zaspy, miejscami przekraczające 1,5 m, bardzo nas kusiły. Świeży puch brzmiał rewelacyjnie, a szczególnie w kwietniu, gdy dzień jest już trochę dłuższy. Niestety wyciągi były już nieczynne. Zdecydowaliśmy się najpierw zdobyć ten szczyt, a później z niego zjechać. Nauczeni wcześniejszymi doświadczeniami z zimowych wypraw zdecydowaliśmy się po raz pierwszy wypożyczyć rakiety śnieżne – gdy masz ponad metr śniegu pod stopami, to nie masz innej opcji. Wyprawa z rakietami na nogach i deskami na plecach na bardzo długo pozostanie w naszej pamięci. Wybraliśmy trasę na około, trochę na azymut przez las, aby zmierzyć się z zaspami – w końcu po to wypożyczyliśmy rakiety. Musze przyznać, że było to naprawdę rewelacyjne, ale i wyczerpujące doświadczenie.

I co z tego, że wyciąg nie działa skoro mamy nogi ? A na nich rakiet 🙂

Raki i raczki

Wyposażenie, które zabieram z sobą nie tylko zimą. W Gruzji korzystałem z raczków nawet we wrześniu, a w Tatrach normą są raki na butach wiosną. W tym miejscu nie chcę rozpisywać się o rodzajach raków, które dzielą się na trzy główne grupy, oraz o zaletach poszczególnych z nich – to wszystko znajdziesz w Internecie. Chciałbym jednak wyjaśnić, dlaczego najlepiej zacząć przygodę od raczków, a później wraz ze wzrostem wymagań zainwestować w coś mocniejszego.

Solidne raczki z 11 metalowymi kolcami, łańcuchami i grubą gumą naciąganą na wysokie buty turystyczne to wydatek niecałych 150 zł. Można co prawda kupić w dyskontach coś, co producenci nazywają raczkami – czasem bardziej precyzyjnie nakładkami antypoślizgowymi – za 20 zł, jednak takie w całości gumowe z kilkoma „kolcami” od spodu nadają się rewelacyjnie, ale tylko do chodzenia po oblodzonych chodnikach.

Solidne raczki ważą tylko ok. 0,5 kg i po spakowaniu zajmują niewiele więcej miejsca niż litrowa butelka. Ogromną ich zaletą jest fakt, że mogą być zakładane na niemalże wszystkie wysokie buty turystyczne. W pakiecie posiadają zwykle wygodne przewiewne pokrowce, dzięki czemu mogą leżeć w plecaku bez obawy, że uszkodzą nam jego zawartość, lub po ściągnięciu suszyć się podwieszone na zewnątrz.

Jeśli chodzisz zimą po górach, to nawet nie powinieneś się zastanawiać nad ich zakupem. Raczki bardzo podnoszą komfort podczas zdobywania zaśnieżonych i oblodzonych tras, a co nawet ważniejsze, pozytywnie wpływają na Twoje bezpieczeństwo.

Kilka praktycznych rad dla ambitnych (rakiety i snowboard)

Gdybyś wybrał się kiedyś na podobną przygodę, jak ta opisana wcześniej, polegającą na zdobywaniu szczytu w rakietach lub rakach, a następnie zjeździe na desce – lub dwóch – to warto, abyś pomyślał o:
– workach na śmieci – zabezpieczą wnętrze twojego plecaka na szczycie, gdy będziesz wkładał do niego ośnieżone buty trekkingowe;
– spodniach trekkingowych – na taką trasę sugeruję wybrać zwykłe letnie spodnie, ponieważ w innych może być Ci za ciepło. To, co ciekawe to fakt, że wiele z takich letnich spodni dzięki rozpinanym u dołu nogawkach idealnie pasuje do butów snowboardowych lub narciarskich – przypadek? Raczej tak;
– ubraniach na zmianę – podczas drogi na szczyt Twoją koszulkę będzie można wykręcać, a gdy będziesz z niego zjeżdżać, szybko zaczniesz z tego powodu marznąć. Przebranie przed zjazdem rzeczy na suche pozwoli Ci w pełni nacieszyć się tą niecodzienną przygodą;
– przed zakupem specjalistycznego sprzętu (rakiet śnieżnych, raków) zawsze możesz skorzystać z wypożyczalni. Nie inwestuj w sprzęt, jeśli dopiero zaczynasz przygodę z nowymi aktywnościami.

Szczegółowy i interaktywny spis WSZYSTKICH RZECZY DO SPAKOWANIA na zimowe wyprawy po Beskidach znajdziesz tutaj.

Co pić zimą na szlaku?


Osobiście kieruję się doświadczeniem Beduinów żyjących na pustyniach. Preferują oni spożywanie napojów w temperaturze zbliżonej do otoczenia. W upalne dni – czyli zawsze – piją gorącą herbatę, ja z kolei zimą preferuję letnie lub zimne napoje. Jeżeli wędrujesz zaśnieżonym szlakiem, to raczej rzadziej niż latem będziesz robił przerwy, aby się czegoś napić, ponieważ po pierwsze zwyczajnie nie będziesz czuł pragnienia, a po drugie, gdy się zatrzymasz, zrobi Ci się zimno. Dlatego ja preferuję trzymać ciasno owinięty w ubraniach na zmianę w plecaku – lub w uszytym własnoręcznie z filcu „śpiworku” na butelki i kartony – sok pomarańczowy. Dzięki temu, że nie będzie on gorący, będę mógł podczas nielicznych postojów więcej i szybciej go wypić, aby nadrobić braki płynów (oraz witaminy C) w organizmie. Podczas dłuższych wędrówek zdarza mi się trzymać litrową butelkę napoju przy ciele, dzięki czemu jej zawartość będzie miała idealną temperaturę do picia.

Odradzam picie zimą samej wody mineralnej. Ważne, aby napój był słodki, ponieważ wiem z doświadczenia, że gdy wokół nas jest zimno, mamy mniejsze pragnienie, pomimo że wypacamy litry płynów ze swojego organizmu. Słodkie napoje mają na celu pobudzać nasze pragnienie, dlatego zimą w górach soki, woda z syropami czy letnia słodka herbata sprawdzą się doskonale. Nie zaszkodzi wzbogacić ich sypaną witaminą C. Jeśli preferujemy wodę, to koniecznie wrzućmy do niej kilka musujących tabletek multiwitaminowych lub izotonicznych, aby na bieżąco nadrabiać wypocone minerały.

Czytaj więcej o podobnej tematyce: SPIS TREŚCI RAJZYFIBER

Zobacz więcej
Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

Gdy dojdzie do wypadku na szlaku cz. 7

Ten artykuł jak również cała seria poświęcona bezpieczeństwu w górach powstała przy wsparciu dwóch wybitnych ratowników, którym serdecznie dziękuję za pomoc, są to:

Ryszard „Rysiek” Kurowski – członek Beskidzkiej Grupy GOPR od 1990 r., instruktor Ratownictwa Górskiego od 2000 r., były członek zarządu. Prywatnie miłośnik wszelkich form turystyki górskiej, wspinaczki i narciarstwa, które realizuje w dużej części wraz z swoją rodziną.

W swojej karierze brał udział w wielu akcjach ratunkowych, a o przebiegu kilku z nich możesz przeczytać w rozdziale poświęconym bezpieczeństwu w górach. 

Aktualnie rozwija m.in. projekty „Beskidy bez barier” pomagający w zdobywaniu górskich szlaków osobom z niepełnosprawnościami i „Father & son”, czyli rodzinne wyjścia w góry (ojca z synem, mamy z synem, ojca z córką itp.) połączone z elementami survivalu w stylu :rozbijanie namiotu, posługiwanie się mapą, kompasem, a wszystko to pod okiem ratownika GOPR Beskidy.

Adam Marasek – ratownik i starszy instruktor ratownictwa TOPR, wieloletni zastępca naczelnika TOPR, Przewodnik Tatrzański I klasy, Przewodnik wysokogórski IVBV, Instruktor Narciarski PZN, Instruktor Narciarstwa Wysokogórskiego PZA.

Bardzo zapracowany twórca treści z tematyki bezpieczeństwa w Tatrach jako: autor cotygodniowej kroniki TOPR dostępnej na stronie www.topr.pl/organizacja-topr/archiwum/. Od lat współpracuje z licznymi czasopismami min. „Taternikiem”, „Wierchami”, „ Tatrami” czy „Tygodnikiem Podhalańskim”.

Możesz wybrać się z Panem Adamem na tatrzańskie szczyty – Gerlach, Lodowy, Wysoka, Kiezmarski – lub spotkać na licznych prelekcjach, szkoleniach lawinowych i skitourowych.

GŁÓWNYM POWODEM, DLA KTÓREGO POWINIENEŚ PRZECZYTAĆ W CAŁOŚCI TEN ROZDZIAŁ KSIĄŻKI (podzielony na Rajzyblogu na kilka artykułów),
JEST UŚWIADOMIENIE SOBIE ZAGROŻEŃ, Z JAKIMI MOŻESZ SPOTKAĆ SIĘ W GÓRACH.

