CALM NED

Metoda tworzenia slajdów

Jest to metoda przygotowywania materiałów edukacyjnych (głównie slajdów, choć w ten sposób tworzę także podręczniki i „ściągi”) bazująca na nieustającym wprowadzaniu usprawnień i eksperymentowaniu z przekazem, w celu uzyskiwania coraz lepszych efektów nauczania.

CALM NED to akronim od:
C – creative, A – and, L – logical, M – materials
N – never , E – ending, D – developmend

Który w pełni oddaje założenia:
tworząc je musisz myśleć nieszablonowo ale logicznie i nigdy nie przyjmować, że osiągnąłeś ostateczną formę (bo zmieniają się odbiorcy, ich zainteresowania i postrzeganie świat w którym żyjemy).

Jeżeli wolisz czytać w formie PDF pobierz plik w wersji do druku

STRESZCZENIE DLA ZABIEGANYCH

Nie masz czasu czytać całego artykułu, lub zwyczajnie nie jesteś pewien, czy to coś dla Ciebie? Rzuć okiem na wstęp – który już pewnie przeczytałeś – ten akapit i spis treści, a z grubsza będziesz wiedział co znajdziesz poniżej.

CALM NED jest sposobem (część osób nazwałaby to metodyką) przygotowania materiałów edukacyjnych. Do pewnego stopnia jest to wręcz forma automatyzacji edukacji, bo pozwala opracować bardzo skuteczne materiały, które następnie mogą być „przeklikiwane” przez innych nauczycieli oraz uczniów. Daje możliwość łatwej skalowalności.

Od kogo dla kogo? Każdy kto uczy innych, może zastosować założenia tej metody dla swoich prywatnych lub zawodowych celów, aby podnosić poziom swoich usług. Jednak w tym tekście skupie się też na zaprezentowaniu metody w szerszym kontekście, bazującym na współpracy wielu osób.  Dlatego materiały przygotowane na jej założeniach są dedykowane słabszym nauczycielom lub tym, którzy są zmuszeni do prowadzenia zajęć z tematów, na których się nie znają, albo, dla których jeszcze nie mają przygotowanych materiałów (prezentacji), ponieważ z powodów braków kadrowych muszą wykładać 7 przedmiotów. Bazuje jednak na altruistycznych pasjonatach, którzy wierzą, że dzielenie się wiedzą może mieć tylko pozytywne skutki dla nas wszystkich. Dopiero po nauczycielach dedykujemy materiały dla uczniów, którzy mogą je samodzielnie poprzeklikać. Jednak te materiały nie mają zastąpić nauczycieli, a jedynie ułatwić im przekazywanie wiedzy.

Skąd pomysł? Własne doświadczenie i obserwacje, że skoro informatycy na dedykowanych forach namiętnie dzielą się swoimi dopracowanymi programami, automatyce przemysłowi podobnie pomagają sobie wzajemnie i udostępniają to publicznie dla wszystkich specjalistycznych forach, kucharze na niezliczonych autorskimi blogach swoimi przepisami. Dlaczego więc nauczyciele jako ta grupa zawodowa, która ma największy wpływ na budowanie naszej przyszłości nie dzieli się swoimi najlepszymi przepisami (metodami i materiałami) jak uczyć z danego tematu? Wiem, że istnieją zamknięte grupy na FB, ale po rozmowach z wieloma nauczycielami, nikt mi nie powiedział, że z nich korzysta. To powinno być ogólnodostępne dla wszystkich (nauczycieli, uczniów, rodziców…), bo dzielenie się wiedzą to najlepsza inwestycja, o czym wiedzą już inni specjaliści.

Krok po kroku – tworzenie zgodne z CALM NED

Poniżej prezentuję, bazując na moim doświadczeniu, konkretne działania, które podejmuję tworząc nowe szkolenie, czyli podręcznik + slajdy (łatwe w modyfikacji) + pomoce naukowe (różnego rodzaju 'ściągi’, kompendia wiedzy itp). Podkreślę w tym miejscu, że zgodnie z założeniami tej metody, podręcznik to nie jest wydrukowana forma pokazu slajdów.
Tą myśl rozwinę w dalszej części tekstu.

A. Przygotowanie

  1. zebranie obszernej, ale “suchej” i ciężko-przyswajalnej wiedzy z danego zakresu,
  2. zrozumienie tego, co zebrałem (jeżeli to nowa wiedza, bo i tak może być),
  3. przetestowanie tego w praktyce, żeby sprawdzić, czy na pewno dobrze to zrozumiałem,
  4. analiza możliwości zastosowania skutecznych metod przekazywania wiedzy, stworzonych przy wcześniejszych szkoleniach, w nowym kontekście,
  5. pobranie lub opracowanie globalnego schematu graficznego i kolorystycznego dla wszystkich slajdów (zwykle korzystam z wcześniej opracowanych, jednak zawsze wymagane są poprawki, szczególnie przy nowych metodach przekazania wiedzy), aby nauka była przyjemniejszym doznaniem dla oczu. Między innymi tym zajmujemy się w fundacji, aby Tobie ułatwić przekazywanie wiedzy. Na naszych stronach możesz znaleźć szablon dla PowerPoint, który jest efektem 15 lat mojej pracy
    w szkoleniach (wcześniej hobbistycznie, a ostatnie 10 zawodowo),
  6. przeczytanie wszystkiego czego się da na temat neurodydaktyki, czyli nauki
    o tym w jaki sposób nasze mózgi się uczą i jak ten proces można usprawnić
    (warto to powtórzyć na tej liście).

B. Tworzenie

  1. rozpisanie logicznego planu prezentacji, 
  2. napisanie wprowadzenia w najprostszy z możliwych sposobów (to etap, w którym można skorzystać z pomocy narzędzi takich jak Chat GPT),   
  3. TWORZENIE WYGODNEJ W EDYCJI PREZENTACJI. Łatwość czy wręcz przyjemność w wprowadzaniu zmian w prezentacji są kluczowe dla osiągnięcia sukcesu! Jeżeli na slajdach pojawią się treści, grafiki czy obiekty, których nie możemy łatwo zmienić, przesunąć, poprawić czy dodać, to przewidywany nakład czasu czy wysiłek na wprowadzenie danej modyfikacji nas od niej zniechęci i takie podejście nas ograniczy. WSZYSTKO MUSI BYĆ EDYTOWALNE!
  4. przeanalizowanie, czy wszystkie zagadnienia, występujące na poszczególnych etapach szkolenia, jasno wynikają z tego, co już wcześniej się pojawiło (zwykle nie wymagam żadnej wiedzy z zakresu szkolenia, dlatego wszystko musi być jasno prezentowane – krok po kroku),   
  5. zastanowienie się, czy w programie szkolenia zarezerwowałem wystarczająco dużo czasu na PODSTAWY (nazwijmy je fundamentami), ponieważ bez opanowania podstaw nie ma sensu brać się za zagadnienia bardziej złożone. Prawda jest taka,
    że nie ma problemów zaawansowanych, jeśli opanowało się podstawy. Bo wszystkie skomplikowane problemy polegają wyłącznie na złożoności wielu zagadnień całkowicie podstawowych i dlatego każda taka cegiełka powinna być z osobna zrozumiana, przećwiczona i opanowana. Najgorsze, co nauczyciel może powiedzieć, to: ’Na podstawy nie mamy czasu, dlatego od razu przejdziemy do zagadnień bardziej złożonych’,
  6. wymyślenie najprostszych zadań dla każdego rozdziału, by utrwalić omówione zagadnienia poprzez ich praktyczne wykorzystanie i zasygnalizować, co wymaga doprecyzowania (istotne, żeby to było najprostsze do zrozumienia, ponieważ początkowo nie można odwracać treścią uwagi kursanta od istoty rozdziału),

C. Utrwalanie wiedzy kursanta

  1. wprowadzenie bardziej złożonych zadań, które mają na celu utrwalenie kilku wcześniej omawianych zagadnień i pokazaniu, że nie są one całkowicie niezależne,
    a łączą się ze sobą. Nigdy w głowie kursanta nie może powstać wrażenie, że to co, się do tej pory nauczył, nie przyda mu się w dalszej części. Wręcz przeciwnie, kursant musi dostrzegać, że zdobywa puzzle, które na koniec szkolenia (tematu, rozdziału) złożą się w jedną całość.

To mój jeden z największy problemów dzisiejszej szkoły, że uczniowie postrzegają poszczególne przedmioty jako całkowicie losowe puzzle, a nie fragmenty tej samej układanki zatytułowanej „zrozumienie otaczającej nas rzeczywistości”.

  1. opracowanie metody zachęcenia do stosowania bardziej zaawansowanych narzędzi (przede wszystkim podczas szkoleń technicznych i nauki matematyki):
    a) zaprezentowanie problemu – potrzeba zapisu potęgowania w zadaniu,
    b) pokazanie prymitywnego rozwiązania – wielokrotne dodawanie,
    c) wyjaśnienie bardziej zaawansowanej metody – zaprezentowanie potęg,
    d) ukazanie zalet przemawiających za stosowaniem tego na pozór bardziej skomplikowanego, ale w rezultacie ułatwiającego życie rozwiązania – krótszy zapis
  2. wprowadzenie prostych zadań, umożliwiających dokonanie przez kursanta wyboru, które narzędzia woli stosować w praktyce,   
  3. wkomponowanie w slajdy treści, mających na celu podniesienie poziomu koncentracji kursantów (obudzenie ich), m.in. aspektów humorystycznych, ciekawostek, ilustracji, łamigłówek,
  4. przygotowanie zadań podsumowujących, przy rozwiązywaniu których trzeba wykorzystać wiedzę zdobytą z wielu rozdziałów. Takie zadania muszą być złożone, ale proste do rozwiązania, aby kursant po skończonym szkoleniu miał przeświadczenie, że potrafi samodzielnie wykorzystać w praktyce wszystko, co było omawiane na szkoleniu,   

D. i także E, F, G, H, I, J …. Niekończące się usprawnienia modyfikacje

  1. przygotowanie ściąg i innych pomocy naukowych, wręczanych podczas szkolenia,
    aby jeszcze bardziej przyspieszyć proces nauki, w szkole jednak warto nauczyć przygotowywania takich materiałów samodzielnie, bo szkoda czasu na kartkowanie podręczników),
  2. przeprowadzenie wielu szkoleń w praktyce i wyciąganie wniosków, co można dopracować,
  3. po każdym szkoleniu staram się coś zmodyfikować, poprawić. Wierzę, że nie tylko moje szkolenia powinny być jak żywe organizmy, które stale ewoluują i się rozwijają. Cały system edukacji stale musi się zmieniać, aby z nadejściem każdego kolejnego pokolenia, umożliwić przekazywanie wiedzy odrobinę szybciej, sprawniej lub nawet po to, aby utrzymywać stały wysoki poziom jej przyswajania. Musimy być świadomi, że sami odbiorcy się zmieniają i potrzebują lepiej dopasowanych metod edukacji,
  4. poprawki,
  5. EKSPERYMENTY – zmiana kolejności tematów i rozdziałów.

