Czuję się zagubiony

w świecie informacji

Czuję się zagubiony

Potrzebuje się przed Wami przyznać do czegoś. Będę szczery. Czuję się zagubiony w świecie informacji. Czy właściwie w świecie dezinformacji? Zawsze chciałem wiedzieć więcej. Miałem wewnętrzną potrzebę zrozumienia działania wszystkiego co mnie otacza. Ale to się skończyło. Stawiam przed sobą o wiele więcej pytań niż znajduję odpowiedzi. Sam nie wiem czy jeszcze poszukuję odpowiedzi.... 

 

Wiem, że nic nie wiem

Od kilku tygodni mam w głowie wielki mętlik.

Coraz rzadziej czuję się kompetentny aby dzielić się z kimkolwiek swoją opinią. Nawet na błahe sprawy. Czym więcej wiem o otaczającym mnie świecie tym bardziej zamykam się w sobie. Czym więcej czytam tym więcej mam pytań. Uświadamiam sobie jak niewiele wiem. Można by zacytować Sokratesa "wiem, że nic nie wiem".

 

W gruncie rzeczy nie było by w tym chyba nic złego gdybym wolał słuchać niż gadać. Niestety każdy ma potrzebę podzielenia się informacjami z innymi. Jeśli nie mówisz to słuchasz innych. Ale jak słuchasz głupot to, aż chcesz się wtrącić. Tylko czy samemu mam coś mądrzejszego do powiedzenia? Podejrzewam, że mam pewną pokorę w stosunku do świadomości jak niewiele wiem. Albo zwyczajnie niewiele wiem.... Zresztą czy można samemu o sobie napisać, że się jest pokornym? Nie wiem. Parafrazując Dalajlamę, "gdy mówisz, to powtarzasz to co już wiesz, a gdy słuchasz to możesz dowiedzieć się czegoś nowego". Dowiedzieć czegoś nowego, ale czy prawdziwego?

Z tymi cytatami to też od kilku lat mamy problem. Od czasów rozwoju internetu, każdy może coś napisać i podpisać pod tym kogokolwiek. Bo jak ocenić kto powiedział coś jako pierwszy skoro porozumiewamy się już od przeszło 100 tys. lat. A te wszystkie fotografie z cytatami przypisywanymi wielkim postacią z naszej historii, których treść nie ma prawa pasować do czasów w których żyli? Lincoln mówiący o internecie czy Jezus o elektryczności to absurd? Wyraźny absurd. A co jeśli większości absurdów nie dostrzegamy? Może otaczamy się fikcją? Żyjemy w kłamstwie? Co można udowodnić? Skąd mamy wiedzieć czy zdania przypisywane Arystotelesowi nie były przez niego jedynie powtórzone np. od swojego dziadka albo kochanki ? Czy wtedy dalej byłby tak powszechnie cytowane? Uważane za tak mądre? Czy to w ogóle ważne? Czy mądre słowa mogą wypowiadać tylko mądrzy ludzie czy raczej ich rola polega na dostrzeganiu w nich mądrości i zapisywaniu? Powtarzaniu.

 

W przeciągu ostatnich kilku miesięcy czuję się jeszcze bardziej zagubiony niż wcześniej.

 

Czy humanizm jest w kontrze do rozwoju?

Lubię matematykę. Matematyka jest logiczna. 2 + 2 zawsze da 4  dlatego nie ma tam pola do dyskusji. Tak samo jak z informatyką, logiką, elektroniką.... Cały świat technologi, budownictwa, architektury jest bardzo prosty bo jednoznaczny. Wszystkie nauki ścisłe polegają jedynie na zrozumieniu zagadnieniu i wykorzystywaniu go w praktyce. Tylko tyle. Takie podejście jest gwarancją rozwoju.

Studia na politechnikach są najprostsze z wszystkich. Albo coś działa albo nie. Codziennie udowadniasz fakty, udowadniasz co wiesz. Nie dyskutuje się z działającymi urządzeniami, które mówią same za siebie. Medycyna jest tylko trochę bardziej złożona (gdy potraktujemy organizm jako biologiczny mechanizm)  bo np. serce (czytaj pompa) ma pompować krew, a płuca ją dotleniać. Jeśli coś jest uszkodzone w organizmie ludzkim to się to naprawi. Jeśli wiesz jak to zrobić to jest szansa, że pacjent przeżyje jeśli nie to pacjent umrze. Proste. Zero jedynkowe. Czasem bardziej, a czasem mniej etyczne ale bardzo łatwo ocenić co jest prawdą. W biologi po wyłączeniu etyki i emocji niewiele pozostaje pola do dyskusji.