Interaktywny spis treści

Wilki i bezpieczne zachowanie na szlaku cz. 6 – wcześniejsza część artykułu

Darmowa aplikacja RATUNEK

Zgłaszanie wypadku

Pozycja boczna ustalona – pozycja bezpieczna

Aplikacja „Uczymy Ratować” i „Ratownik”

Przydatne telefony i adresy

ICE – In Case of Emergency

Turystyczna apteczka pierwszej pomocy

Inne wpisy na Rajzyblogu o podobnej tematyce

SPIS TREŚCI RAJZYFIBER

Wszystkie Rajzylisty czyli listy rzeczy do spakowania

Apteczka turystyczna – interaktywna lista


Darmowa aplikacja RATUNEK

Jeżeli czytasz wszystkie posty z tej serii to pewnie teraz masz déjà vu, bo już o tej aplikacji wcześniej pisałem, jednak jest ona na tyle ważna i skuteczna, że należy o niej przypominać gdzie tylko się da.

Najważniejsza aplikacja dotycząca Twojego bezpieczeństwa w górach i nad wodą. Działa naprawdę dobrze – opinia GOPR.

Instrukcja obsługi

  1. Wzywając pomoc, wybierasz gdzie jesteś (ilustracja pierwsza poniżej). Jeżeli masz aktywny GPS i uruchomisz tę aplikację, to odpowiednie służby są w stanie same określić, czy potrzebujesz pomocy w górach czy nad wodą (lub czy „wygłupiasz” się w centrum miasta).
  2. Następnie wystarczy już tylko trzykrotnie kliknąć ten duży przycisk (ilustracja środkowa), aby przesłać do dyspozytorni GOPR prośbę o pomoc.
  3. Gdy już wezwiesz pomoc, nie przemieszczaj się! Pozostań w jednym miejscu, którego lokalizację otrzymały służby ratunkowe w przesłanej wiadomości.

W takiej wiadomości dyspozytor otrzyma spory pakiet informacji: Twoją aktualną lokalizację, stan naładowania baterii w Twoim telefonie (WOW), Twoje dane pochodzące z historii wcześniejszych kontaktów lub (jeśli to pierwszy kontakt) uzupełnione w aplikacji (trzecie okno).

Wystarczą te trzy kliknięcia w ekran, aby służby zdobyły wszystkie potrzebne informacje, a w tym tą najważniejszą, czyli Twoją aktualną pozycję. Zamiast dzwonić na GOPR, skorzystaj z tej aplikacji, bo dzięki niej, nawet gdy się zgubisz, oni już będą wiedzieć, gdzie jesteś!

Aby uzupełnić dodatkowe informacje, należy kliknąć w te trzy szare kropki w prawym górnym rogu ekranu telefonu. Po wezwaniu pomocy oczywiste jest to, że powinieneś pozostać w jednym miejscu i nie przemieszczać się. Mało kto o tym wie, ale po wezwaniu pomocy służby mają możliwość śledzenia Twojej lokalizacji przez następne 30 min, aby wysłać ratowników pod Twoją dokładną aktualną pozycję.

Kliknij w grafikę aby przejść do strony aplikacji

Po wezwaniu pomocy przez tę aplikację od razu zostanie rozpoczęta akcja ratunkowa. Jednak w celu zdobycia kolejnych informacji lub określenia, czy to nie jest przypadkiem głupi żart, ratownicy powinni do Ciebie przedzwonić lub wysłać SMS najszybciej, jak to tylko będzie możliwe, jeśli Twoja lokalizacja będzie wskazywać np. na miasto.


Wzywanie pomocy w starym stylu

Jeżeli wydarzyło się jakieś nieszczęście i co gorsza zostałeś sam z rozładowanym telefonem, to musisz wezwać pomoc „w starym stylu”. Nie myślę tutaj o sygnałach dymnych czy liście w butelce, ale o latarce, krzykach lub gwizdach.

Jeżeli nie możesz się ruszyć, bo np. złamałeś nogę, i potrzebujesz wezwać pomoc, to najważniejsze, co musisz pamiętać, to 6 na 10. Mowa o emitowaniu sygnału 6 razy na minutę z 10-sekundowymi przerwami pomiędzy sygnałami. Powinieneś nadawać sygnał (krzyczeć, świecić latarką, gwizdać gwizdkiem ratunkowym) z przerwami 10 sekundowymi, a następnie odczekać jedna minutę w ciszy (czas na odpowiedź) i powtarzać do skutku. Jeżeli ktoś odbierze taką wiadomość, to sygnał będzie nadawać 3 razy na minutę z 20-sekundowymi przerwami, a po tym nastąpi minuta przerwy.

ZAPAMIĘTAJ! WZYWANIE POMOCY:
Emituj 6 sygnałów na minutę z 10-sekundowymi przerwami pomiędzy nimi, potem minuta przerwy.

W krajach zachodnich powszechnie ostrzega się turystów, aby zawsze byli wyposażeni w jakąś jaskrawą – czy jak ja to lubię nazywać „oczozaczepną” – część garderoby, flagę itp. Dobrze sprawdzi się w takiej roli np. samochodowa kamizelka odblaskowa. Po co Ci kamizelka samochodowa w górach? Gdy będziesz zmuszony wezwać pomoc, to taki strój umożliwi ratownikom czy przypadkowym przechodnim dostrzeżenie Cię już z daleka.

Gdy nieszczęśliwie zsuniesz się gdzieś ze zbocza, to jest minimalna szansa, że ktoś zwróci uwagę na taki nienaturalny kolor i wezwie pomoc. Kamizelka samochodowa sprawdzi się jeszcze lepiej nocą. Gdy ktoś skieruje swoją latarkę lub czołówkę w Twoją stronę, to może dostrzec ją ze sporej odległości. Zdarzało się już, że pewna kobieta wzywała pomocy w górach, machając jedyną kolorową częścią garderoby, którą miała na sobie – stanikiem – i to uratowało jej życie.


Kiedy wzywać pomocy?

Odpowiedź jest bardzo prosta i jednoznaczna. Tylko wtedy, kiedy jej naprawdę potrzebujesz.

Co dokładnie oznacza stwierdzenie „kiedy jej naprawdę potrzebujesz”? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć samodzielnie, bo każdy z nas posiada inne umiejętności. Dla jednego będzie to zawiśniecie na linie nad 300-metrową przepaścią, z połamanymi kończynami w środku zimy w samej bieliźnie. Dla kogoś innego będzie to sytuacja, gdy zachód słońca zaskoczy go przy Morskim Oku i nie będzie w stanie zejść samodzielnie do swojego samochodu pozostawionego na parkingu. Taka sytuacja zdarzyła się już wielokrotnie – mowa o tej drugiej.

Z wezwaniem pomocy w górach jest jak z pójściem do dentysty. Nie zgubiłeś się, tylko nie wiesz gdzie jesteś, ale tylko trochę, bo przecież przed chwilą jeszcze widziałeś i nie chcesz też nikomu niepotrzebnie zajmować czasu. Może sam się odnajdziesz. Dokładnie tak samo jest z zębami, niby coś czujemy, ale to jeszcze nie ból albo tylko taki słaby, więc może samo minie po tabletkach. Jednak ból nie mija, a ząb po tygodniu wymaga poważniejszego, droższego i bardziej czasochłonnego leczenia. Tak samo jest z akcją poszukiwawczą. Gdy aplikacja Ratunek wskaże Twoje położenie, to jest dobrze i pomoc przyjdzie szybko – niczym mała plomba w zębie. Ale bez tej aplikacji lub zasięgu zaczynasz przemieszczać się w losowych kierunkach, niczym w mgle – lub dosłownie w mgle – i tracisz całkowicie orientację. Nie daj Boże, abyś jeszcze sobie nogę złamał. No i wtedy przechodzimy do leczenia kanałowego. Poszukiwanie rozpoczyna się później, trwa dłużej, wymaga większej liczby specjalistów i użycia o wiele droższego oraz bardziej specjalistycznego sprzętu.

Dlaczego porównuję akcję ratunkową do wizyty u dentysty? Specjalnie użyłem przykładu ze stomatologiem, bo każdy ma z nim jakieś wyraźne doświadczenia, dzięki czemu może powyższy akapit pozostanie w Twojej pamięci na dłużej.

Nie traktuj wezwania pomocy jako przyznania się do porażki! Po to powstały służby ratunkowe, aby udzielać pomocy potrzebującym.


Zgłaszanie wypadku

Dobrze, gdy w ekipie przynajmniej jedna osoba jest biegła z zakresu pierwszej pomocy, a reszta była kiedykolwiek przeszkolona. Warto pamiętać, aby rannego nie pozostawiać samego bez opieki, no i oczywiście należy pamiętać złotą zasadę: „dobry ratownik to żywy ratownik!” Zadbaj więc też o swoje bezpieczeństwo. Do zakresu udzielenia pierwszej pomocy zalicza się też wezwanie pomocy i to właśnie na tym się tutaj skoncentrujemy.

KU PRZESTRODZE

11 czerwca 1979 r. na wycieczkę po górach wybrało się małżeństwo z Niemiec. Niespodziewanie mężczyzna stracił przytomność w Dolince Pustej, dlatego jego żona pobiegła szybko po pomoc do Murowańca przez Kozią Przełęcz. Tak samo niespodziewanie, jak stracił przytomność, mężczyzna odzyskał ją wieczorem i czym prędzej udał się do wcześniej wspomnianego schroniska. Po dotarciu na przełęcz ku jego zaskoczeniu znalazł tam plecak żony. Dopiero gdy rozejrzał się dokładnie, dostrzegł niżej jej ciało. Po dotarciu do schroniska i zgłoszeniu zdarzenia służby ratownicze wyruszyły po ciało. Prawdopodobnie kobieta po wejściu na przełęcz w pośpiechu chciała napić się wody z plecaka, który zdjęła i w tym momencie musiała stracić równowagę.

