Bangkok

łagodna odsłona Azji z ostrą kuchnią

Bangkok

Azja w wersji soft

Bangkok to jedno z moich ulubionych miast na świecie. Wydaje mi się, że każda osoba, która chce rozpocząć swoja przygodę z Azją powinna ją zacząć właśnie w tym mieście Nie tylko dlatego, że znajduje się tutaj jeden z największych portów lotniczych ale dlatego, że stanowi bardzo łagodne przejście z naszego Europejskiego świata do Azjatyckiej kultury.

 

Photo by Pariwat Srisuwan on Unsplash

Photo by Pariwat Srisuwan on Unsplash

 

Bangkok jest ponad 8 mln metropolią, do której zaczęli tłumnie przybywać handlarze z Danii, Portugalii czy Francji już w XVII wieku.  Jak łatwo się domyśleć skoro wpływy Europejczyków na rozwój tego miasta sięgają już ponad 400 lat, to mieli oni spory wkład w jego kulturę. Francja już w 1688 r. musiała ewakuować stąd swój spory garnizon z powodu obalenia pokolonialnego rządu. Pod wpływem Europejczyków w bogatszych częściach miasta dość wcześnie udało się zainstalować elektryczność i kanalizację. Podczas II Wojny Światowej miasto ucierpiało w bombardowaniach sił japońskich, a następnie alianckich.

Rozkwit turystyki w mieście zawdzięcza się Amerykanom, którzy podczas II Wojny Indochińskiej (potocznie zwanej Wojnie w Wietnamie) przyjeżdżali do tego miasta w swoim wolnym czasie. Żołnierze - właściwie sami samotni mężczyźni - poszukiwali w mieście lekarstwa na swoje zrujnowane zdrowie psychiczne, dlatego ich dolary - przede wszystkim - przyczyniły się do rozwoju dzielnic rozrywkowych z których to Bangkok słynie dziś w świecie.

 

Photo by Frida Aguilar Estrada on Unsplash

 

Ja osobiście nazywam całą Tajlandię, Azją w wersji soft. Czyli łagodnym czy to pośrednim smakiem łączącym kulturę europejską i azjatycką. W tym mieście w zależności od naszych zachcianek możemy poczuć się jak w sercu Azji lub jak w domu (czytaj Europejskim kraju). Duże międzynarodowe korporacje wpompowały w miast na przestrzeni lat niewyobrażalne pieniądze, dlatego na jego panoramie możemy dostrzec wiele nowoczesnych drapaczy chmur, wielopoziomowe autostrady, dobrze rozbudowaną siatkę metra i kolei podmiejskiej - usytuowanej w części wbrew swojej nazwie nad miastem. Ogromne centra handlowe nie odstają standardem od dobrze nam znanych europejskich świątyń konsumpcjonizmu.

 

W tym mieście nie wszystko musi do siebie pasować. Bo kto powiedział, że musi :)

 

Jak to jest z nazwą tego miasta

Warto na wstępie przytoczyć pełną nazwę miasta. Wielu Europejczyków kojarzy stolicę Tajlandii jako Bangkok ewentualnie w skrócie BKK. Tajowie używają skróconej nazwy „Krung Thep” co znaczy w dosłownym tłumaczeniu Los Angeles czyli Miasto Aniołów. Prawdziwa pełna nazwa zapisywana jest w następujący sposób: "กรุงเทพมหานคร อมรรัตนโกสินทร์ มหินทรายุธยามหาดิลก ภพนพรัตน์ ราชธานีบุรีรมย์ อุดมราชนิเวศน์ มหาสถาน อมรพิมาน อวตารสถิต สักกะทัตติยะ วิษณุกรรมประสิทธิ์" co z kolei tłumaczy się na "Miasto aniołów, wielkie miasto, i rezydencja świętego klejnotu Indry (Szmaragdowego Buddy), niezdobyte miasto boga, wielka stolica świata, ozdobiona dziewięcioma drogimi kamieniami, bogata w potężne pałace królewskie, równe niebiańskiej siedzibie odrodzonego boga, miasto podarowane przez Indrę i zbudowane przez Wiszwakarmana."

 

 

Po wylądowaniu

Lądując w tym kraju trzeba wypełnić papiery „imigracyjne” z adresem zamieszkania na terenie tego kraju oraz pokazać bilety lotnicze na opuszczenie Tajlandii. Nie wiedziałem o tym wcześniej dlatego zostałem zmuszony połączyć się z lotniskowym WiFi i przepisać z Booking.com pierwszy adres jaki znalazłem. Nikt się wymagał oficjalnej rezerwacji więc problemów nie było.

W Bangkoku na lotnisku na poziomie metra znajduje się tani sklep Seven Eleven natomiast na poziomie A, bardzo tani Food Court z dobrą regionalna (ale nie tylko) kuchnią. Za solidny smaczny posiłek zapłaciłem tam 4.5 zł (na lotnisku obiad za mniej niż 5 zł to ewenement na skalę światową !!!!) . Dlaczego tak tanio? Bo nikt nie reklamuje tego miejsca. Kierowane jest ono dla pracowników lotniska i linii lotniczych jak np. stewardesy które licznie tu przychodzą.

 

Na lotnisku udało mi się kupić taki smakołyk za mniej niż 5 zł. Szukajcie Magic food, a znajdziecie ...

 

Jeśli  na tym lotnisku przyjdzie komuś spędzić noc, (a pewnie przyjdzie jeśli ma nocny lot, bo transport publiczny nie dowozi na lotnisko 24h) najlepiej przespać się na poziomie metra, bo po zamknięciu peronów przygaszane są światła. Reszta lotniska, jak to na lotnisku oświetlona jest pobudzającym jasnym światłem 24/7.

