Hanoi i ciekawostki na pożegnanie z Wietnamem

Czyli o tym co warto zobaczyć

Hanoi i ciekawostki na pożegnanie z Wietnamem

Trochę historii

Od 1010r Hanoi jest stolicą Wietnamu (z krótkim okresem przerwy gdy to stolica powędrowała do Hue). Miasto zostało założone przez cesarza Ly Thai To po tym gdy przyśnił mu się lądujący smok w tym miejscu. Dlatego pierwsza nazwa osady brzmiała Thang Long co w dosłownym tłumaczeniu oznacza "szybującego smoka". Tak sobie myślę, że dobrze iż przyśnił mu się tylko smok, a nie jakieś dużo śmieszniejsze istoty, które mogłyby wpłynąć na tą nazwę.

 

Od 1831 roku ośrodek ten znany jest pod nazwą Hanoi co z kolei oznacza "miasto pomiędzy rzekami"

 

 

Jedną z rzeczy za którą tęskniłem w Azji najbardziej to pieczywo. Uwielbiam zjeść sobie na śniadanie ciepłą bułkę z ziarnami ,tak samo na kolację, a tutaj nic z tego. Okazuje się, że w Azji nie znają pieczywa (prawie nigdzie). Na szczęście prawie robi i w tym wypadku wielką różnicę. Wietnam za czasów kolonialnych był podporządkowany francuskiemu rządowi wiec porządku pilnowali tu żołnierze francuscy. Oni tak samo jak ja tęsknili za pieczywem, więc nauczyli Wietnamczyków jak wypiekać francuskie bagietki. Przyjęły się one do tego stopnia, że na śniadanie możesz kupić je z dowolnym wsadem nawet od handlarza na rowerze. Niestety pieczywo jest zawsze jasne i raczej niezbyt smaczne. W tym miejscu mam też dobrą wiadomość dla osób które wybierają się w te strony na dłużej. Dziś w miastach chętniej odwiedzanych przez turystów można już znaleźć też zwykłe piekarnie, co prawda bez pieczywa ciemnego ale za to z dużym wyborem wyrobów piekarniczych.

 

Atrakcje Hanoi

Stare miasto

Katedra Świętego Józefa jest jedną z tych atrakcji Hanoi, które zaskoczyły mnie najbardziej. Gdybym był w Europie to spojrzał bym na tą konstrukcję z podziwem bo jest naprawdę ładna, kojarząca się z średniowieczem, z rycerzami i taka bardzo europejska. W stolicy Wietnamu patrzyłem na nią z wielkim zaskoczeniem, że taka architektura kolonialna się tutaj zachowała. Można by wręcz rzec, że to mniejsza wersja Notre Dame z Paryża w sercu Azji. Wbudowana została w 1886r i od tego czasu bardzo ściemniała z powodu sporego zanieczyszczenia powietrza.

Bardzo ładnie oświetlona. Łatwo ją znaleźć bo jest zlokalizowana przy hostelowej dzielnicy.

 

Całe stare miasto oficjalnie składa się z 36 "starych ulic" których początki sięgają XVw.

 

 

Po za starym miastem też znajduje się cała masa ciekawszych miejsc do odkrycia.

 

Świątynia literatury i narodowy uniwersytet

Otwarty w 1076 r. jako miejsce oddawania czci Konfucjuszowi z czasem przemienił się w pierwszy uniwersytetem w tym kraju. Jego posąg w dalszym ciągu można znaleźć w wnętrzu kompleksu . Dawniej "studiowali" w nim dzieciaki w wieku 3 do 7 lat pochodzące z najwyższych klas społecznych, ale z czasem się to zmieniło. Jest to większy ogród lub mniejszy park (jak kto woli) otoczony murem z setkami odwiedzających.  Wydaje się, że jest to obowiązkowy punkt wycieczek szkolnych z całego kraju, jak i miejsce idealne dla ślubnych sesji fotograficznych. Opłata za wejście na teren kompleksu wynosi 30tys VND, wewnątrz są płatne toalety, sklepy z pamiątkami i klika budynków wyglądających dokładnie tak samo jak w innych tego typu miejscach.

 

 

Mauzoleum Ho Chi Minha

Można je zwiedzać od wtorku do czwartku oraz  w weekendy. Spoczywa w nim zabalsamowane ciało ... - nie zgadniecie kogo - Ho Chi Minha. Dwie ciekawostki. Po pierwsze wielki wódz życzył sobie skromny pochówek, więc wygląda na to, że ktoś go chyba nie do końca zrozumiał. Albo, strach pomyśleć co by było gdyby poprosił o większy. Po drugie, to nie jest tak, że Ho Chi Minh umarł i już nie podróżuje po świecie. Co roku przewożą jego ciało do Moskwy. Tam fachowcy "kosmetycy" z doświadczeniem zdobytym na Leninie, pomagają mu się trochę odświeżyć.