Tak naprawdę skomplikowane jest wszystko co związane z humanizmem, a szczególnie pierwszą częścią tego słowa "human" (od łacińskiego humanus czyli ludzki). Kierujemy się emocjami, bo one są oznaką człowieczeństwa. Nasze umysły nie podejmują logicznych decyzji bo nie są mikroprocesorami.

Wiele osób wybiera studia humanistyczne, a nie ścisłe ponieważ uważa je za wiele łatwiejsze (pomijam w tym akapicie pasjonatów). Postudiują 5 lat, poczytają trochę książek, coś napiszą, komuś coś zaprezentują i z głowy. Myślę więc jestem. Mam tytuł więc coś potrafię. I tu pojawia się problem. [Nie obniżam tutaj zasług humanistów, nie chcę aby ktoś odebrał ten tekst jako wywyższanie ścisłowców. Jeśli ktoś po przeczytaniu tego tekstu będzie miał wrażenie, że studia humanistyczne są mniej ważna niż ścisłe to znaczy, że nie doczytał do końca. Nie o to mi chodzi.] Co jednak humanista potrafi? Czy polonista potrafiący ładnie wytłumaczyć co autor miał na myśli, dostrzegający piękno metafor i znający znaczenia słowa "dwunastozgłoskowiec" coś wie po za tym ostatnim? Jeśli autor miał na myśli coś innego to jaką wartość ma błędna interpretacja? Zresztą my ludzie bardzo lubimy przypisywać jakieś poważne znaczenia do rzeczy nieistotnych. Może w rezultacie rozmów z czytelnikami autor zmieni swój pogląd na temat swojego wiersza? I co wtedy? Kto ma rację ? Co jest prawdą?

Ok, trochę popłynąłem. Sam pisać nie potrafię, na ortografii się nie znam, zdarza mi się zrobić błąd w swoim adresie zamieszkania, a tutaj piszę o polszczyźnie. W takim razie skierujmy naszą uwagę w stronę historii. Nie jestem historykiem, więc się wypowiem....

 

Czy istnieje prawda historyczna?

Czym jest historia jeśli nie zbiorem faktów, które miały miejsce w przeszłości? Uczymy się na jej podstawie wyciągać wnioski aby nie popełniać tych samych błędów. Dlaczego jednak co kilka lat piszemy historię na nowo? Co najciekawsze często nie na podstawie nowych odkryć archeologicznych, historycznych ale poglądów politycznych.

 

"Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość."

- George Orwell – Rok 1984

 

Wszędzie gdzie pojawia się "humanus" musi pojawić się problem. Bo tam gdzie dwie osoby, tam 3 punkty widzenia i trzy prawdy. Moja prawda, Twoja prawda i gówno prawda lub jak podsumował to ksiądz Józef Tischner "Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda"

I zaczynam mieć wrażenie, że świat który nas otacza korzysta głównie z trzeciej prawdy.

Czym jest prawda? Czy kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą ? Czy prawdą jest zgodność stwierdzenia z stanem rzeczywistym? Jeśli tak to dlaczego historia jest aż tak kontrowersyjna.

Śmieszne i smutne jest to, że na każdym etapie edukacji wszyscy uczymy się o starożytnym Egipcie. Jednak oficjalnie archeolodzy i badacze często stwierdzają, że czegoś jeszcze nie wiemy, nie rozumiemy i nie potrafimy potwierdzić. Przypuszczalnie nigdy nie będziemy wszystkiego pewni. Patrząc statystycznie właściwie nikt nie uczy się historii współczesnej. Historii, która w rzeczywistość nas ukształtowała i ma wpływ na nasze życie ale codziennie w mediach wszyscy się na jej temat wypowiadają. Młodzi politycy dyskutują o czasach swoich dziadków z takim przekonaniem jakby byli naocznymi świadkami wydarzeń. Starsi politycy, dziennikarze opisują wydarzenia, w których nie brali udziału. Ludzka pamięć jest tak samo dobrym nośnikiem informacji jak jogurt truskawkowy (oczywiście BIO bo tylko taki jest prawdziwy). Pamiętasz przynajmniej 3 pytania i odpowiedzi z ostatnich Milionerów. Albo trzy kolejne materiały, które obejrzałeś wczoraj na YouTube? Udowodniono, że nasze wspomnienia są kształtowane dziś. Bardzo łatwo nam jest coś wmówić i przekonać, że to widzieliśmy, braliśmy w tym udział i że w coś wierzymy. Dlatego historia jest aż tak problematyczna.

