Bangkok wskazówki praktyczne

Co? Gdzie i jak?

Bangkok wskazówki praktyczne

Ten post jest kontynuacją postu Bangkok w którym znajdziesz kilka praktycznych informacji o lotnisku BKK jak i ciekawostek o samym mieście.

 

Co warto wiedzieć ?

W Bangkoku toalety są wszędzie darmowe.

W świątyni Emeral Budda są bogowie, którzy w zależność od pory roku są przebierani w różne stroje.

Za taksówki płaci się na start 3.5 zł, a później już zależy od kilometrów. Nie zbyt drogo. Za to słyszałem, że tuk tuki są ekstremalnie drogie.

W Tajlandii opłata za wypłacanie gotówki w bankomatach wynosi 20zł niezależnie od pobieranej kwoty. Zawsze lepiej wybrać o trochę więcej bo ceny na targowiskach za naprawdę fajne produkty są zaskakująco niskie.

 

"Naprawdę fajne produkty" zwykle są mało trwałem. Szczególnie koszulki.

W Czechach jagoda to nasza borówka, a ich truskawka to nasza jagoda. W Tajlandii pomarańcza to nasza mandarynka, a ich mandarynka to nasza pomarańcza. Jak tu się połapać ?

W Bangkoku miejsce zero czyli najbardziej centralny punkt centrum, od którego liczy się kilometry to pomnik Victorii. Wokół niego ulokowane jest autobusowe centrum przesiadkowe, z którego można dojechać w bardzo wielu kierunkach.

 

Pomnik Victorii czyli kilometr 0.

 

W większości metropolii, w których byłem istniała reguła. Jeśli stoisz na schodach ruchomych, to zawsze z prawej strony, aby osoby które się spieszą mogły Cię wyprzedzić z lewej. Czasem było odwrotnie. Ale w Bangkoku można się spotkać z zakazem wyprzedzana na schodach ruchomych w losowych miejscach. Nie wszędzie, tylko gdzieniegdzie.

Światowa sieć kawiarni Starbucks jest tutaj wszędzie. Nawet w Europie Zachodniej nie wiedziałem tylu lokali z zielonym logiem. Zdarza się, że na jednej ulicy są aż 3 kawiarnie z tej firmy. Co bardziej zaskakujące ceny w tej sieciówce są takie same jak za Zachodzie więc lekko licząc przynajmniej 3 razy wyższe niż lokalne (za ścianą) lub u ulicznego sprzedawcy. Nie warto przepłacać, wspieraj lokalny biznes – kupuj u lokalsów.

Podobne kontrole jak na lotniskach można spotkać też na każdej stacji metra. Trzeba tam przejść przez bramę kontrolną i pokazać zawartość plecaka. Podobnie w centrach handlowych.

Kolejną rzeczą, która rzuca się w oczy w Bangkoku to kontrasty. W sąsiedztwie apartamentowców urosły slamsy. Widok bardzo drogich aut nie kuje tutaj po oczach tak samo jak widok bezdomnych leżących na gołej ziemi bez żadnych kartonów czy koców – chodniki są nagrzane przez panujące temperatury.

 

Komunikacja miejska

Z autobusami może być raz smutno, a raz śmiesznie. Na przystankach nie ma rozkładów jazdy więc nie wiesz o której przyjedzie pierwszy i co jeszcze ważniejsze kiedy przyjedzie ostatni. Zdarza się również, że jakiś ma zmienioną trasę, ale skoro nie ma rozkładu jazdy to się o tym nie dowiesz dopóki z niego nie będziesz musiał wysiąść. Możesz czekać w nocy na przystanku do 24 (o tej porze powinien odjechać ostatni) i nie wiesz czy o 24 powinien ruszać z tego przystanku czy z jakiegoś innego. Więc czekasz jeszcze godzinę na wszelki wypadek licząc, że masz jednak szczęście. Ja miałem. Autobusy nie zatrzymują się na wszystkich przystankach. Na szczęście na większości z nich są numery autobusów (wymienione są tylko numery bez rozkładu jazdy), które powinny się na nich zatrzymać. Jeśli do nich pomachasz i Cię zauważą to jest szansa, że się zatrzymają.

 

Co warto zobaczyć ?

