Dać się wyszukać?

Czy można i czy warto być anonimowym w internecie?

Dać się wyszukać?

Jak Cię widzą tak Cię piszą w Internecie.

O prywatności, sposobach budowania przemyślanego wizerunku w Internecie i dlaczego warto czasem się wygooglować?

„Jak Cię widzą, tak Cię piszą”  to stare polskie przysłowie, które było aktualne przez wiele lat. Jednak w XXI w. powinno brzmieć trochę inaczej „Jak o Tobie piszą w Internecie tak Cię widzą”. I myślę, że dobrze by było zastanowić się nad tym trochę bardziej. Przyjęło się, że jeśli Cię nie ma w Google lub na Facebooku to nie istniejesz. Jestem przekonany, że dla niektórych osób naprawdę było by lepiej nie istnieć, niż wrzucać do sieci to, co zobaczy potem ich przyszły pracodawca.

 

Praca, miłość i zakupy ...

Nie od dziś wiadomo, że większość pracodawców sprawdza kandydatów w sieci. Gdzie najłatwiej to zrobić? Oczywiście w Google i na portalach społecznościowych. Czy to dobre? Nie będę oceniała ale na pewno każdy chciałby aby pierwsze wrażenie było jak najlepsze.

Część osób po lub przed pierwszą randką sprawdza swoją potencjalną drugą połówkę w sieci. Gdzie ? Nie będę się powtarzał.

Spotkałem się też z tym, że znajomy przed zakupem samochodu z dużego portalu motoryzacyjnego posiadając tylko numer telefonu odnalazł właściciela w sieci. Po co mu to? Po to aby zobaczyć jak ten samochód traktował i gdzie nim jeździł. Nie zawsze znajdziemy wartościowe informacje, ale czasem nawet zobaczenie paru zdjęć, powie nam o tym jak poprzedni właściciel “obchodził” się z autem- co później pozwoli nam uratować sporą kwotę pieniędzy.

Jeżeli jesteś nauczycielem, sportowcem lub choć w najmniejszym stopniu osobą publiczną, warto o ten wizerunek w sieci zadbać. Chcesz być radnym na wsi, lub przedstawicielem pięciu pracowników w firmie, o wizerunek trzeba dbać tak samo.

 

Co jest prawdą?

Dożyliśmy czasów w których część ludzi bardziej wierzy w to co zobaczy na wyświetlaczu smartphone niż na żywo przed sobą. Warto być świadomym, że w Internecie zwykle nie znajdujemy obiektywnych informacji o ważnych wydarzeniach. Nie ciekawie by było gdyby nasza potencjalna teściowa znalazła w sieci informacje o nas, napisane przez osoby, których nie lubimy lub gdy to my wypowiadamy się na naszym prywatnym profilu źle o teściowej. (Zamiast teściowej można wstawić sobie pracodawcę, jak kto woli).

O zagadnieniu wizerunku w sieci zacząłem myśleć gdy jeden z moich kursantów, całkowicie obca mi osoba, którą widziałem pierwszy raz w życiu, powiedział coś o moich zainteresowaniach. Byłem zaskoczony, bo skąd on może wiedzieć, że np. lubię truskawki, a nie jagody? Okazało się, że przed szkoleniem na szybko mnie wygooglował (zauważyliście, że Word nie traktuje już tego słowa jako błąd? ). Wtedy poczułem lekki niepokój. Od kiedy mam własną działalność nie obawiam się już o mój wizerunek w oczach potencjalnego pracodawcy więc nie szukałem informacji o sobie w wyszukiwarce. Nie wpisałem swojego imienia i nazwiska do Google i nie sprawdziłem jak inni mnie widzą. Szybko jednak nadrobiłem te braki.

 

W takim razie warto byłoby w tym miejscu zadać inne pytanie. Czy można być anonimowym w Internecie?

Odpowiedź jest bardzo prosta choć dla wielu nie oczywista. Nie można być anonimowym użytkownikiem Internetu. Zawsze zostawiamy ślady, które ktoś znajdzie. Kwestia tylko jak bardzo mu na tym zależy.

