Dwa wymiary podróżowania

fizyczny i metafizyczny
Photo by Greg Rakozy on Unsplash

O autorze

Eliasz Kita, Eli, Ilaj, Elijas, lub 爱力, 31-latek z małego miasteczka na Śląsku. Od prawie dekady żyje poza granicami kraju. Przyszło mu mieszkać w Splicie, Edynburgu, Salamance, Vigo, 水头, wiosce TaVan, Alikante, Ulaɣanqada qota czy Perth. Obecnie do złapania w 杭州 w Chinach. Przejechał autostopem dziesiątki tysięcy km w niezliczonych krajach. Poza tym uwielbia latać między kontynentami na samym bagażu podręcznym. Pasjonat gór, dzikich zwierząt i natury ogółem. Przy sobie ma zawsze kompas i krzesiwo. Samouk poliglota, mówi płynnie w kilku językach. Twierdzi, że zgłębianie języka obcego to rodzaj podróży sam w sobie, „to jak wyprawa do równoległego wszechświata”, mówi.

Podróżowanie ma dwa wymiary, fizyczny i metafizyczny

Jeśli świadomość to spektrum, podróże są badaniem jego odległych rubieży, wyprawą w głąb człowieczeństwa. To odejście od geocentryczności do heliocentryzmu. Od „świat moim obrazem” do „ja obrazem świata”. Bo za gąszczem i plątaniną naszych narodowościowych przekonań, pewników i aksjomatów intelektualnych i społecznych kryje się starożytne miasto naszego strachu, strachu przed konkwistadorem w każdym z nas. Pnącza kultury rosnące gęstym poszyciem porzekadeł i kolcami uprzedzeń to instynkt samozachowawczy.

Korzenie kultury dają pozór stabilności i pewności ale zarazem wiążą i ograniczają. Gęste poszycie (!!) gloryfikacji własnego i strachu przed obcym przyciemniają wizje i utrudniają rozpoznanie prawdziwych kształtów. Bo koncepty tworzą granice. Koncepty to granice, to zagrody, to mury. Podróż jest metafizycznym opuszczeniem murów świętego miasta, przedarciem się przez dżunglę tradycyjnego zabobonu i przesądu. Bo jedno małe zanurzenie we wszechświat oznacza potencjał nieskończonego lotu. Ale nie ma się czego bać, uziemia nas człowieczeństwo. Tego nigdy nie zatracimy.

Mogą Ci się zacząć mieszać języki, możesz zacząć wyznawać Boga bez koloru i rasy, a o bilionie twarzy, możesz wyłożyć swój dom mozaiką kultur i tradycji lub też możesz odrzucić wszystko, widząc powszedniość wierzeń i zachowań. Człowieczeństwo jednak na zawsze zostanie. Podróże mogą rozbudzić jego świadomość. Kim jestem ja i jak odnosi się to do świata. Ironicznym jest to, że aktywne przebywanie w świecie daje poczucie bliskości i jedności, a zarazem oddala. Nowe perspektywy, nowe wzorce, nowe ideały. Narzędzia do kwestionowania rdzennych konceptów, redefinicji i przewartościowania starego ideału świata. Tu rodzi się dystans.


Dom który już nie istnieje

Każdy, kto żył na obczyźnie, wzdycha za domem, domem, który już nie istnieje. Zburzył go czas i zmiany świadomości. Nowe smaki i przyprawy zmieniły paletę, ciężko żyć na tych samych, odgrzewanych daniach dzieciństwa. Dziedzictwa narzuconego przez urodzenie, przez paszport. Nostalgia to jeden z wymiarów egzystencji człowieka zawieszonego w tumulcie historii własnego życia. Dorośli wzdychają za beztroską dzieciństwa, a podróżnicy za nieświadomością życia pod kloszem prostoty ideałów narodowościowych. Podróże Cię zmieniają. Na złe i na dobre. Balans zależy od Twojego charakteru, podejścia, no i odrobiny szczęścia, losu, czy tez boskiej ręki, jak kto woli. Niejednokrotnie życie poza granicami kraju potrafi zrobić Cię lepszym patriotą. Zmienić z człowieka uprzedzonego lub postępowo naiwnego w człowieka rozważnego i pełnego szacunku w swoim obeznaniu.