Dobry ratownik to żywy ratownik.

GDY DOJDZIE DO WYPADKU:

  1. Zabezpiecz miejsce wypadku, bo jeśli tego nie zrobisz, to liczba poszkodowanych może szybko się zwiększyć (uwaga na spadające kamienie lub możliwość ześlizgnięcia się),
  2. Oceń stan poszkodowanego (bo może ktoś po prostu śpi i nie potrzebuje pomocy),
  3. Jeśli to możliwe poproś o pomoc inne osoby,
  4. Jeśli to konieczne, wezwij pomoc – numery ratunkowe w polskich górach to 985 lub 601 100 300,
  5. Podczas rozmowy telefonicznej:
    • przedstaw się,
    • opisz zdarzenie i liczbę rannych,
    • podaj lokalizację (NAJLEPIEJ użyć aplikacji „RATUNEK” lub nawigatora GPS);
      NIGDY NIE ODKŁADAJ SŁUCHAWKI JAKO PIERWSZY, POCZEKAJ NA POTWIERDZENIE PRZYJĘCIA ZGŁOSZENIA!
  6. Sprawdź czy poszkodowany oddycha – jeśli tak, ustaw go w pozycji bocznej ustalonej i sprawdzaj oddech co minutę – jeśli nie oddycha, należy wykonywać 30 ucisków klatki piersiowej na dwa wdechy ratownicze (powtarzane do czasu dotarcia pomocy),
  7. Zaopiekuj się poszkodowanym do czasu przyjazdu służb ratunkowych (zabezpiecz go przed wychłodzeniem, jeśli jest przytomny, to rozmawiaj z nim, podaj wodę itp.).

Szanuj poszkodowanego, nie filmuj go i nie rób zdjęć! Zajmij się udzieleniem mu pomocy i otocz go opieką.

Jeśli jesteś sam i nie wiesz, jak udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej
użyj telefonu z zestawem głośnomówiącym, by móc rozmawiać z operatorem Centrum Powiadamiania Ratunkowego podczas ewentualnej resuscytacji. On udzieli Ci także wskazówek co powinieneś w jakiej kolejności robić. Podczas przywracania krążenia, aby ograniczyć ryzyko zakażenia się wirusem, zasłoń usta poszkodowanego szmatką lub ręcznikiem, a najlepiej jednorazową maseczką do resuscytacji, którą zgodnie z rozdziałem  „Listy rzeczy” w apteczce powinieneś mieć spakowaną (kosztuje tylko 2 zł, a skutecznie zabezpieczy Cię przed ewentualnym zarażeniem).

Nie bój się konsekwencji udzielania pierwszej pomocy – od Ciebie zależy nie tylko zdrowie, ale i życie drugiego człowieka.

Pozycja boczna ustalona – pozycja bezpieczna

Pozycję boczną ustaloną stosuje się u poszkodowanych nieprzytomnych nieurazowych, posiadających oddech i inne funkcje życiowe głównie w sytuacjach, gdy jesteśmy sami i musimy pozostawić na chwilę ratowanego bez opieki np. aby wezwać pomoc, znaleźć zasięg… Pozycja ta uniemożliwia zapadanie się języka na tylną ścianę gardła – ryzyko uduszenia – a także zmniejsza ryzyko zadławienia się osoby poszkodowanej treścią ewentualnych wymiocin, lub płynów znajdujących się w jamie ustnej.

Nie wolno stosować tej pozycji gdy poszkodowany gdy poszkodowany nie oddycha lub istnieje ryzyko, że ma uszkodzenie kręgosłupa lub miednicy, w wyniku upadku z dużej wysokości – o co w górach nie trudno.

Pozycja boczna ustalona krok po kroku:

  1. Zdjęcie okularów poszkodowanego – gdy jest nieprzytomny to ich nie potrzebuje,
  2. Ułóż poszkodowanego na plecach z wyprostowanymi nogami,
  3. Przyklęknij po tej stronie poszkodowanego, na którą chcesz go obrócić. Kobiety w widocznej cięży można ułożyć TYLKO na lewym boku!!! Jest to ważne, aby uniknąć ograniczenia krążenia w aorcie brzusznej i dolnej żyle głównej uciskiem spowodowanym przez płód. Aby tą informację sobie utrwalić, można skojarzyć, że kobieta w ciąży ma dwa serca w sobie, a serce wszystkim kojarzy się z lewą stroną.
  4. Rękę z Twojej strony ułóż pod kątem prosty w stosunku do ciała – przedłużenie linii barków – z łokciem zgiętym pod tym samym kątem. Poszkodowany powinien wyglądać jakby się z kimś witał. 
  5. Dalszą rękę przełóż w poprzek klatki piersiowej i ułóż dłonią w kierunku twarzy, tak aby jej zewnętrzna część dotykała brody od Twojej strony – przytrzymuj ją w tej pozycji,
  6. Drugą ręką złap dalszą nogę poszkodowanego nad kolanem i podciągnij ją ku górze bez odrywania stopy od ziemi,
  7. Teraz najważniejsza – obrót. Jedną ręką przytrzymuj dłoń poszkodowanego na brodzie, a drugą pociągnij kolano poszkodowanego do siebie w taki sposób, aby obrócił się w Twoją stronę,
  8. Nogę, za którą pociągnąłeś poszkodowanego ustaw pod kątem prostym do jego tułowia oraz pod tym samym kątem zgiętą w kolanie,
  9. Odchyl lekko głowę ratowanego ku tyłowi, aby upewnić się, że ma udrożnione drogi oddechowe,
  10. Jeśli trzeba, ułóż rękę poszkodowanego pod policzkiem, tak by utrzymywał głowę w odgięciu.


Aplikacja „Uczymy Ratować” od WOŚP i Play

Przerewelacyjna, prosta, ale treściwa aplikacja, która uczy przez zabawę jak żadna inna. Nie tylko najmłodsi mogą się z niej nauczyć co nieco o udzielaniu pierwszej pomocy. Jeżeli nasze dziecko potrafi już czytać, to powinniśmy mu włączać tę aplikację co pewien czas dla jego przyjemności. Kto wie, może kiedyś to ono uratuje nasze życie. Pościg na koniec wymiata!!! – Niestety od 2022 roku nie jest już (mam nadzieję że tylko tymczasowo) dostępna w sklepie Play.

Inną aplikacją, która warto pobrać na telefon jest Aplikacja RATOWNIK, która rewelacyjnie się rozwija.

Dla fanów komiksów zamieszczam ten ładny plakat, który może nie tylko dzieciom pomóc w pomaganiu. (źródło Volkswagen)


TEGO ROBIĆ NIE WOLNO !!!

W jaki sposób zmylić pilota śmigłowca ratunkowego?

NO – nie potrzebuję pomocy,
YES – to ja wzywam pomocy
Źródło: freepik.com

Jeżeli będąc w górach, widzisz przemieszczający się śmigłowiec TOPR, to jest niemal pewne, że właśnie bierze udział w akcji ratunkowej i nie powinieneś mu przeszkadzać. Nigdy nie powinieneś machać obydwoma rękoma w jego stronę! Ludzka sylwetka z podniesionymi obydwoma rękoma przypomina literę „Y”, co podczas akcji ratunkowej oznacza „TAK, potrzebuję pomocy” albo „TAK, to mnie poszukujecie”. WARTO BYĆ TEGO ŚWIADOMYM. Jeżeli podniesiesz w górę jedną rękę, oznacza to „NIE”.

Pamiętaj o górskim przykazaniu – „Nie wzywaj ratowników z TOPR lub GOPR nadaremno”, bo ktoś inny może potrzebować ich pomocy bardziej od Ciebie.

Nie wszystkie helikoptery w górach biorą udział w udzielaniu pomocy. Ten w Austriackich Alpach wnosił zamożnych wspinaczy na szczyt.

KU PRZESTRODZE

Przeczytaj, ile działo się pewnego kwietniowego dnia.
Niedziela, 28.04.2013 r. o godz. 11:00, do TOPR zadzwonił turysta z informacją, że idąc przed chwilą Orlą Percią, jego znajoma, 23-letnia turystka z Kielc, spadła Żlebem Honoratka. Wystartował śmigłowiec. Ratownicy z jego pokładu dostrzegli kobietę leżącą około 100 m poniżej wylotu żlebu. Może ona mówić o ogromnym szczęściu. Mimo upadku z ponad 300 m, stromym, zaśnieżonym żlebem, doznała tylko mocnych otarć i potłuczeń oraz urazu nogi.

W tym samym czasie z Murowańca do szpitala przewieziono 35-letniego turystę z Warszawy, skarżącego się na silne bóle brzucha. Po godz. 13:00 z Kalatówek przetransportowano do szpitala 50-letniego turystę, który w wyniku poślizgnięcia i upadku złamał nogę.

O tej samej porze z Dol. Chochołowskiej do szpitala przewieziono 28-letniego turystę z Krakowa, który upadając, złamał rękę.

Tuż przed 14:00 powiadomiono TOPR, że na Przeł. Kondrackiej znajduje się 26-letni turysta z Łodzi z bardzo silnym bólem brzucha, uniemożliwiającym samodzielne zejście na Kondratową. Mężczyznę przetransportowano śmigłowcem do szpitala. [źródło http://www.portalgorski.pl]

Ratownicy nie tylko tego dnia mają ręce pełne roboty, dlatego nie wzywajmy ich bez poważnego powodu, ponieważ możemy odebrać komuś szanse na przeżycie z powodu naszego nieodpowiedzialnego zachowania.

