XIV. W poszukiwaniu zaginionych pamiątek

W Skopie o wyprawie do banku i beznadziejnych pamiątkach.

XIV. W poszukiwaniu zaginionych pamiątek

Szczęśliwy czwartek 13 września. Budzę się jak co dzień z myślą, że będzie to ‘normalny’ dzień spędzony na praktyce bez wielkich  rewelacji. Nawet przez chwilę nie pomyślałem, że odwróci on do góry nogami moje poglądy na temat Macedonii wypracowane przez ostatnie 5 tygodni. Ale o tym później....

Pisanie podsumowującego raportu do pracy skończyłem dzień wcześniej. Tym samym dziś do pracy iść już nie muszę. Jeszcze tylko oddać w sobotę raport i odebrać wypłatę z banku. Nie ma co ukrywać, dzisiaj pieniądze będą potrzebne: zamierzam kupić bilet do Stambułu, pamiątki dla bliskich oraz odbędzie się moja oficjalna impreza pożegnalna więc wypada coś kupić. Udałem się do banku i jak zwykle mogłem liczyć na ciekawe doświadczenia. Okienek do obsługi klientów wiele. Ale w którym mogę wypłacić pieniądze i zamknąć konto? Wszystkie okienka pomimo, że jest to bank obsługujący sporą liczbę obcokrajowców i posiada wszystkie dokumenty w j. angielskim opisane są cyrylicą. Po nieudanej próbie poskładania z tego alfabetu wyrazów, a później całych zdań doszedłem do wniosku, że … Należy odstawić samodzielność na bok i wprowadzić w życie turystyczną strategią dotyczącą zdobywania informacji.

 

Turystyczna strategia przetrwania w obcym kraju składa się z kilku etapów i znajduje zastosowanie w wszystkich sytuacjach kiedy nie znamy lokalnego języka:

  1. Rosyjska ruletka - pierwsza próba - pytanie w j.angielskim najbliższego pracownika, policjanta w ostateczności przechodniego bez większej selekcji - pudło. Na zapytanie w okienku "Ken ju spik inglisz?" starsze Panie zrobiły wielkie oczy skierowane jedną na drugą. Po chwili pokazały palcem na drugi koniec sali. Zrozumiałem, że zapewne tam powinna siedzieć osoba, która może mi udzielić pomocy.
  2. Zwiad terytorialny - poszukanie wśród klientów banku osoby w wieku zbliżonym do mojego. Można przypuszczać, że ona również miała w szkole obowiązkowy j. angielski.
  3. Konfrontacja interpersonalna – „Excuse Me, can you speak English?”
  4. Kontrofensywa - odpowiedź przeciwnika - "Yes" - trafiony, zatopiony.
  5. Kooperacja - tutaj zaczyna się dialog i kończy powyższa strategia.

Zdobyłem pełne informacje wywiadowcze o lokalizacji mojego celu. Widzę tylko trzy osoby w kolejce do mojego okienka, szybko pójdzie - pomyślałem. Jednak błąd! Obsłużenie tych osób zajęło ponad 35 min. Nie mogłem uwierzyć jak cierpliwi są tutaj ludzie. W Polsce jak klient widzi, że ekspedientki mają długą listę obowiązków typu: rozmowa z koleżanką, napicie się kawy, dowcipne uwagi, a na samym końcu obsługa klienta. Zwykle, zaczyna chwalić się umiejętnościami lingwistycznymi co za tym idzie przytaczając wyrażenia w j. łacińskim kierowane do Pań urzędniczek. Tutaj cisza.

 

Może nie do końca taka pełna cisza ponieważ na całej hali słychać uszkodzony wentylator. Prawda jest taka, że dałoby się wytrzymać ten upływający czas w kolejce, brak pośpiechu urzędniczek - w końcu Bałkańska mentalność – gdyby nie hałas metalowej obudowy, niesystematycznie obijanej przez skrzydełka wiatraczka. Ten dźwięk doprowadzał mnie do szaleństwa. Nie rozumiem jak ludzie mogą tutaj pracować całymi dniami? Kolejka jak to każda kolejka kiedyś powinna się skończyć. Z każdą następną upływającą minutą poziom adrenaliny w mojej krwi systematycznie wzrastał. W mojej głowie zadawałem sobie dwa pytania: czy jest to aby odpowiednie okienko oraz czy pani z okienka będzie znała angielski?
Na szczęście moja cierpliwość - właściwie jej resztki, które z niej pozostały - została wynagrodzona sprawnym załatwieniem formalności.
Kolejna pozycja na liście rzeczy do zrobienia dzisiaj to:  pamiątki.

