XVI. Macedonia czy FYROM

O najlepszej kawie, rynku i konflikcie z Grekami.

XVI. Macedonia czy FYROM

Informacje o mieście: SKOPJE

 

Położenie stolicy na mapie kraju. 1. Skopje 2. Solunska Glava 2540 m n.p.m. 3. Sztop 4. Ochryd 5. Treskawiec Klasztor 6. Bitola

 

Stolica i zarazem największe miasto w Macedonii zamieszkane jest przez 1/3 całkowitej populacji kraju – ok 700 tys.  Składa się z 10 dzielnic, które łącznie zajmują 1.854 km2  i ulokowane są na wysokości od 240 do 330 m n.p.m. Kierunkowy to +389 (0)2. Patronem miasta jest Maria Dziewica.   Miasto zostało założone w  IV stuleciu przed naszą erą nad największą w kraju rzeką Vardar. To w tym mieście urodziła się Matka Teresa z Kalkuty. Do dziś granice jej domostwa są zaznaczone na ziemi w centrum miasta. Nieopodal utworzono muzeum poświęcone właśnie Jej i jak się dowiedziałem od miejscowych w mieście, do dnia dzisiejszego żyje jej rodzina.

 

Muzeum Matki Teresy z Kalkuty (czy jednak Skopje?)

 

Prawdopodobnie jest to moja ostatnia sobota w tym niezwykłym kraju. Większość znajomych pojechała do Ochryd, na miejscu zostali tylko "najwytrwalsi". Co to znaczy? Dwóch trenujących do maratonu i jeden turysta górski. Dlaczego akurat taka solidna drużyna? Bo akurat w ten weekend zamierzaliśmy zdobyć najwyższy szczyt Macedonii - Korab o wysokości 2764m n.p.m.

Jak już wspomniałem na początku jest sobota. Weekend, pora więc odpocząć od "ciężkiej" pracy. Wybrałem się do centrum aby wysłać pocztówki i napić kawy. Po drodze natrafiłem na tłum ludzi wokół nowego pomnika. Zapewne kolejne odsłonięcie „zabytku” - pomyślałem. Zorientowałem się po chwili, że w tłumie jest premier i inne wysokie rangą osobistości. Jeżeli każde odsłonięcie pomnika tak wygląda to rząd tego małego kraju ma zarezerwowane wszystkie soboty, aż do końca roku. Dopiero chwilę później dowiedziałem się , że nie miałem racji. Na dzień 08.09 przypada święto niepodległości, w tym roku "już" 21 rocznica.

 

 

Gdy dotarłem na rynek, od razu pobiegłem do restauracji "Plaza de Tors" gdzie ostatnim razem piłem najlepsza kawę w moim życiu. Zamówiłem ją przypadkiem podczas meczu Barcelona - Real Madryt tylko w po to aby móc go obejrzeć na dużym ekranie wraz z innymi kibicami z naszej paczki - Hiszpaniami. Gdy złożyłem zamówienie olśniło mnie, że planowałem pójść na pocztę, a później dopiero gdzieś posiedzieć. No ale mów się trudno, najpierw przyjemności, później obowiązek - zresztą tutaj wszyscy tak do wszystkiego podchodzą. Kiedy kelner przyniósł mi moje cudo baristyczne, nie mogłem ponownie nacieszyć się jej smakiem. Napój ten w niczym nie przypomina kaw z międzynarodowych sieci typu Starbucks lub Costa, w których za podobne - przynajmniej wielkościowo – napoje trzeba wydać dwa razy tyle - ta kosztuje tylko 9 zł. Bita śmietana na wierzchu jest gęsta, słodka i polana delikatnie czekoladą z wierzchu. Poniżej ukryte zostały lody waniliowe. Nie przypominające niczym tych z Algidy ale smakujące jak prawdziwe, dawniej produkowane lody. Kolejne trzy warstwy zarezerwowane zostały dla dwóch kaw. Pierwsza delikatna druga natomiast bardzo intensywna, rozdzielone zostały za pomocą gorącej czekolady. Po prostu  uczta dla zmysłów. Genialnym posunięciem jest podawanie czaszy wody do każdej filiżanki kawy.[1]