 

CouchSurfing

Trochę dziwna sytuacja wynikła w tym mieście bo miałem spać u pewnej kobiety. Gdy spotkałem się z nią na lotnisku była w towarzystwie jeszcze dwóch innych facetów. Jak się później okazało też jej gości. Jeden chłopak był z Meksyku i zatrzymał się u niej na dłuższy okres bo brał udział w Bangkoku w jakimś uczelnianym projekcie. Drugi  był Niemcem i wpadł tutaj też tylko na chwilę. Na wstępie dowiedziałem się, że nie ma możliwości mnie przenocować ale mam się nie martwić bo znalazła dla mnie miejsce u znajomego bardzo popularnego Couch-a (jak się później okazało wygrałem jak na loterii). Noclegu mi nie dała, ale za to kolejne 3 dni spędziliśmy w całości zwiedzając ekipą miasto aniołów.

 

Moja ekipa

Znalezienie hosta w tej metropolii nie jest jakimś wielkim wyzwaniem. Warto jednak zawsze pytać o adres przed potwierdzeniem swojego pobytu. Bangkok jest bardzo rozciągniętym miastem i jego obrzeża sięgają wielu kilometrów od głównych dzielnic. Pierwszy host który zaoferował mi nocleg mieszkał gdzieś w rolniczej okolicy! Gdybym nie zapytał o adres wcześniej, już na miejscu okazałoby się, że dojazd tam i z powrotem może zająć pół dnia albo będzie jakoś niesłychanie skomplikowany.

 

Tak wygląda tylko fragment ściany mojego hosta wypełniony podziękowaniami gości. Stale ktoś u niego nocuje. Aktualnie po za mną jest też Amerykanin, który spędza całe dni w domu grając na gitarze. Gdy spytałem się go dlaczego nie wychodzi odpowiedział, że najpierw musi poczuć klimat kraju i nauczyć się podstaw języka .... Ludzie są różni.

Phiseak

Mój host miał na imię Phiseak i był jedną z najbardziej uśmiechniętych osób jakie w życiu spotkałem. Miał swój dom w którym zajmował pierwsze piętro, a reszta rodziny (bracia i rodzice) mieszkali poniżej. Bardzo pozytywny, mega pomocny człowiek. Pierwsze wrażenie po wejściu do domu to "dom jak większość w których spałem w trasie, skromny bo i pewnie mieszkańcy niezamożni". Prawda była jednak zgoła inna. Phiseak jest popularny freelancerem grafikiem z doświadczeniem na kierowniczych stanowiskach i profesjonalnym Mac-iem na biurku. Podejrzewam, że nie wydaje pieniędzy, które posiada na drogie wyposażenie domu tylko dlatego żeby móc przyjmować jak najwięcej ludzi z całego świata. Zwykle każdej nocy gości parę osób, a wiadomo czym mniej drogich rzeczy tym sen spokojniejszy (różni "turyści" się zdarzają choć nigdy nie słyszałem o kradzieżach). Rok po moich odwiedzinach udał się w kilkumiesięczną podróż po Europie o której marzył całe życie :)

 

Phiseak z nigdy nie znikającym z jego Twarzy uśmiechem.

 

Najważniejsze to poszukać hosta z którym mamy wspólne pasje i w miarę podobny wiek. Z taką osobą najlepiej się dogadamy i jest bardzo prawdopodobne, że pokaże nam w mieście miejsca, które i nas zainteresują. Kolejną rzeczą na którą warto zwrócić uwagę to lokalizacja (nie standard!) jego lokum. Mieszkania oddalone od centrum mogą czasami bardzo nas ograniczać szczególnie w sytuacji późnych powrotów z nocnego zwiedzania miast.

 

 

Teraz czas na ...

Kuchnia

Pierwszy posiłek, który zjadłem z moją Tajlandzką ekipą. Gdy włożyłem pierwszy kęs do ust wiedziałem, że się właśnie zakochałem

Ostrość jedzenia jest w Tajlandii oceniana na 4 poziomach: łagodne, średnie, ostre i „tylko dla Tajów”. Jednak jeśli ktoś lubi ostre jedzenie to dość szybko przyzwyczai swoje kubeczki smakowe do tej ostatniej kategorii. Na wszelki wypadek dobrze mieć jednak pod ręką jakiś mleczny napój, który najlepiej łagodzi działanie ostrych potraw.

 

Kto jest w stanie zjeść takie pyszności ? ...

 

 

 

 

Z tego co mi wiadomo robaki nie są specjałem w tutejszej kuchni i na pewno nikt nie je ich na śniadanie, kolację ani nawet obiad.

To jest wyłącznie atrakcja pod turystów.

Trzeba płacić jeśli chcesz je spróbować. Co jest normalne. Ale jeśli chcesz, tak samo jak na Krupówkach zrobić sobie z nimi zdjęcie to też musisz płacić.

Co do samego smaku to...

... a nóż zasmakuje ;)

Słodka woda. Jest to zwykła zamarznięta woda, polana słodkimi syropami. Sam efekt kryształków lodu uzyskuje się poprzez odcinanie specjalną maszynką cieniutkich warstw lodu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W smaku są fatalne. W konsystencji zresztą też. Smakują jak olej w którym zostały wysmażone. I tyle. Nic specjalnego. Są zwyczajnie nie dobre.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Podobało się?