III. Macedonia pierwsze dobre wrażenie?

O karaluchach, burku i frytkach w bułce.

III. Macedonia pierwsze dobre wrażenie?

Dzień pierwszy - poniedziałek. Dzień wolny, ponieważ pracę zaczynam od wtorku. Po 15 minutach od pobudki poznałem już chyba wszystkich współlokatorów, którzy nie wyszli rano do pracy.  Cztery karaluchy,  rodzinkę mrówek i kilka innych robaczków. W Pelargonii nigdy nie możesz czuć się samotny. Następnie udałem się na wyprawę do pobliskiej piekarni w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia na pierwszy obiad. Poszukiwania zakończyły się sukcesem. Pozytywnie się zaskoczyłem odkrywając jak szeroką gamę produktów można znaleźć w każdej tutejszej piekarni.

 

Ciekawostka  PIEKARNIE

Piekarnie w Skopje i Belgradzie[1] prezentowały ten sam standard. Wszystko naprawdę pyszne ale zwykle bardzo tłuste. Pieczywo wypiekane przez całą dobę, nie ważne czy wracasz o 3 w nocy z klubu czy z pracy o 15, zawsze dostaniesz coś prosto z pieca.

W odróżnieniu od polskich piekarń, można nabyć tutaj bardzo wiele wyrobów z nadzieniem nie na słodko lecz np. z   białym tradycyjnym serem, żółtym, lub z białym, szynką i serem, nadzieniem typu pizza lub białym serem tradycyjnym itp. Gama asortymentu tak szeroka, że zadowoli najbardziej wybredne gusta kulinarne, a dla wszystkim fanów białego sera będzie to istna ziemia obiecana – a właściwie wypiekana.

Najpopularniejsza potrawa to Burek (znana także  jako:  byrek,  börek,  boereg,  piroq). Duże okrągłe ciasto trochę jakby francuskie nasiąknięte tłuszczem, wypiekane w piecu, a popijane się je jogurtem.  O różnych nadzieniach: biały ser, pizza, mięso lub szpinak. Taki miejscowy tradycyjny tłusty fast food. Pomimo, że tłusty to godny polecenia . Po powrocie do kraju będę bardzo tęsknił za nim, pomimo że przez pierwszy tydzień unikałem go jak ognia gdyż z wyglądu nie prezentuje się zbyt smacznie. Tłuszcz dosłownie z niego kapie.[2]

Moje ulubione tutejsze przysmaki to długie walcowe krokiety wypełniane w całości żółtym serem, zjadane na śniadanie. Warte polecenia są również ciasta zapiekane z nadzieniem (żółty ser, szynka i sos). Rzeczy na słodko również są tutaj bardzo smaczne,  jednak warto uważać co się wybiera bo czasem mogą być aż nazbyt słodkie.[3]

 

Klasyczna ćwiartka z burka. Palce lizać (bo tłuszcz kapie). Pierwszy z mięsem, a drugi bardziej tradycyjny z białym serem. Foto pekara-brankovic.com

 

 


[1] Podobnie jest również w Chorwacji gdzie zjadłem 2 lata później najlepszy w życiu burek typu  pizza.

[2] Burek można znaleźć dziś już nie tylko w krajach bałkańskich, ale również wszędzie tam gdzie wyemigrowała tutejsza ludność otwierane są tradycyjne punkty gastronomiczne. W Berlinie, czeskim Brnie ale i w Warszawie udało mi się takie punkty znaleźć. Nieopodal Centrum Nauki Kopernika w Warszawie w hali targowej ulokowanej pod mostem, można znaleźć jeden z takich restauracyjek. Prowadzi ją Macedończyk, który wyemigrował do naszego kraju ponad 20 lat temu i do dnia dzisiejszego przygotowuje swoje tradycyjne dania (niestety) w wersji bardziej zachodnioeuropejskiej. Spytałem dlaczego zmienił przepis. W odpowiedzi usłyszałem, że polskie żołądki nie lubią, aż ta tłustych dań. Trochę zaskakujące. Właściciel baru też znał Pelargonie i wspomniał, że w samej tylko Warszawie są jeszcze 2 podobne miejsca gdzie serwowany jest burek.

[3] Miałem okazję mieszkać w gliwickim akademiku przez rok z hiszpańskim Erasmusem – studentem z zagranicy, który przyjechał do Polski na wymianę studencką. Do tego czasu byłem przekonany, że Polacy kochają słodycze. Ale to nie prawda. Hiszpanie, Francuzi, Austriacy nawet Turcy naprawdę kochają cukier. Za przykład może posłużyć turecka baklawa, moczona w wodzie z cukrem albo należało by powiedzieć w cukrze z wodą, jednak o niej będzie później.

 

Wszędzie w mieście można znaleźć pomniki i różnego rodzaju rzeźby. Te z zdjęcia udowadniają biesiadny charakter tutejszych mieszkańców. Wokół nich wszystko się buduje ale czas na zabawę też się znajdzie.