 

Woda ma gasić pragnienie, a kawa cieszyć podniebienie. Jako, że z natury jestem dość łasy na słodkości, a wczoraj udało mi się przebiec najdłuższy dystans w życiu - do tego po górach - więc chyba zasłużyłem sobie na małą nagrodę. Zamówiłem więc dodatkowo deser lodowy "Dame blanche". Cena taka sama jak kawy i uczta dla zmysłów podobnego kalibru. 4 kulki lodów przykryte rozkoszną pierzynką z bitej śmietany, wszystko oblane gorącą czekoladą oraz ozdobione wiórkami czekoladowymi. Tak przynajmniej nazwali w menu te długie, rewelacyjnie wyglądające - trochę przypominające fragmenty zająca wielkanocnego - kawałki mlecznej czekolady w ilości, której nie dałem rady skonsumować.[2] Restauracja "Plaza de Tors" znajduje się nad samym brzegiem rzeki pomiędzy dwoma nowo wybudowanymi mostami. Jeden z nich w pełni materializuje moje wyobrażenie o mieście Skopje. Jeszcze nie ukończony ale zawczasu ozdobiony 26 nowymi pomnikami. Przygotowane są zresztą również miejsca na kolejne posagi. Jak na taki mały kraj to sporo muszą mieć osób, które przysłużyły się dla jego historii. Pozostałe miejsca czekają z pewnością na nowych bohaterów, których wybiera się tutaj - chyba - w comiesięcznym głosowaniu.


[1] Gdy człowiek już się przyzwyczai, że do gorącej kawy zawsze otrzymuje za darmo szklankę zimnej wody to w każdym innym kraju będzie mu tego brakować.

[2] Przepraszam za trochę przydługie opisy kulinarne ale te desery naprawdę są rewelacyjne. 

 

 

Po drugiej stronie rzeki można podziwiać jak budowana jest nowa dzielnica budynków rządowych. Patrząc od strony rynku kolejno: Muzeum Narodowe, Opera i Balet Narodowy, Główna Komenda Policji i Ministerstwo Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Skąd to wiem? Pewny nie jestem, ale w tej sytuacji muszę uwierzyć na słowo kelnerowi którego o to zapytałem. Wszystkie te nowe budynki przed moimi oczami są bardzo jasne, a wręcz przesadnie białe. Wzorowane na architekturze starożytnej Grecji i Rzymu z „dyskretnymi” dodatkami bardzo dużych przeszklonych powierzchni - zwykle pomiędzy antycznymi kolumnami. Szklane nowoczesne biurowce ozdobione licznymi kolumnami i pomnikami wykutymi w białym kamieniu, stanowią dzisiaj wizytówkę dla „nowego” Skopie. Rozkoszowanie chwilą zostaje przerwane przez dym. Nie żeby jakiś pożar czy ognisko choć ilość dymu podobna. Mowa o dymku z  papierosa, a właściwie papierosów ponieważ wszyscy ludzie z otaczających mnie 3 stolików aplikowali sobie codzienną dawkę nikotyny do posiłku.

 

 

Po krótkim spacerku usiadłem sobie na pierwszej ławeczce na rynku, a tak dokładniej to w centralnymi miejscu centrum. Rynek - mocne słowa -  w Skopie przypomina w takim samym stopniu rynek jak plac w centralnej części Katowic podobnie zwanym.[3] Po lewej stronie mam pomnik „Żołnierza na koniu”. Tajemnicą Poliszynera jest fakt, że w rzeczywistości przedstawia on Aleksandra Wielkiego. Każdy dociekliwy w tym miejscu pewnie zapyta to dlaczego „jakiś” żołnierz, a nie oficjalne bohater narodowy? Nikt tego wprost nie powiedział ale podejrzewam, że jest to rozgrywka polityczna, żeby nie powiedzieć na międzynarodowym poziomie. Macedończycy od wielu lat prowadzą spore kłótnie z Grekami dotyczące ich wspólnej historii i tego kto tak naprawdę jest Macedończykiem, Grekiem i potomkiem Aleksandra III Wielkiego - zwanego jakby na to nie patrzeć Macedońskim.