KU POCHWALE

17 lutego 1973 r. z Siwej Przełęczy do Doliny Starej Roboty zjeżdżali dwaj 14-latkowie z Zakopanego. Jeden z nich podczas tej zabawy złamał nogę, a jako że w okolicy nie było żadnego dorosłego, drugi musiał wykazać się dojrzałością. Po unieruchomieniu złamanej kończyny przetransportował poszkodowanego na połączonych nartach do szałasu, gdzie zabezpieczył go termicznie swoją kurtką i znalezionym sianem. Pozostawił mu baton jako prowiant i udał się po pomoc. 3 godziny później TOPR-owcy byli już na miejscu i wszystko dobrze się skończyło.

Historie przytoczone w tym rozdziale nasuwają wniosek, że edukowanie młodszych pokoleń z zakresu bezpieczeństwa i pierwszej pomocy w górach ma większy sens niż napominanie osób „dojrzałych”. I Ty możesz być jak ten 14-latek!!!

Przydatne telefony i adresy

Grupa Beskidzka GOPR — Stacja Centralna, ul. Dębowa 2, 43-370 Szczyrk, Tel.: 33 829 69 00
Grupa Bieszczadzka GOPR — Stacja Centralna, ul. Mickiewicza 49, 38-500 Sanok, Tel. 13 463 22 04
Grupa Jurajska GOPR — Stacja Centralna , Podlesice 5, 42-425 Kroczyce, Tel. 34 31 52 000
Grupa Karkonoska GOPR — Stacja Centralna, ul. Sudecka 79, 58-500 Jelenia Góra, Tel. 75 75 24 734
Grupa Krynicka GOPR — Stacja Centralna, ul. Halna 18, 33-380 Krynica-Zdrój, Ratownik dyżurny: Tel. 18 200 50 31, 18 4 777 440, 18 471 29 33
Grupa Podhalańska GOPR — Stacja Centralna, Al. 1000-lecia 1, 34-700 Rabka-Zdrój, Tel: 18 267 68 80
Grupa Sudecka GOPR — Stacja Centralna, ul. Poznańska 6, 58-303 Wałbrzych, Tel: 74 644 70 19
TOPR — ul. Piłsudskiego 63a, 34-500 Zakopane, Tel: 18 20 63 444

Chcesz wesprzeć osoby, które w swojej pracy często ryzykują życie, aby pomagać w górach innym?

WESPRZYJ FINANSOWO ICH FUNDACJE!!!

Więcej informacji znajdziesz na stronach: fundacja.gopr.pl i fundacja.topr.pl.

ICE – In Case of Emergency

Zacznij wykorzystywać oznaczenie ICE

Jest to skrót od „In Case of Emergency”, czyli po polsku „w nagłym wypadku”. Karteczka z tym opisem w portfelu i kontakty z takim prefixem w telefonie – jeśli nie mamy zabezpieczonego ekranu! – mogą usprawnić pracę służb ratunkowych. Dzięki temu będą wiedzieć, z kim się kontaktować, jeżeli Tobie się coś przydarzy. Jeszcze lepiej, jeżeli zainstalujesz sobie na telefonie aplikację ICE – jest ich kilka, a każda z nich umożliwi ratownikom wykonanie od razu połączenia do Twoich bliskich nawet przy zablokowanym ekranie. WARTO.

Jeszcze lepiej niż ICE w telefonie sprawdzi się taka karteczka w kieszeni – ewentualnie portfelu – bo w sytuacji ograniczonego kontaktu z Tobą, GOPR-owcy, a już na pewno pracownicy służby zdrowia, będą poszukiwać nr. telefonu do Twoich bliskich. Jeżeli będziesz nieprzytomny, to dla lekarzy informacja o zażywanych przez Ciebie lekach, o Twoich uczuleniach lub przewlekłych chorobach może być na wagę Twojego życia.

Karteczka ICE powinna zawierać:

  • dużymi literami napis ICE,
  • numer do bliskich osób, które będą w stanie udzielić pomocnych informacji o stanie Twojego zdrowia,
  • najlepiej dwa numery, gdyby ta pierwsza osoba nie odbierała,
  • Twoje imię i nazwisko,
  • możesz od razu na kartce zawrzeć informacje o przewlekłych chorobach i przyjmowanych lekach.
  • i zgodę na wykorzystanie po śmierci Twoich organów – skoro i tak nie będziesz już ich potrzebował.

Jeszcze lepiej niż zwykła kartka, którą ratownicy mogą przeoczyć, sprawdzi się nasza karteczka, którą możesz pobrać ze strony Rajzyfiber. Wzór przykładowej karteczki zamieszczam poniżej:

Karteczki tego typu możesz sobie wydrukować samodzielnie w domu lub przy odrobinie szczęścia znajdziesz w jednym ze schronisk, z którym współpracujemy.

Jeżeli podróżujesz za granicę, dobrze aby zamieścić jeszcze informacje, w jakich językach można się z Tobą i Twoimi bliskimi porozumieć. W innej sytuacji może się zdarzyć, że lekarze będą podejrzewać uszkodzenie słuchu, gdy nie będziesz robić tego, o co Cię proszą, lub mózgu, tylko dlatego, że nie będą w stanie Cię zrozumieć. Taka czeska tragikomedia.

Wiem doskonale, że trzeba na karteczce ICE znaleźć miejsce na numery telefonów do osób, do których możemy potrzebować zadzwonić w sytuacji, gdy padnie (spadnie/utopimy/zamrozimy) nasz telefon. Nie pamiętasz numeru telefonu do żony, taty czy swojej pomocy drogowej? W XXI w. to normalne, dlatego dobrze je mieć gdzieś zapisane. Więcej na ten temat w rozdziale Bezpieczeństwo w ramce „Karteczka z numerami telefonów do rodziny i znajomych”.

Na powyższym szablonie zamieściłem także informację na zgodę pobrania ode mnie organów po mojej śmierci, z których nie będę już planował korzystać. Szkoda, aby się zmarnowały.

Powtórzę jeszcze raz, aby taką karteczkę ICE trzymać w kieszeni. Ratownicy, policja lub służby medyczne będą jej szukać najpierw w kieszeniach. Dobrym miejscem jest kieszonka w kurtce zimowej dedykowana na karnet narciarski.

WAŻNA UWAGA – aby były to kieszenie ubrań, które mamy na sobie, a nie schowane w plecaku!!! Jeśli nie chcemy trzymać jej w kieszeniach, bo na przykład często się przebieramy i nie chcemy jej zgubić, może być to też portfel. Ważne, aby czerwony napis ICE lub biały na czerwonym tle był od razu widoczny i nie wymagał przeszukiwania zawartości portfela. Niektóre osoby zawieszają sobie takie karteczki na jakimś sznurku na szyi. Można tak robić, ale ważne, aby osoba udzielająca Ci pomocy, mogła łatwo ją zauważyć.

Jeżeli poruszasz się rowerem, to możesz nie mieć w swoim stroju kieszeni ani portfela – ja często na moich standardowych wieczornych trasach jeżdżę też bez telefonu, aby się wyciszyć – ale gdy dojdzie do nieszczęśliwego wypadku, bardzo ciężko będzie zidentyfikować, kim jesteś. W samym tylko 2018 roku było 4,7 tys. wypadków z udziałem rowerzystów, w których śmierć poniosło aż 286 osób! Dlatego możesz taką karteczkę ICE zabezpieczoną taśmą klejącą przykleić sobie w widocznym miejscu do ramy swojego roweru,

Zabezpieczenie papierowego ICE
Jeżeli szanujesz sobie swoje zdrowie i chcesz ułatwić pracę służbom ratowniczym, to dobrze zabezpieczyć karteczkę ICE przed rozdarciem, zapoceniem czy zamoczeniem zwykłą przezroczystą taśmą samoprzylepną. Tak samo, jak zabezpieczamy mapy, możemy zabezpieczyć też tę kartkę – wystarczy tylko okleić ją szczelnie z obydwóch stron standardową biurową taśmą. Uwierz mi, że wydłużysz jej życie nawet do kilku lat.

Czytaj dalej:
Beskidy zimą
Turystyczna apteczka pierwszej pomocy
Lista wszystkich górskich tematów.

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

Zobacz więcej
Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Wilki i bezpieczne zachowanie na szlaku cz. 6

Podziękowania dla Ryśka z Grupy Beskidzkiej GOPR i Adama Maraska z TOPR za pomoc przy rozbudowie tego rozdziału oraz za udostępnienie historii ze swoich akcji ratunkowych.

GŁÓWNYM POWODEM, DLA KTÓREGO POWINIENEŚ PRZECZYTAĆ W CAŁOŚCI TEN ROZDZIAŁ KSIĄŻKI (podzielony na Rajzyblogu na kilka artykułów),
JEST UŚWIADOMIENIE SOBIE ZAGROŻEŃ, Z JAKIMI MOŻESZ SPOTKAĆ SIĘ W GÓRACH.

Interaktywny spis treści

Wcześniejsza część tego artykułu – Zawartość plecaka. Bezpieczeństwo cz. 5

Nie rozdzielajcie się

Ubezpieczenie

Dzikie zwierzęta

Patrz pod nogi

Nocne wędrówki


Nie rozdzielajcie się

Jeżeli nie jest to całkowicie konieczne nigdy, przenigdy się nie rozdzielamy. Jeżeli wyruszyliśmy na szlak w 5 osób, to wracamy w co najmniej 5 (zawsze ktoś może się przyłączyć), ale nigdy nie pozostawiamy kogoś na samodzielny odpoczynek.