Moim wielkim odkryciem wynikającym z lat pracy nad szkoleniami jest nie do końca logiczny wniosek (przynajmniej na pierwszy rzut oka), że zwykle o wiele lepiej zacząć
od praktyki nim przejdzie się do teorii.
Teoria potrafi przerazić, a praktykę każdy lubi. Często można się nauczyć używać czegoś, pisać programy czy projektować bez podstaw teoretycznych, które może poznać, dopiero gdy intuicyjnie „czuje” już jak to działa (a wtedy teoria nie taka straszna). Zresztą Albert Einstein pisał w listach, że jego zdaniem nauka fizyki w szkole przez pierwsze lata edukacji powinna bazować wyłącznie na eksperymentach (bez całej otoczki teoretycznej, a skupiać się na „zabawie” i odkrywaniu jej poprzez intuicję).

  1. poprawki,
  2. dodanie slajdów powtórkowych np. w formie testów czy bardzo prostych zadań, które mają za zadanie wyłącznie wzmocnienie połączeń neuronowych, czyli mówiąc prościej utrwalić wiedzę zdobytą w poprzednich tygodniach, dniach czy godzinach. Dla prowadzącego uzyskane wyniki przez uczniów stanowią formę kolejnej informacji zwrotnej na co należy poświęcić więcej czasu,
  3. spisywanie wszystkich pytań, które pojawią się podczas zajęć, aby w kolejnej wersji prezentacji, zamieścić na nie odpowiedzi. Jeżeli dane treści pojawiły się już, ale nie były przyswojone przez kursantów, to zmienić sposób przekazu,
    i zapobiegawczo powtórzyć je kilkukrotnie,
  4. poprawki,
  5. dołożenie „planowanych problemów i stworzenie okazji do popełnienia błędów”
  6. poprawki,
  7. i… tak bez końca.

Dla wtajemniczonych w zarządzenie, przemysł albo filozofię Dalekiego Wschodu moją metodę można przyrównać do Kaizen tylko, że dla edukacji.


Dla niewtajemniczonych – Nazwa metody i filozofii Kaizen wywodzi się z języka japońskiego, gdzie „Kai” oznacza zmianę, a „Zen” jest równoznaczne z polskim „na lepsze”. W swobodnym przekładzie Kaizen oznacza więc „zmianę na lepsze”.

Fundamentem każdego PRAWDZIWEGO cywilizacyjnego POSTĘPU jest umiejętność przekazywania naszej wiedzy kolejnemu pokoleniu w sposób lepszy i w krótszym czasie niż my potrzebowaliśmy na jej zrozumienie.

Jeżeli chciałeś tylko poznać metodę CALM NED przygotowania naprawdę dobrych
(w naszej opinii) slajdów to w tym miejscu możesz zakończyć lekturę. Jeżeli jednak masz pewne obiekcje, pytania, uwagi czy sugestie do powyższych punktów, warto abyś doczytał ten rozdział do końca. Jeżeli po jego zakończeniu nadal będziesz chciał podzielić się ze mną swoimi przemyśleniami to zapraszam do kontaktu mailowego.

Co można zrobić, aby przyśpieszyć prace nad prezentacją?

Należy dobrać odpowiednich kursantów, na których będzie można testować sposób prezentacji informacji. Odpowiednich to znaczy jak najsłabszych. Czym kursant słabszy, bez doświadczenia, bez wyobrażenia o temacie, a do tego z problemami utrudniającymi koncentrację czy uczenie się nowych rzeczy tym lepiej, bo więcej możliwości do usprawnienia treści szybciej dostrzeżesz. Nie można przekazywać wiedzy w zbyt prosty czy zbyt podstawowy sposób, bo czym łatwiej tym lepiej dla każdego, nawet dla zdolniejszych kursantów.

Dobrego nauczyciela nie poznasz po wynikach zdolnych uczniów, którzy startują
w olimpiadach przedmiotowych, ale po postępach jakie z jego pomocą zrobią Ci najsłabsi.

Jeżeli naprawdę zależy Ci, aby czas, który poświęcasz na prowadzenie szkoleń (lekcje to też szkolenia), miał dla twoich kursantów największą wartość, to niczym Maria Montessori powinieneś skupić się na opracowywaniu materiałów dla tych najsłabszych (czy wręcz z problemami), bo dzięki takim „testerom” Twoje materiały będą niesłychanie łatwo przyswajalne dla wszystkich pozostałych.  

Co można zrobić, od strony technicznej, aby ułatwić modyfikacje prezentacji?

Dla własnej wygody stworzyłem sobie oprócz szablonu prezentacji zawierającego wszystkie rodzaje potrzebnych slajdów (część z nich ma już zapisane animacje) także podręczną bibliotekę obiektów zamieszczoną w ostatniej sekcji (na końcu prezentacji). Biblioteka taka to nic innego, jak wrzucone na slajdy wszystkie wielokrotnie wykorzystywane obiekty (strzałki, rysunki, itp.) z przypisanymi parametrami (animacjami, stylami, zmienionymi kolorami itp.), które w oka mgnieniu mogę skopiować z tamtą i wrzucić, gdzie potrzebuję, bez potrzeby konfigurowania czegokolwiek.

Kiedy można uznać, że skończyliśmy prace nad szkoleniem

Nigdy!

Kiedy możemy poznać, że dana prezentacja stworzona z założeniami CALM NED jest modyfikowana w dobrą stronę?

Wtedy, gdy z sali pada mniej pytania, a kursanci są w stanie samodzielnie realizować zadania, bo to znaczy, że wszystko co jest potrzebne, aby zrozumieć na użytecznym poziomie temat zostało zawarte na prezentacji. Moim celem zawsze było, takie dopracowanie prezentacji, aby nie było pytań z sali, bo gdy padały, to już po chwili odpowiedzi na nie wędrowały na slajd, który był wyświetlany przed chwilą. Wędrują na slajd, poprzedzający zadanie pytania, bo zwykle tak to wygląda, że ludzie w tym samym momencie prezentacji zadają te same pytania – dlatego warto je uprzedzić

Przykłady udostępnionych prezentacji na tej stronie wykonanych metodą CALM NED znajdziesz choć tutaj

Co z uczenie się na błędach? 

Często osoby, z którymi dyskutowałem na temat tej metody, zwracały mi uwagę, że takie podejście jest złe, ponieważ prowadząc kursanta aż tak szczegółowo i w przemyślany, jedyny prawidłowy sposób, nie daje przestrzeni do popełniania błędów i wyciągania wniosków. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na dwie kwestie: problemy techniczne są „super” bo symulują zdarzenia, które mogą wystąpić podczas praktyki w normalnej pracy i że człowiek najskuteczniej uczy się na błędach. Ale …

Problemy techniczne są mile widziane, ale tylko wtedy, jeżeli nie wpływają na rozbicie całego szkolenia. Gdy co 15 min kolejny kursant (pomimo omówienia publicznego) robi to samo, tylko dlatego, że nie uważał, był w innym miejscu w programie albo nie zrozumiał o co chodziło to tracimy cenny czas, który można by spożytkować na lepszy sposób. Dlatego problemy techniczne są dobre, ale tylko wtedy, gdy wcześniej uprzedzimy, gdzie i dlaczego najwięcej osób je popełnia i zaprezentujemy zawczasu w jaki sposób je rozwiązać.

Możemy także odegrać scenkę – co bardzo lubię – świadomie czegoś nie dopowiedzieć
i zaczekać z „uprzedzeniem” o możliwym problemie, gdy on już wystąpi u pierwszego kursanta (spore prawdopodobieństwo, że wystąpił wcześniej już u kogoś, ale tamten miał obawy, aby go zgłosić, bo szkoła nam wpoiła, że jak coś nie działa, czy gdy nastąpi jakiś problem, to nasza wina i zasłużyliśmy na słabszą ocenę). Nazywam to „planowanym popełnianiem błędów”, bo jak dowodzi neurodydaktyka, stres związany z niepowodzeniem wytwarza kortyzol, który może w pewnych okolicznościach być wzmacniaczem zapamiętywania. Niestety, nie działa to w przypadku wszystkich osób, bo niejednokrotnie spotkałem się z twierdzeniem, gdy ktoś opowiada o błędzie, który popełnił w pracy i który spowodował dużo stresu, a następnie mimo że wspomniał o tym zaledwie kilka minut wcześniej, popełnia ten sam błąd podczas ćwiczeń
w sali

Dobry nauczyciel ma świadomość, że jego metody są wartościowe nie wtedy, gdy uczeń zda test celująco, do którego został drobiazgowo przygotowany, ale tylko wtedy, gdy będzie w stanie poradzić sobie z problemami, które przyjęły niestandardową formę. Mówiąc wprost, nie powinniśmy się tylko skupiać na przekazywaniu informacji i gotowych rozwiązań, ale przede wszystkim na przygotowaniu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To moim zdaniem kolejna zaleta metody CALM NED, że jesteśmy w stanie zaplanować taki 'nieszablonowy problem’ do samodzielnego rozwiązania bardzo szczegółowo.