Nie zrozum mnie źle, nie mówię tu o przejściu od stronniczości i niezdrowego nacjonalizmu do globalnej wioski i zmienianiu świata przymilnością i bezpodstawną akceptacją, a o kulturalnym i ekonomicznym rozumieniu granic. Jeżeli niecałe 10% Indonezyjczyków płaci podatki, patrz outsourcingujące firmy międzynarodowe, ciężko zarzucić temu, który przyjedzie do Europy, że stara się pozostać w szarej strefie. Tajka czy Wietnamka, dla której prostytucja to środek zarobku, taki jak każdy inny, nie może być winiona za małżeństwo z rozsądku czy dla paszportu. Ze względu na swój wkład w gospodarkę Polak, który ciężko pracuje o chlebie i wodzie w Wielkiej Brytanii, odkładając na budowę domu w ojczyźnie, może być postrzegany jako pasożyt na zdrowym ciele ekonomicznym kraju gościnnego.


Orzeł i reszka

Z drugiej strony, nie było by go tam, gdyby system był rzeczywiście w pełni zdrowy i poprawnie funkcjonujący. A Meksykanie w Stanach? Mieszkańcy Laosu i Kambodży w Tajlandii czy Bangladeszu w Emiratach Arabskich? Filipińczycy, Mongołowie, a nawet Koreańczycy w Chinach? Syryjczycy w Turcji? Ukraińcy w Polsce? Cały świat obraca się wokół tej samej monety. Orzełek zawsze walczy, by przebić reszkę.

Martyrologia narodu. Wiecznie zagrożony polski król bronił, jadąc podbijać i zdobywać skarby. Sąsiednie pastwa rabowały, plądrowały i mordowały. Chińczycy wierzą, że są ofiarą historii, wiec nie dostrzegają absurdu twierdzeń, ze wojna graniczna z wyniszczonym, słabym Wietnamem była wynikiem prób ekspansyjnych tego małego kraju kosztem swego ogromnego sąsiada. Polacy maja własne zakłamania historyczne i bezwstydne wojny graniczne. Dlatego trzeba podróżować. Czy może raczej powinienem użyć sformułowania przebywać lub obcować, bratać się z nieznanym.


Ile ludzi tyle dróg

Gdzieś na Wielkim Murze Chińskim poznałem kiedyś młodego ambitnego Niemca: „Podróżuję dookoła świata. Spędziłem dwa dni w Korei. Zdecydowanie za dużo. Teraz dwa dni w Chinach, myślę znam już dobrze ten kraj. Następnie Wietnam jeden dzień, Tajlandia dwa.. i tak cały świat w trochę ponad 100 dni”. Natomiast wśród neonów, prostytutek i szemranych naganiaczy z turystycznej ulicy gdzieś w Wietnamie poznałem mniej ambitnego Niemca: „Uwielbiam to miasto. Jestem tu od tygodnia i od przyjazdu jeszcze nie wytrzeźwiałem. Zimne piwerko, cziuuus!”. Sposobów na podróżowanie jest wiele. Ile ludzi, tyle dróg. Prawdę mówiąc, dziś w Niemczech niezwykle oryginalnym i nietuzinkowym jest niepodróżowanie, więc szanse, że spotkasz jednego czy drugiego ze wspomnianych podróżników, są bardzo wysokie.

Ja należę do jeszcze innego typu. Dziś w czasach, gdy atrakcje turystyczne są często zamiennie nazywane pułapkami turystycznymi, ja preferuje atrakcje intelektualne i emocjonalne. Nie będę zaprzeczał, że Angkor Wat nie jest wspaniałym arcydziełem architektonicznym. Jest też jednak cyrkiem kulturalnym. Tak jak kiedyś cyrki wyzyskiwały ludzi upośledzonych przez choroby, takie jak gigantyzm czy bliźniactwo syjamskie, tak i firma prywatna opiera swój model finansowy na korupcji rządu Kambodży i biedzie lokalnej społeczności. Ochroniarze sprawdzają bilety na każdym kroku, wiec lepiej przykleić sobie wejściówkę do czoła. Stąpając po starożytnych kamieniach okrytych cieniem ogromnych figowców, Chińczycy rozmawiają o tym co zjedli i zjedzą, okcydentalni backpackersi wyliczają kraje, w których byli, faceci strzelają sexi fotki swoim partnerkom leżącym w półnegliżu w ruinach miejsca starożytnego kultu, żeby wyliczyć tylko kilka z atrakcji.