KU PRZESTRODZE

26 lipca 1960 roku był dniem, w którym „turyści” zdobyli szczyt nieodpowiedzialności i wykazali się totalnym brakiem wyobraźni. Grupa studentów z Politechniki Częstochowskiej wyruszyła na Świnicę. Niestety los chciał, że jeden z nich osłabł po drodze. Jako że wszystkim pozostałym uczestnikom wyprawy energia dopisywała, to postanowili, że nie będą robić zbędnych przerw i zaczekają na najsłabszego członka ekipy na szczycie. Aby ułatwić mu wspinaczkę, to balast w formie wody i prowiantu sami wniosą za niego na szczyt. Gdy Bogdan S. po pewnym czasie zregenerował się na tyle, aby wyruszyć w dalszą wyprawę, to dotarł na szczyt dosłownie resztkami sił.

Wyczerpany z trudem odczytał kartkę pozostawioną dla niego przez jego „kompanów”. Widniała na niej informacja, że cała ekipa wyruszyła na Kasprowy Wierch, ponieważ na szczycie było zbyt zimno, aby na niego zaczekać, i że spotkają się w schronisku. Wycieńczony Bogdan S. schował się – czy bardziej upadł pomiędzy głazami, licząc pewnie, że ktoś go tego wieczoru jeszcze znajdzie – mowa o roku 1960, a tym samym czasach przed telefonami komórkowymi! Niestety nie miał tyle szczęścia. Po nocnych opadach i wichurach odnaleźli go ledwie żywego dopiero poranni przypadkowi turyści. Ta historia jest jednocześnie świadectwem cudu przetrwania, jak i szczytu głupoty, dlatego warto o niej pamiętać, wybierając się większą grupą w góry.


Przezorny zawsze ubezpieczony

Ubezpieczeniom zostanie w przyszłości poświęcony osobny rozdział, ale już w tym miejscu warto być świadomym, że jeżeli po słowackiej części Tatr będziemy potrzebować pomocy śmigłowca ratunkowego, to taka „przygoda” może się okazać naszą najdroższą atrakcją w życiu! Takie jedno czy dwudniowe ubezpieczenie obowiązujące na terenie Słowacji możemy kupić w Internecie od ręki poniżej 10 zł! Warto o tym pomyśleć.


Niebezpieczne zwierzęta

Czy w Beskidach powinieneś obawiać się zwierząt? Ja osobiście zawsze najbardziej obawiałem się psów, które uciekły z pobliskich gospodarstw, albo tych pasterskich – czasem bardzo agresywnych. Jednak prawda jest taka, że mogą one stanowić problem niezależnie od tego, czy znajdujesz się w górach czy na wsi albo nawet w mieście – szczególnie na Ukrainie i w Rumuni. Kilkukrotnie w życiu podczas zagranicznych wędrówek miałem spotkania z dużymi psami, ale o tym piszę więcej w dalszej części tego rozdziału dotyczącej gór na świecie, bo w naszym kraju jest to marginalny problem.

Dowiedziałem się zresztą od GOPR-owców, że ataki zwierząt na ludzi to bardzo niewielki problem, jednak bardzo działający na naszą wyobraźnię. Jak podaje WHO, rekiny zabijają rocznie od 6–10 ludzi, hipopotamy ok. 500, domowe psy 25 000, a komary nawet 750 000. Jednak to rekinów boimy się najbardziej. Tak samo jak filmowcy zrobili czarny PR rekinom filmem „Szczęki”, tak samo bajka o Czerwonym Kapturku zrobiła wilkom. Od najmłodszych lat wpajano nam, że wilki są złe, a do tego straszono nas wilkołakami.

Wilki – kilka faktów, nie mitów

Jeżeli wędrujesz pieszo lub na dwóch kółkach po europejskich bezdrożach, to może trochę obawiasz się niedźwiedzi, ale na pewno w koszmarach nawiedzają Cię wilki. Poczytałem na temat tych zwierząt, poszukałem oficjalnych statystyk i myślę, że warto abyś kilka z nich poznał.

W 1975 roku populacja wilka w Polsce liczyła ok. 100 osobników, w 1998 już 500, a ostatnie obserwacje z 2018 podają liczby sięgające już 2000 sztuk. Tak, dobrze napisałem. W Polsce może na stałe mieszkać nawet 2 tysiące osobników. Mają się one u nas tak dobrze, że z Polski przedzierają się do Niemiec, zwiększając swoją przygraniczną populację o 38% rok do roku (źródło www.gios.gov.pl – Raport Liczebność i monitoring populacji wilka – Wojciech Śmietana). Bardzo dużo wilków występuje już nie tylko w polskich górach (najwięcej Bieszczadach), ale także w Wielkopolsce, woj. kujawsko-pomorskim i w województwach graniczącymi z Niemcami.

Czy to powody do paniki? Oczywiście, że… nie. To powody do radości, ponieważ wilki odgrywają niesłychanie ważną rolę w przyrodzie (polecam w tym miejscu książkę „Nieznane więzi natury” Petera Wohllebena, w której sporo na ten temat). To jest nasz wielki sukces, że udało nam się odbudować populację dzikiego zwierzęcia, które było na skraju wymarcia. Dzięki wilkom z czasem powinny skończyć się problemy z nadmiarem dzików czy innych zwierząt niszczących uprawy. Tak, wiem, większość osób od razu pomyśli o atakach na ludzi, których w ostatnich latach faktycznie było nawet kilka, dokładnie 3, i to przez jednego, prawdopodobnie chorego, wilka w Bieszczadach, i atakach na zwierzęta hodowlane. W takim razie po kolei.

Zdjęcie z fotopułapki zamieszczonej na terenie łódzkich lasów – źródło Lasy Państwowe

Na szczęście wszystkie ataki na ludzi zakończyły się jedynie płytkimi otarciami, a nie powyrywanymi kończynami jak w filmach. W całej Europie od czasów II Wojny światowej nie zarejestrowanego żadnego śmiertelnego ataku tych zwierząt na ludzi. Choć w jednej z gazet znalazłem wzmianki o czterech takich atakach, na nasze szczęście wszystkie miały miejsce na terytorium odległej Hiszpanii. Mowa tutaj o statystykach dotyczących całej Europy, czyli wliczając w to liczne watahy z Rumuni, Skandynawii i na Bałkanach!

Ataki na zwierzęta faktycznie są dość powszechnie zgłaszane, a co za tym idzie także opisywane w mediach, ale – czas na teorie spiskowe – bardzo wiele z nich umożliwiło hodowcom zarobienie na odszkodowaniu większych pieniędzy niż na zwykłej sprzedaży schorowanych sztuk. Co roku zgłasza się aż dwieście ataków wilków na zwierzęta hodowlane, za co Państwo wypłaca ponad pół miliona złotych rekompensat. Zdarza się, że komisje z ubezpieczalni wykrywają dziwne uszkodzenia ogrodzeń lub zaniedbania właścicieli stad, które umożliwiają te ataki na zwierzęta. Jak było naprawdę? Nie wiadomo, trzeba by spytać zaprzyjaźnionych pasterzy.

Nie twierdzę, że wilki nie atakują zwierzyny hodowlanej, ale jestem przekonany, że takie prawdziwe ataki – bez pomocy ze strony hodowców – zdarzają się o wiele rzadziej niż 200 razy do roku. W naszych lasach mamy od 80 do 200 tys. wolno biegających dzików, odwiedzających nasze miejskie kosze na śmieci, które wydają się prostszą przekąską niż ogrodzone i strzeżone owce. Czy to dużo? Chyba niezbyt, bo, co ciekawe, w Niemczech może ich być nawet od 3 do 5 milionów (źródło WWF). Czy obawiam się ataku wilków, gdy śpię gdzieś na dziko w lesie? Od czasu, gdy poznałem w swoim życiu wiele osób, które w weekend lubią sobie wyskoczyć na samotne spanie pod chmurką – bez namiotu – to już nie. Gdy porozmawiasz z kimś bardziej doświadczonym w tematyce wilków, zrozumiesz, że te zwierzęta zrobią naprawdę wiele, aby nie mieć z nami bezpośredniego kontaktu. To one uważają nas za śmiertelnie niebezpieczne istoty.

Jeżeli powinniśmy się czegoś obawiać, to tylko swojej bezmyślności. Bardzo wiele wypadków z udziałem zwierząt jest spowodowanych przez ludzi, którzy je prowokują. Turysta widzi węża albo żmiję (jedno niegroźne, a drugie jadowite) wygrzewające się na drodze, więc co robi? Oczywiście musi sprawdzić, czy spotkał to bardziej niebezpieczne zwierzę, i zaczyna je dotykać albo zbliża się do niego z aparatem! Co w sytuacji ukąszenia powinniśmy zrobić? Przede wszystkim zachować spokój, bo mamy stosunkowo sporo czasu na podanie surowicy, chyba że jesteś gdzieś na drugim końcu świata. Po drugie nie baw się w survivalowca i nie próbuj wysysać jadu, tylko zaciśnij (ale bez przesady) pasek lub sznurek nad miejscem ukąszenia i wezwij pomoc lub udaj się do pobliskiego schroniska. Więcej na temat pierwszej pomocy w dedykowanym rozdziale.