Podam tutaj konkretny przykład z szkoleń z zakresu programowania. We wtorek omawiam temat zakresów zmiennych, czyli tego, gdzie można zapisać dane w pamięci, aby wszystko działało prawidłowo. Poświęcam na to stosunkowo proste zagadnienie, nieproporcjonalnie dużo czasu, ponieważ jest to obszar, w którym początkujący programiści często popełniają błędy. W środę korzystamy z tej wiedzy podczas pisania wielu programów, a w czwartek jako zadanie powtórkowe daję zadanie matematyczne na poziomie szkoły podstawowej, jednak celowo zawieram w nim błąd (nakładające się na siebie adresy). Jeżeli kursant ma wpojone, że wszystko co napisane na tablicy jest nieomylne, bezmyślnie trzymając się treści, dotrze do miejsca, gdzie program zacznie źle funkcjonować. Ten, kto jest bardziej bystry, szybko zwróci mi na to uwagę (na co odpowiem w taki sposób, aby reszta kursantów nie usłyszała i sama mogła ponownie odkryć ten sam błąd w treści). Zwykle jednak cała grupa musi zmierzyć się z niedziałającym programem i spróbować samodzielnie wydedukować (co przyda się w pracy), gdzie popełnili błąd. Tylko ci uczniowie, którzy wezmą pod uwagę, że błąd nie leży po ich stronie, ale po stronie wytycznych (co się zdarza w praktyce), dotrą do prawidłowego rozwiązania.

Jeżeli nie jesteś programistą, to przytoczę inne przykłady takich „planowanych błędów”:
– w treści zadania z trygonometrii lub geometrii podać wartości kątów, których suma będzie większa niż 180 stopni,

– na poprawnym planie obiektu, którego pole uczeń ma obliczyć, dopisać jakiś wymiar, który na logikę nie pasuje do pozostałych (np. ujemny).

Oczywiście, takie podejście wymaga pewnych umiejętności teatralnych, by przed grupą odegrać zaskoczenie, udając, że samemu również nie zna się powodu niepowodzenia. Dopiero przeklikując na kolejny slajd, uświadamiamy grupę, że wszystko było drobiazgowo zaplanowane. Taka 'zabawa’ pozwala uczniom się wykazać, uwierzyć w własne możliwości. Nam pomaga odkryć, kto ma jakie talenty i do czego się nadaje, a to przecież powinno być celem każdego nauczyciela pracującego z dziećmi i młodzieżą. Mała dygresja: dlatego myślę, że pracy nauczycieli nigdy w pełni nie zastąpią algorytmy AI, a „jedynie” pomogą im w prac – o czym piszę wiele na stronie fundacji na przykładzie GPT-4).


Przygotować do praktyki

Jako że większość moich kursantów to pracownicy utrzymania ruchu, staram się codziennie za pomocą przynajmniej jednego zadania wytrenować ich umysły do tego, z czym będą się mierzyć w codziennej pracy, czyli interpretacji programów napisanych przez innych, odkrywania i naprawiania w nich błędów. Wyświetlając treść zadania na ekranie, zostawiam pewien czas na samodzielną pracę. Przechadzając się po sali między biurkami, analizuję, kto jest na jakim etapie, czy zrozumiał treść oraz czy utknął (i się poddał). Jeżeli ktoś jest na dobrej drodze do samodzielnego poradzenia sobie z zadaniem, sugeruję mu nie zwracać uwagi na rozwiązanie wyświetlane na tablicy, aż do zakończenia pisania. Jeśli ma swój pomysł, niech rozwiązuje po swojemu. Dla reszty kursantów początkowo wyświetlam tekstowe podpowiedzi i sugestie, jak zmierzyć się z problemem. Następnie wyświetlam fragment po fragmencie, prezentując krok po kroku konkretne rozwiązanie. Jeżeli kursanci nie poradzili sobie z zadaniem samodzielnie, przepisują dokładnie moje rozwiązanie z tablicy. Wkrótce orientują się, że rozwiązanie to nie jest poprawne, choć zwykle nie zgłaszają tego, myśląc, że błędnie przepisali, do czasu, gdy ktoś inny zwróci na to uwagę publicznie. Wtedy odgrywam rolę zaskoczonego i zmieszanego prowadzącego, dając chwilę na odnalezienie przyczyny problemu. Po chwili wyświetlam kolejny slajd z napisem: 'To rozwiązanie, jak już wiesz, nie jest prawidłowe, dlatego teraz Twoim zadaniem jest odkrycie w nim błędu i naprawienie go’. To właśnie po takie umiejętności pracownicy z utrzymania ruchu przyjeżdżają na szkolenia, które prowadzę, ponieważ zdają sobie sprawę, że w większości przypadków nie będą pisać nowych programów, lecz codziennie będą poprawiać błędy i rozwijać programy stworzone przez innych.

Takie popełnianie błędów stanowi dla mnie także idealne wyjście do zaprezentowania aplikacji, które w tym momencie mogą nam przyjść z pomocą. Wiele lepiej jest najpierw pozwolić doświadczyć kursantowi danego wyzwania, aby później już takiemu uświadomionemu zaprezentować aplikację, która pomoże mu zmierzyć się z danym problemem (to jedno z założeń ekonomii). Nie lubię pokazywać aplikacji bez kontekstu i bez konkretnej potrzeby, ponieważ jeżeli uczeń nie widzi jeszcze zastosowania (które może poznać za chwilę) danego narzędzia, to nie będzie wykazywał odpowiedniej motywacji, aby to narzędzie poznać. Przykładowo, wyobraź sobie następującą sytuację i postaraj się oszacować Twoje zaangażowanie, jeżeli na pierwszym roku studiów wytłumaczę Ci, czym są całki, jak z nich korzystać, a potem za trzy lata pokażę Ci dopiero, jak bardzo mogą ułatwić Ci pracę i jeszcze, w jaki sposób możesz na nich zarobić. To czy dopiero na trzecim roku czułbyś wewnętrzną motywację, aby samemu się nauczyć, jak z nich biegle korzystać.

Najpierw uświadom o istnieniu problemu, potem zaprezentuj korzyści wynikające z jego rozwiązania, a dopiero na końcu pokaż narzędzie, którego obsługi chcesz tą osobę nauczyć. Ponieważ nie istnieje bardziej zmotywowany uczeń niż ten, który wie, jakie korzyści popłyną wraz z nowo przyswojoną wiedzą.

Matematyka
Podobnie moim zdaniem powinno się prowadzić lekcje matematyki w Polsce, bo w Azji już tak to wygląda. W japońskich czy chińskich podręcznikach do matematyki jest niewiele, albo wręcz nie ma zadań do rozwiązania. Tam koledzy z ławki wymyślają sobie zadania nawzajem. Wbrew temu co, większość osób uważa, celem nauki matematyki wcale nie jest nauka liczenia, a nabycie umiejętności logicznego myślenia. Tak się „przypadkiem złożyło”, że liczby i działania arytmetyczne po prostu się do tego świetnie nadawały (są przyjemniejsze niż logika) w czasach przed komputerowych, bo dziś jeszcze lepiej można do tego celu wykorzystać programowanie. Uczenie w szkołach matematyki powinno w większym stopniu przygotować uczniów do wykorzystania logicznego myślenia w praktyce i tym samym bazować na praktycznych przykładach, aby młode umysły wyrobiły sobie pożądane „nawyki” podczas mierzenia się z problemami. Myślę tutaj o podejściu etapowym: zrozumieniu zagadnienia (dobrze wiedzieć co chcemy), określeniu konkretnego problemu (uproszczone zdefiniowanie wyzwania), przygotowaniu planu działania (rozpisanie równań lub nierówności), wyciągnięcie wniosków (określenie, czy wynik jest logiczny, a tym samym może być poprawny).

Oczywiście wszyscy zwrócą uwagę, że przecież to nic innego jak rozwiązywanie zadań tekstowych, i nie ma w tym nic odkrywczego, bo od zawsze są takie w szkole i na maturze. Owszem, ale na jedno zdanie tekstowe przypadają dziesiątki przykładów pozbawionych treści do rozwiązania (często w domu) z których nie wynikają żadne inne korzyści jak narzucenie pewnych schematów uzupełniania kolejnych stron w zeszytach w kartkę. Dobrze rozwiązać kilka przykładów, krok po kroku, aby wiedzieć, jak posługiwać się liczbami, jednak poza pracownią matematyczną, nigdzie więcej z takiego suchego podejścia nie skorzystamy. To jednak, z czego skorzystamy w normalnym życiu codziennie i to zwykle wielokrotnie, to definiowanie problemów i logiczne ich rozwiązywanie choćby podczas określania czy zakup trzech sztuk jest bardziej opłacalny niż dwóch podczas „promocji”. Przeprowadzając remont musimy obliczać, ile farby, kafelek i paneli kupić, podczas planowania wyjazdu, ile zabrać pieniędzy (a przynajmniej sobie odłożyć), kupując oczyszczacz powietrza, jaką mamy przestrzeń w mieszkaniu, a podczas górskiej wędrówki ile czasu nam zejdzie i ile wody wypijemy (o inflacji, kontach oszczędnościowych, podwyżkach i podatkach nawet nie wspomnę). Do niemalże wszystkiego co wymieniłem, możemy wykorzystać aplikacje, ale każdy, kto z nich korzysta wie, że trzeba podchodzić do nich z głową (a gdy jest pusta, bezmyślnie zaczynamy na nich polegać).

Bierz przykład z mnichów

Bardzo cenię sobie komentarze, które kursanci piszą po szkoleniu, że jestem jednym z niewielu nauczycieli, którzy nie „podają gotowych rozwiązań na tacy”, a zmuszają do samodzielnego wysiłku. Cenię je, ponieważ upewniają mnie w twierdzeniu, że tak naprawdę ludzie lubią myśleć, lubą intelektualne wyzwania i jeżeli tylko ich do tego delikatnie zachęcimy, są w stanie dać z siebie naprawdę wiele. To daje nadzieje, że pomimo globalnego spadku IQ od 2006 r. (odwrócenie efektu Flynna) jest jakaś nadzieja dla naszego gatunku.