 

W poniedziałki jak to w poniedziałki zebranie IAESTE Macedonia. Wszyscy obcokrajowcy zebrali się na sali wykładowej tutejszego uniwersytetu.  Na miejscu członkowie IAESTE Skopje się spotykają i rozmawiają po macedońsku nad sprawami nas dotyczącymi (przyjezdnych studentów). Czyli jak w Czeskim filmie coś ktoś mówi ale nie wiadomo o co chodzi. Druga część zebrania na szczęście już po angielsku. Po zebraniu tradycyjne wyjście do restauracji, knajpki itp. Na miejscu była dobra okazja aby z każdym zamienić dwa słowa przy piwku i lepiej się poznać. Jako, że studenci na całym świecie są tacy sami – czytaj biedni – dalszą część wieczoru spędziliśmy więc na ławkach w parku.

Godzina 22.30 park obok stadionu narodowego w centrum miasta zatłoczony. Tłumy ludzi popijają sobie piwka, wina itp. napoje wyskokowe. Gdzieniegdzie ktoś tańczy tango - 8 par -, a gdzie indziej zajada się czymś dziwnym – dla mnie nieznanym. Sam poczułem się głodny więc spytałem o pobliską budkę z jedzeniem. Hamburger w wydaniu macedońskim okazał się małym zaskoczeniem ....

 

Ciekawostka: HAMBURGERY

Hamburger jak to hamburger na całym świecie wygląda tak samo i zjada się go z frytkami.[4] Także i tutaj. Z tą różnicą, że frytki zawsze są wkładane do środka - !!! Może to i wygodniejsze ale na początku dziwnie wygląda kiedy zamawiasz kanapkę, a dostajesz ją wraz z dużą porcją frytek w środku. Jak się okaże kilka tygodni później i kilkaset kilometrów dalej, frytki można dodawać też do innych kanapek - ale o tym później.

Jeden z dwóch lokali McDonald w tym 2 mln kraju. Hamburgery amerykańskie różnią się od tych bałkańskim. W tej części Europy, skoro frytki się je razem z bułką to i serwuje się je w jej środku (bo po co trzymać dwa opakowania skoro je się wszystko razem). Wygodniejsze?

 

Ciekawostka: PICIE ALKOHOLU W MIEJSCACH PUBLICZNYCH

Jak w większości krajów Europy spożywanie alkoholu w parkach jest zabronione.[5] Przynajmniej oficjalnie, ponieważ z tego co mi powiedziano ostatnio ktoś dostał mandat za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym jakieś dwa lata temu. Siedzimy w parku przy jednej z większych 4 pasmowych ulic miejskich w centrum miasta, policyjne radiowozy mijają nas kilka razy i jakoś dziwnie nie zauważają. Zresztą nikogo z  ponad stuosobowego tłumu ludzi w parku. Najciekawszy jednak w tym wszystkim jest fakt, że w tym kraju od godziny 21.00 obowiązuje prohibicja – jeszcze do niedawna rozpoczynała się już od 19.00. W sklepach po tej godzinie nie można kupić legalnie alkoholu. Wiadomo, że przy parkach czy też po znajomości w cały mieście spod lady da się różne napoje załatwić. Ale dla przyjezdnych, którzy nie mają znajomości takie zakupy będą stanowić nie lada problem – choć nie należy on do tych problemów, których nie da się rozwiązać.

 


[4] Podczas wizyty w Turcji okazało się, że hamburgery wcale nie wyglądają wszędzie tak samo.  Jeszcze większym zaskoczeniem niż frytki w bułce okazały się namoczone burgery. Są przygotowywane jak zwykłe, ale następnie wkładane są do urządzenia, w którym para wodna podtrzymująca temperaturę przesiąka burgera i  bułkę. Dziwny jest ten świat …

[5] W większości krajów europejskich alkoholu nie można spożywać w miejscach publicznych ale to nie znaczy, że nie wolno tego robić w całej Europie. I tak np. w Budapeszcie standardem są rozmowy przy butelce wina na mostach nad rzeką Dunaj. Ludzie siedzą z kieliszkami wina z nogami swobodnie spuszczonymi z barierek mostów. W Szwajcarii ludzie są na tyle „dojrzali”, że zrezygnowali z płacy minimalnej dla każdego obywatela wypłacanej bez obowiązku pracy, dlatego też z alkoholem problemów nie mają i zezwalają na spożywanie go w każdym miejscu. Jeszcze ciekawsze doświadczenie miałem w Kopenhadze, gdzie delektowałem się piwem w czynnym kościele, słuchając muzyki elektronicznej, leżąc wraz z Duńczykami na kocach rozłożonych na ziemi. Co kraj to obyczaj.  W Katowicach również kilka lat temu była wyznaczona część miasta wokół ulicy Mariackiej,  gdzie można było delektować się własnym alkoholem na ulicy. Niestety dziś tak kulturalnie już nie jest.