Ku przestrodze

Pewien czas temu w jednym z beskidzkich schronisk żmija zaatakowała mężczyznę biorącego prysznic! Brzmi to strasznie dziwnie, ale tak naprawdę było. Pechowy turysta wędrował szlakami cały dzień i co kilka godzin robił sobie przerwy, aby nabrać sił na dalszą część wyprawy. Podczas jednej z takich przerw położył swój plecak na ziemi i zachwycał się otaczającymi go widokami. Pech chciał, że jego plecakiem zachwyciła się żmija, która ukradkiem zadomowiła się w swoim nowym mobilnym lokum. Gdy turysta dotarł do swojego celu podróży, zameldował się i pobiegł pod prysznic, aby się trochę odświeżyć. Niestety najprawdopodobniej w sytuacji, gdy chciał sobie ręcznikiem przetrzeć zamydloną twarz, zaczął z zamkniętymi oczami grzebać w plecaku i natrafił tam na niespodziewanego gościa. Z perspektywy żmii niepożądanym gościem była „jakaś” ręka, więc ta, broniąc swojego terytorium, zrobiła, co potrafiła, aby się jej pozbyć. (źródło: Rysiek, GOPR)

Z tej historii płynie jeden bardzo ważny wniosek – aby zawsze mieć na uwadze to, że nasze rzeczy mogą okazać się atrakcyjnym schronieniem dla dzikich zwierząt. Gdy śpisz w namiocie i masz wystawione buty w przedsionku, to rano obowiązkowo postaraj się wysypać z nich potencjalnych nieproszonych gości. Mogą to być żmije, pszczoły, mrówki lub jakieś inne stworzonka. Tak samo, jeśli podczas przerwy ściągamy buty, aby przewietrzyć swoje stopy.

Największe niebezpieczeństwo, jakie może spotkać nas z strony zwierząt, to przypadkowe stratowanie. Trzeba jednak bardzo uważać, aby nie znaleźć się nieświadomie pomiędzy matką, a młodymi, np. warchlakami, bo wtedy wiadomo. Cytując klasyka, „Gdy spotykasz w lesie dzika [z młodymi], to na…”.

Ku przestrodze

Jeśli masz pecha, to nawet na najpopularniejszych miejscach w Beskidach możesz zostać „zaatakowany”. Wokół Szyndzielni można znaleźć wszystkie możliwe kolory szlaków. Wiele z nich biegnie równolegle, tylko na różnych wysokościach. W 2006 r. pewien 28-latek został stratowany przez wystraszonego byka (samca jelenia, bo samica to łania), który usłyszał powyżej siebie grupkę turystów. Wystraszone stado zwierząt ruszyła pędem w dół, przecinając inny szlak, na którym znajdowała się grupka turystów z Ukrainy wraz z 28-letnim przewodnikiem (choć poszczególne media różnią się co do detali). Szczęście w nieszczęściu, że tylko jedno zwierzę zahaczyło kopytem tylko jednego turystę. W szpitalu okazało się, że poszkodowany ma lekką kontuzję barku, której najprawdopodobniej nabawił się podczas upadku na ziemię. (źródło: Rysiek, GOPR)

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, chciałbym doprecyzować, że z tej historii nie płynie taki wniosek, aby robić jeszcze większy hałas niż inne grupki turystów w okolicy, ale taki, aby spodziewać się niespodziewanego i mieć oczy dookoła głowy. Nie wszystkie sytuacje da się przewidzieć.

Jeżeli zwierzę ucieka od nas, to wszystko wskazuje na to, że jest zdrowe. Znacznie większą naszą czujność powinno wzbudzić dzikie zwierzę, które się nas nie boi, bo takie może nie tylko nas poranić (jak wcześniej wspomniany wilk z Bieszczad), ale także czymś zarazić .

Większe zagrożenie możemy sprowadzić na siebie, wędrując po górach z psami. Jak wynika z historii opowiedzianych mi przez GOPR, dzikie zwierzęta bardzo obawiają się kontaktu z ludźmi, bo dobrze wiedzą, że stanowimy do nich zagrożenie. Co innego jednak w sytuacji małego głośnego psa, który wtargnął na ich terytorium i na siłę próbuje wejść w rolę króla zwierząt, obszczekując wszystko, co się rusza. Część zwierząt może być zmuszona do nierównej walki o swoje terytorium, której taki miejski piesek całkowicie nie będzie się spodziewał.

Patrz pod nogi!

Śnieg, lód, woda czy błoto tylko czekają, aby znienacka wskoczyć pod Twoją podeszwę i spowodować upadek. Nawet podczas słonecznej pogody można znaleźć niebezpieczne kamienie, które mogą się odsunąć po nadepnięciu na nie. Jesienią lub wiosną uważaj na oblodzone pojedyncze skały schowane w cieniu. Z wędrówek zimą po szlakach poprowadzonych w kamienistym terenie najlepiej zrezygnować, chyba że posiada się odpowiednie przeszkolenie i sprzęt. Nie ryzykuj tylko dla ładnego zdjęcia, bo już zbyt wiele osób na świecie przypłaciło selfie życiem.

Photo by Jonatan Pie on Unsplash


Podczas nocnych wędrówek

Wszyscy wiedzą, że nocą po górach nie powinno się chodzić, ale i wszyscy wiedzą, że to, co niepopularne, kusi najbardziej. Niezależnie od tego, czy planujesz nocny przemarsz, bieg samotnie czy w grupie po górach, czy wyruszasz w Tatry jeszcze przed świtem, aby wyprzedzić tłumy albo bezpiecznie wrócić z długiej trasy, musisz pamiętać o kilku rzeczach.

Zawsze sprawdź przed wyjściem stan naładowania akumulatorków lub baterii czołówki – osobiście wolę czołówki z bateriami, bo w wielu miejscach możesz je kupić już naładowane – których zadaniem będzie oświetlenie Ci drogi. Jeśli choć raz o tym zapomnisz, to pewnie będziesz na długo o tym pamiętał. Dobrze mieć w zapasie dodatkową miniczołówkę na czarną godzinę. Przyda Cię się w sytuacji, gdy pierwsza zawiedzie, albo gdy przyjdzie Ci wędrować z kimś gorzej przygotowanym do wyprawy – czyli na pewno nie z czytelnikiem Rajzyfiber.

Maksymalny czas świecenia na baterii ?

Miej na uwadze, że maksymalny czas świecenia podawany na opakowaniu czołówek to parametr wyliczany przy najsłabszym trybie świecenia od momentu włożenia świeżych baterii do osiągnięcia poziomu natężenia światła (jak to ładnie romantycznie opisują) księżyca w pełni przy bezchmurnym niebie (technicznie to 0,25 luksa).

Choć w tym przypadku u różnych producentów mogą być przyjmowane inne wartości, dlatego warto się wczytać, porównując sprzęt różnych marek. Czy ten czas z opakowania będzie czasem użytecznego oświetlenia Ci drogi w deszczu, kiedy maszerujesz po czarnej, gruntowej ścieżce? Raczej nie bardzo, dlatego miej to na uwadze.

Ostatnim patentem, który może wpłynąć na bezpieczeństwo podczas nocnych wędrówek, a już na pewno mającym wpływ na Twój komfort psychiczny, jest hałasowanie. Gdy wędrujecie w grupie, czujecie się stosunkowo komfortowo nawet po zmroku i celowo, bądź nie, zakłócacie ciszę nocną. Tym samym nie zaskoczycie dzikich mieszkańców tego obszaru. Jeżeli wybrałeś się na wędrówkę samemu lub gdy trasa zajęła Ci więcej, niż planowałeś, to niezależnie od tego, czy maszerujesz po Beskidach czy Bieszczadach, wielokrotnie w Twojej najbliższej odległości dzikie zwierzęta będą wpadać w popłoch zaskoczone Twoją niezapowiedzianą wizytą. W takich sytuacjach raczej nic Ci nie grozi, ale pamiętasz pewnie historię z Szyndzielnią i jeleniem – lepiej dmuchać na zimne. Najgorsze to zaskoczyć matki z młodymi (dziki, niedźwiedzie, psy), bo może się to skończyć bardzo różnie.

Ja nocne samotne wędrówki po lesie zacząłem praktykować już w gimnazjum, a z czasem zasięg zwiększył się na całe Beskidy. Gdy wędrowałem w ten sposób systematycznie lub zimą (co nie do końca jest odpowiedzialne, ale w tej książce nie chcę nikogo ograniczać, a jedynie ostrzegać i przygotowywać na niespodziewane), czułem się dość komfortowo i kontakt z taką naturą był dodatkową atrakcją – spotkałem np. rysie. Dziś, gdy już raczej nie wybieram się na samotne trasy po zmroku, każdy taki nieplanowany kontakt z przedstawicielem dzikiej fauny stresuje bardziej, to też staram się nie zaskakiwać zwierząt i hałasuję. Sprawdzone metody na generowanie hałasu to oczywiście muzyka z telefonu lub mniej cyfrowa metoda polegająca na rozwieszeniu na plecaku metalowych garnków (lub innych głośnych przedmiotów) na sznurkach. Wspominam o tych metodach w tej książce, ponieważ wiem, że osoby, które pracują w schroniskach czy kasach wstępu do parków, też czasami je wykorzystują w swojej codziennej rutynie i uważają je za skuteczne, jeżeli są zmuszone wracać z pracy w dzikich rejonach gór po zmierzchu.