Dlaczego warto na pytania odpowiadać pytaniami? Ponieważ dzięki psychologii wiemy, że nasze własne pomysły cenimy szczególnie wysoko i przywiązujemy się do nich. Tym samym to na co wpadniemy sami, pamiętamy na dłużej.

Tylko naprawdę słaby nauczyciel nie daje okazji swoim uczniom, aby mogli się wykazać.

Samodzielne odpowiadanie na pytanie, tak samo jak definiowanie problemów, wymaga od naszych umysłów ogromnego zaangażowania, a tym samym wysiłku i może wprost prowadzić do powstania nowych połączeń pomiędzy neuronami w naszych głowach. W tekście o neurodydaktyce piszę o tym obszerniej, ale warto tutaj powtórzyć, że za wyjątkiem dzieci, wszyscy musimy wkładać wysiłek w proces nauki, polegający na budowaniu kolejnych biologicznych połączeń w naszych głowach. Otrzymanie prostej, szybkiej odpowiedzi na pytanie, z którym się mierzymy, uzupełnienie luki w tekście z angielskiego, czy wpisanie, ile wynosi „x”, wcale nie pomagają w procesie nauki. Aby coś zrozumieć, aby się czegoś naprawdę nauczyć, musimy zmusić nasze mózgi do przekonfigurowania połączeń synaptycznych drzew dendrytycznych.

Nie istnieje poparta dowodami naukowymi droga na skróty, dlatego nie możemy nikogo niczego nauczyć, tak samo jak przekazać wiedzy, a jedynie zachęcić do samodzielnego jej zdobycia.


Błędy to znakomita okazja do powtórki

Jeżeli poprzez popełnienie błędu kursant będzie musiał sięgnąć pamięcią do wiedzy zdobytej poprzedniego dnia, to zyskuje na tym fakcie przynajmniej dwa razy. Po pierwsze, dostrzega praktyczne zastosowanie tego, co się już „nauczył” (a przynajmniej było omówione), a tym samym większą motywację do pełnego przyswojenia przydatnego zagadnienia. Po drugie, pod względem neurodydaktycznym, ponieważ poprowadzi sygnały elektrochemiczne poprzez już istniejące połączenia synaptyczne. A jak zapewne już wiesz, czym częściej do danych ścieżek wracamy, tym stają się one szersze, więc korzystanie z nich kosztuje nas mniej energii i stają się bardziej trwałe. Dlatego, jeżeli coś powtarzamy wielokrotnie, systematycznie i chętnie (wiemy, po co nam dana wiedza czy umiejętność), nigdy tego nie zapominamy, jak np. pływania czy jazdy na rowerze.


Wiele rozwiązań

Historia nas uczy, że to często młodzi naukowcy wpadają na najbardziej przełomowe, czy mówiąc inaczej, kreatywne idee. Pewnie wiesz, że Albert Einstein zaprezentował najbardziej przełomowe teorie w swojej karierze w wieku 26 lat! Widzą oni ten sam problem, ale dostrzegają inne, nieszablonowe rozwiązania, ponieważ ich umysły nie zostały jeszcze tak bardzo zamknięte w „pudełku”. Gdy codziennie widzimy te same rozwiązania, tak często odtwarzamy je w własnych umysłach, że niemal niemożliwe staje się spojrzenie na problem z innej perspektywy, a co za tym idzie, pomyśleć, że można coś zrobić lepiej inaczej (w dalszej części tekstu przytoczę kilka przykładów z życia wziętych).

Można jednak pomóc uczniom w poszukiwaniu własnych rozwiązań, uzmysławiając, jak wiele ich istnieje. Na moich prezentacjach staram się pokazywać przynajmniej dwa sposoby rozwiązania danego zadania, często trzy, a w skrajnych przypadkach (zadanie z przełącznikiem) nawet kilkanaście. Po co? Właśnie po to, aby zachęcić do poszukiwania kolejnych rozwiązań – jeżeli czas pozwala – bo nigdy nie wiadomo, czy następne nie będzie lepsze, czyli krótsze, bardziej przejrzyste, bardziej niezawodne od wcześniejszych.

Słyszałem kiedyś takie fajne sformułowanie: czy ma sens zachęcać młodzież do wymyślania koła na nowo, zachęcać do wyłamywania – już wcześniej przez nas – otwartych drzwi?

Odpowiedź była odświeżająca: Oczywiście! Bo co prawda, w najlepszych przypadkach 98% tych kół będzie dokładnie takich jak nasze, a może i gorszych, ale te brakujące 2% może okazać się całkowicie innowacyjnych, mówiąc wprost lepszych.

[W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję, że o to samo powinniśmy i już nawet prosimy „sztuczną inteligencję”, aby „świeżym, nieludzkim okiem” spojrzała na problemy bez wpojonych, utartych schematów, z którymi sobie poradziliśmy, bo może zasugeruje nam coś lepszego. Dokładnie tak było, gdy algorytm AlphaDev został poproszony o napisanie
w asemblerze programu segregowania danych. Można rzec, że wymyślił swoje, krótsze, lepsze podejście, a opisano to w magazynie Nature Faster sorting algorithms discovered using deep reinforcement learning – link https://www.nature.com/articles/s41586-023-06004-9)]

Jedną z tych rzeczy, która daje mi w codziennej pracy najwięcej satysfakcji, czy może bardziej nawet motywacji zajmowania się tym, co robię, są te momenty, gdy dostrzegam, że ktoś spojrzał na dane zadanie w całkowicie inny, niepowtarzalny sposób. Przeszkoliłem na ten moment ponad 3 tysiące osób, z czego przeważająca większość miała okazję sprawdzić się, rozwiązując kilka z najbardziej standardowych zadań z zakresu programowania PLC. I wśród tych wszystkich osób, w trakcie 10 lat, trafiło się dosłownie 2 osoby, które wiele zadań widziały inaczej. Dostrzegali w nich coś, co dla pozostałych było niestandardowe. Jakieś 10 osób wyróżniało się pod względem kreatywności lub szybkości nauki. A nawet po 10 latach, trafia się ktoś (w 2023 nawet trzech), którzy są w stanie pokazać mi rozwiązanie zadania, jakiego nikt inny przed nimi mi nie pokazał, mimo że ponad 2.200 tysiące osób też je rozwiązywało. WOW. To naprawdę odświeżające i inspirujące. Dla mnie osobiście nawet wypełniające nadzieją, że wśród nas żyją osoby, które są w stanie rozwiązać problemy technologiczne, z którymi się mierzymy, wystarczy tylko dać im głos, pole do popisu czy pozwolić rozwijać skrzydła, a wszyscy na tym zyskamy. Z drugiej strony, kto wie, czy nie jest może tak, że każdy z nas jest tak naprawdę w jakiejś wąskiej dziedzinie urodzonym geniuszem, a przynajmniej ma innowacyjne postrzeganie problemów, tylko nie ma szans w życiu, aby się w tym sprawdzić?

Przed pokazaniem pierwszych fragmentów przykładowych rozwiązań na ekranie, zawsze chodzę po sali i staram się wspierać kursantów, aby kontynuowali ich tok myślenia i próbowali rozwiązać zadanie „po swojemu”. Moje rozwiązania są dla nich ostatnią deską ratunku (jeśli nie wpadną na własne), a dla lepszych zachętą do pracy nad ulepszeniem swoich, bo zwykle dowiadują się, że można dany program napisać krócej. W codziennej pracy nie ma sensu tracić czas nad skracaniem programów, ale na szkoleniach można pozwolić sobie na trochę zabawy – dopamina wzmacnia zapamiętywanie informacji. Poprzez wprowadzenie rywalizacji – grywalizacji – „kto napisze ten sam działający program najkrócej, wygrywa” – zachęcam ich do czerpania przyjemności z programowania, tak samo jak z rozwiązywania łamigłówek. Taka forma rywalizacji rewelacyjnie „budzi” zawziętych nie tylko uczniów czy studentów. Szukanie kolejnych rozwiązań nie tylko rozwija kreatywność, którą może się przydać przy kolejnych napotkanych problemach, ale jak wiemy z neurodydaktyki, zwiększa zaangażowanie, a tym samym utrwala materiał na dłużej.

Dokładnie to samo podejście nie tylko powinniśmy, ale także musimy wprowadzać do nauki matematyki i fizyki, bo te przedmioty to nic innego jak zabawa liczbami. Im więcej uczniowie bawią się liczbami, tym lepsi się w tym stają, a także odkrywają metody, które odpowiadają im bardziej. Taki trening z czasem pozwala już na początku dostrzegać pewne skróty, okazje do optymalizacji, a tym samym radzić sobie z wyzwaniami szybciej.

Ponoć Johann Wolfgang Goethe napisał kiedyś w liście: „Szanowny panie hrabio, przepraszam za tak długi list, ale nie miałem czasu, aby napisać krótki”. To zdanie obrazuje najlepiej, jakie są nasze pierwsze pomysły. W przeważającej większości sytuacji, nasze pierwsze pomysły są absurdalnie rozbudowane i dopiero po włożeniu w nie wysiłku, a także świeżym spojrzeniu z perspektywy czasu, nabierają ładnej formy.


Materiały edukacyjne muszą być ładne

Materiały edukacyjne muszą być ładne. Czy ostatnio przy zakupie roweru, samochodu, sztućców albo telefonu zwracałeś uwagę na to, jak one wyglądają, a nie tylko jak się sprawdzają w praktyce? Jeżeli dziś my wszyscy – a szczególnie młodzież – jesteśmy bombardowani z każdej strony ładnymi grafikami, filmami, aplikacjami, to czy czarno-białe materiały edukacyjne nie wydają się na pierwszy rzut oka czymś przestarzałym i nudnym, pomimo wartościowej treści?