Wstęp do budynku podlega opłacie i wielu restrykcją. Obowiązuje odpowiedni ubiór, zakaz wnoszenia plecaków i aparatów fotograficznych.

Za mauzoleum znajduje się spory park, a w nim m.in dom wodza na palach i pogoda jednej kolumny.

Co ciekawe Ho Chi Minh spędził ostatnie lata swojego życia w skromnym domku wybudowanym specjalnie na jego żądanie w sąsiedztwie pałacu prezydenckiego. Całe życie był zwolennikiem skromnego stylu życia i to właśnie w takich warunkach chciał pożegnać się z światem.

 

Demokracja?

W Wietnamie co może być zaskakujące też są „demokratyczne” wybory bardziej przypominające te amerykańskie niż polskie ale jednak. Każdy Wietnamczyk oddaje głos na jednego przedstawiciela regionu. Następne przedstawiciele regionów głosują na jednego z przedstawicieli kraju. Ci ostatni przedstawiciele, którzy zostali wybrani jako reprezentanci całego narodu głosują na jednego z 5 kandydatów zawsze z jednej partii Wietnamskiej Partii Komunistycznej. Jeśli dobrze zrozumiałem to jest forma wyborów prezydenckich. Do parlamentu w 2007 roku startowało 875 kandydatów na 498 miejsc z czego aż 150 nie należało do partii komunistycznej choć i tak musiało otrzymać jej akceptacje aby móc zgłosić swoją kandydaturę.

 

 

 

Muzea w Hanoi

Skoro w Sajgonie wybrałem się do muzeum tuneli, to w Hanoi też musiałem poszerzyć swoją wiedzę z okresu tej wojny. Wiezienie Hoa Lo zostało wybudowane przez francuzów w XIX w dla przetrzymywania przeciwników kolonizacji. Początkowo zaplanowane dla 500 więźniów standardowo było dwu, trzy a czasem i czterokrotnie przepełnione. Podczas II Wojny Indochińskiej  przetrzymywani i torturowani w nim byli amerykańscy żołnierze.

 

Aby zrozumieć co to za wojny Indochińskie pozwolę sobie zacytować notatkę z Wikipedii

"Wojny indochińskie – seria wojen toczonych na Półwyspie Indochińskim w latach 1946-1979, zamykająca okres kolonialny historii tego obszaru i ustalająca obecny kształt byłych kolonii francuskich: Kambodży, Laosu i Wietnamu.

  • I wojna indochińska – wojna pomiędzy Francją a Demokratyczną Republiką Wietnamu toczona w latach 1946-1954, nazywana wojną indochińską we Francji i wojną francuską w Wietnamie.
  • II wojna indochińska (wojna wietnamska) – wojna pomiędzy Wietnamem Północnym a Wietnamem Południowym i Stanami Zjednoczonymi toczona w latach 1959-1975, nazywana wojną wietnamską na zachodzie i wojną amerykańską w Wietnamie.
  • III wojna indochińska – wojna pomiędzy Wietnamem a Kambodżą Czerwonych Khmerów i Chinami. Do wojny tej zalicza się inwazję wietnamską w Kambodży, w grudniu 1978 i doprowadzenie do upadku reżimu Czerwonych Khmerów oraz spowodowaną tym interwencję chińską na północy Wietnamu w 1979."

 

Wracając do więzienia...

 

Hanoi Hilton

Przetrzymywano w nim przede wszystkim amerykańskich żołnierzy dlatego z czasem potocznie nazywano to więzienie Hanoi Hilton.

Z zdjęć zamieszczonych w muzeum (fotografia z prawej strony i na dole) wyraźnie wynika, że amerykańscy więźniowie naprawdę mogli się czuć jak w hotelu. Uśmiechnięte twarze podczas gry w szachy i w koszykówkę. Organizowano dla nich nawet święta z wręczaniem prezentów, choinką i spotkanie z Mikołajem. Te historie zaprezentowane na fotografiach najwięcej wspólnego mają właśnie z postacią św Mikołaja.  Też są zmyślone.

Amerykańcy żołnierze byli w wiezieniach torturowani ale nie w celu zdradzenia tajnych informacji ale wyłącznie po to, żeby po wypuszczeniu otwarli oczy i tłumaczyli innym, że to wszystko jest pozbawione sensu. W tym miejscu trzeba przyznać, że pewnie w niewielkim stopniu ale te działania przyniosły korzyść bo jak już wiemy Amerykanie wrócili do domu na tarczy.