Akcja GOPR
Błatnia 11–12.04.2015
    Godz. 2:50 Zgłoszenie zaginięcia w rejonie szlaku czerwonego z Błatniej do Jaworza Nałęża (zgłoszenie podane przez operatora 112)

 – Dwóch młodych mężczyzn schodziło w nocy ze schroniska na Błatniej. Jeden z nich poślizgnął się na szlaku i stoczył się po stromym stoku do lasu. Kolega nawoływał i szukał zaginionego, ale nie znalazł go. Dotarł następnie do doliny Jaworza Nałęża do lokalu „Gościniec Szumny”, skąd z telefonu prywatnego zgłosił zaistniałe zdarzenie. Niestety połączenie zostało przerwane i nie udało się ustalić szczegółów zdarzenia…

 Na miejsce zgłoszenia do Nałęża udaje się natychmiast patrol policji celem ustalenia i wywiadu z osobą zgłaszającą. Jednocześnie z centralnej stacji GOPR ze Szczyrku wyjeżdża zespół ratowników, zakładając w tych okolicznościach ustalenie i jak najszybsze dotarcie na miejsce zdarzenia. Udaje się ustalić numer kontaktowy do osoby poszukiwanej i wkrótce z nią połączyć. Z rozmowy wynika, że mężczyzna staczając się ze stromego miejsca w lesie, nie doznał żadnego urazu, nie zna jednak zupełnie terenu, jest przemoczony i wychłodzony, idzie jakąś ścieżką. Cenną dla ratowników wskazówką okazuje się informacja, że widział na drzewie znak z wyraźną literą H. Jest więc pewne, że znajduje się w okolicach tzw. Szlaku Harcerzy. Niestety szlak ten jest niedostępny dla samochodu terenowego, więc poszukiwania odbywają się pieszo, co znacznie wydłuża działania. Ok. godz. 5:20 udaje się odnaleźć zaginionego. Jest w kiepskiej formie, ale po podaniu ciepłej herbaty i udzieleniu wsparcia psychicznego udaje się go bezpiecznie sprowadzić do samochodu GOPR. Panowie zostali przewiezieni do miejsca zamieszkania.

I choć wszystko zakończyło się szczęśliwie, na pewno będą pamiętać, że na wędrówkę w góry nocą trzeba dobrze się przygotować, a latarka w telefonie to słaby pomysł na oświetlenie… (źródło: Rysiek)

Czytaj dalej: Cz.7 – Wzywanie pomocy

Inne wpisy na Rajzyblogu o podobnej tematyce

SPIS TREŚCI RAJZYFIBER

Lista wszystkich górskich tematów.

Wszystkie Rajzylisty czyli listy rzeczy do spakowania

Apteczka turystyczna – interaktywna lista

Co spakować na kilkudniowy trekking

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

Zobacz więcej
Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Zawartość plecaka. Bezpieczeństwo cz. 5

Podziękowania dla Ryśka z Grupy Beskidzkiej GOPR i Adama Maraska z TOPR za pomoc przy rozbudowie tego rozdziału oraz za udostępnienie historii ze swoich akcji ratunkowych.

W tym artykule skoncentrujemy się „tylko” na kilku konkretnych składnikach ekwipunku od których mniej lub bardziej może zależeć twoje bezpieczeństwo nawet podczas jednodniowych wypadków na szlak.

Wszystko co powinieneś wiedzieć na temat pakowania plecaka, a także szczegółowe interaktywne listy rzeczy do spakowania znajdziesz w tych artykułach: Co ubrać na szlak, Dodatkowy ekwipunek na tatrzańskie łańcuchy i via ferrata, Dodatkowy zimowy ekwipunek, Na trasę z niemowlakiem, Dla przedszkolaka, Na kilkudniowy trekking, Dodatkowe wyposażenie gdy śpisz w namiocie lub w schronisku

GŁÓWNYM POWODEM, DLA KTÓREGO POWINIENEŚ PRZECZYTAĆ W CAŁOŚCI TEN ROZDZIAŁ KSIĄŻKI (podzielony na Rajzyblogu na kilka artykułów),
JEST UŚWIADOMIENIE SOBIE ZAGROŻEŃ, Z JAKIMI MOŻESZ SPOTKAĆ SIĘ W GÓRACH.

Interaktywny spis treści

Wcześniejsza część tego tekstu – Orientacja w górach

Butelka WODY

Sprawdzony sprzęt (buty, namiot i skarpetki)

Zestaw naprawczy

Apteczka i leki

Szczegółowa zawartość apteczki wraz z praktycznymi wskazówkami

Dbamy o swoje rzeczy!


Butelka WODY

Zawsze zabieraj ze sobą butelkę (lub bardziej eko – bidon) wody, a nie coli, soku czy piwa – jako główne źródło nawodnienia! Zimą, gdy pragnienie jest mniejsze, nie czujemy tak wyraźnie, że się odwadniamy. Słodki napój może być sensownym urozmaiceniem, które spowoduje, że będziemy po niego sięgać częściej. Zawsze jednak podstawą jest woda. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby do wody dolać trochę syropu malinowego lub wsypać witaminę C. Niejednokrotnie podczas całodniowej wędrówki latem wypijałem 3 lub nawet 6 litrów wody – uzupełnianej ze źródełek – i czułem się z tym bardzo dobrze. Pomyśl, jakbyś się czuł po takiej samej ilości coli czy piwa. Zwrócę tutaj jeszcze uwagę na jeden oczywisty problem. Pomimo że w schronisku można zakupić grzane wino lub piwo, nie traktujemy go jako napój, który powinniśmy mieć w organizmie, wędrując po szlakach, a już na pewno wspinając się po stromych zboczach.

Awaryjna butelka wody

Mała awaryjna butelka wody, leży zawsze na dnie mojego dużego plecaka podczas kilkudniowych trekingów poza popularne trasy. W szczególne upalne dni maszerując po niesprzyjających obszarach (płaskowyże, pustynie lub skaliste szczyty) kilka razy byłem już zmuszany po nią sięgać. Takie pół litra wody nie waży zbyt dużo (ok 0.5kg) a umożliwi w sytuacji podwyższonego ryzyka zachować trzeźwy umysł i podejmować racjonalne decyzje.

Skrzyczne 08.09.2007
Ok. 21:00 dyspozytor przyjmuje zgłoszenie o zgubieniu się trzech turystów w rejonie Skrzycznego. Zgłaszający nie są w stanie opisać miejsca, w którym się obecnie znajdują, są całkowicie zdezorientowani, pogubili części garderoby, jest im zimno i potrzebują pomocy.

Z wywiadu można wywnioskować jeden pewnik, są pod wpływem alkoholu. Choć noc jest dość ciepła i przyczyna zaginięcia jasna, to jednak ratownicy natychmiast ruszają na ratunek. Z centrali wyjeżdża w rejon Skrzycznego czteroosobowy patrol. Najważniejsze jest odnalezienie poszukiwanych zanim się rozdzielą lub dojdzie do wypadku. Po chwili nie można już nawiązać z nimi kontaktu telefonicznego, bo numer jest niedostępny.

W rejonie górnego Ondraszka widoczność ogranicza mgła, więc ratownicy rozpoczynają nawoływania. Na szczęście po chwili z lasu odzywają się głosy – jak się okazuje – poszukiwanej grupy. Jedna osoba zgubiła obuwie i zraniła stopę, wszyscy, choć „znieczuleni”, są mocno wystraszeni – ot dorosłe chłopy. Nie byli to wytrawni turyści, raczej weekendowi spacerowicze nieznający podstawowych zasad bezpieczeństwa w górach. Zdarzenie potwierdziło: góry i alkohol to fatalne i bardzo nierozsądne połączenie.

    Odnalezieni zostali zaopatrzeni i przetransportowani przez ratowników do Szczyrku, a tam przekazani patrolowi… policji. (źródło: Rysiek)


Sprawdzony sprzęt

Buty
Wyruszasz w trasę z najlepszym sprzętem, jaki znalazłeś w sklepie, dlatego jesteś przekonany, że nic nie powinno Cię zaskoczyć? Nowy polar grzeje rewelacyjnie, nowa kurtka chroni, jak żadna inna, ale nowe buty potrafią poranić Twoje stopy niczym średniowieczne narzędzia tortur. Nigdy, ale to przenigdy nie wybieraj się na kilkugodzinny szlak w nowych butach. Twoja stopa musi się do nich przyzwyczaić, a materiał, z którego są uszyte, powinien się do niej zdążyć dopasować. Takie buty zawsze powinieneś rozchodzić. Polecam potraktować nowe buty trekkingowe jako opcjonalne zimowe buty miejskie, nim będą „gotowe” wyruszyć z Tobą na szlak.

Namiot to tylko namiot? W podróży to coś o wiele więcej. Sprawdź go przed wyjazdem i dbaj o niego w trakcie.

Namiot
Podobnie z innymi elementami ekwipunku. Przed wyruszeniem w trasę z nowym namiotem dobrze rozłożyć go najpierw w domu czy ogródku ze dwa razy. Trening czyni mistrza, a i w ten sposób upewnisz się, że niczego nie brakuje w zestawie. Jeśli to Twój nowy namiot, to przeanalizuj także, czy możesz go rozkładać podczas deszczu w terenie bez ryzyka, że zmoknie Ci w międzyczasie plecak, a w nim śpiwór. Wiele nowych namiotów jest w ten sposób skonstruowanych, że najpierw rozkłada się tropik, a na końcu suche wnętrze.

