I. Po drodze przez Belgrad

O pijaczku bohaterze, największej cerkwi i wolnym czasie.

I. Po drodze przez Belgrad

Moja wielka wyprawa rozpoczęła się na dworcu głównym w Katowicach. Pociąg do Budapesztu odjeżdżał dwie minuty po północy. Nadeszła więc długo oczekiwana chwila pożegnania się z rodzicami i ruszenia w drogę. Podróży w nieznane, do kraju o którym właściwe nikt nie słyszał i mało kto wie gdzie leży na mapie [1].


1. W 2016 r. pierwszy raz o Macedonii usłyszała opinia publiczna z powodu kryzysu emigracyjnego. Imigranci z Syrii poprowadzili główny szlak swojej wędrówki znany jako „szlak bałkański” właśnie przez granice tego 2 mln kraju.

 

 

Trasa mojej przygody: 1. Katowice, 2. Belgrad, 3. Macedonia, 4. Stambuł, 5. Nowy Sad, 6. Budapeszt, 7. Wiedeń, 8. Bratysława.

Moja 16-sto godzinna podróż w pociągu zapowiadała się na długi i samotny pobyt w pociągu. Tak też było. Bez większych zaskoczeń i rewelacji. Drobną pozytywną niespodzianką był 6 osobowy przedział, w którym miejsce zajmowały jedynie dwie młode osoby, w tym ja. Fotele były rozsuwane, tak, że dało się wszystkie z sobą połączyć, tworząc jedno wielkie łóżko. Można było naprawdę wygodnie spędzić początkowe 8 godzin podróży, aż do pierwszej przesiadki.

 

Pierwsza przesiadka miała miejsce na dworcu centralnym w Budapeszcie. Dla niewtajemniczonych dodam, że w mieście są jeszcze dwa inne międzynarodowe dworce kolejowe. Planowo na zmianę pociągu miałem 40 min, jednak w rzeczywistość czasu było o 20 min mniej. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie, – słowo „przebiegło” użyłem z premedytacją – ponieważ była to szybka zmian pociągu i kontynuacja drogi na południe.
Kolejny etap podróży był trochę „ciekawszy”. Na początku konduktor wyprosił mnie wraz z starszym Panem z przedziału, ponieważ nie mieliśmy biletów na pierwszą klasę, która w węgierskich pociągach relacji międzynarodowych wygląda jak druga w polskich i nie jest zbyt dobrze opisana. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Starszy mężczyzna znał dobrze angielski i chętnie służył mi pomocą w znalezieniu nowych miejsc, oraz podzielił się kilkoma praktycznymi podróżniczymi wskazówkami.

 

Znajomość ta okazała się przydatna po raz kolejny, kiedy zepsuł się pociąg i trzeba było przetłumaczyć słowa węgierskiej straży granicznej informujące o zaistniałej sytuacji. Widoki za oknem przypominały nieskazitelnie gładką taflę spokojnego morza porośniętą roślinnością. Gdzie okiem sięgnąć żadnych wzniesień. Podsumowując dotychczasową podróż, po za drobnymi niedogodnościami przebiegła przyjemnie, a na pewno spokojnie. Czego nie można powiedzieć o kolejnym etapie.
Dalszy ciąg podroży nastąpił po 3 dniowej przerwie poświęconej na zwiedzanie stolicy Serbii - Belgradu. Pobyt w tym mieście jest jak podróż do przeszłości. Człowiek cofa się o 30 lat wstecz do czasów, kiedy to wszyscy mieli czas…

 

 

Ciekawostka: BAŁKAŃSKIE MOTTO ŻYCIOWE
Ludzie na Bałkanach prezentują całkowicie odmienne podejście do życia niż my Polacy - o czym więcej później - przede wszystkim nigdy i nigdzie się nie spieszą. Przed wyjazdem z Polski usłyszałem przypadkiem pewną audycję radiową, podczas której jeden znawca kultury bałkańskiej wyjaśniał, dlaczego ludzie zamieszkujący tamtejsze kraje są tak różni od Europejczyków z zachodu i centrum kontynentu. Przytoczył on motto mieszkańców ‘południa’: "Co masz zrobić dzisiaj zrób pojutrze - dzięki temu otrzymasz dwa dni wolnego". Jak bardzo wzięli sobie te słowa do serca widać tutaj na każdym rogu. W polskich szkołach uczymy się „Inwokacji” na pamięć, a w krajach takich jak Serbia czy Macedonia można przypuszczać, że dzieci uczą się tej prostej i logicznej sentencji życiowej [2] .