Grand Palace

 – największa atrakcja Bangkoku. Nie boję się powiedzieć również, że jest to jedna z największych atrakcji tej części globu, którą koniecznie trzeba odwiedzić. Wejście kosztuje 500 THB. Jak na Tajlandię to bardzo drogo ale mało kto wie, że w tej cenie mieści się również zwiedzanie wielu innych atrakcji tego miasta. Na teren Grand Palace nie można wchodzić w krótkich spodenkach (jest możliwość wypożyczenia długich przed wejściem za 50 batów). Podobnie jest z pałacem prezydenckim.

Grand Palce. Photo by Hanny Naibaho on Unsplash

 

 

Wszystkie rzeźby, wiele ścian są naprawdę na bogato ozdabiane. Robi to wszystko oszałamiające wrażenie.

 

Złota Góra (kompleks Wat Saket)

Warto odwiedzić punkt widokowy w centrum miasta. Sam osobiście na niego nie wchodziłem bo po prostu zabrakło mi czasu ale przechodziłem obok i prezentował się atrakcyjnie. Natomiast w jego pobliżu po przeciwnej stronie rzeki znajduje się inna niespodzianka. Od drogi jest osłonięta murem. Przypadkiem przechadzając się po mieście trafiłem na malutką drewnianą dzielnicę, z jednej strony mur z drugiej rzeka. Nigdzie nie znalazłem na jej temat informacji. Nie jest to atrakcja turystyczna bo z tej dzielnicy zostałem wyproszony przez starszą panią. Ale i tak warto też ją odwiedzić aby zbudować sobie pełny obraz tego gigantycznego miasta.

 

Ananta Samakhom Throne Hall

Wejście do tego muzeum jest możliwe na bilecie z Grand Palace.

 

 

Główna atrakcją w Ananta Samakhom Throne Hall jest rzeźba wykonana z drewna o wymiarach 6m x 5m x 0.7 grubości (6m !!!). Pracowało nad nią 75 osób przez 2 lata i 7 miesięcy. Kosmos. Warto odwiedzić to miejsce ponieważ podobnych również imponujących rękodzieł jest więcej.

 

http://www.thaiwaysmagazine.com/tour/cover-stories/241-arts-of-the-kingdom.html

 

To co również robi ogromne wrażenie to sam budynek pałacowy muzeum. Jego bardzo atrakcyjna forma i bogate wyposażenie warte są poświęcenia godzinki, a może i dwóch na zwiedzanie.

Dla niektórych osób zaskakujące może być to, że w niektórych muzeach (np. właśnie hali koronacyjnej) nie można nawet robić zdjęci. Przed wejściem trzeba rozstać się z swoim telefonem, czapką, okularami, no i oczywiście aparatem.

 

Bazary

W tym mieście jest ich wiele, kilka z nich można spokojnie zaliczyć do kategorii ogromne. Jeżeli ktoś odwiedził Grand Bazar w Stambule lub Teheranie to będzie trochę zawiedziony, gdyż tutejsze bazary ni jak do historycznych zaliczyć można.Przypominają zwykle targowiska, tylko że w rozmiarze XXXL. Jeśli jednak ktoś lubi robić zakupy i poszukuje czegoś na pamiątkę to nie mógł lepiej trafić.

UWAGA!!!

Jeżeli należy do kategorii tych osób, które potrafią w supermarkecie spędzić godzinę przed ścianką z sokami zastanawiając się, który wybrać, omijaj bazary z daleka. Największe z nich oficjalnie mają nawet po  8 tysięcy (8.000!!!) straganów.

Rot Fai Market (Train Market) Photo by Geoff Greenwood on Unsplash

 

Weekendowy bazar (Chatuchak Market, Kamphaeng Phet 2 Rd, Khwaeng Chatuchak, Khet Chatuchak, กรุงเทพมหานคร 10900, Tajlandia) to kolejna z wielkich atrakcji Bangkoku i słowo „wielka” w pełni odzwierciedla rozmiar tego targowiska otwartego tylko w weekend.