Dobrze poświęcić w domu chwilę, aby dowiedzieć się, w jaki sposób i w jakiej kolejności poskładać ten model namiotu. Każdy doświadczony wędrowiec dba także o sznurki napinające konstrukcję. Nie pozwól, aby leżały one luźno, gdy namiot jest spakowany. W takiej sytuacji masz 99% szans, że się zaplątają. Rozkładając go po zmroku w deszczu, fajnie by było, abyś przynajmniej sznurkami nie musiał się przejmować. Zabezpiecz też śledzie, aby nie pocięły materiałów. Więcej na temat biwakowania, znajdziesz pod koniec tego rozdziału w części dedykowanej rodzinnym podróżą.

Skarpetki na zmianę
Spakowałeś swój plecak zgodnie z listami z rozdziału „Sztuka pakowania”? Bardzo dobrze, jednak chciałbym w tym miejscu podkreślić, że o ile skarpetki odgrywają stosunkowo niezbyt istotną rolę w codziennym życiu, to w górach jedną z najważniejszych. Kupiłeś świetne buty za kilka tysięcy złotych i przyoszczędziłeś na skarpetkach? Standard. Po co wydawać na skarpetki 20, 40 czy 100 zł, skoro nie mają nawet atrakcyjnego nadruku? Dobre buty i słabe skarpetki można przyrównać do sportowego samochodu – marka dowolna – który jeździ na starych zużytych oponach z dużego fiata! Opony są ważne, bo to od nich zależy, jak samochód będzie trzymał się drogi, tak samo jak od skarpetek to, w jaki sposób wykorzystasz potencjał Twoich superbutów.

Po pierwsze skarpetki powinny być cały czas suche, bo w innym wypadku mogą zmiękczyć Twój naskórek i doprowadzić do drobnych, ale bardzo uciążliwych zranień. Najzwyklejsze cienkie skarpetki bawełniane się tutaj nie sprawdzą. Jeszcze gorzej, jeśli skarpetki zaczną się gdzieś podwijać, bo nie będą dobrze trzymać się stopy. Odciski gotowe. Jeżeli masz taką możliwość, to szczególnie przy dłuższych przejściach podczas przerw powinieneś dać swoim stopom pooddychać i wyciągnąć je z butów, dzięki czemu przynajmniej częściowo wysuszysz też skarpetki. Jeżeli poczujesz, że Twoje stopy zaczynają pobolewać, to od razu – nie licz, że otarcia czy odciski uda Ci się rozchodzić – nałóż sobie (dedykowany dla stóp) plaster na bolące miejsce i przebierz skarpetki na nowe. Powinno pomóc. Najlepiej (stosunek ceny do ilości zastsowań) sprawdzi się w tym celu plaster w sprayu, tworząc na twojej skórze jakby dodatkowy naskórek. W samochodzie, pociągu czy w schronisku miło też na koniec dnia zamienić specjalistyczne skarpetki na jakieś przyjemne bawełniane, aby Twoje nogi zaczęły się już regenerować.

Na koniec tego akapitu chciałbym się z Tobą podzielić moimi najnowszymi, niezbyt przyjemnymi doświadczeniami. Niezależnie od pory roku lepiej kupić trochę grubsze skarpetki. Te supercienkie na lato, nawet markowe i w starych wysokich rozchodzonych butach, przy dłuższej wędrówce potrafią solidnie pokaleczyć. Jeżeli przez ostatnie miesiące bardzo ograniczyłeś górskie wędrówki – lub chodziłeś w lżejszych butach – to miej na uwadze, że Twoje stopy będą wymagać powolnego ponownego przyzwyczajania do górskich butów i szlaków. Smutne to, ale kiedy po roku czy dwóch przerwy wyruszysz na kilkugodzinny szlak, Twoje stopy będą już stopami mieszczucha, a nie doświadczonego piechura.


Zestaw naprawczy

Wybierasz się w góry z nowym, ale już przetestowanym sprzętem. Wiesz, że możesz w pełni na nim polegać. Niestety nie możesz! Zbyt wiele czasu spędziłem podróżując, aby w pełni polegać na sprzęcie. Pamiętaj, że wszystko może się zepsuć albo ktoś możesz przez przypadek nam coś uszkodzić. Możesz przypadkiem roztargać namiot na kawałku drutu wbitego w ziemie, buty mogą posiadać wadę seryjną, która doprowadzi do odklejenia się podeszwy – to akurat przydarzyło się zimą koledze. Kolce z raczków mogą się powyginać lub łańcuchy utrzymujące je na miejscu pękną nadeptując na ostry kamień – powszechne uszkodzenie. Rozerwane szwy w nadmiernie wypchanym plecaku, na którym usiadłeś, przerwanie sznurówka lub linki wewnątrz kijka trekkingowego.

Czy uszkodzony sprzęt równa się przymusowy powrót do domy, a przynajmniej do najbliższego sklepu z sprzętem turystycznym ? Nic z tych rzeczy! Sztuka polega na tym, aby być przygotowany na te wszystkie potencjalne nieprzewidywane usterki. ZAWSZE należy mieć spakowane w niezbędniku turystycznym kilka podstawowych narzędzi do naprawienie drobnych awarii. Są to taśmy (przezroczystą i powertape), zapasowe sznurki, multitool z kombinerkami, trytytki, klej typu super glue, nitkę z kilka igieł, agrafki, zapasowe troki z klamrami (to te paski służące m.in. do przymocowywania rzeczy na zewnątrz plecaka lub jako zapasowy pasek do spodni.)

Uszkodzenie sprzętu podczas kilkudniowej samotnej wyprawy to nie tylko obniżenie morałów, ale w niesprzyjających warunkach ryzyko dla Twojego zdrowia czy nawet życia (uszkodzone raki, namiot czy rozerwana kurtka). Dla mnie osobiście dopiero przygotowanie się na te wszystkie potencjalne komplikacje pozwala w pełni cieszyć się wolnością w górach. Gdy mam świadomość, że jeśli coś pójdzie nie tak, to jestem na to gotowy i nie zmieni to moich planów. 


Apteczka i leki

Dobrze, jeżeli przynajmniej jeden członek wyprawy ma przy sobie apteczkę. Podczas jednodniowego wypadu wystarczy jej minimalistyczna wersja. Nigdy nie wiesz, co się może przydarzyć, czy coś Ci nie zaszkodzi lub czy poranisz sobie stopy. Więcej na jej temat w rozdziale o zdrowiu, a jej skład masz zasugerowany na listach rzeczy.

Jeżeli przyjmujemy jakieś leki (cukrzycy, alergicy), to nie powinniśmy bez nich ruszać się z domu, a już na pewno na górskie wędrówki. Jeśli nasz kompan zażywa takie leki, to zawsze warto mu o tym przypomnieć – na wszelki wypadek – ponieważ podczas porannej gonitwy na pociąg może to każdemu wylecieć z głowy. Dlatego przed samym wyjściem sprawdzaj listy z rzeczami do spakowania z tej książki.

Leki powinieneś zabrać i, co równie ważne, przechowywać w odpowiedni sposób jeszcze z dwóch ważnych powodów. Po pierwsze, nigdy nie masz pewności, że coś nie się wydarzy się coś nieplanowanego i nie będziesz zmuszony wrócić do domu z kilkugodzinnym, jeśli nie kilkudniowym opóźnieniem! Może pojedziesz w Bieszczady na jeden dzień, a tak samo, jak wiele osób, zostaniesz tam na jeden miesiąc albo i dłużej (uwierz mi, że jest to możliwe). Drugi powód. Jeśli służby medyczne znajdą przy Tobie takie leki to, pomimo że będziesz nieprzytomny, to już na starcie będą podejrzewać pewne choroby przewlekłe, a to może okazać się kluczową informacją przed podaniem pewnych substancji ratujących życie.

Czytaj więcej: Cały artykuł poświęcony apteczce wraz z szczegółową interaktywną listą zawartości.


Dbamy o swoje rzeczy!

Po pierwsze nie śmiecimy świadomie, bo co przynieśliśmy w góry, to powinniśmy stamtąd zabrać. Po drugie nie śmiecimy nieświadomie, bo możemy w ten sposób zrobić komuś krzywdę. Rzeczy źle przyczepione do naszego plecaka spadając, mogą wyrządzić krzywdę osobom za lub pod nami – na stromych skałach.

KU PRZESTRODZE

12 kwietnia 1954 na jednej ze ścian Mięguszowieckiego Szczytu ciężko ranny został Andrzej Truszkowski. Poważne obrażenia głowy zostały spowodowane spadającym młotkiem, który upuścił wspinający się wyżej taternik. [źródło Newsweek Extra 4/19]

Czytaj dalej: Cz. 6 Wilki i bezpieczne zachowanie na szlaku

Inne wpisy na Rajzyblogu o podobnej tematyce

SPIS TREŚCI RAJZYFIBER

Lista wszystkich górskich tematów

Wszystkie Rajzylisty czyli listy rzeczy do spakowania

Gdzie się wybrać z dziećmi w góry – motywatory i rekomendowane trasy

Bezpieczeństwo w górach – ogólne zasady

Warunki atmosferyczne, a bezpieczeństwo w górach

Podobało Ci się ten artykuł? – Możesz nam pomóc – teraz kolej na Twój ruch!

Jeżeli informacje zawarte na tej stronie uważasz za wartościowy to daj nam znać pozostawiając wysoką ocenę (5 gwiazdek) pod postem lub pomóż nam go promować udostępniając go na swoim profilu w social mediach.

Zobacz więcej
Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Zamknij