Postęp robi z nas

Kambodża jest smutnym miejscem, dopóki nie zaprzyjaźni się z lokalnymi ludźmi i nie stanie się przybraną częścią społeczności. Na wjeździe każdy chciał mnie oskubać, wypatroszyć i zjeść. Złapałem stopa i kierowca powiedział „słuchaj, mogę Cię podwieźć tylko i wyłącznie dlatego, że jestem z drugiej części kraju, więc mnie tu lokalni nie zlinczują za to, że im odbieram łatwy zarobek”. Przez wiele kolejnych dni byłem wilkiem w przebraniu kurczaka wśród kurczaków z ambicjami i zapędami na wilka. Nie dziwo, postęp humanitaryzmu robi z wilka żałosnego wegetarianina, a z kurczaka równie, o ile nie bardziej, żałosnego drapieżnika. Potwierdziłem jedynie swój niechwalebny status wilka, postanawiając, że nie wydam w tym kraju ani jednego riela więcej i, co więcej, trzymałem się tego postanowienia przez parę dni. Decyzja szczególnie radykalna, biorąc pod uwagę, że jeden riel to jakieś dziewięć setnych grosza i że ceny w Kambodży są niezwykle niskie nawet w standardzie Azji Południowo-Wschodniej.

Gdzieś pośrodku niczego, maszerując z plecakiem w upale południa, zaprzyjaźniłem się z rykszarzem zszokowanym moją obecnością. Od tego momentu moje szczęście, jak i percepcja odmieniły się diametralnie. Bo mieszkańcy Kambodży stoją za sobą murem i przyjaciel przyjaciela będzie traktowany jak swój. Nie musiałem nawet łapać stopa, bo każdy następny kierowca po tym, którego złapał mi zaprzyjaźniony rykszarz, zatrzymywał mi pierwsze lepsze auto jadące w moim kierunku. Kierowca ostatniego pojazdu zadzwonił po kumpla, żeby podwiózł mnie na motorynce pod samą granicę. Nikt nie wspomniał o pieniądzach. Biedni lokalsi nawet chcieli dzielić się ze mną jedzeniem i piciem. Z zewnątrz, dla obcego, zwykle pasożyty bez moralności, ale od środka, silna społeczność. W biednych krajach miałem takich doświadczeń od groma.


Zwolnij

Do czego zatem namawiam? Zwolnij. W biegu ciężko wiele rzeczy zauważyć, ciężko się skupić i zastanowić. Uwierz mi, możesz jeszcze wrócić do tej części świata, i na pewno to zrobisz, jeśli poznasz jej głęboko ukryty czar. Nie musisz zaliczyć wszystkich krajów na raz. Nie musisz zaliczyć wszystkich krajów ogółem. To puste cele, które nie wniosą nic do Twojego życia. No chyba, że chcesz orderów na strój wyjściowy i osiągnięć na nagrobek. Zresztą dziś już każdy podróżuje, więc Twoje zdjęcia na Insta tracą na wartości. Przyjaźnie natomiast są bezcenne. Wspomnienia i wartości, które wniosły do mojego życia osoby poznane w drodze, mogą nie mieć większej wartości w kontekście czy walucie mediów społecznościowych lub biznesu, ale to emocjonalne i duchowe złoto.

