Singapur od kuchni

Czyli co warto spróbować, a co nie do końca

Singapur od kuchni

Tak wiem. Te zdjęcie poniżej nie wygląda zachęcająco. Choć powinno, bo ten  Chili Krab kosztował - po przeliczeniu -100zł.

 

Uliczne tradycyjne singapurskie jedzenie.

Singapur nie jest tanim miastem, a jego tradycyjny krab nawet na ulicznym bazarze kosztuje majątek. Choć po złożeniu się w 3 osoby warto było go spróbować.

Na początek kilka informacji związanych z jedzeniem.

  • Sprzedawanie jedzenia na ulicy - typowy street food - zostało zakazane prawem kilkanaście lat temu. Chodziło o to aby zagraniczni biznesmeni i turyści czyli się w tym kraju jak u siebie i chcieli robić tu interesy - dlatego też mówi się tu powszechnie w języku angielskim. Zatrucia jedzeniem nie udało się prawdopodobnie całkowicie wykluczyć ale pewnie nie będą o wiele częstsze niż w Europie. Sposobem rządu na ucywilizowanie jedzenia na ulicy były - i są do dzisiaj - food courty czyli zadaszone zabudowane centra z małymi budkami, a pośrodku dużo przestrzeni z ławkami i stolikami.  Czasem wygląda to strasznie a pachnie jeszcze gorzej ale przynajmniej jest gdzie usiąść, umyć ręce i rząd łatwo może każdą budkę skontrolować.
  • Sanepid tutaj - chyba - nie istnieje. Mam kilka argumentów, które pozwalają wyciągać mi takie wnioski. Powszechnie nakłada się tutaj wszystkie potrawy rękami - tymi samymi, którymi odbiera się gotówkę. Stosy talerzy z ryżem poukładanych jeden na drugim przed wydaniem są tutaj normalne, bo miejsca mało a ruch spory.
  • Mięso rozwieszone na hakach w 30 stopniowym upale na stoiskach z jedzeniem to norma. Tak samo jak ugotowane jajka leżące za szybką i czekające na klienta.
  • Podsumowując moje odczucia kuchnia tradycyjna ogólnie smaczna, choć nie powalająca na kolana. Każdy Europejczyk bez problemu da radę się tutaj odnaleźć ponieważ ilość zagranicznych restauracji, sieciówek, czy jadłodajni zadowoli każdego.

Uliczne jedzenie w Singapurze to spore, czasem kilkupiętrowe skupiska budek z jedzeniem.

 

Pomiędzy budkami z jedzeniem jest przestrzeń z stołami i krzesełkami dla klientów.

 

Naleśnik nadziewany bananem rewelacyjnie sprawdza się jako śniadanie przed aktywnym dniem.

 

Trochę makaronu, trochę ciemnego sosu - chyba sojowego i rybnego - do tego grzyby i warzywa. Raz, dwa i kuchnia azjatycka gotowa.

Wiele potraw przyrządzanych jest tutaj w ten sam sposób, różnią się tylko dodatkami: zwykle kurczak, owoce morza albo krab czasem coś można zamienić i zawsze można dodać jajka.

 

Owoce morza z zielonymi dodatkami zawsze wyglądają wykwintnie ...

Trochę się zaskoczyłem gdy dostrzegłem, że w tym kraju bardzo mało je się pałeczkami. Dania zwykle przypominają zupy więc pałeczki służą wyłącznie do nakładania sobie składników na wszędobylskie tutaj plastikowe łyżeczki.

 

Ang Ku Kueh w różnych smakach

 

Ang Ku Kueh

 

Słodka przekąska, uwielbiana przez dzieci. Szczerze ... po jednym gryzie oddałem to koledze bo było to aż tak niedobre. Dlaczego? Ciężko określić. Trochę mdłe, trochę dziwne. Po prostu nie mój smak.

 

Tradycyjne śniadanie. Jajko na miękko.

Na pierwszym planie jajko na miękko w stylu europejskim, a na drugim w stylu azjatyckim.