 

 

 

 

 

 

 

Informacje z kategorii INNE

Wietnamska sieć kawiarni wzorująca się na Starbucksie ma w każdym z swoich lokali darmowe WiFi nie wymagające hasła do logowania. Więc w kryzysowej sytuacji wystarczy sobie usiąść w jej okolicy i wyszukać odpowiednie informacje albo powiadomić kogo trzeba.

 

W Hanoi w przeciwieństwie do Sajgonu, jako miasto w tej bardziej ucywilizowanej części państwa, można dostać mandat za jazdę bez kasku.

 

Psy

„Wietnamczycy kochają psy” – to stwierdzenie mogłoby się wydawać bardzo ironiczne ale takie nie jest. Wszędzie można znaleźć tutaj ludzi z psami. Wiele psów jest trzymanych w parterowych pomieszczeniach domów i wyprowadzanych na spacery do parków. Ciekawostkowa z innej części świata - Rok później podczas wyprawy do Iranu okaże się natomiast, że Muzułmanie z założenia psów nie lubią. Co ciekawe, nie w całym kraju, a jedynie w jego gorących regionach. Na północy tego kraju w wilgotnej strefie morza Kaspijskiego psy można spotkać w większości ogródków, a nawet bezdomne biegające swobodnie.

 

Warsztaty

Chodzą ulicami po dzielnicach oddalonych od centrum, byłem pod wielkim wrażeniem małych warsztatów naprawczych silników elektrycznych. Czy zepsuła się pralka czy jakieś o wiele większe urządzenie oni byli w stanie silnik rozkręcić na drobne elementy (a mowa o silnikach co czasem miały i pół metra średnicy) i je naprawić. Sam nie wiem czy oni w tych małych garażach te silniki naprawiali czy może budowali od zera. Tak czy siak byłem pod wielkim wrażeniem tego co tam widziałem.

 

Kawa po wietnamsku

Pozytywną niespodzianką dla mnie było odkrycie kawy po wietnamsku. Bardzo smaczna kawa dla cierpliwych.

 

Zdjęcie pochodzi z strony http://blog.beanbuddies.eu/kawa-po-wietnamsku/

 

Przygotowanie takiej kawy zajmuje zwykle 30 min i nie bardzo można ten proces przyspieszyć. Kawę taką przygotowuje się w dwóch naczyniach. Pierwsze z nich to zwykła szklanka z skondensowanym słodzonym mleczkiem (jeśli ktoś pije biała z cukrem), a drugie naczynie które stawiamy na to pierwsze to mały czajniczek z bardzo drobnym sitkiem u podstawy. Do tego górnego wysypuje się zmieloną kawę, następnie zalewa się to wrzątkiem i cierpliwie, bardzo cierpliwie czeka aż kawa przesączy się przez to sitko i wypełni szklankę. Zawsze trzeba czekać do końca procesu bo nie ma możliwości aby w połowie parzenia spróbować kawy aby nie nakapać z tego czajniczka.

W Polsce odkryłem tylko jedno miejsce gdzie można napić się kawy w ten sposób, to La Ruina (którą polecam w jednym z swoich postów).

 

Taksówki

W Hanoi opłata startowa wynosi 10 tys. VND

 

Każdy turysta to jakby trochę taki Chińczyk ?

Moim wielkim prywatnym odkryciem tej wyprawy jest zrozumienie podejście Chińczyków do fotografowania europejskich miast. Wszyscy wiedzą, że jak Azjata odwiedza np. Kraków to nie rozstaje się z aparatem bo ciągli klika jedno zdjęcie za drugim. Jeśli taki turysta z dalekiego wschodu wejdzie na jakikolwiek dworzec, do sklepu czy restauracji to ta sytuacja się powtarza. I już teraz nie dziwi mnie to wcale. Sam, aż mi głupio się przyznawać klepałem jedną fotkę za drugą wszystkiego, od klamek w drzwiach, po jedzenie skończywszy na słupach wysokiego napięcia. Dlaczego? Bo naprawdę, ale to naprawdę i dosłownie wszystko jest tutaj inne. Zwykła wizyta w toalecie może zaskoczyć, nie mówiąc już o wizycie u kogoś w domu. Ta część świata aż do XVIII wieku rozwijała się całkowicie bez wpływu kultury Zachodu więc oni musieli znaleźli własne sposoby na powszechnie napotykanie problemy każdej cywilizacji.

 

Bogowie kochają słodycze

Standardowy ołtarzyk w napotkanej świątyni wygląda tak jak na poniższym zdjęciu. Osoby wierzące składają ofiary z owoców i ... słodyczy. To co dla nas może wydawać się śmieszne to fakt, że są one zapakowane i poukładane jak na wystawach sklepowych.

 

Komentarze

Podobało się?