2. Po kolejnych czterech latach podróży po świecie i wielokrotnych odwiedzinach krajów bałkańskich mogę dodać, że to motto życiowe popularne jest wszędzie tam gdzie temperatura za oknem standardowo sięga 30 stopni. Nawet w Azji, Australii czy Polsce gdy przychodzi upalny okres ludzie zaczynają zwalniać i próbować przetrwać każdy kolejny dzień. Podobny spokojny styl życia prezentują również kraje bardziej rozwinięte ale to z innego powodu. Gdy Belg, Szwajcar czy Norweg na co dzień ma zapewniony bardzo wysoki poziom życia nie ma motywacji do zwiększenia wydajności swojej pracy, chcąc nacieszyć się tym co ma i docenić każdy spokojny dzień, w którym może sobie pozwolić na „wszystko”. Imigranci natomiast w tym samym czasie pracują na jego przyszłą emerytury i wzrost PKB.

 

Miejsca warte odwiedzenia w Belgradzie można policzyć na palcach obu dłoni. Jednak jeśli ktoś bardzo chce pozwiedzać to miasto będąc w okolicy powinien zacząć od zamku na wzgórzu Kalemegdan co z tureckiego oznacza „pole walki” (wewnątrz znajduje się muzeum broni wojskowej).

Mury zamkowe, a przed nimi ...

 

... muzeum militariów.

 

Zobaczyć można także starą rybacką dzielnicę z pięknie oświetloną wieżą na szczycie wzgórza, muzeum poświęcone wielkiemu naukowcowi Nikoli Tesli wewnątrz którego znajdują się Jego liczne wynalazki o nieznany przeznaczeniu - polecam w wolnej chwili przeczytać także jego biografię, gdyż był On osobą niezwykłą, która pokonała Edisona w batalii o elektryczność.[3]


3. Dzisiaj po przeczytaniu biografii owego geniusza, kilku materiałów w prasie i obejrzeniu filmów jestem pod jeszcze większym wrażeniem niż w 2012 roku. Nikola był człowiekiem potrafiącym w wyobraźni konstruować, dopracowywać urządzenia i obliczać ich wytrzymałość jak również żywotność poszczególnych części. Podobno wszystko zaczęło się już w dzieciństwie gdy jak każdy dzieciak „śnił na jawie” , ale jego rodzice nie zakazali mu bujać w obłokach. Z czasem dopracował swoje umiejętności wizualizacji … ale to temat na inną książkę.

 

Dzielnica rybacka znajduje się na lekkim wzniesieniu, zakończonym atrakcyjną ...

 

Gardoš Tower. Wygląda na latarnie morską jednak nigdzie takiej informacji nie znalazłem.

 

Warto także poznać Serbską kuchnię na najładniejszej w mieście alejce wypełnionej restauracjami i barami. Urok 400-tu metrowej ulicy Skandarlija wywodzi się z jej historii. Wcześniej była to nieprzyjemna ulica pełna spelun zamieszkiwana jedynie przez biednych artystów i pisarzy, którzy wznosili ciągłe burdy i hałasowali pod oknami. Jednak z czasem dzięki tym lokatorom – m.in biednym malarzom - zaczęła rozkwitać i przemieniać się w główną ulicę kulturalną, a następnie kulinarną miasta. Przepyszne tradycyjne, a czasem również wykwintne potrawy kusza przechodniów unoszącymi się w powietrzu zapachami. Podobno sam Alfred Hitchcock reżyser filmów grozy w tym miejscu zakończył swoją dietę, namówiony przez piękne kelnerki do spróbowania lokalnych specjałów.

Początek uliczki oznaczony jest kierunkowskazem do największych miast Europy (dla zbłąkanych imprezowiczów).