 

 

Po parku wybieramy się do klubu. Jedynym otwarty, a przede wszystkim darmowym klubem muzycznym w poniedziałek, jest słynna Hawana. Zlokalizowana jest tak jak większość klubów w Skopje, przy stadionie sportowym. Aby wejść trzeba odstać swoje w kolejce - albo raczej tłumie ludzi - ochrona przy drzwiach wybiera losowo kto może wejść teraz, a kto za chwile albo jeszcze później  - bo wpuszczają wszystkich. Po 20 min doczekaliśmy się. Klub jak to klub w ciepłych krajach jest bez dachu. Miejsc siedzących nie za wiele ale za to stojących wokół stołów mnóstwo. Jest i  rockowa scena.

 

Ciekawostka:  KLUBY NA BAŁKANACH

W Belgradzie można spędzić noc bawiąc się w dyskotekach/klubach na barkach unoszących się na wodzie. Bardzo ciekawy wygląd, nowoczesne wystroje wnętrz, muzyka na poziomie. Barek jest wiele, a na każdej z nich inna muzyka. Polecam! Tylko jedna rzeka przepływa przez miasto więc łatwo do nich trafić.

 

Macedończykom muzyka towarzyszy wszędzie czy to w formie sztuki czy z lokalnej restauracji lub głośnego radia sąsiada.

W Skopje byłem jak do tej pory tylko w Hawanie. Klub ten przypadł mi do gustu, jednak ma jeden wielki minus. Można w nim usłyszeć tylko muzykę rockową pochodzenia Serbskiego lub Macedońskiego. Imprezy wyglądają tutaj kompletnie inaczej niż w Polsce.  Po pierwsze - nikt nie tańczy. Nie ważne jak porządny jest klub i fajna muzyka. Wszyscy stoją przy stolikach  - tak stoją, w klubach zwykle się stoi, no bo przecież kto siedzi w dyskotece? Niektóre osoby przytupują sobie nogą rytm, jednak jeśli ktoś robi jakieś bardziej energiczne ruchy, to szybko zostaje wyśmiany lub przynajmniej dyskretnie obgadany.  Co do stolików to są rozstawione dosłownie wszędzie. Wysokie, małe  - tak na 4 piwa i dwa łokcie - i trzeba się pomiędzy nimi przeciskać jeśli się chcesz gdzieś dojść.  Co do muzyki to jest fajna, można do niej przywyknąć,  jeśli jest taka możliwość jest grana na żywo. Nawet w restauracjach wieczorem występują małe kapele, które sprawdzają jak głośno da się głośniki podkręcić. Ma to na celu rozreklamowanie tego miejsca w całym mieście czyli tam gdzie dźwięki dosięgną - tak to wygląda w Skopje. W Belgradzie było bardziej klimatycznie, ponieważ kapele grały regionalne kawałki bliżej ludzi, między stoliczkami.

 

 

Jakiej muzyki słucha tutejsza młodzież? Właściwie tylko Serbskiej lub Macedońskiej. W radiu można też usłyszeć ogólnoświatowe hity, jednak nie cieszą się tu, aż taką popularnością. Ale

wracając do imprez…

 

Po drugie. Wszyscy palą.  Jak się dowiedziałem "Jeśli nie palisz to nie możesz być męski". Słysząc te słowa kojarzą mi się od razu amerykańskie bilbordy z lat 70 - męski kowboj z papierosem w ustach - i wielkie propagandy firm nikotynowych. Z drugiej strony Macedonii bliżej do tamtej Ameryki niż nowoczesnej Europy. Przeciętna paczka papierosów kosztuje nie więcej niż 4zł i to po podwyżkach które bardzo zdenerwowały moich znajomych.
Koncert ku mojemu zaskoczeniu rozpoczął się przed 2. Myślałem że powoli scenę zaczynają sprzątać, a to dopiero zespół zaczął się rozkładać.
Podczas imprezy zaśpiewali kilka rytmicznych utworów po Macedońsku, których słowa wszyscy bez wyjątku znali.

 

Ciekawostka: ŻYCIE NOCNE

Życie nocne w Europie Środkowej jest równoznaczne z klubami nocnymi i wszelkiego typu imprezami. W Europie południowej nie kończy się tylko na tym. Bez problemu można spotkać o godzinie 24 dzieci uganiające się za piłką albo rodziców z wózkami. Przypuszczalnie powodem takiego podejścia jest wysoka temperatura podczas dnia na co dzień. Ciężko kazać dziecku uganiać się za piłką o godzinie 18.00. Za oknem 33 stopnie i w dalszym ciągu na niebie męczące słońce.
Jednak aby naprawdę zobaczyć, a może i poczuć tradycyjne sposoby spędzania późnowieczornych godzin, należy udać się koniecznie do Skopje, a dokładniej do starej handlowej dzielnicy założonej przez Turków –. O czym opowiem więcej później.

 

Do akademika wróciliśmy taksówką.

 

Najstarszy zabytek w mieście. Most prowadzi z zabytkowej dzielnicy Čaršiji do centrum miasta.

Pierwszy post z tej serii, który warto przeczytać nim przejdziesz do poszczególnych przygód znajduje się poniżej. Tłumaczę w nim dlaczego taki nietypowy format tych wpisów, podkreślenia itp.

Wprowadzenie znajdziesz TUTAJ.

Komentarze

Podobało się?