Jajko to jajko ale każdy lubi je jeść na inny sposób. Można jeść po Wiedeńsku czyli z rozpuszczonym w żółtku maśle, po Brytyjsku czyli maczając w nim tosta, czy tradycyjnie po naszemu wyjadając zawartość z skorupki łyżeczką.

Znacie jeszcze jakieś inne?

Najdziwniejszy sposób jedzenia jajka na miękko jaki widziałem to ten powyższy. Siedzimy w barze "śniadaniowym". Otrzymujemy plastikową miseczkę z wodą. Wodę jest zawsze, bo ta miseczka była przed chwilą myta. Wylewa się ją na stół - czemu na stół? Nie wiem. Bo tak i już. - Wbija się jajko, miesza z sosem sojowym uzyskują rewelacyjnie wyglądającą konsystencję i na koniec macza się w nim tosty. Gdy chleb się skończy to resztę się wypija.

 

Kawa na wynos

Powszechny azjatycki sposób serwowania kawy na wynos. Dlaczego tak ? Wytłumaczenie odkryłem dopiero w Wietnamie.

 

Wizyta na targowisku z jedzeniem.

To nie jest sklep zoologiczny. Żółwie stanowią tutaj zwykłe danie, może nie bardzo popularne ale coś w stylu naszego karpia. Raz na pewien czas każdy lubi zjeść. Do tego żółw nie ma ości.

 

Standard

Jedno z najprostszych i najbardziej powszechnych dań w Azji. Gotowany kurczak podawany z gotowanym ryżem i sosem sojowym lub słodko-kwaśnym . Do picia zawsze rosół. Coś w stylu naszej jajecznicy. Czasem na śniadanie czy kolację choć i na obiad wystarczy.

 

Świeże soki

Na temat soków można by spokojnie napisać cały osobny materiał. Są wszędzie i zawsze świeże. Bardzo popularne są w Azji soku wytwarzane z trzciny cukrowej, ale nie wiele mniej z wszystkich - dosłownie wszystkich - owoców jakie sobie wymyślimy. Wszystko przygotowywane na naszych oczach i na koniec zaklejane plastikową etykietą aby się nie rozlało. Sok to wydatek od 5 do 10 zł za 0.5 kubek.

 

Zupka curry

Osobiście uwielbiam curry. Dodaję je do jajecznicy, pieczonek i wszystkich dań kuchni wschodniej. Bardzo się więc ucieszyłem gdy mój host również okazał się wielkim fanem tej przyprawy. Na koniec naszej wspólnej wycieczki - jako wisienka na torcie - zaprowadził mnie do swojej ulubionej budki.

Wielkie wyczekiwanie przerodziło się w wielkie rozczarowanie. Samego curry w tym niewiele czuć, bardziej smakuje to jak pikantny rosół myśliwski - wrzucono do niego wszystko co udało się upolować na stole.

 

Pierogi

Może i znalezienie tutaj pierogów było by dla mnie wielkim zaskoczeniem 4 lata wcześniej ale dzisiaj przyjąłem to bez wielkiej ekscytacji. Pierogi tak samo jak i u nas są uważane za tradycyjną potrawę w Hiszpanie. To czemu nie w Azji ?

 

Grilowanie

Sataya - bo tak nazywa się grilowane mięso podawane w ten sposób - jest bardzo powszechne w całej Azji. Czasem jest to kurczak, częściej wieprzowina lub wołowina. Jedna pałeczka potrafi kosztować od kilkudziesięciu groszy do złotówki. Ciężko się tym najeść ale smakuje bardzo dobrze. Zwykle jest to traktowane jako przekąska ponieważ marynata jest bardzo słodka.

 

Tong Sui czyli słodzona woda

Na koniec deser. Słodzona woda. Jest to forma sorbetu przygotowywana z lodowych brył które są "koszone" na bardzo cieniutkie warstwy. Często podawana z żelkami lub owocami. Polecam.

Komentarze

Podobało się?