Można na (szczęście) do pewnego stopnia swój wizerunek budować. Poniżej lista kilku moich sugestii jak można to osiągnąć:

 

1. Pytanie
Po pierwsze warto zadać sobie pytanie czy chcemy być łatwi do odnalezienia w sieci, a po drugie przez kogo?

 

2.Wizerunek
Jeśli chcemy budować przemyślany wizerunek to warto założyć konto na LinkedIn lub polskim Golden Line. Obydwa portale są wysoko pozycjonowane w Google i zwykle nie wrzuca się na nie nieprzemyślanych informacji dotyczących naszego sobotniego szaleństwa, jak np., niektórzy mają w zwyczaju robić na Facebooku. Większość pracodawców też zacznie poszukiwać informacji o nas właśnie na tych stronach.

 

3. Googlowanie
W kolejnym kroku należało by się wygooglować. Koniecznie na obcym komputerze i w oknie prywatnym. Dlaczego? Jeśli jesteś zalogowany na Gmailu to na pewno zobaczysz inne wyniki niż osoba wpisująca to samo hasło na innym komputerze. Algorytm Googla personalizuje wyniki aby w jak najwyższym stopniu Cię – konkretną osobę – satysfakcjonowały. Podejrzewam, że będąc zalogowanym na FB też zobaczymy wyniki pod siebie.

 

4. Wybory
Należy podjąć decyzję, które pozycje na liście wyników wyszukiwania chcemy pozostawić, a które nie. Facebook ? Lepiej się pozbyć. Kanał na YouTube? Chyba zbędny. Materiały w lokalnej gazecie. Z tym nie wiele zrobimy. Pinterest, Instagram i setki innych portali o których nie mam pojęcia też należało by przeanalizować.

 

5. Facebook
Aby utrudnić obcej osobie odnalezienie nas wystarczy zmienić swoje imię i nazwisko. Dlatego właśnie część naszych znajomych ma takie dziwne loginy i nie ma zdjęć profilowych. Czy to wszystko? NIE!!! Każdy profil z domyślnymi ustawieniami, można łatwo znaleźć wpisując w pole wyszukiwanie nasz numer telefonu lub adres email. Przecież większość z nas podała go przy rejestracji albo jako forma zabezpieczenia. Naprawdę warto wejść na swoim profilu na FB w ustawienia prywatności i zobaczyć co tam jest ciekawego.

 

6. YouTube
Jeżeli dodajemy jakieś dziwne filmy do naszych playlist lub klikamy „To mi się podoba” to jednoznacznie pokazujemy innym kim jesteśmy. Wszystkie te dane domyślnie pojawiają się jako publiczne w wynikach wyszukiwania. Warto by tu też zmienić ustawienia na prywatne lub niepubliczne.

 

7. Wszystko ?
Podobnie należy zmienić ustawienia na pozostałych profilach.

 

8. Najlepiej ... ?
Ostatnią i dającą największe możliwości kreowania swojego wizerunku w sieci jest metoda niestety płatna i bardzo czasochłonna. Można założyć własną stronę internetową z imieniem i nazwiskiem w adresie. Umieszczając na niej swoje przemyślane teksty i materiały będziemy mieć pewność, że inni nas bardzo łatwo znajdą i zobaczą tylko to co chcemy innym pokazać.

 

Czy aby na pewno wszystkim trzeba się dzielić? Czy warto podziwiać świat przez ekran smartphona? (foto unsplash.com)

 

PS: Przy pisaniu tego tekst nie wykorzystałem, żadnych innych materiałów na ten temat. Umieszczam w nim tylko swoje przemyślenia i doświadczenia. Najprawdopodobniej w Google można znaleźć na ten temat o wiele więcej. Pisząc ten tekst najbardziej zależało mi na uświadomieniu kilku problemów o których ludzie zwykle nie myślą podczas codziennego korzystania z sieci.

Przepraszam, że w tym tekście tak bardzo promuję wyszukiwarkę Google, choć istnieje jeszcze bardzo wiele innych. Ale bądźmy szczerzy w Polsce inne się nie liczą.

Komentarze

Podobało się?