Wytarty frazes „mniej znaczy więcej” w tym wypadku nie oznacza ucinania połowy szczoteczki i używania koszulki zamiast ręcznika czy bluzy zamiast poduszki, a ucinanie listy miejsc, używanie magii różnorodności kulturowej zamiast pieniądza czy rad i anegdot lokalnych zamiast przewodnika Lonely Planet. Wybierając się do nowego kraju, nigdy nie mam konkretnych planów. W zależności od szerokości geograficznej i pory roku mam ze sobą namiot lub hamak. Daje mi to elastyczność. Często kończę tam, gdzie mnie autostop czy but zaniesie. Nie boję się małych nieznanych miejsc, wręcz przeciwnie. Najserdeczniejsi i najautentyczniejsi ludzie zazwyczaj mieszkają właśnie tam. Tylko tam piękne miejsca są wyłącznie dla Ciebie. A i ceny są niskie. Poza tym normalnie jestem sam, otwarty na nowości, dzięki czemu mogę skupić się na chłonięciu nowej kultury i nawiązywaniu nowych znajomości. Ewentualnie podróżuje z kimś, kto dzieli mój styl drogi i doświadczania świata. Pewnie pomyślisz, że jestem mistrzem MMA i łamię ręce wzrokiem, skoro nie boję się skakać w odmęty nieznanego. Tak naprawdę nie mam ze sobą nawet noża czy gazu pieprzowego. Uprzedzenia zostawiam w domu i ufam instynktowi.


Jak podróżować?

Znając dogłębnie swoja naturę, wiesz, czego możesz się spodziewać po innych. Dlatego warto spędzać czas samemu. Na badaniu własnego charakteru, na przemyśleniach i zadumie. Dla większego bezpieczeństwa i ogółem optymalnie jest pomieszkać chwilę w danym kraju, zanim rzuci się w wir szalonej jego eksploracji. Niekoniecznie w jednym miejscu, ale w jednym kraju. Bo Chorwat czy Włoch z północy powie, że Ci z południa to leniwe zachlajmordy, gdy w odpowiedzi południowiec zarzuci, że Ci z północy to nudni karierowicze. Oboje mają po części rację. I dobrze o tym wiedzieć. Tak też według Jawajczyków mieszkańcy Sumatry to niewyedukowane bydlaki, a mieszkańcy Papui Zachodniej to nieokrzesane dzikusy. Te dwie grupy widzą natomiast Jawajczyków jako intelektualnych bigotów i megalomanów. Ile w tym prawdy, zostawiam ocenić podróżnikowi. Dla wygody lubimy szufladkować, ale jak kraj szeroki, tak szerokie spektrum kultury.

Spróbuj wszystkich czekoladek z pudełka, a będziesz wiedział, które lubisz najbardziej. Podsumowanie dekady życia, pracy i podróżowania poza granicami kraju? Słodki grzaniec wspomnień, tuzin przytulnych miejsc, które rozpalają w kominku serca piękny tańczący płomień, a które mogę nazwać domem, garść przyjaźni wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu, przyjaźni które przetrwają każdą śnieżycę, przyjaźni solidniejszych niż góry i silniejszych niż czas. Znajomi z Polski i nie tylko pytają „jak tam dzień wygląda? Co robisz? Jak żyjesz?”.

Wszechświat bezustannie się powtarza i replikuje, stąd wieczne poczucie deja vu. Wszędzie tak samo. „Same same but different” odpowiem, jeśli wiesz co mam na myśli.

Więcej postów o podobnej tematyce znajdziesz tutaj: #przemyślenia

Rajzyfiber

Powyższy post to fragment z najnowszej wersji książki Rajzyfiber (v4.0), tworzonej wspólnie przez specjalistów i pasjonatów oraz czytelników, który wkrótce zostanie udostępniony na tej stronie. Wcześniejszą wersję roboczą Rajzyfiber (v3.0) możesz pobrać za darmo z tej strony
„Rajzyfiber” – podręcznika świadomego i bezpiecznego podróżowania.

Jeżeli jesteś zainteresowany tą tematyką? Planujesz rodzinne wakacje albo wybierasz się na samotny wypad autostopem po świecie, czy trekking po najdalszych zakątkach naszej planety? W tej książce znajdziesz masę praktycznych wskazówek i rozbudowane INTERAKTYWNE listy „ekwipunku”, aby o niczym nie zapomnieć.

Pełny spis treści najnowszej wersji Rajzyfiber
oraz aktualny stan prac znajdziesz pod tym linkiem.