Jajka sadzone

Ceny jedzenia są śmiesznie niskie, a rzeczy do spróbowania nie sposób policzyć. Małe bary i dziesiątki straganów z jedzeniem kuszą najdziwniejszymi smakami od słodyczy przez lody po wypiekane i smażone mięsa na różne sposoby. Jeszcze więcej jest budek z genialnymi napojami, których ceny zaczynają się od 3 zł za pół litra. Świeżo wyciskane, lub miksowane, mrożone lub z dodatkiem sosów, z lodem w kostkach, tartym lub …. Co kto chce. Po za mała gastronomią można tam kupić wszelkiego rodzaju zbieracze kurzu do mieszkań nie mówiąc już o tysiącach (dosłownie) straganów z ubraniami. Jeśli się człowiek postara to może znaleźć jakieś ciuszki lepszej jakości z małych zakładów lub bardzo tanie podróbki znanych firm. Co fajne na kilku straganach natrafiłem na niepowtarzalne koszulki z pomysłowymi nadrukami czy to robionymi ręcznie czy z motywującymi fotkami (po kilku miesiącach okaże się, że też są nie trwale). Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

 

Jak już znajdzie to na pewno nie zmieści zakupów do bagażu podręcznego, no może do rejestrowanego się uda. Jeśli nie to nic nie szkodzi bo z targowiska można bezpośrednio przesłać towary do wszystkich krajów naszego globu choćby kurierem TNT (ma tu swoją budkę).

Bazar ten warto odwiedzić przynajmniej dwa razy. Raz za dnia, a drugi raz wieczorem. Wielkim zaskoczeniem mnie spotkało gdy się okazało, że wieczorem wszystko wygląda inaczej. Większe dzienne stragany wieczorem są zamykane i w miejscu gdzie były wystawione ich towary oraz na drogach rozkładają się jeszcze mniejsi handlarze. Wyciągają koce lub kartony i prezentują swoje towary. Można się łatwo pogubić bo przez nich zmienia się też trochę układ ulic.

Każdy znajdzie coś dla siebie :)

 

Złoty Budda

Wyobraź sobie, że posiadasz w domu 5.5tony czystego złota za ponad pół miliarda złotych i o tym zapominasz. Taka historia miała miejsce w Bangkoku. W XIII w. odlano tutaj największy na świcie posąg Buddy w całości wykonany z tego cennego kruszcu. Aby go chronić podczas konfliktów zbrojnych ktoś wpadł na pomysł by go polakierować, następnie ktoś inny nałożyć inny kolor, później gips, tynki .... aż w końcu zapomniano co jest na samym spodzie. I tak przez stulecie dokładano kolejne warstwy.

Pomyśl jakie wielkie było zaskoczenie w 1955r. gdy to podczas zwyczajnego remontu świątyni, podczas przenoszenia posągu pewien nieporęczny robotnik go uszkodził. Drobny kawałeczek się odłamał ukazując tym samym oryginalny surowiec.

Z lewej strony widzimy plakat rozwieszony w muzeum kierowany głównie do turystów, ale nie tylko, aby szanować wizerunek Buddy. Można przeczytać z niego, że Budda nie powinien być traktowany jako wyposażenie mieszkania, tatuaż itp

 

To dziwne, że w naszym katolickim kraju, w kościołach nikt nie zamieszcza podobnych informacji.

 

China Town i Małe Indie

W Polsce raczej się z tym nie spotykamy ale w każdej większej metropolii na świecie można natrafić na dwie dzielnice: Chińską i Indyjską. Populacje tych dwóch narodów liczą sobie grubo ponad 2 miliardy ludzi na świecie więc nie powinno dziwić, że wszędzie można ich spotkać - również w Bangkoku.

Rondo Odeon z symboliczną bramą wjazdową do Chińskiej dzielnicy przy świątynie Złotego Buddy.

 

Chińska dzielnica rozciąga się wzdłuż ulicy Yaowarat, która przechodzi w  Phahurat, a tam swój początek ma już mniej okazała Hinduska dzielnica. Chińczycy bardzo lubią się czuć jak u siebie dlatego w ich dzielnicy nie znajdziesz zbyt wiele Łacińskich i Tajskich napisów za to prawie same Mandaryński. Liczba dużych sklepów z złotem naprawdę przyciąga uwagę. Mówiąc dużych mam na myśli coś w formie supermarketów gdzie złoto aż oślepia (tak jak na poniższym zdjęciu).

Standardem są też oczywiście chińskie restauracje czy sklepiki z chińskimi towarami nie najwyższej jakości. Osobiście nie uważam, aby było tam coś bardzo wartego zobaczenia jednak jeśli mamy chwilę wolnego czasu to możemy poświęcić go na spacer po tej okolicy. A kto wie może znajdziemy nawet żywe krokodyle w jednym z jeziorek....

 

Różności

 

 

Komentarze

Podobało się?