XVII. Odpoczynek na rynku

O przemyśleniach na ławeczce, Polskiej stolicy i reklamożercach.

XVII. Odpoczynek na rynku

Siedząc na ławce zastanawiam się w jaki sposób mogę opisać klimat tego miasta, aby oddać jego duszę w takim samym stopniu jak to uczyniłem z Ohrid.[1]

Niestety, nie jest to proste zadanie. Problem polega na tym, że Skopie pomimo ponad 2 tys. lat historii, nie prezentuje się jak miasto pochodzące z antyku ale jako wielki współczesny plac budowy. Identyczne wrażenie miałem zwiedzając Warszawę. Miałem bardzo mieszane uczucia. Idąc uliczkami starówki w naszej stolicy oglądać można atrakcyjne XIX wieczne kamienice będące w rzeczywistości jedynie kopiami tego co zostało zniszczone podczas bombardowań Warszawy.


[1] Mam szczerą nadzieje, że mi się to udało.

 

File:Plostad Sloboda po zemjotresot vo Skopje.jpg

Skopie po trzęsieniu ziemi w 1963. (foto https://commons.wikimedia.org)

 

Tutaj natomiast, całe miasto zapadło się podczas trzęsień zmieni w 518 i 1963 roku. Niestety w dalszym ciągu nie odzyskało swojego dawnego kształtu. Jest jeszcze kilka innych rzeczy które łączy oba te miasta. Na przykład zamki. Ten Warszawski jak dla mnie osobiście nie przypomina zamku, a jedynie bardziej okazała kamienicę. Tutejszy jest to budowla rozbudowywana od prehistorii i wykorzystywana do połowy XX w. posiadająca okazałą fortyfikację górującą na wzgórzu nad centrum miasta. Nie miałem okazji wejść do jego wnętrza - sam teraz nie mam pojęcia dlaczego -, a jedynie kilkukrotnie zbliżyłem się do jego murów, które zaczynają się już przy domkach na starej handlowej dzielnicy.

Kolejna cechą łączącą wcześniej wspomniane dwa miasta jest bałkański misz-masz.[2] Obok kamienic, wybudowano nowoczesne oszklone banki, a w ich sąsiedztwie kilkanaście lat wcześnie stawiono bardzo „atrakcyjne” bloki. Wiele ulic stolicy zapamiętałem właśnie w ten sposób, oczywiście skłamałbym mówiąc, że cała tak wygląda. Mamy przecież ładne Krakowskie przedmieście, no i jako tako starówkę. Jednak niestety nie stanowią one większego procenta powierzchni całej aglomeracji.


[2] Typowa potrawa chorwacka charakteryzuje się zbieracką tradycją. Co kucharz znalazł w kuchni to wrzucił na jedną patelnię, dołożył jajka aby się wszystko posklejało i zaserwował w estetyczny sposób na talerzach. Znajdziemy w tym omlecie pomidory, paprykę, mięso …. Ta potrawa moim zdaniem bardzo dobrze odzwierciedla wspomnienie Warszawy. Jest tam wszystko wymieszane, posklejane tworzące zupełny chaos.

 

 

 

 

Tymczasem wracając 2 tys. km na południe do serca Bałkan…

Siedząc w ścisłym centrum mam przed sobą w zasięgu wzroku duży szary budynek zaprojektowany na 200% przez fana komiksów SF z lat 60 ubiegłego wieku. Pamiętam okładki takich magazynów na których widniały futurystyczne gmachy budynków wybudowane na powierzchni Marsa lub Księżyca. Architekt projektujący ten budynek wykorzystał zabieg kopiuj i wklej z jakiejś okładki. W tym gmachu swoje miejsce znalazł główny urząd poczty i biura T-mobile.

 

Wracając myślami z przestrzeni kosmicznej spoglądam w prawo, w stronę Kamiennego Mostu i dostrzegam ciekawy event. Grupka młodych ludzi - tak na oko trzydziestolatków - rozkłada sprzęt pomiędzy dwoma pomnikami jeźdźców na koniach. Monumenty te przypominają straż broniącą przejścia na drugą stronę rzeki. Ludzie natomiast przypominają jakby to określić, nowoczesnych hipisów lubiących starą modę amerykańską i chillout spędzanie wolnego czasu. Każdy z nich ma długi zarost, cześć z nawet dredy. Mieszkanka wybuchowa tak samo jak ich muzyka którą po chwili zaczęli tworzyć na bardzo dziwacznych instrumentach. Połączenie amerykańskiego rocka poprzeplatane z chilloutowym brzmieniem. Ktoś z przechodniów zasugerował, że to wyznawcy Hare Kriszna.[3] Czy rzeczywiście tak jest, nie wiem i jakoś nie do końca skłaniam się ku tej teorii.