Idea która nam przyświeca:

„Nikt nie wie wszystkiego, jednak razem wiemy bardzo dużo. Nikt nie był wszędzie, ale wszyscy byliśmy gdzieś. Nieważne gdzie. Niezależnie od sposobu podróżowania. Istotne, że nasze doświadczenia się uzupełniają. Dlatego wspólnie możemy napisać ten podręcznik i ułatwić wszystkim czytelnikom wyruszyć bezpiecznie w świat. Niezależnie od celu podróży, możemy podpowiedzieć w jaki sposób świadomie go doświadczać.”

Podoba Ci się projekt Rajzyfiber i chciałbyś dołączyć do zespołu aby dzielić się swoja widzą i doświadczeniami ? Skontaktuj się z nami !!!

Dziękujemy za głos! Ocena wpisu - 5/5 - (2)
Poprzedni Następny

Jest tego więcej...


					Ciekawostki i odkrycia podróżnicze Rajzyfiber

Ciekawostki i odkrycia podróżnicze

Czy wiedziałeś, że .... ?

Mówi się, że „podróże kształcą i rozwijają”, a niektórzy dodają do tego, że „kształcą, ale tylko tych mądrych, a rozwijają tylko ciekawskich i otwartych”. W tym poście postaram się spisać, krótkie (często jednozdaniowe) WASZE i moje zaskakujące obserwacje podróżnicze, ciekawostki znalezione w prasie i internecie (wymagające potwierdzenia) ale także informacje, które lepiej przeczytać przed podróżami, […]


					Ekwipunek i skrytki bezpieczeństwa Rajzyfiber

Ekwipunek i skrytki bezpieczeństwa

Paszportówka, pasek z skrytką ...

Post ten stanowi III część „trylogii bezpieczeństwa” z książki Rajzyfiber. W pierwszym poście „Bezpieczeństwo w podróży” możesz dowiedzieć się w jaki sposób zabezpieczać się przed kradzieżami. W drugim artykule skupiliśmy się na e-bezpieczeństwie (nie tylko w podroży) czyli na tym w jaki sposób nie dać się okraść podczas korzystania z internetu. Natomiast na tej stronie […]


					Podróż w pojedynkę Rajzyfiber

Podróż w pojedynkę

Bo samemu nie znaczy samotnie

„Po co wyjeżdżasz? Po to, żeby wrócić. Żeby na nowo ujrzeć miejsce, z którego wyruszyłeś, i dostrzec w nim inne barwy. Tamci ludzie też inaczej będą na ciebie patrzyli. Powrót do punktu wyjścia to nie to samo co pozostanie w miejscu”. – rozpocznę cytatem przypisywanym Terremu Pratchettowi Inne wpisy na Rajzyblogu o podobnej tematyce SPIS […]


					Tanie latanie Rajzyfiber

Tanie latanie

Krok po kroku

Inne wpisy na Rajzyblogu o podobnej tematyce SPIS TREŚCI RAJZYFIBER Wszystkie Rajzylisty czyli listy rzeczy do spakowania Pakiet wskazówek dla praktycznych i oszczędnych Bezpieczeństwo finansowe W jaki sposób kupić tani bilet lotniczy? Polowanie na tanie bilety lotnicze przypomina dziś bardziej grę w kości niż grę strategiczną. Gdy ktoś jeszcze kilka lat temu chwalił się, że […]


					Sztuka rodzinnego biwakowania Rajzyfiber

Sztuka rodzinnego biwakowania

Wakacje pod namiotem z małymi dziećmi

Dla wielu osób rodzinny wyjazd pod namiot to raczej koszmarne wizje lub jeszcze gorsze wspomnienia z dzieciństwa. Dla nas są to niezapomniane przygody, które potrafią przyćmić nawet te „szalone” marzenia podróżnicze z czasów młodości. Uczucie swobody, kontakt z naturą, niczym nieograniczona mobilność, sporo nowych znajomych, niezliczone grille oraz ogniska. Nie wyobrażamy sobie lepszej formy wakacji, […]