 

Emocje, fakty czy ekspert?

Czy zależy nam na faktach ? A może wolimy fałszywe informacje które wzbudzają nas emocje ? Czy dlatego fałszywe informacje rozprzestrzeniają się 6 razy szybciej i trafiają do większej liczby odbiorców (artykuł źródłowy z Scince).

Czy powinniśmy wymieniać się poglądami z znajomymi? Po co dyskutować o dyrektywie ACTA II, czy jakiejkolwiek reformie skoro się jej nie przeczytało, nawet nie znamy jej ostatecznej formy? Nawet gdybyśmy je przeczytali to na ile czujemy się kompetentni aby prawidłowo je interpretować? Może jednak lepiej wyjść wcześniej na ulice i hałasować aby pewne kwestie nagłośnić za wczas? Czy tłumy osób na protestach są opłacone, zmanipulowane czy zwyczajnie niedoinformowane? Jak rozróżnić osobę doinformowaną od tej zmanipulowanej? Jak poznać kogoś kto wie wystarczająco dużo od tego, który wie za mało? Czy ekspert np.znajomy lekarz jest bardziej rzetelnym źródłem na temat szczepień niż Pani profesor z internetu, której zdanie jest zgoła przeciwne?

Kogo uważać za eksperta? Czy ekspert musi być inteligentny, wykształcony i kulturalny? W technologi jest to bardzo proste, bo ekspertem zostaje osoba, która popełni wszelkie możliwe błędy w bardzo wąskiej dziedzinie i na ich podstawie wyciągnie wnioski. Ktoś kto potrafi wykonywać obliczenia, programować, projektować jest ekspertem w pewnej wąskiej dziedzinie. Jeśli to nad czym pracujesz działa prawidłowo to możesz nazwać się ekspertem i bardzo łatwo ocenić twoje kompetencje.Kto jednak jest zapraszany do telewizji śniadaniowych, programów publicystycznych w roli ekspertów? Eksperci w jakiej dziedzinie?

A jak jest w życiu? W polityce? Czy wartościowym źródłem opinii jest osoba która ma milion odsłon na YouTube i kształtuje poglądy młodych czy Pani profesor Pawłowicz, obrażającą wszystkich w około (jak podaje Wikipedia polska prawniczka specjalizująca się w zakresie prawa gospodarczego publicznego, nauczycielka akademicka, doktor habilitowany nauk prawnych, w latach 2007–2011 sędzia Trybunału Stanu, poseł na Sejm VII i VIII kadencji. - brzmi naprawdę imponująco ) Kto powinien kształtować młode umysły? Komu powinniśmy dać się wypowiedzieć? Komu zaufać?

 

Krótka historia antyszczepionkowa

Komu wierzyć ? Czy Dr Andrew Wakefieldowi, który w lutym 1998 r ogłosił, że szczepionka MMR powoduje u dzieci autyzm?

Badanie były przeprowadzone na grupce 12 dzieci, u których spodziewano się, że z czasem wystąpią u nich objawy autyzmu. To właśnie od niego rozpoczęła się ta cała głośna historia antyszczepionkowa. Już w marcu tego samego roku 37 ekspertów podważyło wyniki jego badań ogłaszając, że nie wykazano powiązań pomiędzy szczepieniami, a autyzmem. W kwietniu 1998 ogłoszono wyniki 14 letnich badań na grupce 3 milionów dzieciaków, które również nie potwierdziły pierwotnej tezy.  (Tekst źródłowy z BBC).
Ale to nie koniec. To dopiero początek zagmatwania całej historii z doktorem Wakefieldem i szczepieniami.

Notka z Polskiej Wikipedii

"Andrew Wakefield (ur. ok. 1957) – były brytyjski lekarz gastroenterolog. W 1998 opublikował wraz z 12 innymi naukowcami (Wakefield był pierwszym autorem) w czasopiśmie naukowym „The Lancet” artykuł, w którym zamieścił wyniki badań, które miały wskazywać na związek między stosowaniem u dzieci szczepionki MMR a wystąpieniem u nich autyzmu i zapalenia jelit.