Nie mam na myśli przerostu formy nad treścią, ale nazbyt wielu nauczycieli nie przykłada żadnej uwagi do formy, a co najwyżej do treści, gdy mózg młodej osoby ma zakodowane już inne standardy. Mówi się, aby nie oceniać książki po okładce, jednak wszyscy wiemy, jaką jest prawda i po jakie książki sięgamy w pierwszej kolejności.

Całe szczęście, że twórcy szkolnych podręczników też to dostrzegli, twórcy materiałów edukacyjnych na YouTube także, nie wspominając już o twórcach aplikacji edukacyjnych.

Dlatego, jeżeli będziesz przygotowywać następne prezentacje, wykorzystaj gotowe szablony albo pobierz – tak będzie najszybciej – darmowe ładne dla oka z internetu (choćby z strony naszej fundacji).

Jeżeli co całkiem naturalne, na ładne rzeczy milej się patrzy, to także,
z ładnych materiałów edukacyjnych milej się uczy!


Lenistwo to postęp, a przyzwyczajenia stagnacja

Jak bardzo lubisz pisać i rysować na tablicy dokładnie te same rzeczy co tydzień, co miesiąc, albo co roku w kilku różnych klasach? Czy w XXI wieku komukolwiek chce się robić jeszcze takie rzeczy? A co w sytuacji hybrydowych zajęć, gdy część osób jest na sali, ale część, albo nawet wszyscy, są podłączeni online – czy warto pisać to samo w Paint-cie? Czy nie jest to zwyczajnie całkowicie niepotrzebny wysiłek, rutyna i tak standardowe zachowanie, że aż ciężko pomyśleć, że można zrobić to inaczej?

Ktoś kiedyś jednak pomyślał i stworzy Power Pointa, a w nim animacje przypominające odręczne uzupełniające się rysunki. Moim zdaniem tylko wyświetlając atrakcyjne slajdy, możemy przykuć uwagę młodszych odbiorców, którzy przywykli do korzystania TYLKO
z atrakcyjnych wizualnie aplikacji i nakładania filtrów na zdjęcia.

Tylko tworząc slajdy, możesz szybko oraz wygodnie optymalizować proces uczenia! Usprawnienia są wdrążane natychmiast (nie trzeba czekać na kolejny dodruk), dzięki czemu można już teraz sprawdzić, czy to zmiana w lepszą czy gorszą stronę. Optymalizacja sposoby przekazywania wiedzy w tym wypadku ma fizyczną (tj. cyfrową) postać, dzięki czemu łatwo ŚWIADOMIE ją WPROWADZAĆ, testując kolejne poprawki i dopisując kolejne informacje w reakcji na pytania uczniów. Gdy uczymy z wykorzystaniem tablicy, lub co gorsza, skupiamy się na dyktowaniu, to nie mam „pętli informacji zwrotnej”, tylko odgrywamy po raz kolejny tą samą rolę, nie wiedząc dokładnie, które inaczej wypowiedziane zdanie zadziałało, a które nie!



Dlaczego podręcznik to nie może być wydrukowana prezentacja?

Ponieważ człowiek jest z natury leniwy i zawsze będzie dążył do minimalizacji swojego wysiłku. Jeżeli wprowadzenie najdrobniejszej zmiany na slajdach spowoduje niezgodność treści (rozbieżność numeracji stron i numerów na slajdach), to z powodu uniknięcia dyskomfortu z tym związanego (i wysiłku wymagającego przesłanie do drukarni innego pliku niż ostatnio) unikniemy wprowadzenia tej zmiany.

Podręcznik musi być o wiele bardziej statyczny w swoich treściach, ponieważ podstawy nie ulegają zmianie. Pierwszy podręcznik, który napisałem z zakresu programowania sterowników PLC, miał tylko kilka wersji, a ostatnie w nim poprawki wprowadziłem w 2015. Natomiast prezentacja przygotowana pod ten podręcznik miała wersji 70 i to tylko uwzględniając istotniejsze poprawki, bo nie zdarza mi się tydzień, w którym nie wprowadzę przynajmniej jednego usprawnienia.

Wiedza z matematyki czy fizyki na poziomie szkoły podstawowej czy średniej nie zmieniła się chyba wcale w przeciągu ostatnich 300 lat, a mimo to ciągle drukujemy nowe (coraz gorsze podręczniki, na które szkoda papieru) i jak wynika z statystyk, uczniowie mają z tymi przedmiotami coraz większe problemy.

Moim zdaniem wynika to z faktu, że nauczyciele ciągle piszą na tablicach te same rzeczy – które czytali będąc po drugiej stronie biurka – , wypowiadają te same zdania – które słyszeli – z przyzwyczajenia, a co za tym idzie, bez odpowiedniego wsparcia w formie slajdów, nie są w stanie wprowadzać innowacji. Tym bardziej dzielić się swoimi materiałami z innymi, bo ciężko kolejnemu nauczycielowi przekazać zapisaną tablicę. Na prezentacji nie musisz zamieszczać numerów stron do wszystkich stron w podręczniku, wystarczy do rozdziałów
i konkretnych zadań.

EKOLOGIA I EKONOMIA

Takie podręczniki są finalnie tańsze, bo bez wprowadzania częstych poprawek można zlecić druk w dużej liczbie sztuk (a im więcej, tym taniej). Są też bardziej ekologiczne, bo finalnie, bez pustych przestrzeni pod slajdami czy masą niewiele wnoszących do podręcznika
(a istotnych z kolei dla prezentacji) slajdów, są nieporównywalnie bardziej „wyszczuplone”. Na prezentacji nie musisz zamieszczać numerów stron do wszystkich stron w podręczniku, wystarczy do rozdziałów i konkretnych zadań.

WPROWADZANIE ZMIAN MUSI BYĆ SUPERPROSTE I WYGODNE

Jednym z najważniejszych założeń metody CALM NED jest proste, niemalże bez wysiłkowe wprowadzanie poprawek, usprawnień, pojedynczych obrazków, strzałek, symboli, zmiana wydźwięku zdań czy wartości wykorzystywanych przy obliczeniach, tak samo jak adresacji pamięci podczas programowania. Jeżeli wprowadzenie zmiany w materiałach (slajdach) będzie nas kosztować jakiś nakład czasu, czy minimalny wysiłek, to mamy niemalże gwarancję, że będziemy starać się go unikać, a to blokuje rozwój. Te trywialne modyfikacje składają się
w sumie na ogromne zmiany.



WIZJA PRZYSZŁOŚCI – odrobina szaleństwa

Pozwólmy wyobraźni trochę zaszaleć. Skoro do tej pory ONZ, UNESCO* czy UE nie zrobiły tego, mam marzenie, aby nasza fundacja stworzyła kolekcję w pełni darmowych podręczników, dostępnych do pobrania ze strony internetowej. Podręczniki te, obejmujące standardowe przedmioty od szkoły podstawowej aż po szkołę średnią, będą dostępne w dowolnym języku, tłumaczone choćby za pomocą GPT. Treści zawarte w tych podręcznikach mogłyby być punktem odniesienia dla nauczycieli przy tworzeniu publicznie dostępnych prezentacji. To z nich mogliby uczyć się także ci, którzy praktykują edukację domową. Wojna w Ukrainie uświadomiła nam pewien problem, z którym wiele krajów na Zachodzie – nie wspominając o USA – mierzy się codziennie w szkołach: problem różnic językowych wśród dzieci z różnych kręgów kulturowych. W końcu najlepiej uczyć się podstaw w swoim własnym języku. Jeden podręcznik, przetłumaczony na wiele języków, umożliwia pełną integrację globalną w czasach, gdy stawiamy czoła globalnym wyzwaniom klimatycznym.

W podręczniku zamiast na slajdach mają być treści do przeczytania, bo nie ma najmniejszego sensu w bezmyślnym (a takie zawsze jest w pośpiechu) przepisywaniu z slajdów swoim uczniom tego samego co roku do zeszytów. Jaki sens ma robienie przez wszystkich takich samych notatek? Skoro wszyscy muszą coś sobie zanotować to może lepiej zanotować – zapisać w książce – to za nich, aby tym samym zaoszczędzić swój i ich czas. Można zoptymalizować czas na zajęciach na zrozumienie zagadnienia, na dyskusję i pytania, a nie zapisania czegoś co powinno być w książce.

Notatki mają sens, jeżeli są spersonalizowane, jeżeli zapisujemy to co dla nas jest ciekawe, ważne i zwykle to czego nie ma w podręczniku. Mogą służyć do uporządkowania myśli, powiązań, ale nie do zapisuje suchych faktów i informacji.

Kończąc temat wspomnę jeszcze tylko, że nie chcemy tworzyć świętej księgi z danego przedmiotu, która jest jedyna i niepodważalna, niczym wyryta w kamieniu. Z drugiej strony bez kolejnego przewrotu kopernikańskiego to podręcznik takki może być formą łatwo przyswajalnej encyklopedia. Jednak zgodnie z metodą CALM NED warto tworzyć alternatywne, jeżeli będą lepsze zachęcą innych do odwoływania się w prezentacjach do nich. Prawo rynku, to co lepsze, wygodniejsze, przyjemniejsze w użyciu powinno przekonać odbiorców do siebie.

NIEDOSTRZEGALNY POTENCJAŁ KOMERCYJNY

Niedostrzegalny przez firmy potencjał, jaki niosą ze sobą wydawane i udostępniane darmowe, wartościowe podręczniki, jest dla mnie aż czymś niepojętym. Jeśli Twoja firma specjalizuje się
w pewnej dziedzinie techniki, posiada również „bezcenny” zasób wiedzy na ten temat, który może stać się dla niej najlepszą reklamą. To jest właśnie „content marketing”. Moim zdaniem ta firma, która jako pierwsza przygotuje ogólnodostępne, wartościowe i użyteczne materiały edukacyjne z własnej dziedziny, a dodatkowo zadba o to, aby szkoły i uczelnie dowiedziały się o nich, zyska „wieczną” chwałę i rozpoznawalność w oczach kolejnych pokoleń. Czy istnieje lepszy sposób, aby zaistnieć w świadomości przyszłych potencjalnych klientów – poprzez lokowanie loga i produktu – czy pracowników, tworząc wizerunek firmy, niż pomóc im
w rozwiązaniu ich problemów? Myślę tutaj o przyswajaniu wiedzy z danego zakresu przed sprawdzianem lub podczas tworzenia projektu.