					Iran pierwsze wrażenia Podróże

Iran pierwsze wrażenia

Przygoda z policją i reklamówka z Biedronki

Przewodnik zakupiony sześć miesięcy wcześniej, bilety cztery, a wizy załatwione miesiąc temu. Noclegi po części już ogarnięte przez internet u „losowych” osób, a transport to jak zwykle autostop. Słodycze z Polski już w plecaku, koszulka z symbolami skończona no i pamiątkowe naklejki dla pomocnych też wydrukowane. Można ruszać 🙂 Na lotnisku w Teheranie „Czasem życie […]


					Lotnisko w Kutaisi, Gruzja Podróże

Lotnisko w Kutaisi, Gruzja

czyli wszystko co powinieneś wiedzieć

Odwiedzając Gruzję po raz drugi (w 2018 roku) spotkałem się z pewnym malutki ale jednak powszechnym problemem. Jak tanio dojechać z lotniska w Kutaisi do celu podróżny i jak później na nie wrócić. Po przeszukaniu internetu znalazłem kilka starych wskazówek, które jednak zwykle nie prezentują dwóch najtańszych opcji… Wylądowałem i co dalej? Po przylocie i […]


					Kalendarium podróżnicze Rajzyfiber

Kalendarium podróżnicze

Zaplanuj wyjazd krok po kroku

Post ten kierowany jest do osób, które planują – warto podkreślić słówko „planują” któremu zagadnieniu poświęcony jest cały wcześniejszy post dostępny TUTAJ – przynajmniej kilkudniową podróż po Europie lub poza jej granicami i chcą przygotować się na wszystko, co nieplanowane. 7 miesięcy *Niewiele jest szczepień obowiązkowych, dlatego wyruszając w większość kierunków, można ten punkt pominąć. […]


					Świadome podróżowanie Rajzyfiber

Świadome podróżowanie

Co to takiego?

Zacznę od wyjaśnienia, że nie ma gorszego sposobu podróżowania. Każdy podróżuje tak, jak chce, tak, jak lubi, i na tyle, na ile jest świadomy. Jeżeli celowo nie niszczymy środowiska, nie okradamy nikogo i nie wyzyskujemy, to jest ok. Osobiście najbardziej lubię samotne podróże autostopem łączone z wielodniowym trekkingiem i namiotem z dala od cywilizacji. Od […]


					Prawdziwe oblicze Teheranu Podróże

Prawdziwe oblicze Teheranu

O śniadaniu, górskich spacerach i atrakcjach

Jeżeli wszystko co wiesz na temat Iranu zaczerpnąłeś z amerykańskich filmów i wyobrażasz sobie ten kraj jako scenerię w której rozgrywała się Pustynna Burza to obowiązkowo powinieneś rzucić okiem na poniższe akapity, bo prawdopodobnie mylisz go z Irakiem. Śniadanie Pierwszy posiłek tego dnia miałem przyjemność zjeść z koleżanką poznana na CouchSurfingu, z która to zgodziła […]


					Jeśli naprawdę Ci na czymś zależy .... Jak żyć?

Jeśli naprawdę Ci na czymś zależy ....

to znajdziesz sposób.

Witam Cię w pierwszym poście z serii poświęconym samomotywacji, automotywacji czy jak kto woli poprostu motywowaniu samego siebie. Jeśli naprawdę Ci na czymś zależy… Nim dotrzemy do tapet czas na króciutkie wprowadzenie. Marzysz od wielu lat o tropikalnej podróży? Nie potrafisz wytrzymać ani jednego dnia więcej w swojej znienawidzonej pracy, a pomimo to codziennie do […]


					Spersonalizowany przewodnik po Tajlandii Polecane miejsca

Spersonalizowany przewodnik po Tajlandii

Prezent ślubny dla Asi i Łukasza

Życzenia Ktoś kiedyś dał mi książkę w której było napisane: „Niekiedy są sobie [dwoje ludzi] nieodzownijak maszt i żagiel.Jedno bez drugiego traci sens,a razem mogą odbywaćnajdalszą podróż” „Dwoje ludzi” Iwona Chmielewska Tego Wam życzymy,abyście się uzupełniali i razem wyruszali w tą nową podróż*. – Czekaliki *Dosłownie i w przenośni – jaką jest wspólne życie i […]

3 thoughts on “Dwa wymiary podróżowania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zamknij