Ciekawostka:  PAMIĄTKI

Każdy fan turystycznych pamiątek, który był kiedykolwiek na molo w Sopocie czy to na Krupówkach w Zakopanem będzie tutaj czuł się rozczarowany. Jak na kraj, który dąży do tego aby stać się w niedalekiej przyszłości turystyczną potęgą albo przynajmniej małym kurortem to jest słabo. Atrakcyjność i różnorodność gamy dostępnych suwenirów przypomina raczej zakup używanego malucha niż limuzynę. Trzeba brać co dają, a i emocje przy tym słabe.  Zaczynając od pocztówek. Te, które można łatwo znaleźć w okolicy runku zaskakują swoją "małą atrakcyjnością", słabą jakością wydruku itp. Są po prostu brzydkie. Często wystawione są w słonecznych miejscach, więc co za tym idzie są też trochę wyblakłe. Po dłuższych poszukiwaniach udało mi się znaleźć ładniejsze i lepiej wykonane, które bez oporów można wysłać do rodzinki.

Można je znaleźć w dwóch "ładnych" kioskach z pamiątkami. Kioski te są odrobinę droższe  od straganów wokół ale mają też lepszą jakość niektórych rzeczy. Pierwszy z nich znajduje się na moście nad drogą szybkiego ruchu, którędy idzie się z rynku na Old Bazar. Drugi natomiast przy rzece po drodze z rynku w stronę mojej ulubionej kawiarni. Oprócz widokówek warto przywieść z podroży też coś co będzie pełniło istotną rolę w wyposażeniu mieszkania – to znaczy gromadziło kurz. Do takich najpopularniejszych pamiątek należą magnesy i trzeba przyznać, że jako tako na nie, nie można tutaj narzekać. Tym miłym akcentem zamykamy pierwszą listę  zakupów. W starym centrum handlowym, na jego drugim końcu idąc od rynku znajduje się jeszcze jeden kiosk z pamiątkami. Ten ma największy wybór. Ale pomimo tego artykuły lub ich ceny nie zachwycają. Nie mają w żadnym sklepiku zwykłych długopisów z napisem Macedonia – a według mnie to właśnie jest najpraktyczniejsza z pamiątek. 

 

Czasem zakupy pamiątek przypominają sprzątanie w muzeum ...

Podczas robienia zakupów w jednym z wcześniej wspomnianych sklepików z pamiątkami też było wesoło. Rozglądam się za okazjami. Wybieram dwie pocztówki i zabieram je do kasy. Ekspedientka zaczyna obsługiwać mnie w j. angielskim, a za nią na twarzach reszty załogi dostrzegam wielkie oczy. Jedna osoba upomina ekspedientkę aby się nie wygłupiała i mówiła do mnie "normalnie" - tak przynajmniej to odebrałem. Normalnie to znaczy po macedońsku. Wtedy oni dostrzegają wielkie oczy na mojej twarzy - w końcu nic nie rozumiem - a ja na ich jeszcze większe zmieszanie. Dwie sekundy później wszyscy płynnie powrócili do języka angielskiego. Tłumaczyli się, że mam urodę bałkańską i dali by sobie rękę odciąć, że jestem Macedończykiem.

Całkowicie innego typu przygody miał natomiast nasz kolega z Chin. Zresztą ciężko jest go pomylić z Europejczykiem i dlatego ludzie wielokrotnie prosili go czy mogą sobie zrobić z nim wspólnych zdjęć. Byłem świadkiem sytuacji w których dziewczyny na ulicy zatrzymywały go kilka razy, prosząc o zdjęcie, które mogłyby później wrzucić na Facebook-a. Zawsze mogą taką fotkę podpisać czymś w stylu „weekend w Chinach” czy  „azjatycka przygoda” [1]itp. Podróżujący autobusami też nie kryli się z okazywaniem zainteresowania.

Jeszcze inne przygody zaliczał nasz kolega z Panamy. Pracował w malutkiej miejscowości z dala od Skopje gdzie ludzie – cytuję jego słowa - uważali go za terrorysta. Gdy spacerował po miasteczku lokalna ludność nie spuszczała z niego wzrokiem choćby na chwilę aby nie miał możliwość „rozerwania się”. Jego karnacja skóry jest trochę ciemniejszą od naszej, zarost niespecjalny. Jak dla mnie to bardziej przypomina wyglądem Romów, niż terrorystę, którzy w Skopje mają nawet swoją dzielnicę. Najwyraźniej w małej miejscowości, społeczności nie są zbytnio „urozmaicone”.


[1] Takie same sytuacje zdarzają się także w Azji. W mniejszych miejscowościach, przypadkowe osoby ustawią się obok Ciebie, proszą o uśmiech i nim zdążysz się zorientować już jesteś gwiazdą Internetu. Słyszałem o sytuacji, kiedy  to właściciele restauracji zapraszają Europejczyków do środka i w zamian za zdjęcie pozwalają zjeść za darmo. Pewnej znajomej, która siedziała w kawiarni i delektowała się smakiem kawy po wietnamsku, kobieta położyła na rękach niemowlaka, zrobiła zdjęcie i bez słowa odeszła zabierając ze sobą swoją pociechę.  

 

Pierwszy post z tej serii, który warto przeczytać nim przejdziesz do poszczególnych przygód znajduje się poniżej. Tłumaczę w nim dlaczego taki nietypowy format tych wpisów, podkreślenia itp.

Wprowadzenie znajdziesz TUTAJ.

Komentarze

Podobało się?