Dawniej duże firmy otwierały przyzakładowe szkoły zawodowe, aby kształcić swoich przyszłych pracowników. Dziś mogą wpływać na edukację młodych (potencjalnych pracowników) nie zamykając ich w murach budynku, ale udostępniając wiedzę w jak najbardziej przystępnej formie, uzupełnioną o praktyczne swoje uwagi i wskazówki.

Ta firma, która wyda swoje darmowe podręczniki jako pierwsza wygra najwięcej.


Nauka obsługi programów

Ucząc obsługi programów, nie musisz mieć zainstalowanych tych programów na własnym komputerze. Może to być szokujące dla wielu szkoleniowców, ale przez ostatnie 6 lat nie uruchomiłem na swoim komputerze ani jednego z programów, których nauczałem – a robiłem to średnio dla 30 grup rocznie, przy czym każde szkolenie trwało pełny tydzień.

Dla mnie natomiast ogromnym szokiem jest wyobrażenie, że miałbym co tydzień, przez ostatnie 10 lat, pokazywać każdej grupie to samo na komputerze, przeklikując identyczne ustawienia, jakby odtwarzając ten sam film. A przecież właśnie do tego służą slajdy. Dzięki nim, mogę swobodnie chodzić wśród kursantów, obserwować ich monitory, wspierać ich w użytkowaniu sprzętu i jednocześnie wyświetlać kolejne kroki na ekranie. To jest esencja automatyzacji i optymalizacji procesu dzielenia się wiedzą: nie tracę czasu na ciągłe wstawanie od komputera i podchodzenie do każdego uczestnika, który napotkał problem.”.

Przykład prezentacji stworzonej tą metodą wprowadzający do środowiska programistycznego TIA Portal dla początkujących.

Pomyśl o ile lepszą nawiązałbyś więź z kursantami / uczniami / studentami, gdybyś stał pośród nich, a nie schowany za monitorem. Ale także o ile sprawniej mogłyby przebiegać zajęcia, gdybyś na bieżącą dostrzegał i mógł korygować błędy które Twoi słuchacze za chwilę popełnią.



Nie można nikogo zmusić do rozwijania materiałów

Poprawianie materiałów może odbywać się wyłącznie z inicjatywy tej osoby, która na nich pracuje i której one ułatwią życie (czy pracę). Wprowadzane zmiany muszą narodzić się
w głowie osoby prowadzącej szkolenie. To często są zaskakujące olśnienia, niespodziewane obserwacje, spontaniczne podpowiedzi kursantów, jakby to oni zrobili albo jak zrozumieli. Słuchaj tych, których uczysz! To robisz dla nich! I dzięki nim ułatwisz sobie pracę.

Uważam także, że nigdy nie można nikogo zmuszać do podzielenia się tym, co wypracował. Taki akt altruizmu musi być indywidualnym wyborem, bo inaczej zniechęci do wprowadzania poprawek (bo dlaczego ma to robić dla kogoś lub za kogoś?). Ma tu miejsce rozróżnienie pomiędzy byciem właścicielem firmy (autorem prezentacji) a 'tylko’ pracownikiem. Ten pierwszy wkłada w pracę całe serce i zaangażowanie, a ten drugi niekoniecznie, bo z jego perspektywy wykonuje 'tylko’ swoje obowiązki.”

Jesteś innowatorem czy pracownikiem?

Bardzo dobrym i chyba najprostszym dowodem na rozróżnienie, czy dany szkoleniowiec (nauczyciel, wykładowca czy ktokolwiek zatrudniony w firmie albo szkole), postrzega siebie za standardowego pracownika, który zrobi tylko i wyłącznie to, co ma, bez wykazywania inicjatywy (co jest w porządku, bo w pełni wywiązuje się z obowiązków), czy jednak czuje się chociaż trochę jak „właściciel firmy”, w której pracuje, to to, w jaki sposób korzysta z mazaków do tablic sucho ścieralnych (tych białych). Każda osoba, która choćby w najmniejszym stopniu zastanawia się nad tym, co robi, wie, że jeśli taki standardowy mazak czy długopis włożymy do szklanki, kubka zakrętką do spodu, to będzie służył znacznie dłużej, bo piszącą końcówkę będzie dłużej przesiąkać mazidłem. Jest to tak bardzo oczywiste, że aż głupio o tym kogoś informować i prosić, aby tak robił. Wiem jednak, że prawnie nikt nie wkłada mazaków do szklanki (nie liczę na dedykowany stojaczek), bardzo nieliczni wyłączają projektor, wychodzą na godzinną przerwę, a niektórzy nawet wracają do domu.

Dlaczego o tym piszę w tym tekście? Ponieważ to pokazuje, jak bardzo jesteśmy (jako społeczeństwo) NAUCZENI, aby robić co najwyżej to, co nam ktoś każe, pomimo że „wykazując się minimalnym pomyślunkiem” – każdy pewnie słyszał takie stwierdzenie od rodziców – możemy na tym osobiście (w perspektywie mieszkańca planety) tylko zyskać. Zaoszczędzenie prądu, odłożenie w czasie wymiany lampy z projektora, zmniejszenie ilości generowanych śmieci po flamastrach, wypicie dwóch herbat czy kaw z tej samej szklanki oszczędza wodę… To nic innego jak troska o nasze dzieci (i egoistycznie o naszą lepszą starość w mniej zniszczonym świecie).

Dlaczego o tym piszę w tym tekście? Ponieważ to pokazuje, jak bardzo jesteśmy (jako społeczeństwo) NAUCZENI, aby robić co najwyżej to, co nam ktoś każe, pomimo że „wykazując się minimalnym pomyślunkiem” – każdy pewnie słyszał takie stwierdzenie od rodziców – możemy na tym osobiście (w perspektywie mieszkańca planety) tylko zyskać. Zaoszczędzenie prądu, odłożenie w czasie wymiany lampy z projektora, zmniejszenie ilości generowanych śmieci po flamastrach, wypicie dwóch herbat czy kaw z tej samej szklanki oszczędza wodę… To nic innego jak troska o nasze dzieci (i egoistycznie o naszą lepszą starość w mniej zniszczonym świecie).

Kończąc ten temat, wspomnę jeszcze tylko, jak bardzo jesteśmy zakorzenieni w naszych zachowaniach i jak trudno dostrzegać zmiany na lepsze. Nasze mózgi, o czym piszę w tekście o neurodydaktyce, robią wszystko, co tylko mogą, aby nie musieć się wysilać i cokolwiek zmieniać w swojej strukturze. Wczoraj – z perspektywy tego, kiedy piszę te zdania (z Twojej perspektywy, kiedy je czytasz, to mogło być nawet 35 lat temu, ale to i tak nic nie zmienia) – koleżanka prowadziła zakończenie szkolenia i narzekała, że aplikacja do post-testów i ankiet satysfakcji z szkolenia (kolejność wymienionych zastosowań jest tutaj kluczowa) w którym uczestniczyła jako kursant, została „bezsensownie” zmieniona. Teraz, aby rozwiązać test,
a potem uzupełnić ankietę, trzeba przeklikać się przez wiele plansz – tak samo jak miało to miejsce dotychczas – a potem, po rozwiązaniu testu, zamknąć tę aplikację i ponownie ją uruchomić, ponieważ na samym początku, w pierwszym oknie, można dopiero kliknąć
w przycisk do wyświetlenia ankiety. Wcześniej przycisk do ankiet był w tym samym miejscu co do testów i na wszystkich innych planszach dedykowanych wszystkim innym szkoleniom… – ten sam przycisk skopiowany wiele razy, co z założenia było dziwne i nieoptymalne, skoro odsyłał do tego samego – choć pod pewnymi ergonomicznymi względami faktycznie był wygodniejszy.

Nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
– Ale to bez sensu, że trzeba zamykać aplikację i otwierać jeszcze raz.
– A nie lepiej najpierw rozwiązać ankietę, skoro jest na pierwszej planszy, a potem przeklikać się do testu i go rozwiązać. Przecież kolejność tutaj nie ma najmniejszego znaczenia.
– Faktycznie, nie pomyślałam o tym w ten sposób.

Nie piszę tych słów, aby kogoś konkretnego wskazać palcem, ale tak idealnie ta sytuacja opisuje nasze zacementowanie myślowe (i wydążyła się akurat wczoraj, że nie mogłem jej tutaj pominąć). Każdy z nas, kto nie szuka plusów oraz uzasadnień narzuconych zmian, albo sam nie szuka usprawnień pozostanie zacementowany w raz wyuczonych rutynach.

Dlatego proszę Cię na koniec tego fragmentu, gdy już coś robisz (a robisz cały czas) to „wykaż się minimalnym pomyślunkiem”, i przynajmniej raz do roku jakąś minimalną inicjatywą poprawy czegokolwiek.


W jaki sposób nauczyciel (czyli Ty) może zmieniać swoje metody

Ponoć Albert Einstein kiedyś napisał, że głównym celem edukacji powinno być takie kształcenie młodzieży, aby powątpiewali w wszystko, co uważają za pewne. Ja uważam, że aby edukacja naprawdę mogła się zmienić i dostosować do nowych wymagań, jakie stawiamy przed każdym, nie tylko młodymi ludźmi, powinniśmy pamiętać jego słowa i przyjąć podobne założenia, aby zmieniać nasz sposób pracy.

Jestem przekonany, że nauczyciel, który chce uczyć w nowoczesny sposób, jaki jest potrzebny w XXI wieku, musi zacząć podważać skuteczność wszystkich metod nauczania, których do tej pory używał, ponieważ sam był nimi kształtowany. Musi próbować kwestionować wszystko, co wcześniej uważał za niepodważalne i fundamentalne. Następnie musi na nowo określić cele swojej pracy i metody, dzięki którym w tym szybko zmieniającym się świecie będzie w stanie wykonywać swoją pracę jak najskuteczniej, z pominięciem tego, co działało w przeszłości.

