Ha Long Bay

ósmy cud świata

Ha Long Bay

Legenda  Ha Long

Dawno, dawno temu, za 1969 górami (dokładniej skałami wystającymi z wody) żył sobie Nefrytowy Cesarz. Jego świeżo powstały wietnamski lud żył sobie w spokoju i dostatku, aż do czasu... Pewnego dnia zauważono na horyzoncie wielką flotę statków zbliżających się do ich wybrzeża. Siły najeźdźcy były tak duże, że jedynie cud z niebios mógłby ocalić spokojny rolniczy naród. Wtedy Nefrytowy Cesarz zgłosił się o pomoc do smoczej matki zamieszkującej wraz z dziećmi błękitne niebiosa. Gdy boskie istoty (dla Azjatów smoki to coś więcej niż dla nas ten Wawelski) zleciały na ziemię, zaczęły wypluwać z pysków szmaragdy tworząc tym samym w zatoce barierę nie do pokonania przez statki. Bariera ta zmusiła wrogą flotę do odwrotu, a niebiańskie istoty przybrały ludzkie kształty i pomogły rozwijać kraj. Te wszystkie skały i wysepki, których liczba stale się zmienia w zależności od poziomu wód w zatoce są jedynie pozostałościami po ogromnej smoczej zaporze. 

 

 

Aby się dostać nad zatokę wykupiłem wycieczkę z Wietnam Backpacker Hostel  (sieciówki z logiem czerwonego bawoła, założonej przez Australijczyka) w którym miałem okazję spać już wcześniej w Hue. Cennik wycieczek poniżej. Castaways to właśnie ta na Ha Long, z noclegami na prywatnej wyspie i morzem atrakcji.

 

 

Wieczorem wykupiłem, a kolejnego dnia o 7.00 rano byłem już w trasie. Wycieczka nie była tania bo kosztowała 200 dolarów amerykańskich, ale było warto. W tych 800 PLN (1/8 wszystkich wydatków związanych z tym wyjazdem wliczając w to bilety, szczepienia i sprzęt) miałem gwarancję, że będzie fajnie (bo hostele z tej sieci są godne polecenia), zapewniony transport, pływanie kajakami (z możliwością darmowego wypożyczenia ich przez 24h podczas trwania tego wyjazdu), wakeboarding za motorówką (warto dopłacić, bo sam skorzystałem z tej opcji), dwa duże bardzo smaczne posiłki dziennie (szwedzki stół z kuchni europejskich i azjatyckich), prywatną plaże, 2 noclegi w bungalowach na plaży, 2 imprezy z DJ-ami, towarzystwo 40 młodych osób z całego świata …

 

 

 

To było niezapominane przeżycie. Jeśli ktoś wybiera się na ten wypad „Castaways” to warto zostawić sobie duży plecak na przechowanie w hostelu i wyruszyć tylko z mniejszym.

Jedna z wysp w tej okolicy nazywa się Małpią Wyspą. Nazwa w tym wypadku nie jest myląca. Wyspa ta, jest przede wszystkim zamieszkana przez małpy. Można ją odwiedzać ale lepiej mieć się na baczności bo małpy lubią podkradać alkohol. A pijana małpa często bywa agresywna i może rzucać się na turystów.

 

Nasza prywatna plaża

 

Zatoka Ha Long - co warto wiedzieć

Cała zatoka liczy niecałe 2000 wysepek. Wietnamczycy natomiast upodobali sobie liczbę 1969, która nawiązuje do daty śmierci Ho Chi Minha. Po wpisaniu okolic na listę UNESCO jej rodowici mieszkańcy zostali zmuszeni do przeprowadzenia się na ląd, jednak prawie 1000 z nich w dalszym ciągu zasiedla pływające miasta.

 

Pływające miasto

Archeolodzy na części z tych licznych wysp znaleźli ślady osad pochodzące z czwartego tysiąclecia przed naszą erą. W przeszłości zatoka ta była świadkiem odparcia przez Wietnamczyków sił Chińskich i Mongolskich. Dziś niestety jest głównie świadkiem dziesiątek tysięcy turystów, którzy odwiedzają ją każdego miesiąca. Z powodu tak dużej liczby turystów przyjeżdżających tutaj na jedno dniowe wycieczki z Hanoi i tych, którzy spędzają tutaj kilka nocy rosną góry śmieci.

Wody zatoki są dodatkowo zanieczyszczane poprzez wszelakie płyny wyciekające z licznych statków turystycznych jak i wydobywczych czy transportowych wpływających do pobliskiego sporego portu. Pomimo, że wiele osób kojarzy Wietnam przede wszystkim z tym cudem przyrody jego władze nie robią zbyt wiele aby zachować go w jak najlepszym stanie dla następnych pokoleń.

 

 

Zakup wycieczki

Ha Long Bay jest jedną z głównych, jeśli nie największą atrakcją tego kraju dlatego setki tysięcy (może miliony) turystów każdego roku zakupują wycieczki aby móc doświadczyć piękna zatoki na własne oczy. Wszędzie gdzie tłumy turystów tam też przedsiębiorczy mieszkańcy chcący ugryźć kawałek tego soczystego biznesu dla siebie. Dobrze wiedzieć, że większość wycieczek jest sprzedawana przez biura podróży, które nie posiadają własnych statków. Cały biznes zbudowany jest w większości na niezależnych (choć pewnie zrzeszonych) statkach i pośrednikach, którzy sprzedają na ich pokładach miejsca. Dlatego standardem jest, że na jednym statku pływają pasażerowie, którzy zapłacili np 150 i 300 dolarów za ten sam kurs.

Moją radą jest rozpocząć poszukiwania prawdziwych rekomendacji w internecie. Szukamy biur podróży z usług których ktoś wcześniej korzystać, najlepiej jeśli to będą rekomendacje polaków (bo ciężko się pod nasz język podszyć i podrobić opinię). Ja polecam Wietnam Backpacker Hostel (cennik na górze strony). Jeśli nie mamy nic takiego sprawdzonego to koniecznie trzeba odwiedzić przynajmniej kilka biur przed dokonaniem wyboru. Zawsze należy porównać co zawierają postrzegalne oferty i negocjować ceny. Osobiście uważam, że jednodniowa wycieczka mija się z celem. W okolicy zatoki (czy to na statku czy na lądzie) warto spędzić dwie noce aby w pełni docenić urok tego miejsca.

 

 

Na koniec wspomnę, że na północ od Ha Long istnieje jeszcze jedna równie urokliwa (podobno, bo sam jej nie odwiedziłem) zatoka Bai Tu Long. Jest ona znacznie rzadziej odwiedzana przez turystów, dlatego podejrzewam, że może to być trochę tańsza i bardziej spokojna alternatywa.

 

Ha Long Bay nie należy do cichych miejsc. Plaże z DJ-ami, skoki do wody z dachu statków, motorówki ciągnące szaleńców na deskach.... Polecam :)

 

.... i jeszcze kilka fotek.

 

 

 

A o to nasza prywatna wyspa

Komentarze

Podobało się?