W wyniku dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez Briana Deera z The Sunday Times okazało się, że wyniki badania zostały sfałszowane. Publikacja została wycofana przez czasopismo Lancet w 2010, a sam Wakefield za swoje nieetyczne działania otrzymał naganę od brytyjskiego General Medical Council oraz zakaz wykonywania zawodu lekarza w Wielkiej Brytanii."

Czy Wikipedia jest rzetelnym źródłem? Czasami. Niestety w Polskiej wersji językowej nie pojawiła się wzmianka, że: napisał apelację do sadu w sprawie nagany i zakazu wykonywania zawody (jego zdaniem nieprawidłowo) wydanego przez GMC. Podczas ostatecznego wygłoszeniu opinii sądu w 2012 roku pan Wakefield wygrał. (Źródło BBC)

 

Cenzura powróciła?

Czy ta informacja cokolwiek zmienia? Czy czyni z tego naukowca ofiarę wielkich koncernów? Czy została zatajona? Przez kogo? Może to Rosjanie, Irańczycy i Chińczycy mają wielotysięczne armie trolli którzy publikują fake newsy w celu wprowadzenia cenzury na globalną skalę. Można by zapytać co ma cenzura do publikowania fałszywych treści ? Bardzo wiele.

 

Dawniej cenzurowanie polegało na ograniczeniu dostępu do informacji, a dziś wręcz przeciwnie. Cenzura XXI wieku polega na zalewaniu informacjami nieistotnymi. Nadmiar informacji, szczególnie tych, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się prawdziwe uniemożliwia zbudowanie sobie rzetelnej opinii na konkretny temat.

 

Jak robią to Rosjanie opisano w tym artykule na TVN24 i tu na CNN. W wielkim skrócie .....

... chodzi o zamieszczanie nieprawdziwych informacji, podparcie ich fałszywymi źródłami i fotografiami. Nic odkrywczego. Ale robienie tego na dużą skalę przez duże media prorządowe potrafi ludziom namieszać w głowach.

 

Pytania niewarte odpowiedzi?

Tylko czy to wszystko robią media rządowe? A może sami sobie to robimy? Czy Facebook, Instagram, Snapchat, Twitter nie przeładowują nas śmiecio-informacjami? Czy też masz czasem poczucie, że twój umysł jest przeładowany? Że nie jesteś w stanie przeczytać kolejnego całego artykułu w internecie, prasie czy rozdziału książki? Czy masz problemy z koncentracją? Czy czujesz, że zaczyna Ci być wszystko jedno co mówią w wiadomościach, co się dzieje w polityce, kto jest prezydentem Twojego miasta? Czy chcesz się od tego wszystkiego odciąć i pooglądać dla relaksu głupie filmiki i śmieszne fotki? Czy przypadkiem w czasach z nieograniczonym dostępem do informacji przestajemy ich poszukiwać? Zaczynamy żyć jakby z boku?

Komu możemy wierzyć ? Przyjaciołom? Rodzinie? Na ile oni są kompetentni, a ich informacje rzetelne? Może każdą informację powinniśmy sprawdzać osobiście? Ale kto ma na to czas? A tak właściwie to po co? Co za różnica czy Ziemia jest okrągła czy płaska, czy Donald Tramp jest pionkiem Putina? Czy nas to w ogóle powinno obchodzić? Czy nie szkoda naszego życia na drążenie takich tematów? Czy ma sens protestować skoro nie wiemy wszystkiego na dany temat? Czy polscy sędziowie są kompetentni czy politycy profesjonalni? Kto nas okłamuje, a kto mówi prawdę? Kto jest dziś naprawdę opiniotwórczy? Media społeczne? Wiadomości, Informacje, Panorama, Fakty? Czy rozsiewanie ciekawych newsów to nieświadome rozsiewanie propagandy i dezinformacji ? Czy jestem manipulowany ? Czy bycie świadomym bycia manipulowanym jest częścią manipulacji ? Czy te pytania mają sens? Po co je zadawać?

 

Z tymi wszystkimi pytaniami czuję się zagubiony w świecie informacji.

 

 

PS: W tym tekście zamieściłem wiele więcej pytań niż odpowiedzi. Taki był zamysł od początku.

Dla równowagi odsyłam do kilku poniższych filmów, które to z kolei zawieraj więcej odpowiedzi niż pytań:

Komentarze

Podobało się?