Dlaczego ludzie przestali traktować jazdę konną jako najskuteczniejszy środek transportu, skoro przez wieki nią podróżowali? Nie dlatego, że ta forma transportu przestała działać, ale dlatego, że rozwój technologii pozwolił na wprowadzenie usprawnień. Wraz z rozwojem nauki ludzie zaczęli podróżować parowozami, a później koleją elektryczną, aby ostatecznie przesiąść się do autobusów, samochodów i dzisiaj do niemalże autonomicznych pojazdów elektrycznych lub wygodnych samolotów.

Podobnie jak w przypadku transportu, metody nauczania muszą ewoluować wraz z rozwojem nauki i technologii. Warto podważać stare przyzwyczajenia i szukać nowych, bardziej efektywnych sposobów nauczania, aby przygotować uczniów do wyzwań XXI wieku

Jak wielu wykładowców uważa za normalne to, że wykład wymaga od studenta sporządzania notatek, przez które nie słucha go ale bezmyślnie próbuje wyrobić z długopisem.  Dlaczego więc nie wysłać studentom materiałów z wykładu, takich jak slajdy czy notatki, dzień wcześniej za pośrednictwem maila? Można także wskazać rozdział z podręcznika, aby studenci mogli sobie go wydrukować (jeśli lubią papier i chcą notować ciekawe przemyślenia na marginesach). W ten sposób zaoszczędzony czas na wykładzie można by przeznaczyć na interaktywną dyskusję z studentami.

Wykładowcy, którzy sami studiowali w czasach, gdy nie było jeszcze poczty elektronicznej, nie mogą wpadać na taki pomysł, ponieważ nie są w stanie podważyć tradycyjnego podejścia do wykładów, które obowiązywało przez dekady i tak solidnie zapisanego w swoich umysłach.

Dlaczego tak niewielu nauczycieli i wykładowców nie udostępnia swoich wykładów w formie podcastów, skoro wystarczyłoby włączyć dyktafon w telefonie? Studenci mogliby odsłuchać nagrania przed egzaminem lub gdy czegoś nie zrozumieli. Podcasty byłyby także dostępne dla każdego w dowolnym czasie, podczas biegania, prowadzenia samochodu czy wykonywania innych czynności.

W tym miejscu zwykle odzywają się głosy, że gdyby tak postąpić, to nikt nie przyszedłby na wykład. Faktycznie, mogłoby tak być, ale to oznaczałoby wtedy również, że studenci nie traciliby czasu na dojazdy, a profesor mógłby lepiej zainwestować swój czas i doświadczenie, z korzyścią dla całej ludzkości, a nie dyktowaniu slajdów. Mało tego co roku tych samych, co równie dobrze mógłby zrobić uczeń drugiej klasy podstawówki. Może czas, aby wykłady były prowadzone nie tylko przez profesorów czy doktorów z powodu ich tytułów, ale przez wszystkich tych, którzy są w stanie poprowadzić je w taki sposób, aby studenci potraktowali je jako coś na tyle ciekawego i wartościowego, że aż wartego odwiedzenia. Wykład, szkolenia czy prezentacja to czas, w którym prezentujący dodaje swój pierwiastek do tego, co przekazuje. Chodzi o niepowtarzalne zrozumienie tematu, anegdoty i zaciekawienie, a nie przekazanie spisanych w książkach i dostępnych w internecie informacji. Jeżeli nauczycielom naprawdę zależy na rozwijaniu młodych umysłów, to jeszcze nigdy w dziejach nie miała do tego celu tak wielu darmowych narzędzi, aby móc robić to na jak największą skalę.

Niestety, kreatywne podejście do edukacji jest ekstremalnie trudne, dla wielu osób wręcz niemożliwe, ponieważ nasze mózgi są bardzo leniwe i lubią to, co znają. Zmiana sposobu myślenia wymaga od nas zburzenia ładu w tych najmocniejszych połączeniach synaptycznych, powstałych przez lata odtwarzania tego samego. Zniszczenia fundamentów, na których zbudowaliśmy swoje doświadczenie, a co za tym idzie pewności siebie, oraz na pozwoleniu sobie na popełnienie błędów próbując nowych metod, niczym świeżo upieczeni studenci na rynku pracy. Oczywiście, czym większe mieliśmy doświadczenie, tym będzie z jednej strony trudniej, ale z drugiej nie będziemy musieli się tym razem skupiać na zrozumieniu tego, co uczymy, a jedynie na sposobie przekazu. Dopiero, gdy naprawdę dobrze rozumiesz dane zagadnienie, jesteś w stanie wytłumaczyć je swojej babci czy wnukowi, niezależnie od tego, jakie byłoby skomplikowane. Nie będzie to łatwe, ale jeżeli nie musisz ukrywać swojej niewiedzy w schronie z trudnymi wyrazami i „profesoromową”, będziesz w stanie trafić z swoim przekazem do każdego, i to jest Twój najcenniejszy dorobek.


Jak bardzo CALM NED może zmienić świat?

Po to właśnie powstał fundacyjny projekt „Szkoła 4.0”, którego głównym celem jest katalogowanie darmowych, wartościowych treści w internecie, umożliwiający uczniom błyskawiczne znalezienie tematów z lekcji do lepszego zrozumienia, uzupełnianie lub rozszerzenia. Koniec przepisywania zeszytów, bo przecież wszystko jest w necie. Koniec słabych nauczycieli, którzy wmawiają uczniom, że nie mogą nauczyć się matematyki, bo nie mogli się do tej pory nauczyć, jak uczyć młode umysły matematyki w skuteczny sposób.

Prawda jest jednak taka, że głównymi odbiorcami projektu „Szkoła 4.0” mają być nauczyciele, bo tam każdy z nich będzie mógł pobrać prezentacje stworzone zgodnie z metodyką CALM NED i za ich pomocą przekazywać wiedzę skuteczniej, ciekawiej, szybciej! A co najważniejsze, będzie mógł je dalej zmieniać i rozwijać pod siebie kilkoma kliknięciami myszki, aby każda kolejna klasa mogła korzystać z jeszcze lepszych materiałów, a kolejna z jeszcze … To się właśnie nazywa POSTĘP!

Stając naprzeciwko problemów XXI w. zmian klimatycznych, zapaści demograficznej, starzenia społeczeństw, uzależnień od cyfrowych rozrywek, musimy ZMIENIĆ PODEJŚCIE DO EDUKACJI Z ILOŚCIOWEJ DO JAKOŚCIOWEJ. Tylko dobrze wykształceni kolejni inżynierowie, psychoterapeuci, lekarze, naukowcy mogą nam pomóc naprawić świat, w którym przyjdzie się nam starzeć.

Jeżeli nie jesteś altruistą i nie chcesz dzielić się swoimi materiałami z innymi, bo w końcu długo nad nimi pracowałeś, to nie uważamy, aby było w tym coś złego. To Twoje dzieło i masz do tego prawo. Zachęcamy tylko, abyś robił to jak najlepiej. W dalszym ciągu zapraszamy Cię do stosowania metody CALM NED, ponieważ wierzymy, że w ten sposób przyczynimy się do poprawy wiedzy w naszym społeczeństwie w mikroskali (w grupie Twoich odbiorców). W makroskali działamy poprzez stronę fundacji, dzieląc tym co stworzyliśmy i tym co udostępnili nam inni z niezliczonymi anonimowymi odbiorcami, dla dobra nas wszystkich
i kolejnych pokoleń.

Warto dzielić się materiałami także z egoistycznych powodów, ponieważ, gdy Ty wrzucisz materiały do nauki funkcji z matematyki, to możesz zachęcić innych nauczycieli do podzielenia się materiałami z logarytmów i liczb rzeczywistych. W ten sposób, wymieniając się tematami, każdy z Was napracuje się trzy razy mniej niż gdyby samemu miał wszystko przygotować. A jeżeli takich nauczycieli będzie 20 czy nawet 150, to się może okazać, że jak przygotujesz jeden temat (z wewnętrznej potrzeby nie bycia pasożytem), to będziesz miał dostęp już do wszystkich innych i wiele wolnych wieczorów oraz weekendów dla swojej rodziny. To taki trochę „egoistyczny altruizm”, polegający na tym, że bezinteresownie robisz coś dobrego, bo liczysz, że może w ten sposób coś zyskasz. Moim zdaniem to dalej altruizm, bo gwarancji nie masz, ale jedynie świadomość, że DOBRO WRACA. Zresztą są teorie w psychologii, które sugerują, że altruiści zawsze pomagają innym z myślą o sobie, bo dzięki temu postrzegają siebie jako lepszych, a co za tym idzie, lepiej się czują. Czy jest w tym coś złego?

Czasem zastanawiam się, jaki szybki postęp bylibyśmy w stanie osiągnąć, gdybyśmy przestali walczyć o to, komu zostaną przypisane za niego zasługi. Wiem, że wiele osób będzie bało udostępniać swoje prywatne materiały, bo ktoś zaraz je delikatnie zmodyfikuje i podpisze jako swoje, a to w końcu Tobie powinna zostać przypisana za nie chwała. Rozumiem takie podejście, ale z drugiej strony, skoro już to i tak zrobiłeś, i Twoi uczniowie wiedzą, że to Twoje, może nawet je doceniają i chwalą, to czy na pewno warto je ukrywać przed resztą świata, a może mimo wszystko przekazać innym (tak jak Volvo zrobiło z patentem na pasy bezpieczeństwa). Jeżeli chcesz, aby dane materiały były zawsze kojarzone z Twoją osobą, możesz udostępnić je poprzez stronę naszej fundacji, ponieważ tam one będą zawsze podpisane Twoimi personaliami (jeśli nie zechcesz inaczej) i każdy, kto kiedyś je wykorzysta i podpisze swoim imieniem, będzie wiedział, że jego kursanci i tak będą mogli natrafić na nie kiedyś na stronie fundacji (i odkryć jego wielką autorską tajemnicę). Niczym wykładowcy z uczelni, którzy nie pozwalają robić zdjęć studentom podczas wykładów, odmieniając przez wszystkie przypadki ochronę praw autorskich. Ostatecznie niejednokrotnie okazywało się, że poprzez ukradkiem zrobione zdjęcia można znaleźć tę samą prezentację, ale z prawami autorskimi należącymi jednak do kogoś innego. Moim zdaniem w XXI. w, gdy już każdy ma przynajmniej jedną kamerę wysokiej rozdzielczości zawsze przy sobie, wykładowcy powinni zacząć patrzeć na ten temat trochę inaczej, bo coraz trudniej ukryć swoje lenistwo.