W rytm muzyki żonglują butami ( i to nie nowymi) oraz dziwacznie się ruszają. Przypomina to trochę Capoeira tylko, że bez żadnych ciosów, kopnięć i akrobacji. - Uprzedzę buntowniczy oddźwięk czytelników i podkreślę, że dlatego napisałem „trochę” ją przypomina - . Swoją drogą może warto wspomnieć o samej tej niezwykłej sztuce tańca z elementami sztuki walki. Z tego co mi wiadomo została ona stworzona w XVIII w na terenie Brazylii (głównie Salwadoru i Rio de Janeiro ) przez czarnoskórych niewolników. Zawiera elementy pochodzące z rytualnych tańców mieszkańców dzikiej Afryki i oficjalnie służyła do zabawy. Prawda jest taka, że powstała ona w celu treningowym samoobrony przez czarnoskórych niewolników, którym zabraniano uprawiania sztuk walki - aby zapobiec ewentualnym powstaniom - tańczyć natomiast pozwalano.


[3] Ruch Hare Kryszna jest formą hinduizmu pochodzącą z wschodniej części Indii z XIV w. Pierwszy ośrodek misyjny poza Indiami został założony w Nowym Jorku w 1966r, a w Polsce zarejestrowany 1990r. Członkowie towarzystwa zobowiązani są do przestrzegania kilku zasad: wegetarianizmu, nie stosowania używek i hazardu, nie uprawiania seksu poza małżeństwem i codziennie odmawiania specjalnego „różańca” składającego się z 1728 części (16 rund po 108 koralików).

 

Moim zdaniem bardzo dobrze, że się oni tutaj pojawili. Wprowadzili trochę życia i pozytywnej energii na tym pustym "rynku". Jak widzę moją opinie podzielają również inni nieliczni przechodnie, którzy się zatrzymują, wrzucają jakieś drobne i słuchają artystów. Jest  godzina 15 z minutami więc jak to w każdy słoneczny dzień cała Macedonia pustoszeje. Upał daje ludziom w kość, dlatego jedynie nieliczni o tej porze to turyści, wędrujący sobie od jednego cienia do drugiego, który znajdują w zasięgu wzroku. Warto wspomnieć, że właśnie w tej okolicy jest aktualnie najwięcej ludzi pomimo, że cały plac przypomina rozgrzaną patelnię. Przychodzą tutaj ponieważ, pomnik „Żołnierza na koniu” jest w rzeczywistości ogromną fontanną z której mżawka jest zdmuchiwana na wszystko strony. Fontanna ta stanowi istną oazę i źródełko wytchnienia na miejskiej pustyni, wśród betonowych zabudowań.

Ciekawą rzeczą, która wyróżnia się na rynku na pierwszy rzut oka jest czerwona, zadaszona ławka. Została ona postawiona w tym miejscu przez jednego z operatorów sieci komórkowych. Przydatną funkcją, w którą jest wyposażona są panele słoneczne na dachu oraz kilka wtyczek do darmowego podładowania telefonu komórkowego.

Wracając natomiast do samego centrum centrum należy dodać, że w jego sąsiedztwie znajdują się dwa atrakcyjne nowe biurowce kilka remontowanych kamienic, i kilka placów budowy. Sam plac jest czysty i zadbany z kilkoma rzędami małych drzewek i licznymi ławeczkami. W tym miejscu należy sobie zadać jedno pytanie. W jakim celu te ławeczki tutaj się znajdują? Czy są one dla turystów aby na spokojnie mogli poprzyglądać się pomnikom, a może dla reklamożerców? Cały rząd ławek ustawiony jest tak aby można było bardzo wygodnie podziwiać bardzo duży telebim na ścianie jednego z budynków. Przypadek? Nie sądzę… Gigantyczny telewizor bardzo nie pasuje do całego otoczenia ale jest i trzeba nauczyć się nie zwracać na niego uwagi. Ten telebim wygrywa mój ranking na najbardziej nieprzemyślaną inwestycję architektoniczną w tym kraju. Kamienny Most, "zabytkowe pomniki" w żaden sposób nie pasują do wyświetlanych reklam piwa czy muzyki klasycznej emitowanej z głośników fontanny w rytm której tańczą strugi wody.

 

Na rynku jest wszystko. Trochę szkła, trochę zieleni i dużo betonu.

 

Pierwszy post z tej serii, który warto przeczytać nim przejdziesz do poszczególnych przygód znajduje się poniżej. Tłumaczę w nim dlaczego taki nietypowy format tych wpisów, podkreślenia itp.

Wprowadzenie znajdziesz TUTAJ.

Komentarze

Podobało się?