 

Podczas spaceru tą ulicą, każdy ciekawski turysta na pewno dostrzeże pomnik pewnego pijaczka. Legenda głosi, że pomnik ten postawiono aby upamiętnić pewne niepowtarzalne wydarzenie, które miało miejsce wiele lat temu. Pijaczek chcąc zerwać z nałogiem ogłosił wszystkim, że „od dzisiaj już nie pije” w co nikt mu wtedy nie uwierzył. W celu zademonstrowania swojej silnej woli zmotywował się, aby przejść całą tą ulicę wypełnioną knajpami od samego początku do końca nigdzie się nie zatrzymując. Łatwo się domyślić, że udało mu się wykonać to zadanie, wiec aby uwiecznić ten niezwykły wyczyn postawiono pomnik. Ot to cała historia tajemniczej postaci– tak, dla mnie też to jakieś naciągane.

Uliczka jest czynna cały dzień jednak to wieczorem zwykle odwiedzają ją tłumy.

 

Spędzając w tym mieście wieczór koniecznie należy się wybrać nad rzekę i spędzić niezapomnianą noc na jednej – lub kilku – barkach, na pokładzie których otworzono kluby muzyczne. Być może właśnie to te dyskoteki powinny stanowić główną atrakcję Serbii jeśli mowa o młodych turystach bo jest to coś unikalnego [4]. Przyjemny chłodny powiew znad rzeki daje wytchnienie ‘tancerzom’ wypływającym z klubów, a rozrywkowa muzyka zaprasza do środka przechodniów. Gwarantuję, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie - no może oprócz parkietów do tańczenia, bo ich tutaj po prostu nie ma. Serbowie odwiedzają te miejsca aby posłuchać muzyki, a na każdego kto podda się działaniu tych energicznych rytmów patrzą z pożałowaniem.


4 .Nigdy więcej nie udało mi się trafić na podobne imprezowe miejsce. Liczne barki z bardzo atrakcyjnymi, nowoczesnymi klubami muzycznymi kołyszące się na wodzie, które na pewno utkwią mi głęboko w pamięci na dłużej.

 

Za dnia miejsce nieciekawe, nocą natomiast stolica bałkańskich imprezowni.

 

Ostatnie, polecane przeze mnie dwie atrakcje tego miasta to Cerkiew Św. Sawy będąca jedną z największych cerkwi prawosławnych na świecie. Trzeba przyznać, że z zewnątrz robi naprawdę duże wrażenie, niestety w środku trwa w dalszym ciągu jej odbudowa - od 1985 roku. Widok dużego dźwigu w jej wnętrzu może zainteresuje jedynie inżynierów, a na pewno nie uduchowionych turystów.

Największa z największych Cerkwi.

 

Nie od razu Rzym zbudowano i ... tak to już trwa kilka pokoleń.

 

Obowiązkowym punktem odwiedzin dla pasjonatów historii są trzy zbombardowane przez samoloty NATO budynki rządowe. Celowo nie zostały odbudowywane, aby przestrzegać kolejne pokolenia przed prowadzeniem wojen [5].


5. W bardzo wielkim skrócie.  Mało kto wie, że wojska NATO zbombardowały stolicę Serbii w 1999 roku podczas operacji Allied Force. Powodem tej operacji były czystki etniczne na terenie Kosowa przeprowadzone przez władze Jugosławii. Ciekawostką technologiczną jest fakt, że to podczas tej operacji pierwszy raz w historii wykorzystano na dużą skale wojskowe drony zwiadowcze. Aby zaprezentować skalę ich wykorzystania można dodać, że przez 78 dni konfliktu sojusz stracił aż 25 bezzałogowych aparatów latających. Łatwo wyliczyć ilu pilotów może dalej cieszyć się życiem dzięki zastąpieniu ich stanowisk maszynami.

 

Zapomniana przez Polaków część historii współczesnej.

 

Jedno ze zbombardowanych ministerstw.

 

Belgrad jest miastem wielu kontrastów co widać na poniższych zdjęciach:

Trochę nowocześnie, a trochę historycznie.

 

Pierwszy post z tej serii, który warto przeczytać nim przejdziesz do poszczególnych przygód znajduje się poniżej. Tłumaczę w nim dlaczego taki nietypowy format tych wpisów, podkreślenia itp.

Wprowadzenie znajdziesz TUTAJ.

Komentarze

Podobało się?