Dlaczego możesz mieć większy wpływ niż myślisz?

Ogromny potencjał tej metody polega na tym, że każdy, kto podzieli się swoimi materiałami, będzie w stanie naprawdę w istotny i zauważalny sposób odmienić nasz świat. Będzie miał wpływ na życie – poprzez lepsze zrozumienie prezentowanych tematów – nie tylko osób odwiedzających stronę fundacji, ale także wszystkich uczniów wszystkich nauczycieli, którzy te materiały wykorzystają podczas swoich lekcji. Wyobraź sobie, że Twoją prezentację pobiera dziesięciu nauczycieli, z których każdy uczy w czterech klasach, w których jest po 25 uczniów. Tylko w jednym roku pomożesz zrozumieć dany temat nie dziesięciu osobom, ale przynajmniej tysiącu, a mówimy tu o skromnych liczbach. Jeżeli uda Ci się rozbudzić ciekawość tematu choćby u 1% odbiorców, a pewnie się uda, skoro pasjonujesz się tym, do czego przygotowałeś materiały, i wiemy, że pasja jest zaraźliwa, to naprawdę możesz mieć swój wkład w powstaniu lekarstwa na raka, technologii rozwiązującej problemy klimatyczne, czy… Trochę popłynąłem, ale kto wie, co będą w stanie osiągnąć nasi uczniowie, w których rozpalimy głód do wiedzy, potrzebę tworzenia i chęć pomagania innym. Może nawet kiedyś pomogą nam osobiście na „stare lata.”

Słowem końca

Na zakończenie pragnę podzielić się refleksją, która jest nieco podłamująca. Gdyby 300, 100, albo choć 10 lat temu, tylko jeden nauczyciel z każdego przedmiotu podjąłby się ambitnego zadania stworzenia „slajdów” (grafik, ilustracji) z własnej wąskiej specjalizacji, dążąc do ich „perfekcji” i ostatecznie udostępniając je wszystkim, to dziś każdy nauczyciel mógłby prowadzić zajęcia w sposób doskonalony przez lata, a nawet wieki.

Nie chcę kończyć na smutnej nuty, więc dodam jeszcze jedną myśl. Nigdy w historii ludzkości nie mieliśmy takiej możliwości łatwego, szybkiego oraz przyjemnego tworzenia i dzielenia się materiałami edukacyjnymi na skalę globalną. Dzięki internetowi i narzędziom typu PowerPoint, to jest czas, by na nowo wymyślić szkołę na miarę „Przemysłu 4.0”, szkołę 4.0. Tym bardziej, że po pandemii niemal wszyscy nauczyciele zdigitalizowali swoje materiały, nauczyli się jak korzystać z nowych technologii edukacyjnych więc teraz pozostaje tylko udostępnić je szerzej.

Dziękujemy za głos! Ocena wpisu - 5/5 - (1)
Poprzedni Następny

Jest tego więcej...


					Michał Sobek Inne

Michał Sobek

nauczyciel akademicki, inżynier, założyciel fundacji Greenpower Polska

Jaki był Twój ulubiony przedmiot za czasów szkolnych i dlaczego? Elektrotechnika – nauczyciel posiadał dar przekazywania wiedzy. Jaki Twoim zdaniem jest najważniejszy przedmiot w szkole i dlaczego? Na etapie nauczania w klasach 1-8 uważam że każdy z nich jest istotny. Młody człowiek na tym etapie powinien być wszechstronnie rozwijany. Dokończ zdanie. Dobry nauczyciel ….. traktuje […]


					Autonomiczne ogrody wertykalne Inne

Autonomiczne ogrody wertykalne

Zazieleńmy miasta

A gdyby tak: wszystkie ogrodzenia w miastach, w szczególności wokół szkół, przedszkoli czy placów zabaw zamienić na zielone ściany? wszystkie puste ściany kamienic czy nawet bloków mieszkalnych przeobrazić w zielone murale? wszystkie ekrany akustyczne przy drogach zamienić na zielone dzieła sztuki? wokół parków, przy skwerach, na przystankach i wszelakich zaniedbanych nieużytkach poustawiać podobne konstrukcje? do […]


					Jak mogę pomóc Inne

Jak mogę pomóc

Razem możemy zminić edukację

Edukacja to zbyt istotny temat dla naszej przyszłości (nas samych, naszych dzieci ale i cywilizacji), aby pozwalać wyznaczać kierunki jej rozwoju (nie zawsze w kierunku rozwoju) grupce ekspertów ministerstwa. Nauczanie to z kolei zbyt duże wyzwanie, aby mogła sobie z nim poradzić osamotniona instytucja szkoły (w formie przedszkoli, szkół i uczelni) dlatego musimy im pomóc! […]


					Jak pomagać? Streszczenie Nasze projekty

Jak pomagać? Streszczenie

dla zabieganych

Kompendium wiedzy o udzielaniu pomocy Ukraińcom Ten artykuł to wyłącznie streszczenie obszernego tekstu, który znajdziesz pod tym linkiem Jak pomagać Ukraińcom z głową. Jeżeli chcesz zgłębić ten temat koniecznie go przeczytaj w całości. Jeśli jednak nie lubisz zbyt długich Oryginalny tekst powstał po rozmowach z osobami zarządzającymi akacjami pomocowymi na terenie Gliwic: Leszek Losza (Centrum […]


					Ułamki Szkoła 4.0

Ułamki

Wszystko na ten temat i sporo zadań

Na tej stronie znajdziesz: Dlaczego na jednej stronie zamieszczamy zakres tematów dla różnych klas? Ponieważ nigdy nie jest za późno aby powrócić do podstaw (bez nich nie pójdziesz dalej) i nigdy nie jest za wcześniej aby zrobić coś z poza swojego zakresu (nie chcemy hamować Twojego potencjału). Słowem wstępu dla niewtajemniczonych Jesteś pierwszy raz na […]


					Marek Witański - CALM talks Inne

Marek Witański - CALM talks

Marek Witański

Jeżeli nie wiesz czym jest projekt CALM talks to zapraszam na tą stronę – „CALM talks – porozmawiajmy o edukacji”. Tam także znajdziesz pełne pytania, na które tu znajdziesz odpowiedzi. Poniżej zamieszczamy podsumowanie wszystkich – naszym zdaniem – najciekawszych wypowiedzi udzielonych w tym projekcie. Pełna lista wszystkich wypowiedzi jest dostepna pod tym linkiem – „CALM […]


					EDUmiejsca Inne

EDUmiejsca

centra edukacyjne, parki, muzea

Albert Einstein kiedyś powiedział, że początkowe lata nauki fizyki powinny opierać się tylko i wyłącznie na ciekawych eksperymentach. Na szczęście w XXI w. nie tylko nauka fizyki może przyjmować formę eksperymentalną i doświadczalną, a tak naprawdę już każdy przedmiot co udowadnia poniższa mapa. Jeżeli znasz inne miejsca, które powinny się znaleźć na powyższej mapie daj […]


					Komparatory PLC

Komparatory

Porównania wartości

Zagadnienie z kategorii najprostszych i najkrótszych. Nim przejdziemy do tematu tego rozdziału sprawdźmy w bab.la skąd nazwa: compare to {czas.} PL porównać do, porównać z, porównywać do, porównywać z, przyrównać do przyrównywać do. W takim razie komparatory służą tylko albo aż do jednego, czyli porównywania wartości. Jak użyć komparatorów? W celu porównania wartości musimy: W […]


					#FreeTime i Psychoedukacja Szkoła 4.0

#FreeTime i Psychoedukacja

Wprowadzenie do spędzania czasu wolnego

Na pierwszy rzut oka jest to zapewne najdziwniejszy z wszystkich przedmiotów, które uważamy, że powinny pojawić się w szkołach. Jak można uczyć spędzania czasu wolnego w szkole? Przecież to oksymoron. Nie do końca. Bo to jak spędzamy czas wolny w bardzo dużym stopniu wpływa na nasze zdrowie psychiczne. Można by ten przedmiot nazwać także „zdrowie […]


					#Biola Szkoła 4.0

#Biola

Wprowadzenie - Przedmiot biologia

Jeszcze uzupełniamy treści – wróć tutaj jutro.


					Rzut oka w niedaleką przyszłość Artykuły Prowokacje

Rzut oka w niedaleką przyszłość

Technologie jutra codziennego użytku

Jutro jest już dziś? Czy DZIŚ możemy powiedzieć, że tak naprawdę to JUTRO rozpoczęło się już WCZORAJ? Kiedy zastanawiamy się nad przyszłością (powiedzmy taką za 20 lat, abyśmy byli w stanie ją sobie wyobrazić), nasza wyobraźnia nieuchronnie ucieka w stronę kreskówki o Jetsonach (czytaj Dżetsonach), na której pewnie spora część czytelników się wychowała. Dla młodszych […]


					Darmowy kurs PLC PLC

Darmowy kurs PLC

przygotowanie do egzaminu zawodowego

Ten darmowy kurs PLC jest kierowany dla uczniów techników, którzy przygotowują się do egzaminu zawodowego (specjalizacja mechatronika) oraz do wszystkich tych studentów po liceum chcących wreszcie poznać praktyczne podstawy automatyki. #HMI Czego szukasz??? #Slajdy Darmowy kursPLC S7-1200(poniżej) Wszystkie postyTIA Portal#TIA Wszystkie posty Step7 #Step7 0. Nim zaczniesz się uczyć Jak się uczyć, aby się nauczyć? […]

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Zamknij