[3] Wszyscy którzy byli w Katowicach po 2015 roku wiedzą, że ten opis już nie jest aktualny. Od Lipca 2016 roku Rynek w Katowicach jest rynkiem z prawdziwego zdarzenia, gdzie ludzie bardzo chętnie spędzają wolny czas. Sztuczna rzeka, prawdziwe palmy, plac zabaw i wiele więcej to jest aktualny opis.

 

Panorama centrum widziana z szczytu Vodno. Można powiększyć :)

 

Ciekawostka: KONFLIK Z GREKAMI

Macedonia oddzieliła się od Jugosławii w 1991 r. w wyniku przeprowadzonego referendum, i od tego czasu rozpoczął się wielki współczesny polityczny konflikt z Grekami. W tym samym roku grecki rząd nie zgodził się na przyjęcie przez nowy kraj nazwy Macedonia i na arenie międzynarodowej robił wszystko, aby inne kraje poszły jego śladem. Dlaczego?  Chodzi o historie …

Z greckiego punktu widzenia:
Od 4000 lat nazwę „Macedonia” powszechnie łączono
z regionem w Grecji i ludnością grecką zamieszkującą ten rejon, mówiącą po grecku.

Z macedońskiego punku widzenia:
Macedonia nigdy w swojej historii nie należała do Grecji.
W starożytności Macedończycy byli uważani przez Greków za barbarzyńców, którzy mówią w innym języku i posiadającą oddzielną kulturę.

Każda ze stron ma swój punkt widzenia i swoje prawdy. Sytuację  komplikuje jeszcze jedna sprawa. Jakie granice terytorialne powinna posiadać Republika Macedonii skoro przez 500 lat należała do Imperium Tureckiego, później była podzielona pomiędzy kraje sąsiednie, a ostatnio należała do Jugosławii. Ze starych map wynika, że dzisiejsza Macedonia zajmuje tylko drobny fragment północnej część starożytnej Macedonii. Jako kolejny punkt konfliktu dodam, że Aleksander Macedoński najprawdopodobniej urodził się na terenach antycznej Macedonii, które dziś znajdują się na mapie w granicach terytorium Grecji. W takim razie kim On był ? Bardziej Grekiem czy jak nazwa wskazuje Macedończykiem? [4]

Konflikt udało się trochę załagodzić 8 października 2008 r. Wtedy obydwie strony zgodziły się aby:
- Macedończycy mogli oficjalnie nazywać swój kraj „Republiką Macedonii”
- Na międzynarodowej scenie politycznej kraj ten będzie nazywany „Republiką Północnej Macedonii”[5] Choć organizacje takie jak ONZ, UE i NATO posługują się w dalszym ciągu nazwą  „the former Yugoslav Republic of Macedonia” (Była Jugosłowiańską Republika Macedonii) w skrócie FYROM.


[4] Polacy nie są do końca świadomi są tego, że podobny konflikt tylko mniejszy o narodowość wielkiego pisarza trwa i w naszej części Europy. Mowa tutaj o Adamie Mickiewiczu. Urodził się on na terenie dzisiejszej Białorusi, sam o sobie pisał „Litwo Ojczyzno moja”, a używał do tego języka polskiego.

[5] Informacje o konflikcie pochodzą z strony http://www.historyofmacedonia.org/MacedonianGreekConflict/conflict.html

 

Paradoks poprawności politycznej. Najważniejszy pomnik w kraju, "nikt nie wie" kogo przedstawia, a wszyscy dobrze znają tego bohatera.

Pierwszy post z tej serii, który warto przeczytać nim przejdziesz do poszczególnych przygód znajduje się poniżej. Tłumaczę w nim dlaczego taki nietypowy format tych wpisów, podkreślenia itp.

Wprowadzenie znajdziesz TUTAJ.

Komentarze

Podobało się?