IV. Pierwsza wyprawa w góry

szkoleniowiec, automatyk
pasjonat życia

IV. Pierwsza wyprawa w góry

Wtorek miał być moim pierwszym dniem w pracy. Miał być. Jednak z samego rana dostałem informacje, że profesor nie ma dziś - dla mnie czasu -  i mam jeden dzień wolnego więcej. Bałkańska mentalność.

Skopje otoczone jest z wszystkich stron górami. Pierwsze podejście zaczyna się 300 m od akademika i kończy na wysokości 1066m.n.p.m. Jest to szczyt Vodno. Długo nie musiałem przekonywać kolegi z Anglii  abyśmy razem wyruszyli na wyprawę w stronę tego szczytu zakończonego gigantycznym 66 metrowym krzyżem Milenijnym oświetlanym w nocy. 40 min poświeciliśmy na dotarcie na miejsca skąd zaczynają się szklaki turystyczne. Po spytaniu jednego przemiłego Pana o drogę na szczyt straciliśmy kolejne 10 min na dotarcie donikąd. Tam zapytaliśmy się kolejnej osoby o drogę i powróciliśmy do tego samego miejsca w którym ostatnio pytaliśmy o drogę. Dotarcie na szczyt zajęło nam ok 2 godzin.

 

Trasa na szczyt prowadzi częściowo pod kolejką linową (widoczną z lewej strony).

 

Ciekawostka: SZLAKI TURYSTYCZNE

Oznakowanie szlaku na drzewach składa się z dwóch dowolnych kolorów. Często można natrafić na biało czerwone flagi, wymalowane na co drugim drzewie. To nie oznacza szlaku pamięci zasłużonych Polaków, a jedynie przypadkowe ułożenie kolorów. Szlaki w przeciwieństwie do polskich są naprawdę gęsto oznaczane. Zwykle z jednego miejsca można zauważyć 3 kolejne, a czasem i więcej. Chyba, że szlak ostro skręca, wtedy jest problem, bo nie znają wykrzykników turystycznych.[1] Po za tym, tablice informacyjne i mapy są naprawdę czytelne - pod jednym tylko drobnym warunkiem, jeśli zna się cyrylicę.

Szlak trafił te drzewa ...

Nagroda dla zdobywców tego szczytu to widok na panoramę Skopje. Największego miasta liczącego ok 530tys. mieszańców czyli stanowiącego mniej więcej 25% ludności tego kraju. Jednak gdy kolega z Szanghaju, kilka dni wcześniej ją zobaczył to z wielkim zaskoczeniem zapytał - „Gdzie są pozostałe dzielnice”. Następnie dodał – „Tak małego miasta w swoim życiu jeszcze nie widziałem.”[2]


[1] W polskich górach tak samo jak w słowackich czy czeskich, wykrzyknikami wymalowanymi na drzewach ostrzega się turystów przed ostrą zmianą kierunku poprowadzonego szlaku.

[2] Mogę osobiście potwierdzić, że skala europejskiej urbanizacji nijak się ma do jej azjatyckiego odpowiednika . W Azji duży plac budowy to nie centrum handlowe czy nowe centrum biznesowe ale przynajmniej osiedle mieszkalne dla 100 tysięcy osób. Choć i to nie robi na nikim wrażenia. Jaki kraj taki rozmach…

 

Krzyż na szczycie Vodno.

 

Na górze istnieje możliwość zjedzenia czegoś w krzyżu, a dokładniej ulokowanej w jego wnętrzu  restauracji.  Można też zjechać kolejką liniową do miasta. Jednak z jakiejś nieznanej przyczyny, wbrew informacją umieszczonym na tabliczkach w języku angielskim zastaliśmy tutaj wszystko pozamykane. Więc po chwili przerwy udaliśmy się w podróż powrotną. Podczas której mijało nas bardzo wiele osób wbiegających lub maszerujących po szlaku na szczyt. Jest to tutejsza forma odstresowania się po pracy, ciesząca się naprawdę sporą popularnością.  Dla innych jest to ucieczka od upałów panujących stale w mieście. Z każdym krokiem postawionym w stronę szczytu odczuwa się przyjemny, chłodniejszy wiaterek, czym głębiej w las tym temperatura bardziej znośna. Na szczycie jest naprawdę przyjemnie, ponieważ wychodzi się ponad poziom szczytów odgradzających miasto od wiatru i tym samym świeżego powietrza.

 

 

Widok na panoramę centrum miasta. Wszystko co warto odwiedzić omówię w kolejnych postach.

 

Na zdjęciu stadion oraz z jego lewej strony park w którym toczy się akcja wcześniejszego rozdziału.

 

Podczas spacerku powrotnego mijamy na ulicach wiele bezdomnych psów. Spokojnych do tego stopnia, że dzielą swoją przestrzeń wraz z bezdomnymi kotami. W takim upale nawet zwierzęta stają się leniwe. Każdy z tych psów ma na swoim uchu „modny” kolczyk. Informuje on o tym, że jego właściciel – bezdomny pies – został przebadany przez służby weterynaryjne i cieszy się dobrym stanem zdrowia. Przy okazji takiego badania, każdy „pacjent” może „dobrowolnie” uczestniczyć w obowiązkowym zabiegu sterylizacji. W ten sposób nie spotka się w tym kraju tak licznych watach bezdomnych psów jak na przykład na Ukrainie.

 

Widok mniej atrakcyjny ale udało mi się uchwycić jeden z licznych pożarów wzgórz otaczających stolicę, które miały miejsce nieprzerwanie przez cały mój pobyt w tym kraju.

 

Czym wyżej tym bardziej zielono i chłodniej. Nie ma się więc co dziwić, że codziennie z rana lub wieczorem dziesiątki osób pokonują tą trasę dla zdrowia.

 

Pierwszy post z tej serii, który warto przeczytać nim przejdziesz do poszczególnych przygód znajduje się poniżej. Tłumaczę w nim dlaczego taki nietypowy format tych wpisów, podkreślenia itp.

Wprowadzenie znajdziesz TUTAJ.

Komentarze

Podobało się?